Dziesięciocentówka / Komiksy 'tradycyjne' i włoskie: różnice

Rozkładamy na czynniki pierwsze każdą postać, badamy powiązania między nimi i uważnie studiujemy drzewa genealogiczne.

Wolisz klasyczne komiksy Barksa, Rosy itd. czy "nowoczesne" komiksy włoskie?

Wolę komiksy klasyczne (Dania, USA)
19
68%
Wolę komiksy włoskie
1
4%
Lubię jak i te, jak i te
6
21%
Lubię jak i te, jak i te, ale w komiksach włoskich nie lubię wcieleń Donalda
2
7%
 
Liczba głosów : 28

Dziesięciocentówka / Komiksy 'tradycyjne' i włoskie: różnice

Postprzez Gęgul » Pn sty 26, 2009 4:44 pm

Temat o dziesięciocentówce Sknerusa McKwacza. Chciałbym się na dobry początek zapytać o komiks "Kamuflaż doskonały" z Gigant Poleca 1/05. W tym komiksie oprócz Magiki tę szczęśliwą monetę chcą też zdobyć Bracia Be. Znacie jakiś inny komiks, gdzie Be kradną monetę???
Ostatnio edytowano Pt sie 20, 2010 4:03 pm przez Gęgul, łącznie edytowano 2 razy
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Mateusssz » Wt sty 27, 2009 11:09 pm

"A jednak się kręci" MG 10. BB chcieli ukraść dziesięciocentówkę, ale się im to nie udało ;)
Avatar użytkownika
Mateusssz
Stróż prawa z Pizen Bluff
 
Posty: 1401
Dołączył(a): Wt gru 25, 2007 9:00 pm
Lokalizacja: Opole
Imię: Mateusz
GG: 11346401

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Spooky » Śr sty 28, 2009 6:35 am

Mnie jedna rzecz dotycząca dziesięciocentówki strasznie wkurza. Mianowicie, że ta moneta według większości autorów komiksów przynosi szczęście i nawet Sknerus to potwierdza. Powinno byc tak jak w komiksach Rosy - że ta moneta przypomina mu iż można osiągna wszystko jesli się chce... Szczęście phi :? W końcu to nawet nie pasuje do charakteru Sknerusa.
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez archie53 » So sie 14, 2010 2:44 pm

Widziałem w gigancie " W pogoni za dychą", jak złodzieje podobni do braci be, chcą zdobyć monetę razem z tubylcami.
Samodzielnie zepsute służy najlepiej.
Avatar użytkownika
archie53
 
Posty: 121
Dołączył(a): Pt lip 30, 2010 4:13 pm
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez KamilSz96 » Wt sie 17, 2010 8:43 am

Spooky napisał(a):Mnie jedna rzecz dotycząca dziesięciocentówki strasznie wkurza. Mianowicie, że ta moneta według większości autorów komiksów przynosi szczęście i nawet Sknerus to potwierdza. Powinno być tak jak w komiksach Rosy - że ta moneta przypomina mu iż można osiągna wszystko jesli się chce... Szczęście phi :? W końcu to nawet nie pasuje do charakteru Sknerusa.
No niby masz rację, ale jednak są potrzebne takie komiksy. Bo na przykład nie wyobrażam sobie, że wszystkie komiksy bazują na komiksach Rosy np. wszystko się dzieje w XX wieku, i w ogóle to wszystko co niesie za sobą komiks Rosy. Zawsze był, jest i będzie potrzebny taki komiks, którego na pierwszy rzut oka nie chciało się przeczytać. Komiksy, o których wspominasz są dla mnie taką odskocznią od realiów komiksów Rosy, Barksa i innych autorów. Dla mnie to jest takie Co by było gdyby.

Wracając do dziesięciocentówki hmm... w sumie nie mam co o niej pisać. Sknerus ją zdobył jako dzieciak i według jednych twórców przynosi szczęście, a według drugich ma wartość bardziej sentymentalną. Lubię i takie i takie komiksy.
"Urok cichych, spokojnych miejsc, majestat srebrnego księżyca i gwiazd... Gdzie wędrowiec widzi piękno wschodów i zachodów słońca w głuszy, nietkniętej ludzką stopą i kaczą płetwą. Miejsc, które zmienia tylko upływ czasu."
Avatar użytkownika
KamilSz96
 
Posty: 411
Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:18 pm
Imię: Kamil
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Gladstone » Śr sie 18, 2010 9:39 am

Komiksy nie bazują na Rosie, tylko Rosa bazuje na komiksach klasyków - przede wszystkim Barksa, więc to tylko złudzenie, że ktoś bazuje na Rosie. Problem jest głębszy: czy współcześni rysownicy opierają się na uniwersum stworzonym przez Barksa, Taliaferro, Gottfredsona? Niektórzy z pewnością tak, wymienię choćby Rosę, Vicara, Jippesa - mają własny styl, ale trzymają się ram nakreślonych przez poprzedników, ram podstawowych takich jak wygląd, psychologia, związki między bohaterami.

Niestety, nie wszyscy tego się trzymają, zwłaszcza Włosi, niektórzy z nich jakby nigdy nie czytali komiksów Barksa. Z tego rodzą się takie postacie czy zjawiska jak Superkwęk, CAP, KAWA, Doubleduck. Według mnie jest to wypaczenie i wynaturzenie Disneyowskich bohaterów. Przyznaję, że niektóre z tych komiksów są zabawne, niektóre są nawet bardzo dobre, ale jak mają się do postaci wykreowanych przez Disneya? Czy Donald pracuje na pierwszą zmianę w skarbcu, na drugą w fabryce margaryny, na trzecią w Kawa, na czwartą w CAP, na piątą jako Superkwęk... Zupełnie rozwalają mnie komiksy kiedy Superkwęk walczy z kosmitami - wtedy pytam sam siebie: czy to ten sam kaczor, trochę fajtłapowaty, trochę nerwowy jakiego znam i lubię z komiksów Barksa? Z pewnością nie. Trzeba było stworzyć nowego bohatera, albo rozwiązać to inaczej (np. jako sen lub film), Disney to nie Marvel.
A zmiany wyglądu? Nawet tacy twórcy jak Scarpa mieli komiksy, gdzie kaczki wyglądają okropnie, głowa jak balon itp. Zmiany charakteru: Magika u Barksa, w pierwszych komiksach nie jest jakąś wiedźmą, raczej korzysta z osiągnięć techniki, Włosi zrobili z niej zwykłą czarownicę. Bracia Be u Barksa są naprawdę trudnym przeciwnikiem, Sknerus czasem ma po prostu szczęście, Włosi zrobili z nich półgłówków, aż dziw, że w ogóle ma z nimi jakieś problemy.

Ale kiedy się tworzy dużo komiksów-zapychaczy żeby sprzedać pismo to takie są efekty. Istnieje różnica między masową produkcją dla zysku (patrz Egmont i Włosi) a pracą z zamiłowania - myślę tu przede wszystkim o Rosie, jego marzeniem było tworzyć komiksy, wreszcie doczekał się, ale kokosów na tym nie zrobił.
DiPol - przeczytaj wydane numery fanzinu i odwiedź jego stronę internetową fanzindipol.pl
Avatar użytkownika
Gladstone
 
Posty: 403
Dołączył(a): Cz paź 15, 2009 3:49 pm
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Wojtas » Śr sie 18, 2010 6:31 pm

Gladstone napisał(a):Niestety, nie wszyscy tego się trzymają, zwłaszcza Włosi, niektórzy z nich jakby nigdy nie czytali komiksów Barksa. Z tego rodzą się takie postacie czy zjawiska jak Superkwęk, CAP, KAWA, Doubleduck. Według mnie jest to wypaczenie i wynaturzenie Disneyowskich bohaterów. Przyznaję, że niektóre z tych komiksów są zabawne, niektóre są nawet bardzo dobre, ale jak mają się do postaci wykreowanych przez Disneya?


Mam podobne odczucia... Z jednej strony postać Superkwęka czy niektóre komiksy z KAWĄ bardzo mi się podobają, lub wręcz się nimi zachwycam, ale z drugiej strony coś mi tu jednak nie pasuje. Orginalny charakter Donalda, który wykreował Barks jest zupełnie inny, kompletnie nie pasujący do postaci sprytnego herosa lub tajnego agenta. Donald ze swoim prawdziwym charakterem zdecydowanie pasuje mi najbardziej - ma wiele kłopotów, wiecznego pecha, kłopoty w pracy, siostrzeńców, których musi utrzymywać, a poza tym łatwo wpada w złość i bywa nieuprzejmy czy uparty, jednak mimo tego, wykazuje się on czasami odwagą czy zaradnością - zwykły szary kaczor, z którym wiele osób mogłoby się utożsamić. On po prostu nie pasuje do wizerunku, który próbują wykreować Włosi. A tak poza tym, to wydaje mi się, że wielu disnejowskich twórców (szczególnie włoskich) w najmniejszym stopniu nie interesuje się komiksami, które rysuje, robiąc to tylko dla pieniędzy. No bo jak można było stworzyć serię hiostoryjek o pierwszych milionach Sknerusa, skoro Don Rosa dokadnie opisał jego przeszłość w "Życiu i czasach..."?
Avatar użytkownika
Wojtas
 
Posty: 365
Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:59 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Gęgul » Śr sie 18, 2010 7:52 pm

Czy Donald pracuje na pierwszą zmianę w skarbcu, na drugą w fabryce margaryny, na trzecią w Kawa, na czwartą w CAP, na piątą jako Superkwęk...

Akurat do CAP i KAWA jest wzywany okazyjnie, a jako Superkwęk pracuje w nocy, więc pozostaje tak naprawdę Sknerus (a on jest szefem KAWY, więc nie może wysyłać Dońka do polerowania monet i ścigania ABC naraz :)) i Margaryna.

Zupełnie rozwalają mnie komiksy kiedy Superkwęk walczy z kosmitami - wtedy pytam sam siebie: czy to ten sam kaczor, trochę fajtłapowaty, trochę nerwowy jakiego znam i lubię z komiksów Barksa

Ja tłumaczę sobie to zjawisko, że Donald cierpi na rozdwojenie jaźni - po prostu, gdy nakłada kostium, staje się kimś zupełnie innym, o innych wspomnieniach i cechach charakteru. No i oczywiście, posiada większą siłę i inteligencję. I w tej tezie potrzymał mnie komiks "Cichy oszust" - tam to doskonale widać.

Zmiany charakteru: Magika u Barksa, w pierwszych komiksach nie jest jakąś wiedźmą, raczej korzysta z osiągnięć techniki

To fakt, z tym się zgodzę, ale tylko na początku. Później u Barksa też swobodnie korzysta z czarów. A w komiksach włoskich ma ona z techniką wielkie problemy.

Bracia Be u Barksa są naprawdę trudnym przeciwnikiem, Sknerus czasem ma po prostu szczęście, Włosi zrobili z nich półgłówków, aż dziw, że w ogóle ma z nimi jakieś problemy.

Włosi ze wszystkich złodziei zrobili idiotów - wyjątkiem jest Fantomen, który swój czarny humor zatrzymał do dziś. Bracia Be są aż tak głupi, że nieprzewidywalni i nie wiadomo, co im do łbów strzeli. Ale oczywiście są wyjątki, takie jak "Afera fasolowa". Chociaż... tam też byli nieprzewidywalni, a planu w końcu nie wymyslili sami, tylko pomógł im babiloński handlarz.

Ale kiedy się tworzy dużo komiksów-zapychaczy żeby sprzedać pismo to takie są efekty

Faktycznie, dzisiejsze komiksy włoskie nie są aż tak fajne, jak te starsze. Ale są i wyjątki, jak i w tych nowych, jak i starszych. Wśród tych tworzących komisy z zamiłowania można umieścić Scarpę, Rosę, Barksa, Vicara, Cavazzano, że Cimino itd.

No bo jak można było stworzyć serię hiostoryjek o pierwszych milionach Sknerusa, skoro Don Rosa dokadnie opisał jego przeszłość w "Życiu i czasach..."?

Należy pamiętać, że Rosa czy Barks to nie byli wielcy włodarze i jak ten coś powie, to tak musi być. Tu faktycznie włosi po troszku przesadzili, gdyż ta seria powstała po ŻiCSmK, ale istnieje wiele alternatywnych włoskich historii z młodości McKwacza. Chociażby ta
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Scarpomaniak » Cz sie 19, 2010 6:25 am

Gęgul napisał(a):Ale oczywiście są wyjątki, takie jak "Afera fasolowa". Chociaż... tam też byli nieprzewidywalni, a planu w końcu nie wymyslili sami, tylko pomógł im babiloński handlarz.

Ale ten komiks został zrobiony przez Scarpę i to 50 lat temu (11 września będzie świętował 50-leci istnienia) i wtedy to byli zupełnie inni Bracia Be, w niektórych starszych włoskich też są tacy.
Gęgul napisał(a): Tu faktycznie włosi po troszku przesadzili, gdyż ta seria powstała po ŻiCSmK, ale istnieje wiele alternatywnych włoskich historii z młodości McKwacza. Chociażby ta.

Jaka alternatywna? Przecież tam są trzy strony w przeszłości, które mogły się kiedyś wydarzyć, a nie cała alternatywna przeszłość w milionach Sknerusa.
Jeden z ostatnich wojowników na polu popularyzacji komiksów Disneya w Polsce.
Prowadzi bloga Kacza Agencja Informacyjna, w którym informuje o komiksach Disneya wydawanych w Polsce i na świecie.
Ma nadzieję, że nastaną lepsze czasy dla komiksów Disneya.
Avatar użytkownika
Scarpomaniak
Pan tłumacz
 
Posty: 2472
Dołączył(a): Pn mar 23, 2009 2:48 pm
Lokalizacja: Polska
Imię: Radosław
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez dokil » Cz sie 19, 2010 6:50 am

Wprawdzie do tej dyskusji na temat Donalda Barksa i włoskiego nie mogę nic dodać, ale mogę dodać coś o dzięsięciocentówce. Bowiem niektórym użytkownikom trochę przeszkadza swoiste szczęście pierwszej dzięsięciocentówki w komiksach włoskich. Ale Barks tu też nie jest bez winy. W jednym z pierwszych komiksów, w których występuje 10-centówka jako "Old Number One" w swojej słynnej gablocie, a dokładniej w komiksie "Lost Beneath the Sea" dowiadujemy się o tym, że znakomite finanse Sknerusa są ściśle związane z 10-centówką. Od kiedy się z nią rozstaje na statku ma samego pecha, a sama moneta, razem ze statkiem, utonęła.
"Nie ma geniuszu bez ziarna szaleństwa." - Arystoteles
Avatar użytkownika
dokil
 
Posty: 271
Dołączył(a): Pn kwi 27, 2009 11:06 am
Lokalizacja: Żabno
Imię: Daniel
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Wojtas » Cz sie 19, 2010 9:04 am

Gęgul napisał(a):
No bo jak można było stworzyć serię hiostoryjek o pierwszych milionach Sknerusa, skoro Don Rosa dokadnie opisał jego przeszłość w "Życiu i czasach..."?

Należy pamiętać, że Rosa czy Barks to nie byli wielcy włodarze i jak ten coś powie, to tak musi być. Tu faktycznie włosi po troszku przesadzili, gdyż ta seria powstała po ŻiCSmK, ale istnieje wiele alternatywnych włoskich historii z młodości McKwacza. Chociażby ta

Wcale nie twierdzę, że tak było czy jest. Po prostu trochę dziwne - opisywanie tej samej historii jeszcze raz, w zupełnie inny sposób. Historyjek pokazujących pojedyncze fragmenty z przeszłości Sknerusa było mnóstwo (a wiele z nich bardzo mi się podobało, nawet jeśli nie zgadzały się z ŻiCSM). Jednak te komiksy o pierwszych milonach to już przegięcie. Ale jak wspomniałem wcześniej, włoscy rysownicy specjalnie się takimi rzeczami nie przejmują.

PS Trochę odeszliśmy od tematu.
Avatar użytkownika
Wojtas
 
Posty: 365
Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:59 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Gęgul » Cz sie 19, 2010 10:17 am

Może trochę odeszliśmy, fakt, można z tego stworzyć nowy temat "Barks, Rosa a włoskie komiksy" czy coś w tym stylu.

A co do wątku szczęścia dziesięciocentówki: według mnie moneta posiada takową magiczną moc, gdyż Sknerus bardzo ją ceni i... kocha :). Widać to np. w komiksie Władczyni much (owy kadr dostępny jest w galerii Sknerusa).
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez rysownik » Cz sie 19, 2010 11:42 am

Wczoraj chciałam napisać posta, żeby zgodzić się z wypowiedzią z Gladstone, ale zrezygnowałam, cóż, jak widzę powstała poważna dyskusja. Może to offtopic, ale wydaje mi się, że ten problem musiał zostać w końcu poruszony w jednym z tematów. Taka merytoryczna dyskusja je w końcu zdrowa, bo ostatnimi czasy, jeśli chodzi o komiksy na DP!, nie mamy do czynienia z takimi dysputami zbyt często. Zawsze będzie można później wydzielić te posty do nowego tematu, jeśli wymiana zdań jeszcze bardziej zejdzie z "właściwego" toru.

Bracia Be u Barksa są naprawdę trudnym przeciwnikiem, Sknerus czasem ma po prostu szczęście, Włosi zrobili z nich półgłówków, aż dziw, że w ogóle ma z nimi jakieś problemy.


Dokładnie, kiedyś już na forum było wspomniane na ten temat (chyba przez WDCmaniaka), że w komiksach ściśle trzymających się "kanonu" fabularnego Sknerus na widok Braci Be reaguje krzykiem "to ci okrutni Bracia Be!", podczas gdy we włoskich tworach zwyczajnie zapala swoją armatę/wykorzystuje system obronny z lekceważącym stwierdzeniem "och, to tylko Bracia Be". W podobny sposób traktowani są oni przez Superkwęka. Cóż, ja rozumiem, że w komiksach dla (jakby nie było, w pewnym stopniu w zamierzeniu włoskich twórców tak jest) dzieci nie można pokazywać perfidnego, wyrafinowanego zła, jak w przypadku Fantomena, tylko tępych, głupich złoczyńców, których złe uczynki wynikają z czystego braku inteligencji, ale czy to nie mija się z celem, kiedy w komiksach z Superkwękiem na porządku dziennym jest duża (jak na realia komiksu disneyowskiego) dawka przemocy? Im dalej się będziemy w to wgłębiać dojrzymy coraz więcej sprzeczności, które wzajem się wykluczają i nie można ich nijak wytłumaczyć, ani zinterpretować (Gęgulu, skoro Donald cierpiałby na rozdwojenie jaźni, czemu nie mogłoby się to objawiać podczas, gdy jest normalnym i szarym mieszkańcem Kaczogrodu? :wink: ) tak, żeby układało się w jakąś logiczną całość. Rozdział między disneyowskim komiksem komercyjnym, a tradycyjnym jest po prostu za duży. Ja osobiście prawie nigdy nie sięgam po Giganty i tego typu rzeczy, bo wiem, że kiedy otworzę losowy komiks te wszystkie niedociągnięcia wylezą na wierzch i bardzo mnie to zdenerwuje, więc jeśli o mnie chodzi większość włoskich komiksów mogłaby w ogóle nie istnieć.

A co dziesięcocentówki, jest ona dla Sknerusa symbolem drogi pełnej wybojów i ciężkiej pracy, którą musiał przejść, zanim stał się bogaty. Gdy był młody stała się jego inspiracją do pracy oraz marzeń o bogactwie, wiele razy zostawał jedynie z nią przy duszy. Czytając ŻiCSM można dojść do wniosku, że jeszcze nie będąc bogaczem, Sknerus się o nią martwił i bał się o jej utratę. I w sumie dochodzimy do punktu sedna, każdy z nas ma chyba coś w rodzaju talizmanu, który pomaga mu w trudnych sytuacjach, czy ogólnie przynosi nam motywację do pracy (nie musi być to coś materialnego, dziesięciocentówka to symbol, równie dobrze mogą być to marzenia), a gdy go utracimy stajemy się mniej pewni siebie sugerujemy się tym, że skoro nie mamy przy sobie nic co zawsze nam pomagało, to nic nie może nam się udać i dzieje się tak naprawdę. Dla mnie to może tłumaczyć to, że jak tutaj ktoś wspomniał - dziesięciocentówka jest silnie powiązana z finansami McKwacza. Nie rozumiem natomiast komiksów włoskich, w których Sknerus wręcz z maniakalnym pedantyzmem dba, aby jego pierwsza zarobiona moneta była bezpieczna, a gdy tylko coś jej się stanie histeryzuje i zachowuje się jak małe dziecko.
Avatar użytkownika
rysownik
 
Posty: 437
Dołączył(a): Śr sie 23, 2006 8:28 pm
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Agata
GG: 0

Re: Pierwsza dziesięciocentówka

Postprzez Pahan » Cz sie 19, 2010 12:13 pm

dokil napisał(a):Ale Barks tu też nie jest bez winy. W jednym z pierwszych komiksów, w których występuje 10-centówka jako "Old Number One" w swojej słynnej gablocie, a dokładniej w komiksie "Lost Beneath the Sea" dowiadujemy się o tym, że znakomite finanse Sknerusa są ściśle związane z 10-centówką. Od kiedy się z nią rozstaje na statku ma samego pecha, a sama moneta, razem ze statkiem, utonęła.

Z drugiej strony, w wydanym 2 lata wcześniej komiksie "The Midas Touch" (debiut Magiki), Sknerus zapewnia Donalda, że moneta nie jest w żadnym stopniu talizmanem, a jedynie symbolem jego oszczędności. Jednak, gdy przez przypadek przekazuje ją czarownicy, od razu rzuca się w pogoń. :wink: Barks nie był więc do końca konsekwentny, a Rosa przyjął wersję z "Dotyku Midasa".

Ps. Zgodnie z sugestią Gęgula zmieniam nazwę tematu (nie chcę wydzielać postów, bo zniszczyłbym ciągłość dyskusji).
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Dziesięciocentówka / Komiksy 'tradycyjne' i włoskie: różnice

Postprzez KamilSz96 » Cz sie 19, 2010 12:52 pm

Wojtas napisał(a):No bo jak można było stworzyć serię historyjek o pierwszych milionach Sknerusa, skoro Don Rosa dokładnie opisał jego przeszłość w "Życiu i czasach..."?


Nie wiem dlaczego, ale odnoszę wrażenie, że wolelibyście, żeby wszystkie komiksy były robione na wzór Barksa. Ja jestem temu przeciwny. Że tam Don Rosa zrobił Życie i czasy..., a jakiś włoski scenarzysta serię o milionach to mi to w ogóle nie przeszkadza. Ja nawet lubię takie komiksy. Każdy scenarzysta może robić komiksy jakie mu się żywnie podobają. Ja nie wiem, ale gdyby były komiksy na wzór Barksa i tylko Barksa to najprawdopodobniej w ogóle nie kupowałbym komiksów. Gdyby wszystkie komiksy miałyby być w miarę spójne to teraz nie było by raczej oryginalnych historyjek. Wszystkie były by oparte na schemacie. A tak to teraz mamy komiksy, które dzieją się współcześnie i takie, które dzieją się w innych czasach. Mi nie przeszkadza, czy 10c przynosi szczęście, czy nie. Ani czy w jednych komiksach Bracia Be są sprytniejsi, czy głupi. Tak samo lubię komiksy z Superkękiem, DoubleDuckiem, KAWA, czy CAP.


Przecież jakby Donald w każdym komiksie żył w XX wieku, czyścił monety dla wujka, nie byłby superbohaterem, tajnym agentem to te komiksy były by strasznie nudne i schematyczne. Gdyby mi przyszło czytać takie komiksy to bym wolał z nich zrezygnować i się zająć czymś innym niżeli czytaniem o codziennych życiowych sprawach. Jedyne co by było w tym fantastyczne to to, że kaczko mówią i nic poza tym. Były by to komiksy po prostu o szarym życiu.
"Urok cichych, spokojnych miejsc, majestat srebrnego księżyca i gwiazd... Gdzie wędrowiec widzi piękno wschodów i zachodów słońca w głuszy, nietkniętej ludzką stopą i kaczą płetwą. Miejsc, które zmienia tylko upływ czasu."
Avatar użytkownika
KamilSz96
 
Posty: 411
Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:18 pm
Imię: Kamil
GG: 0

Następna strona

Powrót do Postacie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron