Strona 2 z 3

PostNapisane: Wt wrz 25, 2007 12:39 pm
przez Fergus
Arcer napisał(a):Ciekawi mnie jeszcze, jak wyglądałyby komiksy jego autorstwa z kaczkami.


Wydaje mi się, że to byłoby coś w stylu Williama (Van Horna :-)), praktycznie, tła, postacie epizodyczne, zwierzęta, rysują w podobny sposób. Ale z drugiej strony kto to wie, co by wyszło, gdyby za kaczory wziął się Noel, może kiedyś spróbuje... :wink:

PostNapisane: Wt sty 22, 2008 4:52 pm
przez Delmond
Ja tam lubię Mikiego Noela. Przynajmniej jest się z czego pośmiac :)

PostNapisane: So mar 29, 2008 2:59 pm
przez Wojtas
Nienawidzę Bernada i Noela van Horna.

PostNapisane: So mar 29, 2008 5:55 pm
przez Mateusssz
Mi ostatnio nie spodobał się Angel. Ma taki dziwny i nieśmieszny styl.

PostNapisane: Cz lip 03, 2008 11:41 am
przez Spooky
William i Noel van Horn. Sorry, ale ni trawię tych ich rysunków. Są tak "dziwnie" narysowane.

PostNapisane: Cz lip 10, 2008 7:04 pm
przez WDCmaniak
Nie lubię wielu rysowników...
Zacznijmy od Noela Van Horna :twisted:. Miał w miarę dobry do strawienia styl do 1995/1996r. - teraz zdecydowanie nie. Jest to też wina dobieranych scenariuszy.
Jose Ramon Bernardo - za używane wyrazy dzioba, nieudaną dynamikę, zniekształcone kształty - i co się rzadko zdarza wśród zawodowców - anatomia.
Panowie Pasquale i Bancells. Pasquale :arrow: oczy, obydwaj używają scenariuszy nie w stylu disneyowskim -przygoda i przygoda. Nawet jeśli scenariusz jest do zniesienia rysunki pozostawiają wiele do życzenia. W/g mnie są płaskie.
Pan Angel wspomniany przez Mateusssza. Okropne ekspresje twarzy. Za dużo superprostych rysunków. Kreska jest zawsze jednolita i jeśli coś ma być okrągłe jest okrągłe, jeśli ma być prostokątne jest prostokątne. Kolorowanie jego komiksów też podwyżsa ocenę na minus ( :twisted: ).
Miguel - czasem dobiera niezłe scenariusze, ale nie podobają mi się jego "skośne" rysunki.
I Massimo Fecchi... Rysunki z lat 90-tych są senne, mało dynamiczne i niezbyt udane. Poprawiał się w latach 2001-2003. Jest lepiej, ale szkoda że scenariusze, do których rysuje są takie... dziecinne. Dziś w niektórych historyjkach widzimy jeszcze jego "stare" elementy. Rysuje dość płasko i niestety jest twórcą dla Egmontu masowym.
Brawo dla Egmontu za przyjęcie do pracy Andrey Ferraris. Pewnie wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale komiks w KD 27/2008 wydaje mi się być rysowany na kolanie w tramwaju.
Najwięcej błędów (wprawdzie w fabule - ale przecież rysownik może powiedzieć "To jest zły scenariusz i tego nie narysuję.") wyłapuję u braci Heymansów. Mają oni własny styl, który akurat nie przypada mi do gustu. Ale tak to jest teraz w Holandii. Miałem okazję czytać jeden dłuższy komiks z rysunkami Mau i widziałem w nim te same elementy, jakie w wypełniaczach znanych nam z KD (np. te nagłe reakcje Kaczorów).
Szkoda, że artyści wymienieni przeze mnie, którzy rysują do Gigantów mają w piśmie swoje stałe miejsce. Ci wspomniani przeze mnie rysujący dla KD powoli je tracą.

PostNapisane: Cz lip 10, 2008 7:26 pm
przez Pahan
Jedyni rysownicy których styl mnie w jakiś tam sposób drażni, to Bernardo, Santanach i Alferez. Ten drugi (Santanach), ze względu na to, że jego kaczory są takie... nijakie. Może dlatego, że ten pan narysował większość okładek KD w latach 90. i ten styl strasznie mi spowszedniał. Każdy komiks z jego rysunkami, nawet z fajnym scenariuszem wydaje mi się infantylny. Nie wiem dlaczego. Alferez jest znany głównie z rysowania Diodaka, ale styl ma niemal identyczny do Santanacha. No i Bernardo. O ile ludzie w jego wykonaniu są dość ciekawi, to kaczory okropne.
Pewnie znalazłbym też kilku rysowników typowo gigantowych, ale nie pamiętam ich nazwisk.

Dawniej bardzo nie podobały mi się rysunki ojca i syna - Van Hornów. Obecnie mam neutralny stosunek do rysunków Noela, a Williama bardzo sobie cenię i znajduje się on w moim TOP10 rysowników.

Ps. A ja lubię Bancellesa i Pasquale'a. :) Co do Fecchiego, to zgodzę się że fabuły wybiera dość dziecinne, ale zdarza mu się narysować perełki. :D

PostNapisane: Cz lip 10, 2008 7:58 pm
przez Arcer
Z uwagi na to, że Gigantów i KD z ostatnich lat mam niewiele, mogę mieć inny stosunek do niektorych rysowników (włoskich szczególnie). Fecchiego akurat lubię za kreskę, która wcale nie wydaje mi się pospolita. Pasquale ma dość specyficzny, ale interesujący sposób przedstawiania negatywnych uczuć (zwłaszcza strachu) u postaci - moje pierwsze spotkanie z jego kreską nastąpiło w KG 2/97 ("Straszny szczuron"), stąd mój szacunek do jego prac. Bancells, rzeczywiście, czasami miewa słabsze scenariusze, ale jak najbardziej uważam go za dobrego rysownika. Miguel natomiast to dla mnie rysownik niższych lotów. Kilka dni temu przypadkiem natknąłem się na jego rysunki w kolorowance dla dzieci - i tam jego kreska się nadaje. Niestety, w Gigancie jakoś jej nie trawię.

Podobnie, jak wspomniał Pahan, traktuję Santanacha i Alfereza - m. in. pomyłką było według mnie zlecenie jednej z części sagi o magicznych kulach temu pierwszemu - dziesiątki okładek, plansz do "Figli..." i jednostronicowców nie uczyniło z niego wcale lepszego rysownika.

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 10:09 am
przez WDCmaniak
Santanach i Alferez - tego pierwszego nie lubię za bardzo, na pewno za cienką kreskę. Alferez ma grubszą. Ale Kaczory rysowane przez obu panów wydają mi się być płaskie. Detale u drugiego z panów, który wtyka je do swoich historyjek nie wyglądają zbyt ładnie.
Miguel w kolorowance... Cóż, ja uważam że w ogóle wszystkie kolorowanki, używanie twarzy postaci np. na podkoszulkach nie jest za dobrym pomysłem... Miesiąc temu w Empiku natknąłem się na kolorowankę z Myszką Miki. Oczywiście na okładce wyglądał jak ten z "Klubu Przyjaciół Myszki Miki" - ale co ważniejsze: głowę miał na pół okładki, a resztę ciała na drugie pół. Brawo za zachowanie proporcji!
Jeśli Kaczor Donald ma dalej być uważany za postać tylko i wyłącznie dla dzieci, to może trzeba zlikwidować kolorowanki. Zwłaszcza że znajdują się tam rysunki nie za dobrych twórców.
Miguel pojawia się czasami w "Figlach Figlarzy" i innych rubrykach w środku KD.
Zapomniałem wspomnieć o Mardonie Smecie. Rysuje on przygodówki z Superkwękiem (nie lubię tej postaci przez coraz bardziej niszowe komiksy z nim w Gigantach i używanie tych samych pomysłów w historyjkach - czyli charakterystyczną cechę twórców Gigantowych). Dlaczego go nie lubię? Po pierwsze za zdecydowanie niedisneyowski styl, za okropne scenariusze, które dobiera i za przemoc, którą tam pokazuje. W USA to by nie przeszło. Tam jest cenzura Disneya i płomienie na okładce do pierwszego rozdziału ŻICZSMK nie przeszły! Nie podoba im się to, że ktoś celuje do siebie pistoletami!

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 10:49 am
przez Pahan
Mardon Smet to jeszcze młody twórca, narysował bodajże 4 komiksy, w tym jeden typowo gagowy. Te dwa o Superkwęku, które czytałem, są dziwne. Myślę, że Andreas Pihl, który pisze do nich scenariusze starał się wyrwać tą postać dotychczasowych ram i przedstawić jego przygody nieco "ostrzej". Jak dla mnie włoska wersja posiada niepowtarzalny klimat, którego w komiksach Pihla oczywiście brak (chociaż nie czyta się ich źle, i mają kilka dobrych gagów). :) 100 razy bardziej wolałbym przeczytać "Paperinik il diabolico vendicatore" Guido Martiny i Giovana Battisty Carpiego (pierwszy występ Superkwęka). Szkoda, że jeszcze go u nas nie wydano.

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 11:19 am
przez WDCmaniak
Battista Carpi jest klasykiem, ale w Polsce mało kto go lubi (np. niektórzy fani Superkwęka). Gdyby dowiedzieli się, że to on jest twórcą ich ulubionej postaci może zmieniliby zdanie... Ale nie sądzę. Egmontowi nie chciałoby się pewnie przekolorować pierwotnej włoskiej wersji.
Jeśliby go wydano pewnie okazałoby się że "To jest fe! Bo tam się nie biją!".
Szczerze mówiąc i bardziej do tematu: w którymś z gigantów mnie zdenerwowała kwestia Superkwęka "Phi! To tylko Bracia Be! Nie mam na nich czasu!". A przecież to są Bracia Be! Ci okrutni Bracia Be!
I tylko łubudubu tadzia-bum-bum tratatata! Pif! Paf!

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 12:15 pm
przez Angus
Zdecydowanie panowie Pasquale i Bancells są w mojej czołówce najgorszych rysowników. Kaczory tego pierwszego sa jakies takie nieproporcjonalne, zdarza mu się narysowac Donalda w z wodogłowiem :D Natomiast rysunki drugiego pana sa za bardzo naładowane złymi emocjami, zbyt proste i chaotyczne. Choć to może trochę wina scenariuszy, które wybiera.

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 2:08 pm
przez Fergus
Jeśli chodzi o kiepskich rysowników , to pewnie byłby to któryś z włochów, których nazwisk pamiętam niewielu. U Noela Van Horna, czasem denerwują mnie "ramki do kadrów", niektóre są trochę dziwaczne, np. te "podwójne" z "Niechcianej sławy" (KD 12/07r.). zazwyczaj zdarzają się w komiksach, których akcja rozgrywa się w nocy. Ale zgoidzę się, że jego styl ostatnio się pogorszył, zdecydowanie lepszy był w tych komiksach w KD z 1995r. czy 96r. To by było na tyle, resztę rysowników, albo akceptuję i ich styl jest mi obojętny (przykład, David - rysujący Myszki, nic specjalnego, żadnych urozmaiceń, ale nie popełnia też jakiś rażących błędów i kreska jest mi obojętna), albo bardzo lubię.

Fecchiego bardzo lubię - według mnie jeden z najlepiej rysujących współczesnie rysowników dla Giganta. Moim zdaniem wypada o niebo lepiej od wielu innych współczesnych włoskich rysowników. A jego umiejętności potwierdza tylko fakt, że rysuje tak wiele historyjek, niemal co miesiąc nowa ok. 40-stronnicowa historia + okładka, pomijając już to, że nie tworzy tylko komiksów disneyowskich. Na ilość rysowanych historyjek też warto zwrócić uwagę, to, że jest ich dużo nie znaczy, że jest to masówka. Nie jestem też za tym, żeby obwiniać rysowników za kiepskie scenariusze, które sobie dobierają (czy też są im dobierane) skupmy się na rysunkach. Bardzo lubię takie historyjki autorstwa Fecchiego jak: "Gwiezdne Boje", czy "Mroczny Gród". Bancellas to nic specjalnego, a Pasquale jest wg mnie nawet trochę ponad innymi "przeciętniakami"
Podobnie jak powiedział WDCmaniak trochę denerwują mnie te wszystkie równości, równiusieńkie linie i kółeczka, rysowane na pewno od linijki i cyrkla. Wolę jak jest to robione odręcznie, czasami można dopatrzeć drobnych nierównosci, a poza tym widać więcej wkładu rysownika, a nie jego narzędzi.

PostNapisane: Pt lip 11, 2008 2:11 pm
przez Pahan
WDCmaniak napisał(a):Battista Carpi jest klasykiem, ale w Polsce mało kto go lubi (np. niektórzy fani Superkwęka). Gdyby dowiedzieli się, że to on jest twórcą ich ulubionej postaci może zmieniliby zdanie...


Dodam tylko, tak dla ścisłości, że Battista narysował tylko dwa komiksy z Superkwękiem (w tym jeden do spółki z innymi rysownikami - "Syn Słońca"). Klasyką twórców Paperinika jest duet Guido Martina- Massimo De Vita. (np. "Kradzież której nie było").

PostNapisane: So lip 12, 2008 6:44 pm
przez WDCmaniak
OK, ale Battista Carpi to klasyk jako człowiek, a nie twórca komiksów z Superkwękiem :) .