Historia Disneya - 1941-1949

Tu rozmawiamy o sytuacji panującej w firmie założonej przez Walta Disneya.

Historia Disneya - 1941-1949

Postprzez jupix » Wt cze 23, 2009 10:03 am

Rok 1941 to premiera Dumbo[1]. Według niektórych to komercyjny film dla bardzo małych dzieci. Faktem jest, że klasyk ten przyniósł duże zyski i Oscara za muzykę. Oprócz tego przyznano kolejną statuetkę za krótki metraż Pomocna Łapa. Z tego roku pochodzi też film O smoku, który nie chciał walczyć[2], składający się z trzech animowanych części i jednej aktorskiej. Niestety całkowitą sielankę wytwórni przerwało w grudniu wejście USA do II Wojny Światowej pod koniec tego roku. Priorytet kina uległ znacznemu osłabieniu. Ale studio pracowało pełną parą.
W 1942 stworzono wyjątkowe dzieło mające zaprzeczyć komercjalizacji firmy. Dzieło, które śmiało można nazwać sztuką. Dzieło o dorastaniu, o miłości, o śmierci, o życiu. Bambi[3]. Oczywiście był sukcesem, ale gdyby nie wojna zapewne byłby jeszcze większym. Disney często manifestował przeciwko Niemcom i wojnie. Filmik Der Fuehrer's Face otrzymał Oscara co odczytano jednoznacznie. Dużym sprzeciwem był też pełnometrażowy Victory Through Air Power[4]. Ale przecież charakter wytwórni jest zupełnie inny, toteż wciąż powstawało wiele krótkometraży, a Donald zaczął wypierać Mikiego.
W 1943 powstał film Saludos Amigos[5]. Łączy się ściśle z wyprawą Disneya do Ameryki Łacińskiej. Składa się z 4 segmentów i trwa zaledwie 40 min. Ponadto zawiera sceny dokumentalne. Do Donalda i Goofego dołączył Jose Carioca. Film był na tyle dużym sukcesem, że stworzono podobny, Trzej Caballeros[6] z 1944, niemniej skończyły się dobre czasy z krótkimi metrażami. Oscary zaczęły zdobywać Tom & Jerry oraz Looney Tunes. Kreskówki te stawały się popularniejsze od tych Mikiego czy Donalda.
W 1946 powstał film Make Mine Music [7] składający się z 10 segmentów. Był to klasyk podobny do Fantazji, posiadający jednak nie stricte klasyczną muzykę. W tym samym roku powstał pełny metraż Pieśń Południa z oscarową piosenką[8]. Wzbudził sporo kontrowersji, a samego Disneya posądzono o rasizm.
W 1947 Walt stanął przed sądem jako świadek w aferze szpiegowskiej. Mało wiem na ten temat. Wiem natomiast, że w tym roku powstał Fun and Fancy Free[9], składający się z filmików o misiu Bongo i o zaczarowanej fasoli.
Rok 1948 zaowocował pełnym metrażem Melody Time[10], bardzo podobnym do Make mine music. Mimo zapowiedzi (a był to 10. klasyk) film okazał się słaby. Składał się tylko z siedmiu części.
Wreszcie rok 1949 i klasyk Przygody Ichaboda i pana Ropucha[11]. Składał się z dwóch części: O czym szumią wierzby oraz Legenda o sennej dolinie. Jednak zupełnie nie zachwycił. W tym samym roku powstał film aktorski So Dear To My Heart, o którym nie wiem zbyt wiele.
Podsumujmy: okres 1941-1949 to przede wszystkim ciężkie lata wojny. Zaczęło się świetnie od Dumbo i Bambi, ale kolejne produkcje nie mogły być ani drogie ani doceniane z powodu II WŚ. Wytwórnia szukała zysków w krótkich metrażach, bo takich powstawało naprawdę dużo, ale w 1949 roku wytwórnia znajdowała się w bardzo słabej sytuacji finansowej i nic nie zapowiadało, że będzie lepiej.

[1] Parada różowych słoni, Synku mój, Słoń, co fruwa jak ptak.
[2] O smoku, który nie chciał walczyć cz.1 i cz.2 oraz aktorski Casey Junior.
[3] Miłość to pieśń, Przynoszę tę pieśń.
[4] Początek filmu.
[5] Początek, zakończenie.
[6] Początek.
[7] Najpiękniejsze segmenty: Światło Księżyca - to mogła być jedna z części Fantazji, Without you,Two Silhouettes, Piotruś i Wilk cz.1, cz.2.
[8] Zip-a-doo-dah
[9] Początek.
[10] Trees, Blame it on the samba.
[11] Początek.

Pierwsza wersja:
Spoiler:
Ostatnio edytowano N mar 18, 2012 12:12 pm przez jupix, łącznie edytowano 15 razy
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez Semmko » So cze 27, 2009 8:01 pm

Miałem zamiar ogłosić protest (pewien rodzaj strajku okupacyjnego tematu), ale postanowiłem zrobić coś bardziej konstruktywnego, mam nadzieję.


Historia The Walt Disney Company (1941 - 1949)

Rok 1941 to premiera Dumbo. Według niektórych to komercyjny film dla bardzo małych dzieci, faktem jednak jest, że przyniósł duże zyski i piękne sceny [1]. Otrzymano kolejnego Oscara za Pomocną łapę [2]. Z tego roku pochodzi też The Reluctant Dragon, film składający się z czterech krótkometraży, w tym aktorskiego [3]. Niestety całkowitą sielankę wytwórni przerwało wejście USA do II Wojny Światowej. Ludzie mieli poważniejsze sprawy na głowie niż chodzenie do kina. W 1942 roku stworzono wyjątkowe dzieło, mające zaprzeczyć komercjalizacji firmy, Bambi, dzieło, które można nazwać sztuką [4]. Oczywiście film był sukcesem, ale gdyby nie wojna byłby, zapewne, jeszcze większym. À propos wojny, wytwórnia robiła co mogła, by manifestować sprzeciw wobec Niemców i Hitlera. Filmik Der Fuehrer's Face otrzymał Oscara, co odczytano jednoznacznie [5]. Dużym manifestem był też pełnometrażowy Victory Through Air Power [6], ale przecież wytwórnia służyć miała przede wszystkim dzieciom, toteż powstawało wiele krótkometraży, a Donald zaczął wypierać Mikiego. W 1943 roku powstał film Saludos Amigos, łączący się ściśle z wyprawą Disneya do Ameryki Łacińskiej. Film składa się z czterech segmentów i trwa zaledwie 40 min, zawiera jednak sceny dokumentalne. Do Donalda i Goofego dołączył Jose Carioca [7]. Film był na tyle dużym sukcesem, iż w 1944 stworzono kolejny, podobny – Trzej Caballeros [8], niemniej skończyły się dobre czasy z krótkimi metrażami. Oscary zaczęły zdobywać Tom&Jerry oraz Looney Tunes, których popularność wzrosła. W 1946 roku powstał film Make Mine Music, składający się z 10 segmentów. Był to film podobny do Fantazji, posiadający jednak niekoniecznie klasyczną muzykę [9]. W tym samym roku powstał film Pieśń Południa [10]. W 1947 Walt stanął przed sądem jako świadek w aferze szpiegowskiej. W tym samym roku powstał film Fun and Fancy Free, składający się z filmików o misiu Bongo i o zaczarowanej fasoli [11]. Rok 1948 zaowocował pełnym metrażem Melody Time, podobnym do Make Mine Music. Mimo zapowiedzi (a był to czternasty film wytwórni) okazał się słaby. Składał się tylko z siedmiu części [12]. Wreszcie nastał rok 1949, a wraz z nim Przygody Ichaboda i pana Ropucha, film dwuczęściowy. W tym samym roku powstał aktorski obraz So Dear To My Heart.

Podsumujmy. Okres 1941-1949 to przede wszystkim ciężkie lata wojny. Zaczęło się świetnie od Dumbo i Bambi, ale kolejne produkcje nie mogły być ani drogie ani doceniane z powodu II WŚ. Wytwórnia szukała zysków w krótkich metrażach, bo takich powstawało naprawdę dużo, ale w 1949 roku znalazła się w bardzo słabej sytuacji finansowej i nic nie zapowiadało, że będzie lepiej.


[1] Wśród nich niezapomniana piosenka Baby Mine.
[2] W roli głównej pies Pluto.
[3] Scena Casey Junior Foley Session.
[4] Sławna piosenka z tego filmu to Looking For Romance.
[5] W roli głównej Kaczor Donald.
[6] Z wieloma scenami batalistycznymi.
[7] Antropomorfizowana brazylijska papuga.
[8] W rolach głównych Kaczor Donald, Jose Carioca oraz Panchito Pistoles.
[9] Fragment All The Cats Join In; autorem oprawy muzycznej był Benny Goodman.
[10] Z popularną piosenką Zip-a-Dee-Doo-Dah.
[11] W rolach głównych Myszka Miki, Kaczor Donald oraz Goofy.
[12] Warto zwrócić uwagę na wspaniałe sceny zimowe.


jupix napisał(a):Rok 1948 to pełnymetraż Melody Time. Film podobny do Make mine music. Mimo zapowiedzi (a był to 10 film) film był słaby.

Z moich obliczeń (popartych Wikipedią) wynika, że był to 14. pełnometrażowy film animowany Disneya.

Chciałem pokazać poprzez ten post, że pewne metody formatowania treści mogą ją znacznie uatrakcyjnić. Jeśli zgodzisz się z tym, spróbuj zrobić coś podobnego w przyszłości, a najlepiej także i w przeszłości. Wiem, że to wymaga podwojenia prac, ale chyba warto. Zastanawiam się też, czy nie lepiej byłoby umieszczać te notki w jednym temacie – co prawda w dziale „Firma” tematów jest niewiele i zakładanie kolejnych specjalnie nie szkodzi, ale mam wrażenie, że lepiej wyglądałby jeden temat z wieloma podstronami, niż wiele tematów z jedną. To oczywiście tylko propozycje.
Ostatnio edytowano Wt lip 21, 2009 9:40 pm przez Semmko, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez jupix » N cze 28, 2009 8:17 pm

Istnieje coś takiego jak oficjalny kanon filmów Walta Disneya. Pierwszy-Królewna śnieżka-1937, dziesiąty- Melody Time-1948
Dowód:http://pl.wikipedia.org/wiki/Walt_Disney Panie mądry. :lol:
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez Semmko » Pn cze 29, 2009 2:56 am

Nie uważam się za eksperta (tu: „specjalistę od filmów Disneya”), ale raczej za wytrwałego poszukiwacza (prawdy). Zobowiązałem się do obrony tego przedsięwzięcia, ale pod pewnymi warunkami. Dwa razy upomniałem się o przypisy, więc za trzecim postanowiłem już spróbować pomóc. To fakt, że jest to troszeczkę niedźwiedzia przysługa, ale z nadzieją, że okaże się mobilizująca.

jupix napisał(a):Istnieje coś takiego jak oficjalny kanon filmów Walta Disneya. Pierwszy-Królewna śnieżka-1937, dziesiąty- Melody Time-1948

Nie zmienia to sytuacji. Melody Time to 14. fabularny film pełnometrażowy wytwórni, a zarazem jej 14. fabularny pełnometrażowy film animowany, uznawany jako 10. klasyk Disneya. Oczywiście nie wszystkie one były w pełni animowane; uwzględniam Academy Award Review of Walt Disney Cartoons oraz Saludos Amigos (który np. IMDb klasyfikuje jako „Short”). Inne długometrażowe filmy (spoza czternastki), w jakich Disney miał swój wkład, powstałe przed Melody Time to: Servants' Entrance, Michael O'Halloran oraz Sullivan's Travels.

jupix napisał(a):Dowód:[Wikipedia] Panie mądry. :lol:

Jeśli chciałbyś podyskutować na temat istoty dowodu, zapraszam do wiadomego wątku w Rozmówkach. :-)
Ostatnio edytowano Śr lip 29, 2009 8:40 am przez Semmko, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez jupix » Pn cze 29, 2009 12:04 pm

Nie rozumiem twojego myślenia! Lista która mi podałeś to wszystkie filmy pelnometrażowe animowane jakie powstały. Jeśli film jest z USA to nie znaczy że od razu jest filmem Disneya. W jaki więc sposób naliczyłeś się 14 filmów? :?: :?:
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez lis » Pn cze 29, 2009 1:05 pm

Ależ Semmko, chyba zauważyłeś, że prezentowany tu cykl "Historia Disneya" ma raczej formę zbioru szkiców niż historycznego elaboratu. To IMHO usprawiedliwia pewne skróty myślowe, a takim jest powołanie się na powszechnie znany kanon bez nazywania go po imieniu.

Ale skoro poszukujesz prawdy, to pozwolę sobie naprostować kilka faktów. :)
Prawdę mówiąc ja również miałem mały problem z doliczeniem się 14 filmów, stąd na początek poniższa lista (pogrubienie sygnalizuje przynależność do "kanonu"):

  1. Academy Award Review of Walt Disney Cartoons
  2. Snow White and the Seven Dwarfs
  3. Fantasia
  4. Pinocchio
  5. Dumbo
  6. The Reluctant Dragon
  7. Bambi
  8. Saludos Amigos
  9. Victory Through Air Power
  10. The Three Caballeros
  11. Make Mine Music
  12. Song of the South
  13. Fun and Fancy Free
  14. Melody Time

Ad. 1. Tytuł mówi właściwie wszystko. Trudno uznać ten "przegląd kreskówek" (znanych widowni już wcześniej) za "prawdziwy" film (tak, wiem... "verum est id, quod est"; mam nadzieję, że zrozumiesz sens mojej wypowiedzi i nie zaczniesz oftopikowej dyskusji nt. natury prawdy ;)).

Ad. 6. i 12. Są to filmy aktorskie z animowanymi wstawkami. W "Saludos Amigos" jest na odwrót.

Ad. 9. Tu akurat przeważa animacja, ale jest to film propagandowy/dokumentalny. Pominięcie w kanonie jest więc zrozumiałe.

Semmko napisał(a):Saludos Amigos (który np. IMDb klasyfikuje jako „Short”)

Amerykańska Akademia Filmowa i Amerykański Instytut Filmowy określają to jasno: za pełnometrażowe filmy uznaje się te, których czas trwania wynosi co najmniej 40 minut.

Semmko napisał(a):Inne długometrażowe filmy (spoza czternastki), w jakich Disney miał swój wkład, powstałe przed Melody Time to: Servants' Entrance, Michael O'Halloran oraz Sullivan's Travels.

W wymienionych tu filmach zostały jedynie użyte fragmenty wcześniej wyprodukowanych krótkometrażówek. Na pewno widziałeś film, w którym bohaterowie oglądają jakiś inny obraz filmowy na ekranie swojego telewizora bądź w kinie. Mi przychodzą do głowy takie tytuły jak "12 małp", "Kto wrobił Królika Rogera" czy "Sabotaż" (1936) (w dwóch ostatnich "cytowanymi" filmami są zresztą właśnie krótkometrażówki Disneya). Nikt jednak nie wpadł na pomysł, żeby twórców tego pierwszego filmu wpisywać na "listę płac" drugiego.

Edit: Odniosę się jeszcze do kwestii prezentacji tekstu w tym cyklu. Wersja z przypisami jest na pewno czytelniejsza od tej stosowanej przez jupiksa, ale uważam, że nie ma sensu odwoływać się do wzorców z publikacji papierowych, kiedy pod ręką mamy taki cudowny wynalazek jak hiperłącze.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez Semmko » Pn cze 29, 2009 9:20 pm

No i wreszcie! :-)

lis napisał(a):Ależ Semmko, chyba zauważyłeś, że prezentowany tu cykl "Historia Disneya" ma raczej formę zbioru szkiców niż historycznego elaboratu.

I to dość dawno temu...

lis napisał(a):To IMHO usprawiedliwia pewne skróty myślowe, a takim jest powołanie się na powszechnie znany kanon bez nazywania go po imieniu.

... jednak to spostrzeżenie uzasadniałoby użycie takiego skrótu myślowego tylko wtedy, gdyby notki dotyczyły wyłącznie filmów z kanonu, ponieważ wtedy byłoby to jednoznaczne (ewentualnie powinien zostać wprowadzony zasadniczy podział na to, co z kanonu i to, co spoza niego).

lis napisał(a):Ale skoro poszukujesz prawdy, to pozwolę sobie naprostować kilka faktów. :)

lis napisał(a):(tak, wiem... "verum est id, quod est"; mam nadzieję, że zrozumiesz sens mojej wypowiedzi i nie zaczniesz oftopikowej dyskusji nt. natury prawdy ;))

Pisałem już nieco o znaczeniu formy moich wypowiedzi, a napiszę jeszcze więcej... :-)

lis napisał(a):Ad. 1. Tytuł mówi właściwie wszystko. Trudno uznać ten "przegląd kreskówek" (znanych widowni już wcześniej) za "prawdziwy" film (...)

Racja, niemniej został już niejako uznany. Aby nie było wątpliwości, w moim ostatnim poście podkreśliłem to.

lis napisał(a):Ad. 6. i 12. Są to filmy aktorskie z animowanymi wstawkami. W "Saludos Amigos" jest na odwrót.

To miałoby znaczenie przy wyliczaniu klasyków animacji, tu jednak chodzi(ło mi) o wszystkie filmy wytwórni.

lis napisał(a):Ad. 9. Tu akurat przeważa animacja, ale jest to film propagandowy/dokumentalny. Pominięcie w kanonie jest więc zrozumiałe.

Tak.
(Podkreślam, że nie mam zastrzeżeń ani do kanonu, ani filmów, których w nim nie umieszczono. Filmy wytwórni to nie tylko kanon czy non-kanon, ale ich połączenie.)

lis napisał(a):Amerykańska Akademia Filmowa i Amerykański Instytut Filmowy określają to jasno: za pełnometrażowe filmy uznaje się te, których czas trwania wynosi co najmniej 40 minut.

Posługiwałem się definicją, która za pełnometrażowy uznaje film, trwający dłużej niż 55 minut.

lis napisał(a):W wymienionych tu filmach zostały jedynie użyte fragmenty wcześniej wyprodukowanych krótkometrażówek. (...) Nikt jednak nie wpadł na pomysł, żeby twórców tego pierwszego filmu wpisywać na "listę płac" drugiego.

Nie mam z tym problemu. :-)
Chciałem jedynie uzupełnić temat „filmów pełnometrażowych Disneya sprzed Melody Time”; miałem świadomość „wstawek”, więc napisałem jedynie o „wkładzie Disneya”.

lis napisał(a):(...) kiedy pod ręką mamy taki cudowny wynalazek jak hiperłącze.

Niestety nie jest na tyle cudowny, na ile by się chciało, a przynajmniej nie na forum – jeśli stosować przypisy (to, że w praktyce zawierają niemal wyłącznie linki, jest oddzielną kwestią) w tekście, to należałoby to robić tak, by kierowały do odpowiedniego miejsca pod tekstem, co jednak obecnie nie jest na naszym forum osiągalne. Można by umieszczać odnośniki do YouTube bezpośrednio pod przypisem, ale wówczas po co w ogóle stosować przypis. Gdyby jednak nie stosować formy przypisu (liczb w nawiasach kwadratowych), to należałoby linkować słowa, co wymagałoby albo dodania zbędnych, albo użycia tych, które już są, ale to byłoby bardzo niejednoznaczne i zapewne zmniejszałoby czytelność całości. Uznałem, że przypisy służyć będą nie tylko linkom, ale też pewnym [osobistym] komentarzom, więc (biorąc pod uwagę wszystkie te kwestie) zdecydowałem się na pewną formę, która wydaje się być jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą, jak na okoliczności.

PS
Uważam notki jupiksa za bardzo fajne; wiem, że się przyczepiam do drobnych spraw, co może nie wyglądać najlepiej, ponieważ dużo o tym piszę, ale to wcale nie znaczy, że moim celem jest atak na kogokolwiek. Ja przynajmniej nie zapominam, że są to drobnostki.
Ostatnio edytowano Śr lip 29, 2009 8:42 am przez Semmko, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez lis » Pn cze 29, 2009 10:01 pm

Akceptuję Twoje stanowisko, choć nie do końca mogę przyznać Ci rację. Nie zamierzam jednak rozciągać w nieskończoność dyskusji spowodowanej tak naprawdę ominięciem przez założyciela tematu jednego słowa. Myślę, że jeśli jupix dopisze w odpowiednim miejscu "kanoniczny", będziesz ukontentowany. :)

Semmko napisał(a):To miałoby znaczenie przy wyliczaniu klasyków animacji, tu jednak chodzi(ło mi) o wszystkie filmy wytwórni.

Zwróciłem Ci na to uwagę, ponieważ napisałeś:
Semmko napisał(a):Melody Time to 14. fabularny film pełnometrażowy wytwórni, a zarazem jej 14. fabularny pełnometrażowy film animowany


Semmko napisał(a): Gdyby jednak nie stosować formy przypisu (liczb w nawiasach kwadratowych), to należałoby linkować słowa, co wymagałoby albo dodania zbędnych, albo użycia tych, które już są, ale to byłoby bardzo niejednoznaczne i zapewne zmniejszałoby czytelność całości.

Właśnie to miałem na myśli. Nie uważam, żeby taka forma obniżała czytelność tekstu, byłaby raczej znacznym udogodnieniem dla czytelników. Poza tym jest to forma najbardziej naturalna dla środowiska, w którym piszemy. Ale to oczywiście jedynie moje zdanie i delikatna sugestia. Decyzja należy do autora tej serii tekstów.

Edyt: Jest jeszcze jedna możliwość: wstawianie filmików bezpośrednio do tekstu, za pomocą znaczników [flash][/flash]. Takie posty mogłyby być nawet dłuższe (optycznie) od najdłuższych wypowiedzi Semmka. ;)
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez Semmko » Śr lip 01, 2009 5:22 pm

lis napisał(a):Akceptuję Twoje stanowisko, choć nie do końca mogę przyznać Ci rację.

Szczerze mówiąc wcale nie utożsamiam się z tym stanowiskiem, a dyskusji nie prowadzę w imię własnych przekonań, ponieważ po pierwsze do tego typu aktywności są na tym forum inne tematy czy działy (na jakim to polu osiągnąłem duże efekty, zbyt duże niekiedy...), a po drugie nie odczuwam potrzeby, a nawet nie widzę sensu w stricte osobistym podejściu do właściwie dość prywatnych działań takich jak to (jupiksa). Niemniej jeśli miałbym pomóc ulepszyć to przedsięwzięcie, a poczuwam się do tego z uwagi na pewną moją deklarację, to musiałbym przyjąć postawę, która z konieczności byłaby nieprzychylna, ale tylko w pewnym sensie. Stanowisko uważam za właściwy kierunek, choć wcale nie za dopracowany zupełnie; właściwie liczę nawet na wspólne jego ulepszenie, o ile wcześniej nikt mnie jakąś krótką, skuteczną frazą nie przekona, żebym przestał się już martwić problemami innych, które chyba tylko dla mnie są widoczne.

A co do konkretów: „Mimo zapowiedzi (a był to 10 film) film był słaby” – no... nie. To nie jest najważniejsza sprawa*, ale (jeśli podejść do tego rzeczowo) nie można tak stwierdzić.
Którym filmem Disneya był Melody Time? Czternastym.

* Właściwie zupełnie dziwi mnie, że taką się tu stała. Po prostu zwróciłem na to uwagę, mając odpowiednie zaplecze w postaci rozsądnego stanowiska, nie przywiązując jednak do tego większej wagi, ponieważ (wciąż z pewnej perspektywy) jest to fakt, nie wymagający ideologicznego uzasadnienia. Podobnie, nie byłoby żadnego problemu, gdyby pozostawić „dziesiątkę”, a wstawić tylko „kanon”. Prawda, że „wszyscy rozumiemy i nie ma się o co szarpać”, ale z perspektywy „standardowego czytelnika” Melody Time albo jest 10. filmem Disneya, albo nie jest. A nie jest.

lis napisał(a):Nie zamierzam jednak rozciągać w nieskończoność dyskusji spowodowanej tak naprawdę ominięciem przez założyciela tematu jednego słowa.

Dla mnie istotne jest dopracowanie stanowiska - wspólne uzgodnienie oceny, a przede wszystkim jej kryteriów, by dojść do konkretnego, właściwego (wypracowanego) efektu i jeśli kontynuuję dyskusję, szczególnie tę, to tylko w takim celu. Kilka razy na tym forum „otworzono mi oczy”, z czego się cieszę i czego życzyłbym sobie też w przyszłości (życząc sobie jednak jak najmniej własnych potknięć). Gdybym mógł pomóc w ten sposób komuś innemu, byłby to dla mnie zaszczyt.

A co do przyczyny dyskusji – kwestia ominięcia jednego słowa była tylko niewielkim wątkiem, który rozrósł się (zagłuszając to, co najważniejsze), kiedy każdy zaczął bronić swojego poglądu. Nie było i nie jest to dla mnie fascynującym tematem, a to, co miałem w tej sprawie do powiedzenia już wyraziłem (i to w nadmiarze). Sprawa uzgodnienia stanowiska**, podkreślam, to inna rzecz.

** Nie sądziłem, że to słówko będzie tak użyteczne.

lis napisał(a):Myślę, że jeśli jupix dopisze w odpowiednim miejscu "kanoniczny", będziesz ukontentowany. :)

Chyba jest już jasne, że nie o to mi chodzi.

lis napisał(a): Zwróciłem Ci na to uwagę, ponieważ napisałeś:
Semmko napisał(a):Melody Time to 14. fabularny film pełnometrażowy wytwórni, a zarazem jej 14. fabularny pełnometrażowy film animowany

Tak, ale myślałem o tym ogólniej, co też zaznaczyłem:
Semmko napisał(a):Oczywiście nie wszystkie one były w pełni animowane;

(Nie wspominając o tym, że można tamto zdanie rozumieć inaczej, jako podwójne określenie charakteru czternastego filmu Disneya, nie odnoszące się jednak do poprzednich produkcji – wtedy także nie można byłoby go uznać za błędne stwierdzenie.)

lis napisał(a):Właśnie to miałem na myśli. Nie uważam, żeby taka forma obniżała czytelność tekstu, byłaby raczej znacznym udogodnieniem dla czytelników. Poza tym jest to forma najbardziej naturalna dla środowiska, w którym piszemy. Ale to oczywiście jedynie moje zdanie i delikatna sugestia. Decyzja należy do autora tej serii tekstów.

Jak najbardziej się z tym zgadzam, ale po pierwsze należałoby to sprawdzić, by mieć konkret, a po drugie wciąż pozostaje kwestia ściśle prywatnych komentarzy (choć w tym „odcinku” właściwie ich nie było, albo były, lecz takie, z których raczej należałoby zrezygnować). Sprawdziłem i okazało się, że gdyby nie umieszczać odnośników pod dodatkowymi, zbędnymi słowami, to należałoby to robić (tak by nie dezorientować) pod tytułami poszczególnych dzieł. Moim zdaniem byłoby to mimo wszystko mylące, ponieważ jeśli linkować tytuły, to do stron, które zawierają więcej rzetelnych informacji na temat danego filmu, ewentualnie do całego filmu, gdyby było to dostępne i legalne. Można byłoby jednak zaadaptować tę „konwencję”, więc nie byłoby problemu. A co z własnymi komentarzami? W nawiasach, a może właśnie w przypisach, czy zrezygnować (bo w końcu nie ma ich wiele)? Skoro tak to wszystko wygląda, to może zostawić te notki takimi, jakie są? Nie, to byłoby jednym z gorszych rozwiązań, o czym wiadomo już na starcie. Oczywiście jestem orędownikiem stopniowego rozwoju, a nie jakiejś rewolucji.

Owszem, autor ma tu wolność i niezależność, co nie znaczy, że nie powinien brać pod uwagę głosu pewnych racji, a może raczej dwóch głosów, niejako unoszących się nad jego ramionami. Nad którym unosi się Twój? ;-)

lis napisał(a):Edyt: Jest jeszcze jedna możliwość: wstawianie filmików bezpośrednio do tekstu, za pomocą znaczników [flash][/flash]. Takie posty mogłyby być nawet dłuższe (optycznie) od najdłuższych wypowiedzi Semmka. ;)

Możecie być pewni, że przedsięwziąłbym odpowiednie środki zaradcze... :-)

Podsumowując kwestię poprawności: a zresztą...

Słusznie się lęka Pan Ciemności,
Że ciężko będzie miał z Lachami;
W szczegółach przecież diabeł gości,
A Polak gardzi szczegółami!

      Jacek Kaczmarski
Ostatnio edytowano Śr lip 29, 2009 8:44 am przez Semmko, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez lis » Śr lip 01, 2009 8:37 pm

Semmko napisał(a):Którym filmem Disneya był Melody Time? Czternastym.

A nie czterechsetnym?
Cóż, najpewniej miałeś na myśli filmy pełnometrażowe. :timon:

Semmko napisał(a):Tak, ale myślałem o tym ogólniej, co też zaznaczyłem:
Semmko napisał(a):Oczywiście nie wszystkie one były w pełni animowane;

Nie posługuję się językiem polskim tak dobrze jak Ty, ale wydaje mi się, iż powyższe zdanie wciąż sugeruje przewagę elementów animowanych. Co nie jest zgodne z prawdą.

Semmko napisał(a):(Nie wspominając o tym, że można tamto zdanie rozumieć inaczej, jako podwójne określenie charakteru czternastego filmu Disneya, nie odnoszące się jednak do poprzednich produkcji – wtedy także nie można byłoby go uznać za błędne stwierdzenie.)

Gdyby wspomniane wyżej atuty nie stały po Twojej stronie, polemizowałbym.

Semmko napisał(a):Owszem, autor ma tu wolność i niezależność, co nie znaczy, że nie powinien brać pod uwagę głosu pewnych racji, a może raczej dwóch głosów, niejako unoszących się nad jego ramionami. Nad którym unosi się Twój? ;-)

Można ów głos rozpoznać po aureoli. :)
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez Semmko » Śr lip 01, 2009 10:45 pm

lis napisał(a):A nie czterechsetnym?
Cóż, najpewniej miałeś na myśli filmy pełnometrażowe. :timon:

Nie inaczej. Ten kontekst tkwił jednak w tamtym sformułowaniu jeszcze przed moimi próbami znęcania się nad nim (jego autorem był jupix).
Uwidacznia się kolejna kwestia – możemy stworzyć przynajmniej pięć kategorii klasyfikacji produkcji Disneya: canon (wiadomo jakie filmy), non-canon (jest już trudniej, ale nie ma dużych problemów z wyliczeniem), short (krótkometrażówki), rest (pozostałe produkcje, o których oficjalnie wiadomo) oraz real (czyli inne - te, które faktycznie Disney stworzył, ale o nich nie wiemy, bądź nie posiadamy dostatecznie dobrych argumentów/dowodów na ich istnienie). Pierwsze dwie grupy są dla nas osiągalne i to o przynależące do nich filmy toczyła się dyskusja. Jeśli mielibyśmy liczyć wszystkie produkcje, nasze prace zatrzymują się na rest, stąd takie działanie byłoby skazane na tylko częściowe powodzenie i w tego rodzaju sytuacjach (lub analogicznych/podobnych) całkowicie dopuszczam nieścisłości.
Prawie Ci się udało, wiemy co. ;-)

lis napisał(a):
Semmko napisał(a):Tak, ale myślałem o tym ogólniej, co też zaznaczyłem:
Semmko napisał(a):Oczywiście nie wszystkie one były w pełni animowane;

Nie posługuję się językiem polskim tak dobrze jak Ty, ale wydaje mi się, iż powyższe zdanie wciąż sugeruje przewagę elementów animowanych. Co nie jest zgodne z prawdą.

Dziękuję za uznanie (zaraz, zaraz, czy przypadkiem nie to było jedną z najważniejszych pozytywnych intencji stojących za moją nową postawą... chyba tak, dziękuję tym bardziej), ale to jest jeden z tych momentów, które w najbardziej bolesny sposób potrafią ośmieszyć „retora”, zatem odniosę się do tych słów w innym temacie, w innym czasie, o ile okoliczności pozwolą.

Tamto zdanie można interpretować przynajmniej na dwa sposoby:
1) „nie wszystkie były w pełni animowane” ~ „nie można powiedzieć, by wszystkie składały się wyłącznie ze scen animowanych”
2) „nie wszystkie były w pełni animowane” ~ „jakość animacji niektórych nie była pełna/całkowita/właściwa”

Naturalnie chodzi o pierwszy sposób rozumienia, który rzeczywiście może sugerować przewagę elementów animowanych, masz tu rację, ale ostatecznie co najwyżej uzurpuje sobie wyłączność. Bez względu na to, z pewnością nie byłoby zgodne z prawdą zdanie stwierdzające taką przewagę, co podkreślasz, a z czym ja się całkowicie zgadzam. Co do tej kwestii jesteśmy jednomyślni. :-)

lis napisał(a):Gdyby wspomniane wyżej atuty nie stały po Twojej stronie, polemizowałbym.

Obaj dobrze wiemy dlaczego nie polemizujesz – cóż, wstyd mi, że doprowadzam do takich sytuacji, ale dopuszczam to, z uwagi na całościową humoreskę, jaką pozwalam sobie tu wykonać, bo przecież Disney to tylko pewien niecodzienny pretekst, choć trzeba przyznać, że bardzo dobry.

lis napisał(a):Można ów głos rozpoznać po aureoli. :)

Timon z aureolą? To by nie wyglądało przekonująco (choć z drugiej strony Timon wykonujący taniec hula też nie wyglądał przekonująco, a...).


EDIT: To wygląda jak koniec, czy końcówka dyskusji – jeśli o mnie chodzi, zgadzam się na jej „wygaszenie”.
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Historia Disneya-1941-1949

Postprzez maniakdonald » Pt sie 14, 2009 6:20 pm

jupix napisał(a):[/url] Ale przecież wytwórnia jest przede wszystkim dla dzieci toteż powstawało naprawde mnóstwo krótkometraży a Donald zaczął wypierać Mikiego. W 1943 roku powstał film Saludos Amigos. Łączy się ściśle z wyprawą Disneya do Ameryki Łacińskiej. Film składa się z 4 segmentów i trwa zaledwie 40 min. Ponadto zawiera dokumentalne sceny. Do Donalda i Goofego dołączył Jose Carioca. Na youtubie jest cały film: http://www.youtube.com/watch?v=LGlyCraWw2Q Film był na tyle dużym sukcesem że stworzono podobny film Trzej Caballeros w 1944. Fragment: http://www.youtube.com/watch?v=pSKAnuSTZ3I Skończyły się dobre czasy z krótkimi metrażami. Oscay zaczęły zdobywać Tom & Jerry oraz Looney Tunes. Tak samo było z popularnością tych kreskówek.


Donald z roku na rok zdobywa popularnosc.Oczywiscie nie mowie ze Miki zostaje w tyle.
Coraz wiecej ludzi oglada filmy Disneya bo przeciez Disney jest bardzo ekskluzywnym studiem.
Gdzie sie obejrzysz Disney robi wiele filmow.
Szkoda ze skonczyly sie dobre czasy z krotkometrazowkami.
Do Donalda i Goofiego...............
Jose Carioca jest bardzo malo znany w Polsce.Znam go dopiero od tygodnia i niezyt duzo o nim wiem. :oops:
Zas w tych latach rodzily sie juz kreskowki,o tak.
Nowicjusz obecnej starosci-Tom i Jerry.
Zbytnio nie przepadam za Tomem i Jerrym ale zawsze cos.
Teraz jest wiele tych bachomazow np.na Cartoon Network.Tak,stare lata to jest to.
wez nie pie*dol bejbe
Avatar użytkownika
maniakdonald
Wolność wyobraźni
 
Posty: 632
Dołączył(a): N cze 14, 2009 10:01 am
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Juliusz
GG: 10884073

Re: Historia Disneya- 1941-1949

Postprzez jupix » N lis 22, 2009 5:58 pm

Wsród filmów z tego okresu jest wiele nieznanych w Polsce stąd zamieściłem pierwsze party filmów. To niebywała okazja dla wszystkich Disneymaniaków by poznać wszystkie klasyki Disneya (gdy poprzednio pisałem tę notkę to nie było tej możliwości). Proszę także Semmka o podpowiedź: w jaki sposób znajdujesz pierwsze wersje notek? Z jakeigoś archiwum?
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Historia Disneya- 1941-1949

Postprzez Semmko » Wt lis 24, 2009 9:38 pm

Tak, obecna wersja Twojej notki całkowicie godna jest rangi dyskusji, która niegdyś odbyła się w tym temacie. Ta zmiana to największe, jak dotąd, wydarzenie w swojej klasie. Gratuluję.
Wygląda na to, że nauczyłeś się tworzyć niezłe widowisko (jak na okoliczności).

jupix napisał(a):Proszę także Semmka o podpowiedź: w jaki sposób znajdujesz pierwsze wersje notek? Z jakeigoś archiwum?

W rzeczy samej. Posiadam prywatne archiwum DP!. Przynajmniej jej części... :-)
Kiedy opublikowałeś ostatnią notkę, zgodziwszy się uprzednio na korektę wcześniejszych, skopiowałem na swój dysk twardy wszystkie Twoje historyczne posty. Przewidziałem, że, zaaferowany udoskonalaniem swojego dzieła, nie będziesz zwracał uwagi na kwestie archiwizacyjne.

jupix napisał(a):Wsród filmów z tego okresu jest wiele nieznanych w Polsce stąd zamieściłem pierwsze party filmów. To niebywała okazja dla wszystkich Disneymaniaków by poznać wszystkie klasyki Disneya (gdy poprzednio pisałem tę notkę to nie było tej możliwości).

I, przy okazji, stępić wyczucie uczciwości. Jupiksie, tak się nie godzi działać. Powinniśmy dawać dobry przykład. Disnejmaniacy to zdolni ludzie; jeśli będzie im na czymś zależeć, sami znajdą środki.

jupix napisał(a):Myślę, że nie trzeba ograniczać hiperłącz do artykułów z wikipedii, bo primo: ludzie chętniej z nich korzystają niż z przypisów i secundo: takie zmiany będą pracą dość karkołomną dla mojej skromnej osoby :)

Nakłaniam tylko do rozsądnej konsekwencji. Linkowanie do Wikipedii wymaga tu pewnej pracy, ale jest osiągalne, względnie łatwo. Poza tym wszyscy w Ciebie wierzymy! :-)

Sugerowane poprawki:
• „Faktem jest, że klasyk przyniósł” - „Faktem jest, że klasyk ten przyniósł”
• „Oprócz tego kolejna statuetka za krótkimetraż” - „Oprócz tego przyznano kolejną statuetkę za krótki metraż”
• „Niestety całkowitą sielankę wytwórni przerwało wejście USA do II Wojny Światowej pod koniec tego roku.” - „Niestety całkowitą sielankę wytwórni przerwało w grudniu wejście USA do II Wojny Światowej.”
• „Ludzie mieli ważniejsze sprawy na głowie niż chodzenie do kina.” - „Priorytet kina uległ znacznemu osłabieniu.”
• „sworzono” - „stworzono”
• „Dzieło o dorastaniu, miłości, o śmierci, o życiu.” - „Film o dorastaniu, o miłości, o śmierci, o życiu.”
• „Oczywiście film był sukcesem” - „Oczywiście był sukcesem”
• „otrzymał Oscara co” - „otrzymał Oscara, co”
• „Ale przecież wytwórnia jest przede wszystkim dla dzieci” - „Charakter wytwórni był jednak inny”
• „Film składa się” - „Składa się”
• „dokumentalne sceny” - „sceny dokumentalne”
• „stworzono podobny” - „stworzono podobny,”
• „popularniejsze od Mikiego czy Donalda” - „popularniejsze od tych z udziałem Mikiego czy Donalda”
• „ [7]” - „[7] ” (przesunięcie spacji)
• „posiadający jednak niekoniecznie klasyczną muzykę” - „posiadający jednak nie stricte klasyczną muzykę”
• „powstał film” - „powstał pełny metraż”
• „z Oscarową piosenką” - „z oskarową piosenką” (link koniecznie przesunąć do przypisów)
• „Film wzbudził sporo” - „Wzbudził sporo”
• „Mało wiem na ten temat.” - „Zdobyłem mało informacji na ten temat.”
• „w tym roku powstał film” - „w tym roku powstał”
• „[8]” - „[8],”
• „a był to 10 klasyk” - „a był to 10. klasyk”
• „film okazał się” - „okazał się”
• „powsatwało” - „powstawało”
• „wytwórnia była w bardzo słabej sytuacji finansowej” - „znajdowała się w bardzo słabej sytuacji finansowej”
• „zapowiadało że” - „zapowiadało, że”
• Proponowałbym także skrócić wszystkie (pogrubione) daty, po których występuje słowo „roku” do samych cyfr.
• Słowo „film” (także jako „filmik”) występuje 13 razy. Dobrze byłoby zmniejszyć tę liczbę do ok. 7, choć w tym przypadku może to się okazać naprawdę wymagające.
• Przypisy. Zdecydowanie wystarczyłyby same tytuły.

Uprzedzając wydarzenia – poprawianie każdej kolejnej notki powinno przychodzić Ci coraz łatwiej, więc proponuję, abyś skończył nie wcześniej niż na latach 80. włącznie. Koniecznie też przesuń hiperłącza z pierwszej notki do przypisów, a w ich miejsce wstaw linki do Wikipedii.



Pierwsza wersja notki:
Spoiler:
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0


Powrót do Firma

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości