Historia Disneya - lata 1989-1994

Tu rozmawiamy o sytuacji panującej w firmie założonej przez Walta Disneya.

Historia Disneya - lata 1989-1994

Postprzez jupix » Wt sie 25, 2009 12:45 pm

Jest rok 1989. Przełomowy dla Polski i dla wytwórni Disneya. Wtedy właśnie premierę miał film, w którym powrócono do klasycznej baśni musicalowej. To Mała Syrenka[1]. Po raz kolejny użyto animacji komputerowej (będzie także we wszystkich kolejnych filmach). Stworzono dość drogie dzieło i zaryzykowano. Tym razem to się opłaciło. Widzowie pokochali Arielkę. Produkcja zarobiła najwięcej w historii i zdobył Oscara za piosenkę oraz muzykę. Firma powoli wracała na właściwy tor.
W roku 1990 przyłączono do grupy TWDC studio Hollywood Pictures. Ich pierwszy film to Arachnofobia. W tym samym roku powstał pierwszy sequel Disneya - Bernard i Bianka w krainie kangurów[2]. Przez krytyków uznany za dobry, ale finansowo wypadł blado na tle innych filmów z tych lat. Założono także Disney Toon Studios, które od tej pory będzie robiło sequele. Pierwszym ich dziełem były Kacze opowieści: Poszukiwacze zaginionej lampy. Był to film kinowy, dobrze odebrany przez krytykę i widzów.
W roku 1991 powstał nowy klasyk który pomógł ostatecznie wyjść z kryzysu. Piękna i Bestia[3], która według wielu przywróciła klasykom Disneya status sztuki. Film jest rzeczywiście piękny, magiczny, czuć w nim ducha Disneya. Zdobył dwa Oscary: za muzykę oraz piosenkę i jest jedynym filmem animowanym nominowanym do Oscara w kategorii najlepszy film.
W roku 1992 powstał nowy Disneyland, EuroDisneyland w Paryżu (jedyny w Europie). Tak więc studio miało dużo pieniędzy na stworzenie nowego, drogiego filmu. Aladyn[4] jest świetnym klasykiem przygodowym z wartką akcją. Pokochali go widzowie na świecie, Akademia Filmowa nagrodziła dwoma Oscarami - za muzykę i piosenkę.
W roku 1993 premierę miał animowany poklatkowo obraz Touchstone Pictures Miasteczko Halloween[5]. Uroczyście obchodzono także 10-lecie DisneyChannel. Ponadto Disney kupił za 70 milionów $ studio filmowe Miramax Films (obecnie jedno z 10 największych w USA).
W 1994 powstał Król Lew[6]. To właśnie to dzieło stało się największym sukcesem finansowym wytwórni. Dlaczego? Przez doskonałą animację, świetne postacie i fantastyczną muzykę. Kolejne dwie statuetki: za muzykę i za piosenkę. W tym samym roku powstał pierwszy sequel który premierę miał w tv - Aladyn: Powrót Dżafara.
Podsumujmy: lata 1989-1994 to lata przełomu. The Walt Disney Company stało się potentatem kinowym, a filmy z tych lat są uważane za najlepsze w historii animacji.

[1] Naprawdę chcę, Całuj ją
[2] Doskonała Scena
[3] Bella, Gościem bądź
[4] Potężny panie mój, Książę Ali
[5] Piosenka początkowa
[6] Krąg życia, Przyjdzie czas, Hakuna Matata

Pierwsza wersja notki:
Spoiler:
Ostatnio edytowano So mar 24, 2012 11:37 am przez jupix, łącznie edytowano 14 razy
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1995

Postprzez Semmko » Pt sie 28, 2009 8:32 pm

OPJWCSZP*

Jupiksie! Jest lepiej. I będzie jeszcze lepiej. Niż jest.

Widzę, że na ostatnim etapie dokonujesz największych wyczynów. Myślałem, że lepiej rozłożyć ciężar sukcesu na większą liczbę notek, ale, jak się okazuje, skuteczność Twojej metody jest właściwie taka sama.

Każda data, która powinna zostać pogrubiona, właśnie tak została sformatowana. Konwencja umieszczania przypisów w tekście jest całkowicie i poprawnie utrzymana (zatem jakikolwiek zarzut mógłby dotyczyć jedynie jej samej; cóż, albo wstawiamy numer przypisu przed kropką, albo po niej, gdy odnosi się do słowa lub słów kończących zdanie – jeśli przyjmiemy, że lepiej po kropce, przypisom w tekście nie można nic zarzucić). Tytuły filmów pisane są kursywą, inne, jak nazwa studia, nie. Brawo.
Od strony językowej, ogólnie rzecz biorąc, notka, moim zdaniem, prezentuje się bardzo dobrze (mam nadzieję, że oceniając jedną z kolejnych notek będę mógł napisać: wyśmienicie). Wszelkie ogonki są na swoim miejscu, styl wypowiedzi zachowany. Uważam, że ilość tekstu jest wystarczająca (opis 5-6 lat). Fajna notka.

Nie byłbym, chyba, sobą, gdybym nie zwrócił uwagi na kilka drobnych elementów Twojego posta. Fraza „Tak więc” powtarza się trzykrotnie, pełniąc za każdym razem dokładnie taką samą funkcję. To niezbyt popularne sformułowanie, sugerowałbym, aby skorzystać z niego co najwyżej raz w danym tekście. Umieszczasz czasem numer przypisu po kropce – ona sama nie musi przynależeć do znajdującego się obok hiperłącza. Pojawił się dywiz, ale powinien być raczej otoczony spacjami, ponieważ w obecnej formie nawet jeśli nie sugeruje powiązania „Disney-Bernard” bardziej niż „Disney-[tytuł filmu], to jednak zmniejsza przejrzystość tekstu. „Ale pierwszym ich filmem” - „Ale” niepotrzebne (podobna sytuacja pojawia się jeszcze kilkakrotnie – postaraj się ograniczyć używanie wyraźnie zbędnych słów). „Zdobył dwa Oscary: za muzykę i piosenkę i jest jedynym filmem animowanym nominowanym do Oscara w kategorii: najlepszy film.” - napisałbym tak: „Zdobył dwa Oscary - za muzykę i piosenkę; jest jedynym animowanym pełnym metrażem nominowanym w kategorii najlepszy film.”. „film Touchstone Pictures: Miasteczko Halloween[5]” - bez dwukropka, za to z kropką przed numerem przypisu. Sugerowałbym zastąpienie dwukropków dywizami, albo ich usunięcie.
Słowo „film” pojawia się 18 razy; spróbuj, w miarę możliwości, ograniczyć tę liczbę do 5. Umieszczone w tekście linki do piosenek nie spełniają warunków dozwolonego użytku – byłoby tak, gdybyś bardzo wnikliwie opisał te fragmenty.
Przypisy... Oczywiście widać poprawę, ale proponowałbym wprowadzenie kilku „usprawnień” - wydaje mi się, że korzystnie byłoby umieścić spację między numerem przypisu, a jego treścią (przejrzystość); o kolejności, jeśli wymieniany jest więcej niż jeden utwór, powinien decydować pewien klucz – można przyjąć, że uporządkowanie chronologiczne (względem fabuły filmu) będzie odpowiednie, przykładowo, w szóstym przypisie: Krąg życia, Przyjdzie czas (a nie Przyjedzie czas), Hakuna Matata; ciekawym akcentem, zastosowanym już kiedyś przeze mnie, mogłaby być kreska nad przypisami (moja liczyła sobie 30 znaków); „Doskonała Scena” - link opisany, to dobrze, ale później może nie być wiadomo o który fragment chodzi.

jupix napisał(a):W 1994 powstał Król Lew.[6] To właśnie ten film stał się największym sukcesem finansowym wytwórni. Dlaczego? Przez doskonałą animację, świetne postacie i fantastyczną muzykę.

... oraz scenariusz (fabułę), który jak żaden inny dotykał prywatnych, szczerych, najważniejszych życiowych refleksji, ale takich, które trzyma się w sobie głęboko, w ukryciu, ponieważ są nieco zawstydzające, zdradzając prawdę o tym jak i co się myśli, kim się właściwie jest.
Jakość tego filmu jest bardzo wysoka; zawiera on w sobie ogromną liczbę istotnych, kunsztownie dopracowanych elementów (kontekstów, wątków, idei, koncepcji artystycznych etc.), dlatego niemal każdy zachwycony jest tym obrazem, bo może tam odnaleźć to, co przemawia do niego najbardziej.
Król Lew to dzieło uniwersalne, o czym można się czasem niespodziewanie przekonać. Dzisiaj dostęp do filmów Disneya ma właściwie cały świat. Okazuje się jednak, że różni ludzie choć postrzegają tak samo, to jednak rozumieją inaczej. Scenę żołnierskiego marszu hien (zawartą we fragmencie wokalnego występu Skazy, „Przyjdzie czas”) osoby z państw, leżących niegdyś za żelazną kurtyną, odczytują jednoznacznie jako aluzję do komunizmu, natomiast mieszkańcy krajów zachodnich widzą tu bezsprzecznie metaforę nazizmu. W gruncie rzeczy mają rację, wszyscy. Obietnica bratobójcy („słuchajcie mnie, a już nigdy więcej nie dotknie was głód”) trąci rewolucją robotniczych mas, komunizmem, natomiast bunt upodlonych, utrzymywanych w zamkniętej strefie wyrzutków do złudzenia przypomina sytuację Niemiec po Traktacie wersalskim.
Wszystkim, którym popkultura się przejadła, polecam poważniejsze internetowe artykuły (także te, które nie zostały napisane po polsku) i samodzielną analizę komentarzy pozostawianych przy różnych okazjach na YouTube.

jupix napisał(a):W tym samym roku powstał pierwszy film który premierę miał w tv: Aladyn: Powrót Dżafara.

A ja się kiedyś zastanawiałem czemu taka kicha z tego wyszła...
Oczywiście zdarzają się lepsze i gorsze produkcje, ale jedno wydaje się niezmienne – przejście z „Disneya po polsku” na „Disneya po angielsku” wiąże się z olbrzymią utratą jakości. Pomijam już nawet fakt, iż nasz język jest bogatszy (przez co wymowa oryginału „kurczy się”). Spójrzcie chociażby na Aladyna – dla nas to wrażliwy, ciepły, szczery i inteligentny w czysty sposób młodzieniec. A dla Anglosasów? Okrzepły, choć zmyślny, zawodnik szkolnego zespołu futbolowego (rozumianego po amerykańsku), a Jasmine to cheerleaderka.
Wersje oryginalne (język angielski) są zwykle najlepiej dopracowane technicznie, dzięki czemu nie można ich zlekceważyć (polski Jafar nie dorównuje oryginałowi, bo nie może z uwagi na językowe czy kulturowe konteksty), ale jak to się dzieje, że można bez wahania nazwać sztuką disnejowski film z polskim dubbingiem, a identyczna ocena oryginału nie jest już taka niewątpliwa?


PS
Popraw tytuł tematu – lata 1989-1994.

PS2
Sprostowanie: oczywiście nie jest tak, że – w przypadku Króla Lwa – w omawianej przeze mnie scenie, przykładowo, wszyscy Czesi (lub Czeszki) widzą komunizm, a każdy Francuz (bądź Francuzka) nazizm. Podobnie w przypadku polskiego dubbingu (tłumaczenia) – nie każdy film Disneya (klasyk) jest z pewnością wspaniały po polsku, a po angielsku już niekoniecznie, co udowodnił ostatnio lis (Bolt).


* Oczywiście Przeciwny Jestem Wszystkiemu, Co Sprzeczne Z Prawem.
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1994

Postprzez jupix » So sie 29, 2009 10:29 am

Król Lew jest inspirowany Hamletem Szekspira. Według mnie scenariusz tego filmu jest trochę zbyt prosty. Fabułę można streścić w kilku zdaniach. Osobiście twierdzę, że w Królu Lwie znajdziemy najlepszą animację w historii kina i znakomite piosenki, ale scenariusz... Po prostu niektóre filmy Disneya mogę oglądać non stop, a Króla Lwa nie.
Poza tym dzięki za rady. Następna notka 31 sierpnia.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1994

Postprzez Arcer » So sie 29, 2009 2:29 pm

Nawet twórcy "Króla Lwa" dla streszczenia scenariusza filmu używali hasła "Bambi w Afryce", co jest już wystarczającym dowodem na to, jak mało twórcza jest sama fabuła. Była o tym wzmianka w dodatkach do Wydania Specjalnego. Nie zmienia to faktu, że właśnie dlatego film mi się podoba, na równi z pozostałymi z okresu, o ktorym mowa w tej części Historii TWDC.
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1994

Postprzez Semmko » So sie 29, 2009 6:10 pm

jupix napisał(a):Król Lew jest inspirowany Hamletem Szekspira. Według mnie scenariusz tego filmu jest trochę zbyt prosty. Fabułę można streścić w kilku zdaniach.
Arcer napisał(a):Nawet twórcy "Króla Lwa" dla streszczenia scenariusza filmu używali hasła "Bambi w Afryce", co jest już wystarczającym dowodem na to, jak mało twórcza jest sama fabuła. Była o tym wzmianka w dodatkach do Wydania Specjalnego.

Chyba mówimy o dwóch różnych aspektach scenariusza – historii głównej oraz wątkach szczegółowych. Pierwszy, do którego odnosicie się w swoich wypowiedziach, być może jest zbyt prosty, nie chciałbym w to wnikać, bo ma on dla mnie drugorzędne znaczenie. Skupiłem się na ocenie drobnych elementów, w których, moim zdaniem, najbardziej uwidacznia się wartość tego filmu. Co prawda nie szukałem bardzo wnikliwie, ale jak dotąd nie znalazłem sceny przedstawiającej tak bezpośrednio, a jednocześnie łagodnie i po ludzku sposobu myślenia i życia ludzi z wielkich miast, ale z marginesu. Kojarzycie to? Timon i Pumba. To dwóch bezdomnych z Nowego Jorku, przyobleczonych w zwierzęce postaci. Scenarzyści nie wyrazili w tych bohaterach wszystkich cech „pierwowzorów”, ale zawarli najważniejsze. Śmieszna logika brudnego świata z końca XX wieku, wielkomiejska, rynsztokowa naiwność, amerykańska zaściankowość i bezczelność, właściwie bezmyślna poczciwość. Gdzie to jest w Hamlecie?
Przewrót dokonany za pomocą zbuntowanych, poniżanych dotąd mas. Trzej ich główni przedstawiciele – dostrzegam w nich wyraźnie cechy ogłupiałych i zdemoralizowanych członków gangów młodych ludzi z większych miast USA. Brakuje im tylko skórzanych ubrań i ćwieków. Na własne motocykle ich nie stać, więc wożą się całą hałastrą. Gdzie to jest w Hamlecie?
Rafiki i prostoduszna magia. Afryka i kolebka życia, zamkniętego? Nie, otwartego w wiecznym kręgu. Gdzie to wszystko jest w Hamlecie lub Bambim?
Oczywiście są to drobne rzeczy (a jest ich cały ogrom), składające się na coraz większe, lecz mniej istotne personalnie części filmu, aż po sam ogół, który jak stwierdziliście, nie jest przesadnie interesujący. Cóż, możemy sobie tworzyć misterne konstrukcje, ale ich najbardziej podstawowa wartość nie jest (nie)stety zależna ani od twórców, ani od odbiorców, a przynajmniej nie tak, jakby sobie tego czasem życzyli.

jupix napisał(a):Poza tym dzięki za rady.

To mi przypomina sytuację, w której jeden człowiek chce, w imię szlachetnego rozwoju, twardo stąpać po ziemi, a drugi, w ramach pomocy, zrzuca na niego kowadło.
Bugs zostawia ślad w psychice. Na zawsze.
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1994

Postprzez jupix » N sie 30, 2009 8:23 am

Czytałeś Hamleta? Hamlet powraca do ojczyzny, gdzie rządzi jego stryj.
jupix napisał(a):Król Lew jest inspirowany Hamletem Szekspira.

Ale nie znaczy to, że film jest adaptacją Szekspira.
Napisałem tylko własne odczucia. Podobnie jest z Gdzie jest Nemo? Film świetny, wzruszający, ale przydługi. Ogląda się go z przyjemnością 1-2 razy.
A twoje rady cenie sobie i cieszę się, że ktoś czyta te notki i stara się mi pomóc. Ponadto miast krytykować ty podajesz mi gotowe pomysły. Za to: Dzięki :!: :!: :!:
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya- lata 1989-1994

Postprzez Semmko » Pt wrz 04, 2009 9:31 pm

jupix napisał(a):Czytałeś Hamleta? Hamlet powraca do ojczyzny, gdzie rządzi jego stryj.
jupix napisał(a):Król Lew jest inspirowany Hamletem Szekspira.

Ale nie znaczy to, że film jest adaptacją Szekspira.
Napisałem tylko własne odczucia.

Oczywiście nie miałem zamiaru krytykować ani Ciebie, ani Twoich spostrzeżeń. Przepraszam, bo rzeczywiście może to tak wyglądać.

Ocena nierozerwalnie łączy się z pewną perspektywą, tzn. w danych warunkach opinia może być sensowna, a w innych już nie. Znane mi są zasady tolerancji i szacunku wobec osób o istotnie oryginalnych poglądach, jednak nie musimy się do nich stosować, ponieważ jak dotąd nikt nie wykroczył poza obszar rzeczowości. Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem o nadmiernej prostocie fabuły (z kontekstem: „bo to wszystko już było”), zwłaszcza jeśli przyjmiemy, że scenariusz zawiera w sobie treść obejmującą o wiele więcej niż same dialogi. Prostą historię mogą tworzyć tylko pozornie proste jej fragmenty. Tak jest w przypadku Króla Lwa. Ten film pełen jest różnego rodzaju odniesień (na wielu poziomach interpretacyjnych), ale pozostaje unikalny, nowy – w gruncie rzeczy niczego bezmyślnie nie powtarza. Jest to dla mnie wyraźne, ponieważ kładę nacisk na szczegóły, do których być może nie przywiązywałbym tak wielkiej wagi, gdybym nie przyjrzał im się dokładniej bardzo dawno temu. Cieszę się, że to właśnie Król Lew, poprzez czas powstania oraz swoją faktyczną wartość, stał się jednym z najważniejszych filmów mojego dzieciństwa. Jeśli zmienimy punkt widzenia, przykładowo na bardziej „dorosły”, przekształceniu musi także ulec opinia. Nie sądzę jednak, by właściwe było uznanie tego słuszniejszym podejściem. Filmy Disneya adresowane są do dzieci, nie „małych niszczarek popcornu”, ale „postrzegających świat inaczej (małych niszczarek popcornu)”. Jest to przyczyną ubytku jakości, który wynika choćby z tego, że na różnych etapach życia czas płynie inaczej. W konsekwencji epizod, który dla ośmiolatka jest całkowicie logiczny i naturalny, dla osoby dorosłej wydaje się zbyt szybki, a przez to bardzo naiwny i nierealny*. Dodatkowo ujawnia się kwestia samoświadomości. Jest ona, chyba, charakterystyczna dla wszystkich „bajek”, w tym disnejowskich – gdy Śnieżka przedrzeźnia Gburka lub kiedy Skaza „ratuje” Mufasę. Uważam, że szczytem Disneya w tej dziedzinie był Dzwonnik z Notre Dame, a szczególnie piosenki „Dzwony Notre Dame” oraz „Niezwykły gość”. Nie chodzi o to, co wyprawia Dżin lub Timon – tego rodzaju „samoświadomość” jest o wiele bardziej przewidywalna, rzekłbym rzemieślnicza.
Król Lew. Oczywiście widać w nim podobieństwo do Hamleta, Bambiego, a nawet Księgi Dżungli oraz ogrom nawiązań innego rodzaju (np. kulturowych). Ogólna fabuła, nawet z perspektywy widza o bardzo niewielkim wzroście, może wydawać się mało oryginalna czy rozbudowana (szczerze mówiąc nie chcę na nią w taki sposób patrzeć, „z góry”, z daleka od istoty filmu), ale treści, wyrażających się w różny sposób, często nie wprost, temu filmowi odmówić nie można, czego okazałem dowody. Mam nadzieję, że dostatecznie dobrze wyjaśniłem jakiego stanowiska właściwie bronię. Uważam, że Wasza opinia, jupiksie i Arcerze, jest całkowicie uzasadniona, ale w określonych warunkach. Ja wskazuję na inną opinię i inne warunki.


* Przykładowo w Herkulesie, gdy tytułowy bohater wypowiada słowa „Czy ty nigdy nie miałeś marzeń? Nie pragnąłeś czegoś tak, że zrobiłbyś wszystko?”, w Filoktecie zachodzi pewna szlachetna przemiana. Dawniej nie miałbym do niej zastrzeżeń, ale dzisiaj muszę przyznać, że dokonuje się ona stanowczo zbyt szybko.


jupix napisał(a):A twoje rady cenie sobie i cieszę się, że ktoś czyta te notki i stara się mi pomóc. Ponadto miast krytykować ty podajesz mi gotowe pomysły. Za to: Dzięki :!: :!: :!:

Hmm... Cała przyjemność po mojej stronie. :-)


PS
Król Lew znacząco odbiega od kanonu wielu innych współczesnych mu produkcji Disneya – w Pięknej i Bestii, Aladynie oraz Pocahontas widać silne wpływy angielskiej perspektywy (sceny operetkowe, stereotypowo brytyjskie), podczas gdy on jest w pełni nowocześnie amerykański (wątek monarchiczny widziany jest już innymi niż wyspiarskie oczyma).
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya - lata 1989-1994

Postprzez jupix » Cz lut 18, 2010 11:32 am

Naniosłem drobne poprawki.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya - lata 1989-1994

Postprzez Semmko » Pt lut 26, 2010 11:38 am

Ja to mam posłuch. Kiedy mówię „Jeszcze.”, krzyczą, że „Nie trzeba!”, a gdy w końcu stwierdzam, iż „Wystarczy.”, odpowiadają: „To jeszcze nie koniec!”.
Cóż można rzecz, bardzo dobrze, że dbasz o swoje notki, o ich swego rodzaju konserwację. Jak zwykle przybywam z odsieczą.

Sugerowane poprawki:
• „Tak więc zrobiono” - „Stworzono”
• „Tym razem to opłaciło się.” - „Tym razem to się opłaciło.”
• „Film zarobil” - „Produkcja ta zarobiła (...) zdobyła”
• „Tak więc studio powoli wracało na właściwy tor.” - „Firma powoli wracała na właściwy tor.”
• „kasowo wypadl” - „finansowo wypadl”
• „Ale pierwszym ich” - „Pierwszym ich”
• „Oscarami: za” - „Oscarami - za”
• „statuetki: za” - „statuetki - za”
• „tv:” - „tv - ”
• Słowo „film” pojawia się 18 razy (oraz trzykrotnie w nazwach własnych); dobrze byłoby zredukować tę liczbę do 5. Zerknij też do moich uwag z poprzedniego roku.

Pierwsza wersja notki:
Spoiler:
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0


Powrót do Firma

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron