Rybarota napisał(a):1. Don Rosa - Rysowanie z użyciem szablonów nie jest niczym złym, sam nawet polecam.
O ile uprzednio opanowałeś rysowanie tego samego bez ich użycia. Nie jest to błąd, ani nic złego, ale odejmuje trochę ze zdolności rysowniczych artysty.
Trudno mi się zabrać do pisania topu, ale spróbuję (nie wiem w końcu, czy uwzględniać też scenariusze, ale chyba to zrobię) :
1. Carl Barks - po pierwsze z powodu świetnej dynamiki, zarówno pojedynczych rysunków jak i całych stron komiksu. Wszystko jest doskonale rozplanowane i, nie tak jak w przypadku Rosy, przepełnione. Mimika i ogólnie sposób, w jaki pokazuje kaczory jest bardzo ludzki i naturalny. Co tyczy się rysunków, jak i scenariuszy. Dzięki temu czuje się naprawdę wielką sympatie do bohaterów (nie ma takiej postaci w komiksach Barksa, której bym nie lubiła, mimo, że u innych twórców jej nie trawię), bo mają cechy podobne do nas, naprawdę możemy się z nimi identyfikować, nie są odległymi stworzeniami z innego "świata". No, nie można też zapomnieć o świetnych pomysłach na historyjki (nie można też zapomnieć, że przedstawiane w jego komiksach sytuacje są bardzo różne, więc jest w czym wybierać) i postaci, których stworzył naprawdę imponującą, jak na Disney'owskie realia, ilość. Ooo, zapomniałabym o świetnych obrazach olejnych, które tworzył. : D
2. Don Rosa - z czasem oglądając jego rysunki można znaleźć sporo argumentów, które sprawiają, że w porównaniu z Barksem jego prace wypadają gorzej. Są o wiele bardziej statyczne, a dynamiki wszystkim pojedynczym stronom dodają przepełnione kadry. Rosa sam kiedyś powiedział, że nie jest zbyt zdolnym rysownikiem, o czym na pewno świadczy używanie masy szablonów. Za to świetnie rysuje budynki, krajobrazy, a jego kaczory, jak na komiksy Disney'owskie są dość specyficzne, co działa na jego korzyść. Jego scenariusze są bardzo dobre i świetnie przygotowane, aczkolwiek zupełnie inne od tych Barksa. Mniej ludzkie od historyjek Carla, co np. bardzo irytowało mnie podczas czytania ŻiCSM. Czasem sytuacje z życia Sknerusa są bardzo mocno przesadzone i nierealne, a sam bohater jest w nich zbyt wyidealizowany, sprawia wrażenie zimnego drania, obojętnego na to co dzieje się dookoła. O wiele bardziej podobało mi się jak Rosa pokazał go w "Ostatniej Podróży do Dawson", gdzie widzimy, że McKwacz ma masę słabostek, jest silny, ale ma wiele wątpliwości, tam jest o wiele bardziej sympatyczny i "prawdziwy".
3. Pat Block - styl bardzo przypomina prace Barksa. Klimat komiksów, do których wykonuje rysunki (lub pisze scenariusz) jest utrzymany w podobnym klimacie, jednak, jak wspomniał WDCmaniak, dodaje coś od siebie, więc jego styl można rozpoznać. Niestety, wielu jego, moim zdaniem, świetnych komiksów nie wydano w Polsce. Uwielbiam jeszcze jego akwarele oraz obrazy olejne. <3 Są po prostu cudne.
4. Paul Murry - bardzo ładna kreska. Sposób rysowania jest dynamiczny, jeśli nawet pozy, w których przedstawia postacie nie są takie do końca. W jego rysunkach bardzo przypadła mi do gustu mimika, która jest nieco lepsza u myszy niż u kaczek.
5. Marco Rota - jak już kilka osób napisało wcześniej, jego styl jest "inny". Faktycznie, wyróżnia się wśród włoskich rysowników i to naprawdę jeden z nielicznych artystów tego pochodzenia, którego lubię. Jego kreska jest dynamiczna, ale w rysunkach zawiera też sporo detali. Może mimika czasem jest zbyt "ograniczona" do kilku min, ale jego kaczory są naprawdę bardzo sympatyczne. Jego prace w oleju również przypadły mi do gustu. Cenię go także za komiksy z wikingami, których uwielbiam. : D
5. Daan Jippes - (nie mogłam się zdecydować, któremu przyznać wyższe miejsce, więc obu postawiłam na piątej pozycji) - podobieństwo do Barksa jest mniejsze niż w przypadku Blocka, ale jego rysunki naprawdę mi się podobają. Niestety z komiksów, do których robił rysunki, a w których nie ma scenariusza Barksa, duża część raczej była mi obojętna.
6. Gottfredson
7. Cesar Ferioli
8. Al Talliaferro
Jakby coś było niezrozumiałe, to przepraszam, nie kontaktuję dzisiaj.


