Watek milosny...

Rozkładamy na czynniki pierwsze każdą postać, badamy powiązania między nimi i uważnie studiujemy drzewa genealogiczne.

Postprzez Iris » Pt lut 25, 2005 8:37 am

Tak, też lubię wątki miłosne. Nie powiedziałabym jednak, czy bardziej od tych z przyjaźnią... Dla mnie doby film, to poprostu taki, który mnie wzrusza. Nie ważne, czym. A "Alladyn" nie wzrusza. Przynajmniej mnie. Doceniam jednak fakt, że Ty go uwielbiasz, bo w końcu każdy może mieć swoje zdanie. Ze względu na powyższą dyskusję obiecuję też, że jeśli tylko znajdę Dżina w wypożyczalni, wezmę i przestudiuję jeszcze raz xP Przypatrzę się, wsłucham i dam znak, w jakim stopniu tym razem przypadł mi do gustu :wink:

Co do pytania numer dwa: oczywiście, że oglądałam :P Oba :P Nie potrafię Ci powiedzieć, który bardziej mi się podoba, bo oglądałam dosyć dawno xP Także nie bardzo pamiętam poszczegółnych scen. Mogę Ci tylko powiedzieć (eee...napisać ;p) o ogólnej fabule, bo to mi nie umknęło XP
Możesz patrzeć, nie tykaj.
Avatar użytkownika
Iris
 
Posty: 61
Dołączył(a): Pt lut 11, 2005 10:26 pm
Lokalizacja: Siedlce

Postprzez Maciek! » Pt lut 25, 2005 5:41 pm

Iago, czyli ta papuga, faktycznie jest wkurzający. Ale film jest ogólnie taki jajcarski :) Nie można go nie kochać! :D


Ja o Alladynie :

Generalnie to jeden z najlepszych filmów Disneya.

Sam Alladyn na początku jest zabawny (zwłaszcza w czasie piosenki „One Jump" ) ale później przestaje bo tę pałeczkę przejmuje Dżin. Ale generalnie to porządna i ciekawa postać... Za to w serialu animowanym wydawał się (mi) strasznie sztuczny i nie ciekawy.
Czego nie można powiedzieć o Jasminie która (przynajmniej w moim mniemaniu) w serialu pozostała ciekawa (jak nie ciekawsza) i w przeciwieństwie do jej nażyczonego, nie "wyssano" z niej charakteru.

Dzin nieziemsko zabawny, naprawdę "rozkręca film"... Nie dziwię się że w "Powrocie Jafara" (którego jeszcze nie widziałem) głosu Dżinowi użyczył facet który użycza głosu Homerowi Simpsonowi.
Inna postać która mnie bawi to Sułtan (on miał jakieś imię?)

Jafar to chyba mój ulubiony Czarny Charakter z filmu Disneya. Taki Diaboliczny i w ogóle...
Za to jego papuga działa mi na nerwy. Jafa powinien ją do schroniska oddać gdy jeszcze miał okazję. Ale niestety prawo Disneya…
[" Czarny Charakter musi mieć małego, złośliwego sługusa, który robi mu za prawdą rękę i gotów dla niego dać sobie uciąć swoją ale on i tak traktuje go jak śmiecia i popychadło" ] :wink:
W serialu denerwuje mnie jeszcze bardziej, przez to całe jej gadanie o "forsie".

A i jeszcze jedna postać której nie lubię w tym filmie to małpka Abu. Także denerwująca.

Wątek miłosny owszem jest dobry i piękny ale tak dobry jak morał o tym co naprawdę świadczy o człowieku...
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Postprzez Jakijajah » Pt lut 25, 2005 11:41 pm

Lubie watek Aurory i Ksiecia Filipa - prawdziwa milosc od pierwszego wejrzenia.

Poza tym, tka jka wszyscy: Bella i Bestia, Lady i Tramp, spaghetti, wilki, te rzeczy.

Ale jest tez bardzo uroczy i swietnie zagrany po polsku watek Kapitan Amelii i dr Delberta Dopplera w "Planecie Skarbow". Jest troche podobnie jak z Herkulesem i Megara ( gdyby miala przyjaciol, mowili by na nia Meg ;) ). Z poczatku ona gra trudna do zdobycia, a potem serce jej lagodnieje. No i Amelia ma najlepszy tekst w calym filmie (cytat z pamieci):

"Doktorze, ja kocham rozmawiac! Herbata, ciastka i caly ten kram. Ale musze dowodzic tym statkiem, a pan musi pucowac swoj helm."

Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Jakijajah
 
Posty: 558
Dołączył(a): Pt lis 26, 2004 3:51 pm

Postprzez Gilraina » Śr cze 29, 2005 12:36 pm

I znowu dorzucam się w dawno zapomnianym temacie...no, ale cóż, po prostu nie potrafię sobie tego odmówić.
A więc, mój ulubiony wątek milosny został tu już wymieniony - mam na myśli historię Belli i Bestii. Podoba mi się to, że Bella pokochała Bestię dopiero po dłuższym czasie. Po prostu nie wierzę w "miłość od pierwszego wejrzenia" i nie trawię jej w filmach...
Lubię też historię Kovu i Kiary z sequela "Króla Lwa" (podobna trochę do miłości Romea i Julii :wink: ) i uwielbiam piosenkę "Love will find a way" :roll:
"Pragnę być tą, za którą walczyć chcesz..."
Avatar użytkownika
Gilraina
 
Posty: 107
Dołączył(a): So maja 21, 2005 3:04 pm
Lokalizacja: Olsztyn

Postprzez rysownik » N wrz 10, 2006 6:34 pm

A kacze wątki?[/url]
Avatar użytkownika
rysownik
 
Posty: 437
Dołączył(a): Śr sie 23, 2006 8:28 pm
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Agata
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez duśka » So mar 07, 2009 3:09 pm

To nic, że ostatni wpis w tym temacie jest sprzed ładnych kilku lat :oops: Nawet nie wiedziałam, że taki temat został poruszony. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć nic przeciwko jak się wypowiem :roll: :
mój ulubiony wątek miłosny...hhmmm... nie skłamę jeśli powiem, że prawie wszystkie :lol: a zaliczam do nich:
- Kopciuszek i Królewicz
- Lady i Tramp
- Aurora i Filip
- Pongo i Czika (oraz ich właściciele :-)
- Ariel i Eryk
- Bella i Bestia
- Aladyn i Dżasmina
- Simba i Nala
- Pocahontas i John Smith (tutaj mała dygresja ale to pod wyliczanką)
- Herk i Meg :lol:
- Mulan i Szang
- Tarzan i Jane
- Aladar i Nira (nie na pierwszym miejscu ale bardzo mi się podoba)
- Amelia i dr Doppler
Poza tym Kronczesław i Birdwell biją wszystkich na głowę :!: :!: :!: :D
Odnośnie Pocahontas to bardzo mnie rozczarowała druga część. Miłość Pocahontas i Johna Smitha była prawdziwa, niezachwiana, silna i stawiła czoła wszystkim napotkanym przeciwnościom. A tu nagle pojawia się John Rolf i Pocahontas już zapomina o swojej pierwszej miłości. Ja tego nie kupuję. Bardzo mi się to nie spodobało. Kiedy ona powiedziała Smithowi, że wybrała własną drogę to ten tylko pogłaskał ją po policzku i odszedł. No myślałam, że krew mnie zaleje :cry: Bardzo mi to popsuło wizję ich miłości z pierwszej części. Ucieszyłam się, że Smith jednak żyje i sądziłam, że razem także poradzą sobie z przeciwnościami w Londynie. Niestety baaardzo się pomyliłam... a szkoda :(
Bardzo mi się też podobają wątki w Pixar tj: Helen i Bob, Sally i Zygzak, Linguini i Colette, WALL-E i Eve :D
Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat Pocahontas, może tylko ja miałam takie odczucia a nie inne?
Po raz pierwszy widzę blask...
Avatar użytkownika
duśka
 
Posty: 137
Dołączył(a): N cze 01, 2008 7:58 am
Lokalizacja: Warszawa
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez jupix » N mar 08, 2009 11:55 am

John Smith w książce o Pocahontas zmyślił sobie miłość aż do obrony własnym ciałem Johna. W rzeczywistości Pocahontas miała 16 lat i jeszcze nie kochała prawdziwie. Romansik? No chyba tak bo po przybyciu do Londynu ożeniła się z Rolfem. (fakt historyczny)
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez DeeDee » Pn mar 09, 2009 5:16 pm

jupix napisał(a):John Smith w książce o Pocahontas zmyślił sobie miłość aż do obrony własnym ciałem Johna. W rzeczywistości Pocahontas miała 16 lat i jeszcze nie kochała prawdziwie. Romansik? No chyba tak bo po przybyciu do Londynu ożeniła się z Rolfem. (fakt historyczny)


Fakt historyczny jest inny...

Pocahontas (wtedy już lady Rebecca, gdyż przyjęła chrzest) wyszła za Rolfe'a w kwietniu 1614 roku. Do Anglii popłynęła w czerwcu 1616, kiedy to ich syn Thomas był już na świecie (ur. - początek 1615). Czyli przybywając do Anglii była już mężatką z dzieckiem!

Co do Pocahontas i Smitha. Historia ich znajomości przez wieki została zlegendaryzowana, a moim zdaniem (podpartym mądrymi książkami biograficznymi o życiu prawdziwej Pocahontas) nie było żadnego romansu. Pocahontas poznała Smitha w grudniu 1607 gdy ten był więziony w osadzie jej ojca. Miała 12 najwyżej 13 lat. Smith w tym czasie był prawie 28 letnim mężczyzną (do tego niezbyt przystojnym). Czy Pocahontas ryzykowałaby swoje życie rzucająć się pod ciosy kijów które miały paść na głowę Smitha by ratować życie człowieka, którego ledwo co znała?? Wg historyków to zdarzenie, które urosło do rangi legendy i stworzyło mit o wielkiej miłości tych dwojga, w rzeczywistości mogło wcale nie mieć miejsca. Bowiem, Smith, prowadzący dzienniki upamiętniające pierwsze lata istnienia Jamestown, nie wspomniał nawet słowem o tym zdarzeniu. Opisał je dopiero w 1624 - dwa lata po śmierci Pocahontas. Niektórzy historycy sądzą iż mógł zmyślić tę historię by poprawić swoją reputację w Anglii (po tym jak stracił przywództwo w kolonii) lub by być bardziej szanowanym z uwagi na to, że Pocahontas zjednała sobie serca króla i królowej angielskich. Jeśli z kolei owe legendarne zdarzenie miało miejsce - wstawiennictwo Pocahontas ratujące Smithowi życie - mogło być częścią indiańskiej ceremonii adopcyjnej. Faktem jest, że Smith stał sie przybranym synem Powhatana (inne imię - Wahunsunacock). W takim razie , już pomijając różnicę wieku obojga, jako "rodzeństwo" raczej nie mieliby romansu, prawda?. Znanym faktem jest np to, że Smith rzeźbił dla Pocahontas zabawki z drewna kiedy przebywał w wiosce indiańskiej po adopcji, tak więc uważał ją za dziewczynkę a nie kobietę.

Co do ich wątku w filmie Disneya trudno mi sie wypowiadać mając na uwadze prawdziwą historię, gdyż rzeczy zawarte w filmie mają bardzo mało wspólnego z prawdą historyczną. Jeśli jednak mam patrzeć na wątek miłości Pocahontas i Smitha zawartego w filmie, zapominając przy tym o faktach historycznych, to uważam że wątek jest piękny, naprawdę piękny. Moment, kiedy ci dwoje się poznają, jest zapierający dech w piersiach. Kocham tę scenę!! No i zakończenie filmu, który kończy się nieszczęśliwie dla nich, jest odmienne niż typowy dla filmów Disneya happy end. To mi bardzo pasuje. Biorąc pod uwagę to jakie pozytywne wrażenie zrobił na mnie film, uważam, że sequel to jakaś pomyłka. Psuje wszystko .

No i ta niezgodność z faktami historycznymi... :twisted:
Ostatnio edytowano Wt mar 10, 2009 11:20 am przez DeeDee, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
DeeDee
 
Posty: 57
Dołączył(a): Pn maja 26, 2008 4:56 pm

Re: Watek milosny...

Postprzez jupix » Pn mar 09, 2009 6:31 pm

A oto moje ulubione pary z Disneya:
-Pinokio i wróżka (Pinokio)
-Tuptuś i króliczka (Bambi)
-Tik Tak i kapitan Hak (Piotruś Pan)
-Cruella i psy (101 dalmatyńczyków)
-Baloo i Mowgli (Księga Dżungli)
-Książe Jan i jego mamusia (Robin Hood)
-Prosiaczek i Kubuś (Przygody Kubusia Puchatka)
-Tito i Georget (Oliver i spółka)
-Gaston i Bella (Piękna i bestia)
-Hugo i Dżaali (Dzwonnik z Notre Dame)
-Apollo i Apollo (Herkules)
-Lilo i Stich
-B.E.N. i Jim (Planeta Skarbów)
-Rutt i Tuke (Mój brat niedżwiedż)
-Bou i Chudy (Toy Story)
-Sally i Buu (Potwory i spółka)
i tak dalej... :mrgreen:
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez duśka » Pn mar 09, 2009 9:30 pm

Przyznaje, że nie znałam tak dokładnie faktów historycznych i jestem wdzięczna za te informacje. Pragnę jednak zaznaczyć, że moja wypowiedź była podyktowana tylko i wyłącznie emocjami jakie towarzyszyły mi podczas oglądania obu wersji disneyowskich. Mimo wszystko wolałabym żeby jakimś dziwnym trafem Pocahontas jednak została połączona z Johnem Smithem :D
Mała Syrenka także różni się od oryginalnej wersji. Sami twórcy wypowiadali się, że chcieli zrobić z tego piękny, charakterystyczny, disneyowski film z happy end-em. Czemu nie myśleli tak kiedy robili Podróż Do Nowego Świata? :roll:
Po raz pierwszy widzę blask...
Avatar użytkownika
duśka
 
Posty: 137
Dołączył(a): N cze 01, 2008 7:58 am
Lokalizacja: Warszawa
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez DeeDee » Wt mar 10, 2009 11:50 am

Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie treści zawarte w filmie to ja również jestem zawiedziona tym, co ukazuje Podróż do Nowego Świata - wątek miłosny Pocahontas i Rolfe'a jest kompletnie niedopracowany, przez co ich miłość wydaje się jakby niczym nieuzasadniona i wzięta z nikąd. Dla mnie pojawienie się postaci Rolfe'a w filmie jest jednak ważne z tego względu, że realizatorzy chcieli tym sequelem nawiązać do prawdy historycznej - szkoda tylko że trochę z marnym skutkiem, bo Pocahontas 2 ma również mało wspólnego z rzeczywistymi faktami tak samo jak Pocahontas 1. Weżmy np postać Ratcliffe'a - jego w drugiej części filmu w ogóle nie powinno być, bo w prawdziwym życiu został zamordowany przez Indian bodajże w 1609 roku, czyli jeszcze przed wydarzeniami przedstawionymi w sequelu. Różnice między Pocahontas disneyowską a tą prawdziwą mogłabym wymieniać godzinami. Jednak mimo wszystko film Pocahontas kocham!!! (sequel tylko lubię). Jest to mój najukochańszy film Disneya i właśnie stąd jak bardzo pokochałam ten film wzięła się moja fascynacja życiem prawdziwej Pocahontas (czy jak kto woli - jej prawdziwe imię: Matoaka). Znam na pamięć jej życiorys, a książki, które mam o niej, możnaby liczyć w dziesiątkach. Choć film Disneya pogwałca historię, to jednak kocham ten film i zawdzięczam mu to, że zainteresowałam się prawdziwą Pocahontas.

Jako ciekawostkę dodam, że w tym miesiącu jest rocznica śmierci Pocahontas. (21 marca 1617)


Wracając do par z disneyowskich filmów, co powiecie o przyjaźni między Mowglim a Shanti ??? Mnie się bardzo podoba, jest taka subtelna a jednak wyrazista...


:D
Avatar użytkownika
DeeDee
 
Posty: 57
Dołączył(a): Pn maja 26, 2008 4:56 pm

Re: Watek milosny...

Postprzez bella:* » Pt maja 15, 2009 12:46 pm

dla mnie miłość Pięknej i Besti jest wyjatkowa... szczegolna... najbardziej porywają mnie słowa:
"prosze nie opuszczaj mnie... kocham cie"... i podobnie jak Bella "tak bardzo chciałabym inaczej żyć"... ta bajka pokazuje że tak naprawdę nie liczy sie wygląd("wiem nie jest księciem z bajki") ale serce, a pod wplywem milosci kazdy moze sie zmienic... nawet najtwardsza " :ariel: bestia"
znam ze snu...
Avatar użytkownika
bella:*
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pt maja 15, 2009 11:25 am

Re: Watek milosny...

Postprzez SharpShock77 » Pt wrz 18, 2009 8:20 am

Wątek miłosny hmmm... Najbardziej podobał mi się Simby i Nali (Prosto z mostu :) )
Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana... Napoleon Bonaparte
Prawdą jest to, co wytrzyma próbę doświadczenia...Albert Einstein
Kto życia nie ceni, nie wart go... Leonardo da Vinci
Avatar użytkownika
SharpShock77
 
Posty: 39
Dołączył(a): N cze 28, 2009 3:59 pm
Lokalizacja: Warszawa
GG: 0

Re: Watek milosny...

Postprzez mrówka » Pn lut 15, 2010 9:20 pm

Moim ulubionym wątkiem miłosnym jest wątek Pocahontas i Johna Smitha i chrzanić fakty historyczne, to bajka, nie podręcznik! Próba lekkiego nagięcia opowieści do realiów w 2części wyszła fatalnie i psuje cały klimat!
Uwielbiam też wątek Belli i Bestii, chyba nie trzeba tłumnaczyć, dlaczego i Aladdyna i Jasminy- są bardzo fajną parą!;]
¿Qué será? Quiero saber
Pronto, ¿qué será? Quiero saber
Con emoción ya mi sueño quiero ver
Mi corazón quiere ya saber
Avatar użytkownika
mrówka
 
Posty: 11
Dołączył(a): N lut 14, 2010 9:40 pm
Lokalizacja: Poznań
Imię: Joasia
GG: 202696

Re: Watek milosny...

Postprzez pimpoke » Wt lut 16, 2010 9:28 pm

Wall-E i Eve biją wszystkich was na kolana, respect for them.
Unclescrooge-nick darkai

Prowadzący grę "Kieruj Imperium McKwacza Edycja II"
Można wygrać ciekawe nagrody niespodzianki :)
pimpoke
 
Posty: 47
Dołączył(a): N sty 03, 2010 8:40 am
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Postacie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości