Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Informacje i dyskusje na temat edycji Disney DVD i Disney Blu-Ray oraz wspomnienia starych kaset VHS.

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez Monica » Pn kwi 12, 2010 6:17 am

Ostatnio oglądałam swoje wydanie Śpiącej Królewny i tam jest piękny panoramiczny obraz :) Przynajmniej w tym przypadku pudełko mówiło prawdę.
Monica
 
Posty: 49
Dołączył(a): So lis 07, 2009 1:28 pm
Lokalizacja: Katowice
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez pykman » Pn kwi 12, 2010 7:21 am

Z animacjami Disney'a jest większy problem jeśli chodzi o format obrazu.

"Dawno, dawno temu" nie było problemu, wszystkie filmy robiono w formacie 4:3 (1.33:1), także dla filmów z lat 40 i początku 50 wszystko jest w porządku. Później eksperymentowano z obrazem panoramicznym i tak "Zakochany kundel" i "Śpiąca królewna" zostały wydane w takim formacie, ale nie było to jeszcze postępowanie powszechne. Disney nadal kręcił filmy w formacie 1.33:1, tyle tylko, że coraz mnie kin potrafiło wyświetlać taki obraz, więc podczas projekcji dodawano filmom czarne pasy z dołu i z góry, przycinając obraz do 1.75:1 (było tak np. z Mieczem w kamieniu).
Podobnie postępowano przy produkcji współczesnych filmów takich jak Pocahontas, Tarzan, Nowe szaty króla, z tym że w filmy były tworzone w formacji 1.66:1 by następnie w kinie zostać przycięte do formatu 1.85:1, a w TV do 1.33:1. Tworzenie filmu w 1.66:1 dawało widocznie wytwórni możliwość zadowolenia tak właścicieli kin, jak i telewidzów. Obraz nigdy nie był przycinany na tyle by, stracić główną część obrazu (porównać to można chyba do stosowanie filmu Super 35 przy kręceniu "zwykłych" filmów, co daje możliwość dość dowolnego dostosowywania obrazu do konkretnego medium - kina (obraz panoramiczny) - TV (obraz 4:3). Filmy powstałe w tej technice to np. Otchłań, czy Harry Potter).

Wydania DVD filmów Disney'a posiadają obraz w 1.66:1 czyli w oryginalnej proporcji (tzn. negative ratio), pomimo tego, że film wyświetlany miał być w formacie 1.85:1 (intendent ratio). Mówiąc prościej na DVD dostajemy więcej niż widzowie w kinie: pełną, animowaną klatkę, taką jaką stworzyli animatorzy. I pomimo tego, że nie jest to "prawdziwy, premierowy" format wydaje mi się, że jest to najlepsze rozwiązanie. Jak ktoś chce współczesne programy do odtwarzania filmów na komputerze pozwalają na przycięcie obrazu do dowolnego formatu (np. VLC). Zobaczcie zresztą na IMDB jak opisuje się te formaty, np. http://www.imdb.com/title/tt0120855/technical

Stworzenie "Atlantydy. Zaginiony ląd" w formacie 2.35:1 (anamorficznym, kiedyś CinemaScope, pózniej Panavision. Teraz częściej stosuje się format 2.39:1) wcale nie jest czymś normalnym i powszechnym. Wykorzystuje się go raczej przy megaprodukcjach takich jak Władca Pierścieni czy Piraci z Karaibów. Do "spokojniejszych" filmów stosuje się raczej format 1.85:1. I podobnie było z filmami animowanymi (przycinanymi, jak pisałem wyżej z 1.66:1). Dopiero od niedawna Pixar na stałe wprowadził ten format do swoich filmów.

Źródło: http://www.ultimatedisney.com/oar.htm

Także przycięcie filmu z 1.66:1 do 1.85:1 jest jeszcze, powiedzmy, dopuszczalne (skoro tak puszczano film w kinach), ale przycięcie Atlantydy z 2.35:1 (kinowa wersja) do 1.33:1 to już po prostu skandal.
Avatar użytkownika
pykman
 
Posty: 27
Dołączył(a): N kwi 11, 2010 11:27 am
Lokalizacja: Bytom
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez lis22 » Pn kwi 12, 2010 12:54 pm

Czyli format większości nowszych animacji Disneya / 1.66:1 / jest ok tylko 1.33:1 jest stratny?
a dlaczego taka Śnieżka czy Pinokio są w formacie,niby 1.33:1 a obraz nie jest pełno ekranowy tylko przycięty i u góry,dołu ale także po bokach? - nie jest to format 1.75:1 bo oprócz pasów góra,duł ma je też po bokach - jaki to jest,więc format?.
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez pykman » Pn kwi 12, 2010 3:05 pm

Nie nie spokojnie wszystko jest w porządku.

Kiedyś wszystkie filmy były 1.33:1 (czyli 4:3 - dosłownie podziel 4 przez 3 czyli 4/3 = 1.33) Ten format u Disney'a utrzymywał się bardzo długo. 1.33:1 to obraz square (czyli kwadratowy), każdy inny to już format panoramiczny o przekątnej 16:9 (16/9 = 1.77). Nawet ten Nasz słynny format 2.35:1 to również modyfikacja 16:9 - tworzy się je poprzez dodanie czarnych pasów u góry i dołu ekranu. Czyli zapamiętajmy istniej tylko 4:3 i 16:9. Ten drugi format został wprowadzony dużo później i to tylko w kinach, telewizory do tej pory są w większości 4:3.

Różnice jest taka, że Królewna Śnieżka, Pinokio, Dumbo aż do roku 1953 i premiery Piotrusia Pana są oryginalnie w 1.33:1 i żaden inny format nie jest prawidłowy i ma on być kwadratowy (w końcu 1,33 nie jest wiele większe niż 1 prawda? To prawie kwadrat). Później pojawiła się dwa odstępstwa od zasady czyli Zakochany kundel i Śpiąca królewna z późnych lat pięćdziesiątych. Powstały one w 2.35:1 co było w tamtym czasie popularne (wielkie widowiska historyczne pojawiały się w takim formacie), a późnij zaniechane.

Następnym etapem był format kinowy 1.75:1 (czyli klasyczne 16:9), ale Disney nadal tworzył filmy w formacie 1.33:1, które później na sali kinowej przycinano do 1.75:1 dodając czarne pasy u góry i dołu obrazu. Ten okres trwał od 1961 (101 dalmatyńczyków) aż po 1981 i film Lis i pies.

Później kina przerzuciły się na kolejny format panoramiczny 1:85:1, współcześnie najpopularniejszy, a Disney zaczął kręcić filmy "w połowie drogi" między 1.33:1 a 1:85:1 czyli w 1.66:1, który można było przycinać wedle uznania (góra - dół by uzyskać 1:85:1, a po bokach by stworzyć 1.33:1).

Na podsumowanie. W mojej kolekcji mam już parę filmów (głównie z Disney Classic) i tylko Atlantyda jest w wykastrowanej wersji, reszta filmów jest tak jak być powinna. Czyli kwadratowo do 1953 (1.33:1), później nieco bardziej prostokąty (1.66:1), aż do czasów Pixara i jego bardzo prostokątnego 2.39:1.

A jeśli lisie22 masz jeszcze jakikolwiek wątpliwości wchodź na http://www.imdb.com wpisuj angielski tytuł filmu i pod zakładką Aspect Ratio sprawdź jaki powinien on być (i raczej ten opisany Negative ratio). A później porównaj z informacją na pudełku. Co oczywiście nie dotyczy Atlantydy, bo tam na pudełku kłamią :P Atlantyda powstała w formacie 2.35:1 a obcięto ją do 1.33:1, żeby lepiej wyglądała na telewizorze. Przy 2:35:1 na TV który ma 4:3 czarne pasy są ogromne a obraz wąski i mały i Amerykanie nie mogli tego ścierpieć i kazali sobie filmy przycinać. Obejrzyj w jakiejś stacji TV JAKIKOLWIEK film z lat 60-80, 90% z nich będzie przycięta (zresztą nowych filmów też to nie omija). Szkoda tylko że Imperial zostawił nam taką Atlantydę na DVD.

Ps ale to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej, nie dość, że formatów jest od groma, to jeszcze piksel, z którego składa się obraz nie koniecznie musi być kwadratowy i to powoduje różne fajne komplikacje :)
Avatar użytkownika
pykman
 
Posty: 27
Dołączył(a): N kwi 11, 2010 11:27 am
Lokalizacja: Bytom
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez ICspotsM » Pn kwi 12, 2010 3:32 pm

lis22 napisał(a):Czyli format większości nowszych animacji Disneya / 1.66:1 / jest ok tylko 1.33:1 jest stratny?
a dlaczego taka Śnieżka czy Pinokio są w formacie,niby 1.33:1 a obraz nie jest pełno ekranowy tylko przycięty i u góry,dołu ale także po bokach? - nie jest to format 1.75:1 bo oprócz pasów góra,duł ma je też po bokach - jaki to jest,więc format?.


Czarne pasy wokół obrazu są umieszczane ze względu na tzw. overscanning - ucinanie obrazu przez starsze typy telewizorów.. do dziś uwzględniania się to zjawisko i dodaje czarne pasy by nie tracić na telewizorach starszych typów właściwego obrazu.
Kolejną rzeczą są pasy wokół czołówki filmu - napisów początkowych, które tworzyły grubą ramę wokół obrazu - standard w starszych produkcjach. Dodawano je by na kopiach eksploatacyjnych nie uciąć nazwisk wykonawców i twórców filmu.
Tak na prawdę od lat '30 obowiązywał academy ratio 1.37:1, który po dograniu dźwięku ulegał redukcji do 1.33:1.

pykman napisał(a):Z animacjami Disney'a jest większy problem jeśli chodzi o format obrazu.

"Dawno, dawno temu" nie było problemu, wszystkie filmy robiono w formacie 4:3 (1.33:1), także dla filmów z lat 40 i początku 50 wszystko jest w porządku. Później eksperymentowano z obrazem panoramicznym i tak "Zakochany kundel" i "Śpiąca królewna" zostały wydane w takim formacie, ale nie było to jeszcze postępowanie powszechne. Disney nadal kręcił filmy w formacie 1.33:1, tyle tylko, że coraz mnie kin potrafiło wyświetlać taki obraz, więc podczas projekcji dodawano filmom czarne pasy z dołu i z góry, przycinając obraz do 1.75:1 (było tak np. z Mieczem w kamieniu).


pykman napisał(a):Stworzenie "Atlantydy. Zaginiony ląd" w formacie 2.35:1 (anamorficznym, kiedyś CinemaScope, pózniej Panavision. Teraz częściej stosuje się format 2.39:1) wcale nie jest czymś normalnym i powszechnym. Wykorzystuje się go raczej przy megaprodukcjach takich jak Władca Pierścieni czy Piraci z Karaibów. Do "spokojniejszych" filmów stosuje się raczej format 1.85:1. I podobnie było z filmami animowanymi (przycinanymi, jak pisałem wyżej z 1.66:1). Dopiero od niedawna Pixar na stałe wprowadził ten format do swoich filmów.


Nie rozumiem czemu piszesz, że eksperymentowano z obrazem panoramicznym?? Z uwagi na koszty tylko produkcje klasy A mogły skorzystać z nowych rozwiązań technicznych... Był to jeden ze sposobów wytwórni filmowych konkurowania z coraz popularniejszą telewizją.
Produkcja w filmów o stosunku obrazu 2.35:1 w formacie anamorficznym jest od lat 70. czymś powszechnym i często stosowanym nawet w produkcjach niskobudżetowych - Halloween, Piątek trzynastego część 3. czy Krzyk...
Wszystko zależy od wizji twórców filmu. Trzeba jednak podkreślić, że kadrowanie filmu przy szerszym obrazie jest dużo trudniejsze. Jest to jeden z powodu powszechnego stosowania obrazu 1.85:1...

pykman napisał(a):Wydania DVD filmów Disney'a posiadają obraz w 1.66:1 czyli w oryginalnej proporcji (tzn. negative ratio), pomimo tego, że film wyświetlany miał być w formacie 1.85:1 (intendent ratio).


pykman napisał(a):Także przycięcie filmu z 1.66:1 do 1.85:1 jest jeszcze, powiedzmy, dopuszczalne (skoro tak puszczano film w kinach), ale przycięcie Atlantydy z 2.35:1 (kinowa wersja) do 1.33:1 to już po prostu skandal.


pykman napisał(a):Różnice jest taka, że Królewna Śnieżka, Pinokio, Dumbo aż do roku 1953 i premiery Piotrusia Pana są oryginalnie w 1.33:1 i żaden inny format nie jest prawidłowy i ma on być kwadratowy (w końcu 1,33 nie jest wiele większe niż 1 prawda? To prawie kwadrat). Później pojawiła się dwa odstępstwa od zasady czyli Zakochany kundel i Śpiąca królewna z późnych lat pięćdziesiątych. Powstały one w 2.35:1 co było w tamtym czasie popularne (wielkie widowiska historyczne pojawiały się w takim formacie), a późnij zaniechane.


Jeżeli film był wyświetlany w jakimś formacie w kinach to jest to theatrical ratio.
Śpiąca Królewna - negative ratio 2.55:1... theatrical ratio 2.35:1 oraz 2.20:1...
Zakochany Kundel był zrealizowany w dwóch stosunkach obrazu 1.33:1 oraz 2.55:1.
Moim zdaniem w przypadku filmów animowanych intendent ratio to zawsze negative ratio.
Weź również pod uwagę, że Piotruś Pan pod koniec lat '50, za życia Disney'a, był ponownie wyświetlany w kinach w formacie 1.75:1. Wówczas kina były jeszcze przystosowane do wyświetlania obrazu 1.33:1. Kilka lat później, w 1961 roku 101 Dalmatyńczyków był wyświetlany w academy ratio 1.33:1.
Określenie intendent ratio nie jest łatwe.. Jeżeli twórca, zwykle reżyser, jasno nie stwierdzi, jaki był jego zamiar w kwestii stosunku obrazu to intendent ratio jest tylko domysłem.

pykman napisał(a):Następnym etapem był format kinowy 1.75:1 (czyli klasyczne 16:9), ale Disney nadal tworzył filmy w formacie 1.33:1, które później na sali kinowej przycinano do 1.75:1 dodając czarne pasy u góry i dołu obrazu. Ten okres trwał od 1961 (101 dalmatyńczyków) aż po 1981 i film Lis i pies.


Disney wykonywał kopie eksploatacyjne w formacie 1.75:1, obraz nie był przycinany w kinie...
W 1977 roku Bernard i Bianka był zrealizowany w stosunku 1.66:1... Sam Miecz w kamieniu był najprawdopodobniej wyświetlany w obu formatach.
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez pykman » Pn kwi 12, 2010 5:39 pm

Nie rozumiem czemu piszesz, że eksperymentowano z obrazem panoramicznym?? Z uwagi na koszty tylko produkcje klasy A mogły skorzystać z nowych rozwiązań technicznych... Był to jeden ze sposobów wytwórni filmowych konkurowania z coraz popularniejszą telewizją.
Produkcja w filmów o stosunku obrazu 2.35:1 w formacie anamorficznym jest od lat 70. czymś powszechnym i często stosowanym nawet w produkcjach niskobudżetowych - Halloween, Piątek trzynastego część 3. czy Krzyk...
Wszystko zależy od wizji twórców filmu.


Nie chodzi mi tu o eksperymentowanie z formatem anamorficznym w kinie w ogóle. Ta technika jest już wiekowa ale to właśnie w latach 50 był jej rozkwit, później stosowano je już na równi z 1.85:1. Chodzi mi o to, że w świecie animacji było inaczej, dopiero od kilku lat spotykamy się z tym formatem częściej. Zobaczmy, że od czasu Śpiącej królewny dopiero Pixarowe Dawno temu w trawie oraz Atlantyda. Zaginiony ląd powstały w formacie anamorficznym. To prawie 40 lat różnicy! Eksperymentem była właśnie Śpiąca królewna i Zakochany kundel ale tylko w świecie animacji pełnometrażowej i nie dziwi, że powstały akurat w latach 50-tych. Zresztą nie mylę się chyba, jeśli powiem, że mimo wszystko nawet w kinie "aktorskim" w latach 50, format anamorficzny nie był czymś zwyczajnym. Tak jak napisałeś, powstał po to by przyciągnąć ludzi do kin. Tak samo było z kolorem (też obecnym od zarania kina, a jednak wcale nie tak oczywistym w tym okresie) oraz z filmami w 3D.

Disney wykonywał kopie eksploatacyjne w formacie 1.75:1, obraz nie był przycinany w kinie...
W 1977 roku Bernard i Bianka był zrealizowany w stosunku 1.66:1... Sam Miecz w kamieniu był najprawdopodobniej wyświetlany w obu formatach.


Co do pierwszego zdania masz racje... użyłem zbyt dużego uproszczenia, oczywiście, że filmu nie przycinano w kinie. Ale tak czy siak, pełna klatka, którą tworzyli animatorzy miała format najpierw 1.33:1, a później 1.66:1.
Co do drugiej części. Nie wiedziałem, że Miecz w kamieniu był wyświetlany w obu formatach, sugerowałem się tylko tym co napisano na IMDB.

Czarne pasy wokół obrazu są umieszczane ze względu na tzw. overscanning - ucinanie obrazu przez starsze typy telewizorów.. do dziś uwzględniania się to zjawisko i dodaje czarne pasy by nie tracić na telewizorach starszych typów właściwego obrazu.


Dzięki za te informacje. Człowiek uczy się całe życie :) Swoją drogą widzę, że nie wszyscy opanowali tę technikę, co szczególnie widać w przypadku starych polskich filmów. Ktoś nie bardzo się starał się przy przenoszeniu ich z taśmy filmowej, bo gdy oglądamy je w TV nagminie mają przycięte czołówki.
Avatar użytkownika
pykman
 
Posty: 27
Dołączył(a): N kwi 11, 2010 11:27 am
Lokalizacja: Bytom
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez ICspotsM » Pn kwi 12, 2010 9:26 pm

pykman napisał(a):Dzięki za te informacje. Człowiek uczy się całe życie :) Swoją drogą widzę, że nie wszyscy opanowali tę technikę, co szczególnie widać w przypadku starych polskich filmów. Ktoś nie bardzo się starał się przy przenoszeniu ich z taśmy filmowej, bo gdy oglądamy je w TV nagminie mają przycięte czołówki.


Mają przycięte, gdyż większość negatywów filmów przedwojennych spłonęła podczas Powstania Warszawskiego. To, że możesz je oglądać zawdzięczasz ocalałym kopiom eksploatacyjnym, które zwykle produkowane były bez zbędnego przykładania się - tak u nas, jak i w Stanach. Efekt - ucięte fragmenty obrazu.
Nie jestem jednak pewien czy w Polsce była praktyka obramowania czołówek filmów, o której pisałem wcześniej.

pykman napisał(a):Nie chodzi mi tu o eksperymentowanie z formatem anamorficznym w kinie w ogóle. Ta technika jest już wiekowa ale to właśnie w latach 50 był jej rozkwit, później stosowano je już na równi z 1.85:1. Chodzi mi o to, że w świecie animacji było inaczej, dopiero od kilku lat spotykamy się z tym formatem częściej. Zobaczmy, że od czasu Śpiącej królewny dopiero Pixarowe Dawno temu w trawie oraz Atlantyda. Zaginiony ląd powstały w formacie anamorficznym. To prawie 40 lat różnicy! Eksperymentem była właśnie Śpiąca królewna i Zakochany kundel ale tylko w świecie animacji pełnometrażowej i nie dziwi, że powstały akurat w latach 50-tych. Zresztą nie mylę się chyba, jeśli powiem, że mimo wszystko nawet w kinie "aktorskim" w latach 50, format anamorficzny nie był czymś zwyczajnym. Tak jak napisałeś, powstał po to by przyciągnąć ludzi do kin. Tak samo było z kolorem (też obecnym od zarania kina, a jednak wcale nie tak oczywistym w tym okresie) oraz z filmami w 3D.


Dopiero od kilku lat animacja na nowo stała się dochodowym medium... Wytwórnia Disney'a przez kilka dekad wypuszczała jeden film na 2-3 lata. Rocznie na całym świecie powstawało nie więcej jak 6-7 filmów.
Śpiąca królewna była eksperymentem z zupełnie innego powodu. Był to pierwszy film animowany oraz jeden z kilku zrealizowanych na taśmie 70mm (obecnie potocznie nazywana IMAX) z czterokanałową ścieżką dźwiękową, stylizowaną animacją.... Kiedy okazała się klapą, Wytwórnia po raz pierwszy od dekady zanotowała straty i zaczęło się zaciskanie pasa. Xero zostało przystosowane do przenoszenia rysunków na folie celuloidowe i od tego momentu Studio w żaden sposób nie rozwijało animacji.. utrzymywało ją tylko na powierzchni.
Zwróć uwagę, że prócz Disney'a nikt w Stanach Zjednoczonych nie produkował pełnometrażowych filmów animowanych... WB czy MGM, z małymi wyjątkami, skupiali się wyłącznie na krótkometrażówkach. W latach '60. odeszli i od tej formy... Wtedy sukcesy zaczęła odnosić Hanna Barbera.. oszczędzająca na jakości, skupiająca się wyłącznie na 'gagach'.
Nie powinien więc dziwić brak wielu filmów zrealizowanych anamorficznie. Disney poza już wymienionymi zrealizował The Black Cauldron oraz (fragmenty) Mój brat niedźwiedź ze stosunkiem obrazu 2.35:1.
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez lis22 » Pn kwi 12, 2010 9:39 pm

Xero zostało przystosowane do przenoszenia rysunków na folie celuloidowe i od tego momentu Studio w żaden sposób nie rozwijało animacji.. utrzymywało ją tylko na powierzchni.


Zauważyłem to,że od " 101 Dalmatyńczyków ",chyba do " Małej Syrenki " animacja Disneyowska w ogóle się nie rozwijała,stała w miejscu i ogólnie była dosyć biedna - tła były takie mało szczegółowe,proste,wszystko było takie proste ...
kiedyś myślałem że technologia Xero powstała tylko i wyłącznie w celu przeniesienia na ekran kropek dalmatyńczyków,teraz już wiem że technologia ta uprościła animację,odbierając jej pewien aspekt artyzmu ...
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez ICspotsM » Pn kwi 12, 2010 9:45 pm

lis22 napisał(a):
Xero zostało przystosowane do przenoszenia rysunków na folie celuloidowe i od tego momentu Studio w żaden sposób nie rozwijało animacji.. utrzymywało ją tylko na powierzchni.


Zauważyłem to,że od " 101 Dalmatyńczyków ",chyba do " Małej Syrenki " animacja Disneyowska w ogóle się nie rozwijała,stała w miejscu i ogólnie była dosyć biedna - tła były takie mało szczegółowe,proste,wszystko było takie proste ...
kiedyś myślałem że technologia Xero powstała tylko i wyłącznie w celu przeniesienia na ekran kropek dalmatyńczyków,teraz już wiem że technologia ta uprościła animację,odbierając jej pewien aspekt artyzmu ...


Xero odebrało ukochany przez Disney'a, romantyczny styl animacji. :mmhead:
Miało też swoje plusy. Rysunki animatorów były bezpośrednio przenoszone na folie i na taśmę. :classic: Spójrz na Cruellę bądź na Madame Meduzę... Magia!
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez lis22 » Pn kwi 12, 2010 10:37 pm

ICspotsM napisał(a):
Xero odebrało ukochany przez Disney'a, romantyczny styl animacji. :mmhead:
Miało też swoje plusy. Rysunki animatorów były bezpośrednio przenoszone na folie i na taśmę. :classic: Spójrz na Cruellę bądź na Madame Meduzę... Magia!


Oj,bezsprzecznie odebrało pewien romantyzm i taka,jakąś głębię animacji ... filmy z lat 60-tych,70-tych i 80-tych wydają się takie ... proste,płaskie ...

Co do wymienionych przez Ciebie postaci: zdecydowanie są to bardzo charakterystyczne czarne charaktery ale również zdumiewająco do siebie podobne ...
zauważyłem też że to właśnie w okresie pomiędzy latami 60-tymi a końcem lat 80-tych można zauważyć najwięcej uproszczeń i pójść na łatwiznę nie tylko w poziomie artystycznym filmów Disneya ale i jakości samej animacji - taka ciekawostka:
http://www.youtube.com/watch?v=DnJ1Tna1W_E
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez ICspotsM » Pn kwi 12, 2010 11:31 pm

lis22 napisał(a):
ICspotsM napisał(a):
Xero odebrało ukochany przez Disney'a, romantyczny styl animacji. :mmhead:
Miało też swoje plusy. Rysunki animatorów były bezpośrednio przenoszone na folie i na taśmę. :classic: Spójrz na Cruellę bądź na Madame Meduzę... Magia!


Oj,bezsprzecznie odebrało pewien romantyzm i taka,jakąś głębię animacji ... filmy z lat 60-tych,70-tych i 80-tych wydają się takie ... proste,płaskie ...

Co do wymienionych przez Ciebie postaci: zdecydowanie są to bardzo charakterystyczne czarne charaktery ale również zdumiewająco do siebie podobne ...
zauważyłem też że to właśnie w okresie pomiędzy latami 60-tymi a końcem lat 80-tych można zauważyć najwięcej uproszczeń i pójść na łatwiznę nie tylko w poziomie artystycznym filmów Disneya ale i jakości samej animacji - taka ciekawostka:
http://www.youtube.com/watch?v=DnJ1Tna1W_E


Co do Twojego linka.. to odpowiada za to reżyser Wolfgang Reitherman i był to dla niego swoisty hołd oraz pokazanie jak dobrze zna się na klasycznych filmach.
A co do tego okresu.. to The Rescuers to mój ukochany film.. więc ostrożnie.. :x Podobne bo Meduza miała być Cruellą! Jednak Milt Kahl stworzył niepowtarzalną kreacje, która bije Cruelle na głowe!. :scrooge:
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez lis22 » Pn kwi 12, 2010 11:42 pm

Czyli wszystkie te powtórki w ruchach postaci były zamierzone a nie wynikały z pójścia na łatwiznę? - o tym nie wiedziałem ...

A co do tego okresu.. to The Rescuers to mój ukochany film..


He,he - ja też bardzo lubię ten film,podobnie jak kontynuację - w kinie byłem cztery razy ;)

Podobne bo Meduza miała być Cruellą! Jednak Milt Kahl stworzył niepowtarzalną kreacje, która bije Cruelle na głowe!.


O,tego też nie wiedziałem - człowiek uczy się przez całe życie :)
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez ICspotsM » Wt kwi 13, 2010 12:57 am

lis22 napisał(a):
A co do tego okresu.. to The Rescuers to mój ukochany film..


He,he - ja też bardzo lubię ten film,podobnie jak kontynuację - w kinie byłem cztery razy ;)


Kiedy byłeś na tym w kinie? :shock: W 1990 roku nie było jeszcze Disney Polska więc nie powinno być Disney'a w kinach.. no chyba, że na nielegalu. :mrgreen:

Film był wyświetlany z polskim dublażem.?. I co ważniejsze, czy jest to ten sam dublaż co na DVD?. :roll:
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez lis22 » Wt kwi 13, 2010 1:26 am

Na filmie " Bernard i Bianka w Krainie Kangurów " byłem w kinie na początku lat 90-tych,był to chyba rok 1991 lub 1992 / okres w którym w kinach wyświetlano film " Robin Hood: Książę Złodziei " /,książka wydana nakładem Egmont American Ltd. ukazała się właśnie w 1992 roku a o ile pamiętam,właśnie gdzieś wtedy byłem w kinie - niestety,nie pamiętam teraz czy film był wyświetlany z dubbingiem ... coś mi jednak chodzi po głowie,że chyba tak,ale głowy sobie nie dam za to uciąć ... miałem wtedy 13,14 lat.
Pamiętam natomiast recenzję filmu w / ówcześnie tygodniku lub dwu tygodniku / magazynie Film - wcześniej,bo chyba w 1990 lub 91 byłem w kinie na " Małej Syrence " i tutaj wyraźnie pamiętam że film był wyświetlany w wersji oryginalnej z polskimi napisami.
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Disney Classics - kupić czy nie kupić??

Postprzez Scarpomaniak » Wt kwi 13, 2010 5:50 am

lis22 napisał(a):Na filmie " Bernard i Bianka w Krainie Kangurów " byłem w kinie na początku lat 90-tych,był to chyba rok 1991 lub 1992 / okres w którym w kinach wyświetlano film " Robin Hood: Książę Złodziei " /,książka wydana nakładem Egmont American Ltd. ukazała się właśnie w 1992 roku a o ile pamiętam,właśnie gdzieś wtedy byłem w kinie - niestety,nie pamiętam teraz czy film był wyświetlany z dubbingiem ... coś mi jednak chodzi po głowie,że chyba tak,ale głowy sobie nie dam za to uciąć ... miałem wtedy 13,14 lat.
Pamiętam natomiast recenzję filmu w / ówcześnie tygodniku lub dwu tygodniku / magazynie Film - wcześniej,bo chyba w 1990 lub 91 byłem w kinie na " Małej Syrence " i tutaj wyraźnie pamiętam że film był wyświetlany w wersji oryginalnej z polskimi napisami.

Napewno Bernar i Bianka w Krainie Kangurów był z polskim dubbingiem w kinie, na co świadczy ten wywiad.
Dla Disneya zrobiłam "Kubusia Puchatka", "Chip i Dale - Brygada Ryzykownego Ratunku". Zrobiłam także "Wezwanie z końca świata czyli Bernarda i Biankę w krainie kangurów" (która później została nagrana jeszcze raz w stereo przez mojego kolegę), oraz "Aryskotraci", "

Wg Wikiepedii Chip i Dale byli w telewizji w latach 1991-1992, więc w podobnych latach co Bernard i Bianka.
A dubbing "Małej Syrenki" pojawił się dopiero przy reedycji w kinach w 1998 roku.
ICspotsM napisał(a):Kiedy byłeś na tym w kinie? :shock: W 1990 roku nie było jeszcze Disney Polska więc nie powinno być Disney'a w kinach.. no chyba, że na nielegalu. :mrgreen:
:

A ma pytanie kiedy powstała Disney Polska? Chyba nie w latach 60-tych, przecież wtedy w kinach było kilka filmów w polskich kinach i to napewno legalnie, ponieważ Disney obecnie używa trzech, a nawet chyba czterech dubbingów z tych lat (Dumbo, Alicja w Krainie Czarów, Piotruś Pan, prawdobodobnie Pinokio)
Jeden z ostatnich wojowników na polu popularyzacji komiksów Disneya w Polsce.
Prowadzi bloga Kacza Agencja Informacyjna, w którym informuje o komiksach Disneya wydawanych w Polsce i na świecie.
Ma nadzieję, że nastaną lepsze czasy dla komiksów Disneya.
Avatar użytkownika
Scarpomaniak
Pan tłumacz
 
Posty: 2472
Dołączył(a): Pn mar 23, 2009 2:48 pm
Lokalizacja: Polska
Imię: Radosław
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wydania DVD i Blu-Ray

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

cron