Strona 1 z 1

Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Wt maja 22, 2018 5:02 pm
przez EVE11
Hej!
Chciałam się Wam pochwalić, udało mi się kupić oryginalną płytę z Królem Lwem. To słynne stare wydanie specjalne. Nie wiem, jakim cudem je odkryłam. Jest prawie nieużywane. To, co mnie cieszy najbardziej (poza samym wydaniem) to fakt, że w środku były wszystkie oryginalne ulotki! Prawie jak nowe! Ale fart :D

Dla zainteresowanych mogę wstawić fotki.

Trochę odchodząc od tematu: co tu się stało? :( co tutaj tak pusto?... No nie mówcie mi, że to forum umarło... Od niego zaczęła się moja przygoda ze zbieractwem płyt... Tutaj wszyscy rozumieli moje uwielbienie dla Disneya... Dużo nas było. A teraz? :(

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Wt maja 22, 2018 9:42 pm
przez kuperkowo
A teraz ... Wprawdzie raczej wypowiadałem się na forum w części komiksowej ale stagnację na forum bardzo wyraźnie widać od pewnego czasu.

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Wt maja 22, 2018 9:52 pm
przez EVE11
Hmm, właśnie zauważyłam, że coś się rusza na forum komiksowym, ale tylko tam.

Może ludzie "powyrastali" już z Disneya? (mnie to nie dotyczy :,D Będę wierną fanką do setki:D). Albo Disney stał się niemodny, nie wiem. Może to przez jego wszędobylskość, bo w sumie wchłonął Marvela, Lucasfilm i pewnie nadal to będzie robił.

Nowi użytkownicy przybywają? Rozejrzałam się po forum i coś ich nie widać.
A gdzie jest Lis, admin? Pokazuje się jeszcze?

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Śr maja 23, 2018 5:18 pm
przez Semmko
1) Król Lew stare DVD

Gratuluję zakupu! :-) Ja upolowałem ileś lat temu kasetę VHS z zamiarem przekonwertowania jej zawartości do formatu cyfrowego (upolowałem nie dlatego, że było ich mało, ale dlatego, że bardzo chciałem ją mieć ;)), aczkolwiek po dziś dzień jeszcze jej nie zgrałem. :? Jednak było warto ją kupić, bo znajduje się na niej film w pierwszej, oryginalnej wersji graficznej (nieodnowionej). Jak dla mnie rarytas, nie tylko wizualny. :mmhead:

Ciekawi mnie, którą wersję Kręgu życia umieszczono w tym wydaniu DVD. Bo ja na kasecie mam tę drugą, powszechnie uważaną za gorszą. Czy byłabyś w stanie to sprawdzić?

BTW, fotki czy nawet screenshoty będą bardzo mile widziane! :stitch:


2) co tu się dzieje?

Pół roku temu przypuściłem... przystąpiłem do wielomiesięcznego, fejsbukowego oblężenia Lisa, w efekcie czego forum stanęło na nogi pod względem dostępności usługi www. Zrobiłem to, bo kondycja DP! w tamtym czasie wyglądała, niestety, jak totalny czy ostateczny upadek. Konsekwentnie trzymam się pobożnej intencji, aby wspomóc odrodzenie naszej społeczności, ale przeciwnikiem jest tu fundamentalny i dojmujący ogrom problemów, z których tutejsi użytkownicy raczej nie zdają sobie sprawy.

Dla przykładu, zgodnie z ustawą z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz.U. z 1984 r. nr 5, poz. 24 z późn. zm.) wspartą wymownymi orzeczeniami sądów, serwis Disney Polska! najprawdopodobniej uznać należy za czasopismo, które z kolei podlega obowiązkowi rejestracji. Ten problem dotyczy nie tylko naszego forum, ale wielu czy większości stron internetowych w ogóle. Jeżeli wydawca (właściciel) witryny nie dopełni tego obowiązku, to dopuszcza się wykroczenia. A jeśli ją zarejestruje, to każdy będzie mógł dowiedzieć się, gdzie ten człowiek mieszka, ponieważ rejestr dzienników i czasopism jest jawny. Co więcej, podać trzeba tam tak dużo swoich danych osobowych, że nie jest wykluczone, iż dowolny niegodziwiec mógłby wręcz wziąć kredyt na nazwisko redaktora naczelnego. Jeżeli zatem wydawca chciałby uniknąć płacenia grzywny i, co chyba gorsze, posiadania statusu osoby skazanej prawomocnym wyrokiem, to oprócz rejestracji witryny w sądzie będzie również musiał umieścić w internecie nie tylko własne imię i nazwisko, lecz także adres zamieszkania (w impressum), bo jeśli tego nie zrobi, to czyn ten nie będzie już wykroczeniem, a przestępstwem. Cudownie, nieprawdaż? Pewnym rozwiązaniem byłoby założenie firmy (odrębnej osoby prawnej, np. spółki), ale... nie w Polsce i nie w Europie. Wówczas jeden problem może znika, pojawiają się jednak kolejne — nie mówiąc o kosztach!

Ja sam, na miarę moich możliwości (niestety mocno ograniczonych od pewnego czasu), nadal będę starał się robić tu coś dobrego. Was również do tego zachęcam. Choć oczywiście nie jest to łatwe — dział Postacie dzielnie ćwiczy swoją cierpliwość w oczekiwaniu na moją odpowiedź od czterech już miesięcy... :|


-----------------------------------------------
MAKE DISNEY POLSKA! GREAT AGAIN
-----------------------------------------------

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Pt maja 25, 2018 11:24 am
przez EVE11
Płyta:
Zrobiłam fotki, wyślę, ale muszę pokombinować, bo są za duże :(



Semmko, nie odtwarzałam jeszcze plyt, ale mój kuzyn miał identyczne wydanie. Teraz niestety jego płyta umarła, bo obydwoje z niej korzystaliśmy, a potem jeszcze jego młodsza siostra :D Nie wie, co stracił :,D

Mogę Ci powiedzieć, że w tym wydaniu "Krąg Życia" jest śpiewany przez mężczyznę. Jest to nowa wersja. Plus jest taki, że można sobie wylączyć "Poranny Raport" jak się chce.

Gdzieś mam na płycie zgrywkę z VHS starego Lion Kinga. Kiedyś mi się strasznie nie podobała ta stara wersja, ale ostatnio ją sobie przesłuchałam z internetu jeszcze raz i jakoś tak jestem bardziej neutralna. A może trochę zaczynam ją doceniać? Nie wiem.

Jeżeli chodzi o dubbing, poprzedni w Dalmatyńczykach to dno jak dla mnie. Uszy więdną.

Zgraj tę kasetę jak najszybciej. Im więcej ma lat na karku, tym więcej danych ucieka :(

Jestem pokoleniem, które jeszcze doświadczyło VHSów. Rozumiem sentyment i fakt, ze jest to oryginał, aczkolwiek dla mnie kasety wideo to jeden z najgorszych nośników. Szkoda, że rozpowszechnił się tak badziewny format jak VHS, bo Betamax był lepszy, z tego co się orientuję. Istaniały też specjalne kasety do zapisu danych, z jakąś specjalną taśmą i to był trwalszy nośnik do przechowywania informacji niż dzisiejsze dyski. Historia źle się potoczyła. To boli.


A teraz jesteśmy w erze cyfrowej i średnio się dba o trwalość zapisu. W razie katastrofy nic po nas nie zostanie :,D



Sytuacja:

Dzięki Ci, że uratowałeś to forum :D To jest kawał internetowej historii. Jestem wdzięczna :D

Czyli dobrze rozumiem, że to nie jest w 100% hobby? Macie (Mieliście, albo sam admin miał?) z tego jakiś drobny zysk?

Taaa, prawo jest dla urzędnika, a nie dla obywatela...
Kto je tworzy? To jest absurd. Nóż się w kieszeni otwiera.To tak jak z uznaniem ślimaka za rybę...
Klasyfikują i definiują co się da, tylko że rzeczywistość czasem nie przystaje do tych definicji i potem mamy takie kwiatki. Oczywiście, nikt z wyżej postawionych nie ma ochoty tego prostować, no bo po co. Nie ich interes.

Trzymam za Ciebie kciuki, żeby wygrać tę walkę z biurokracją.

EDIT: Fotki (żeby zobaczyć całą, przeciągamy plik do nowej karty w przeglądarce)

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:43 pm
przez EVE11
Pudełko

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:45 pm
przez EVE11
(Sorki, że post pod postem, mogę dodać max 3 fotki :( )

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:47 pm
przez EVE11
Kolejne:

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:49 pm
przez EVE11
Kolejne:

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:52 pm
przez EVE11
A teraz książeczka ze środka:

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:53 pm
przez EVE11
Dalsze strony

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:55 pm
przez EVE11
Dalej:

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: So cze 16, 2018 11:56 pm
przez EVE11
I ostatnie: Płyty!

Mam nadzieję, że nie dostanę bana za taką ilość zdjęć :,D W końcu to rarytas.
I jak wrażenia?

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Pn lip 02, 2018 3:43 pm
przez Semmko
0) Errata do mojego poprzedniego posta

• Tak bardzo chciałem wyartykułować, że w opisanych okolicznościach trzeba będzie podać dokładną informację lokalizacyjną na temat tego tak szczególnego i przecież prywatnego miejsca, gdzie się mieszka, że wyszedł mi zwrot „adres zamieszkania”, a to błąd językowy. Niestety.
Korzystając z okazji pozwolę sobie również zaopatrzyć tutaj mój poprzedni tekst w lekkostrawne źródło.

jest:
Jeżeli zatem wydawca chciałby uniknąć płacenia grzywny i, co chyba gorsze, posiadania statusu osoby skazanej prawomocnym wyrokiem, to oprócz rejestracji witryny w sądzie będzie również musiał umieścić w internecie nie tylko własne imię i nazwisko, lecz także adres zamieszkania (w impressum), bo jeśli tego nie zrobi, to czyn ten nie będzie już wykroczeniem, a przestępstwem.

powinno być:
Jeżeli zatem wydawca chciałby uniknąć płacenia grzywny i, co chyba gorsze, posiadania statusu osoby skazanej prawomocnym wyrokiem, to oprócz rejestracji witryny w sądzie będzie również musiał opublikować w internecie nie tylko własne imię i nazwisko, lecz także adres (sic!), bo jeśli tego nie zrobi (w impressum), to czyn ten nie będzie już wykroczeniem, a przestępstwem.


• Znalazłem jeszcze jeden fragment, który może kogoś razić, więc dla osłody zamieszczam tutaj możliwą poprawkę.

jest:
Wówczas jeden problem może znika, pojawiają się jednak kolejne — nie mówiąc o kosztach!

powinno być:
Wówczas jeden problem może znika, pojawiają się za to kolejne — nie mówiąc o kosztach!



1) Król Lew stare DVD

EVE11 napisał(a):Płyta:
Zrobiłam fotki, wyślę, ale muszę pokombinować, bo są za duże :(

Niczym się nie przejmuj! To właśnie takie „drobne rzeczy” nam wszystkim wiążą a to ręce, a to nogi. ;-)

EVE11 napisał(a):Semmko, nie odtwarzałam jeszcze plyt, ale mój kuzyn miał identyczne wydanie. Teraz niestety jego płyta umarła, bo obydwoje z niej korzystaliśmy, a potem jeszcze jego młodsza siostra :D Nie wie, co stracił :,D

Kilka lat temu szukałem w internecie sposobu na przeniesienie paru moich ulubionych filmów z płyt (DVD) na dysk twardy komputera. Okazało się, że istnieje taka możliwość, choć wymaga czasu, instalacji różnych programów (na szczęście darmowych i w miarę prostych w obsłudze) oraz włożenia własnego wysiłku w ogarnięcie i okiełznanie całego procesu. Te trudności wynikają oczywiście z zastosowania zabezpieczeń na oryginalnych, fizycznych nośnikach, by nie można było nielegalnie kopiować ich zawartości. Jednakże samodzielne wykonanie kopii zapasowej filmu z płyty (którą się wcześniej uczciwie czy to kupiło w sklepie czy też dostało w prezencie np. pod choinkę) wydaje mi się czynnością moralnie pozytywną i uważam, że powinno być prawnie dozwolone.

Tak w ogóle to byłbym zdania, że prawo własności do przedmiotu (w ramach użytku osobistego) powinno rozciągać się w sposób absolutny tak, by człowiek miał prawo zrobić z rzeczą, którą posiada, absolutnie wszystko (zgodnie z własną decyzją/wolą) — ius utendi et abutendi.

Myślę, że w przypadku najcenniejszych filmów (tudzież gier, muzyki itd. — wchodzących w skład prywatnego, multimedialnego zbioru) warto taką kopię wykonać, skoro ma się w perspektywie utratę zarówno samego egzemplarza płyty, jak i pieniędzy, za które się ją nabyło. :? Można jeszcze napisać do dystrybutora. Tak czy inaczej, widzę pewne możliwości wyjścia z tej przykrej sytuacji, gdyby Twojemu kuzynowi zależało.

EVE11 napisał(a):Mogę Ci powiedzieć, że w tym wydaniu "Krąg Życia" jest śpiewany przez mężczyznę. Jest to nowa wersja. Plus jest taki, że można sobie wylączyć "Poranny Raport" jak się chce.

Przez mężczyznę? Hmmm... A nie jest to momentami rzeczywiście nieco konfundujące (pod względem rozpoznawania ze słuchu płci wokalisty) wykonanie piosenki przez Panią Beatę Bednarz?
Z tego, co pamiętam, w Polsce zrealizowano tylko dwie oficjalne wersje Kręgu życia — i to dość dawno temu. W obu wokalistkami były kobiety (Joanna Dark i Beata Bednarz), choć przyznać trzeba, że śpiewały bardzo niskim głosem, zgodnie z anglojęzycznym wzorem.

Zakupiłem kiedyś Króla Lwa na DVD, ale nie mam teraz pewności, jakie to było wydanie. Pudełka i papierowe dodatki wszystkich moich płyt przeniosłem swego czasu do domowego archiwum, aby zwolnić miejsce na półkach w pokoju. Swobodny dostęp mam teraz jedynie do grubych futerałów z upakowanymi w nich płytami. Na końcu niniejszego posta zamieszczam fotkę z mojej kolekcji — samych lwich nośników. Są bardzo podobne do Twoich, bodaj identyczne. Podczas odtwarzania da się również w[y]łączyć Poranny raport. Wiesz, co myślę? Chyba możemy sobie przybić piątkę, bo oboje należymy do tego samego klubu — posiadaczy rarytasowego egzemplarza najwspanialszego klasycznie animowanego dzieła studia Walta Disneya. Nie zdawałem sobie sprawy, że jest taki cenny. Przed laty, gdy go zamawiałem (a był to okres spadku cen wszystkich filmów TWDC, co pozwoliło mi uzupełnić ich kolekcję czy wręcz stworzyć własną filmotekę), tliło się we mnie pewnego rodzaju poirytowanie. Myślałem sobie tak: naprodukowali pierdyliard różnych wydań, oczywiście każde jest marketingowo „specjalne” i będzie w przyszłości przetwarzane oraz wznawiane na wszelkie możliwe sposoby, ale teraz przecież trzeba kupić jakieś jedno w końcu. Gderałem przy tym, że nie ma tu oryginalnej wersji graficznej, bo jest tylko odnowiona, a rozdzielczość obrazu nie jest tak dobra i przyszłościowa, jak wówczas mogłaby już być. Z perspektywy lat patrząc — śmiesznie! :-P
Chociaż... w gruncie rzeczy... to nadal jestem tymi kwestiami rozdrażniony. :|

EVE11 napisał(a):Gdzieś mam na płycie zgrywkę z VHS starego Lion Kinga. Kiedyś mi się strasznie nie podobała ta stara wersja, ale ostatnio ją sobie przesłuchałam z internetu jeszcze raz i jakoś tak jestem bardziej neutralna. A może trochę zaczynam ją doceniać? Nie wiem.

Wątek upodobań w odniesieniu do różnych wersji graficznych disnejowskich klasyków przewijał się na forum wielokrotnie. Co ciekawe, miało to miejsce bardzo często właśnie wtedy, gdy mowa była o Królu Lwie. :-)

Przez większość mojego życia, w tym w ciągu całego okresu mojego dzieciństwa, nie miałem najmniejszych wątpliwości, jakie wersje lubię — oczywiście te pierwsze, zawsze naturalne, dopieszczone przez twórców, autentyczne i oryginalne. Dopiero w ostatnich kilku latach zacząłem spoglądać przychylnym okiem na filmy wizualnie odświeżone. Oceniam je teraz jako być może prostsze (czy lżejsze) w odbiorze, choć wyprane z pierwotnej skrupulatności twórczej i ostrzejszego charakteru. Zachowały jednak artystyczny ryt disnejowski, a nowy, rekonstrukcyjny sposób operowania kolorem też swój urok ma.
Summa summarum chciałbym móc cieszyć się obiema. Pojemność płyt Blu-ray pozwalałaby na to. Jak dla mnie wielka szkoda, że Disney się na to nie decyduje. Albo chociaż w ogóle na jakąkolwiek współczesną metodę publikacji pierwowzorów. :-(

EVE11 napisał(a):Zgraj tę kasetę jak najszybciej. Im więcej ma lat na karku, tym więcej danych ucieka :(

Prawdę mówiąc liczę na to, że w osiągalnej dla nas przyszłości zostaną oficjalnie udostępnione pierwsze, oryginalne wersje filmów z disnejowskiego kanonu w przystępnej cenie, formacie cyfrowym i dobrej jakości (lepszej od tej, jaką charakteryzuje się wykonana po latach domowym sposobem kopia kasety VHS do pliku wideo w formacie AVI).
Od dawna już tak liczę. :-P

EVE11 napisał(a):Szkoda, że rozpowszechnił się tak badziewny format jak VHS, bo Betamax był lepszy, z tego co się orientuję.

Może i nie był najlepszy, ale tych wspaniałych lat (tudzież jeszcze wspanialszych wspomnień) nie zabierze mi nikt!!! I nie odda, ale to swoją drogą... ;-)

EVE11 napisał(a):I ostatnie: Płyty!

Mam nadzieję, że nie dostanę bana za taką ilość zdjęć :,D W końcu to rarytas.
I jak wrażenia?

Wrażenia najprzedniejsze. (Że też wśród ulotek załączonych do filmu dla najmłodszych obok takich cukierków, jak Prosiaczek i przyjaciele czy Lilo i Stich, reklamują jeszcze Transportera, Otchłań i Wojnę Harta? :shock:) Liczba załączonych przez Ciebie plików mi nie przeszkadza, przeciwnie, jestem ogromnie uwrażliwiony na kwestię archiwizowania, utrwalania i „zachowania pamięci”. Popieram w całej rozciągłości! (Nawet sceptyk powinien docenić włożony przez Ciebie wysiłek, dobrą jakość fotografii oraz to, że tematem trwającej tutaj dyskusji jest coś, co nie tylko na podstawie subiektywnych odczuć oceniamy jako szczególne i wyjątkowe.) Zresztą i tak nikt oprócz kilku szeregowych użytkowników tu nie zagląda, więc komu te zdjęcia miałyby przeszkadzać, tak naprawdę? I kto by je miał moderować? :-P

Chciałbym jeszcze wypowiedzieć się na temat sytuacji tego forum. Szczerze, gruntownie, obficie. Ale nie wszystko naraz. Zdecydowałem, że podzielę tekst, który miał tu trafić, na dwie części — pierwsza zawarta jest w treści niniejszego posta, a na publikację drugiej potrzebuję jeszcze tygodnia może dwóch.

Trzymajcie się! :-)

-----------------------------------------------
MAKE DISNEY POLSKA! GREAT AGAIN
-----------------------------------------------

Re: Król Lew stare DVD + co tu się dzieje?

PostNapisane: Cz lip 19, 2018 10:55 pm
przez EVE11
Semmko napisał(a):Kilka lat temu szukałem w internecie sposobu na przeniesienie paru moich ulubionych filmów z płyt (DVD) na dysk twardy komputera. Okazało się, że istnieje taka możliwość, choć wymaga czasu, instalacji różnych programów (na szczęście darmowych i w miarę prostych w obsłudze) oraz włożenia własnego wysiłku w ogarnięcie i okiełznanie całego procesu. Te trudności wynikają oczywiście z zastosowania zabezpieczeń na oryginalnych, fizycznych nośnikach, by nie można było nielegalnie kopiować ich zawartości. Jednakże samodzielne wykonanie kopii zapasowej filmu z płyty (którą się wcześniej uczciwie czy to kupiło w sklepie czy też dostało w prezencie np. pod choinkę) wydaje mi się czynnością moralnie pozytywną i uważam, że powinno być prawnie dozwolone.


Semmko, robienie kopii na własny użytek jest dozwolone. W końcu pieniądze wydane, a nośniki niszczeją.

Semmko napisał(a):Tak w ogóle to byłbym zdania, że prawo własności do przedmiotu (w ramach użytku osobistego) powinno rozciągać się w sposób absolutny tak, by człowiek miał prawo zrobić z rzeczą, którą posiada, absolutnie wszystko (zgodnie z własną decyzją/wolą) — ius utendi et abutendi.

Myślę, że w przypadku najcenniejszych filmów (tudzież gier, muzyki itd. — wchodzących w skład prywatnego, multimedialnego zbioru) warto taką kopię wykonać, skoro ma się w perspektywie utratę zarówno samego egzemplarza płyty, jak i pieniędzy, za które się ją nabyło. :? Można jeszcze napisać do dystrybutora. Tak czy inaczej, widzę pewne możliwości wyjścia z tej przykrej sytuacji, gdyby Twojemu kuzynowi zależało.


Prawda to. Skoro kupuję płytę, mam prawo do kopii, więc czemu mam kombinować :( Byłam nałogowym kopiarzem, jakieś cenne nośniki zawsze były zgrywane na kompa albo na inną, "gorszą" płytę. I używałam tej gorszej.
Dystrybutor... Może mógłby się tym zająć, ale jeśli płyta ma sporo lat na karku (tak jak to wydanie Lion Kinga) to raczej nie będzie im się chciało szukać danych w bazie... O ile jeszcze je mają... A co dopiero na życzenie wytłoczyć nośnik.

Jakby kuzynowi zależało, to sama bym mu wręczyła swoją kopię :D Nośnik w końcu legalnie zakupił, tylko uległ uszkodzeniu, więc czemu nie. Ale nie jest zainteresowany zbytnio :D

Jeszcze odnośnie kopiowania. Z drugiej strony, rozumiem dystrybutora. W przypadku zabezpieczenia nośnika byle kto nie zrobi kopii. Utrudnione jest też "rozpowszechnianie" takich skopiowanych płyt wśród innych ludzi, niekoniecznie z rodziny. Pewnym kompromisem byłaby gotowa kopia w pudełku (nawet bez tego kapsla), ale to raczej za drogi interes, a taka druga płyta przyda się tylko w wypadku "maniaków" takich jak my :D Podoba mi się też rozwiązanie Disneya - z zakupionym filmem otrzymujemy kod do darmowej wersji online. Nie trzeba wozić ze sobą płyty i ryzykować zniszczeniem. Odpalamy komputer z internetem i mamy.

Ogólnie denerwują mnie ceny płyt. I tak teraz spadły, ale nadal trzeba dać minimum 50 zł za bluraya (chyba że trafisz na jakąś świetną promocję). To tyle, co jeszcze 10 lat temu za DVD. Ludzie nie mają pieniędzy (w Polsce zwłaszcza) i albo ściągają filmy, albo wolą dać 20 zł za abonament i oglądać filmy w internecie. Gdyby płyty były tańsze, może byśmy je kupowali bardziej, a tak... :(

Jak sobie pomyślę, że moje dzieci (taaa, dzieci :,D) będą już używały innych nośników, a moje płytki będą reliktem przeszłości... Tak pieczołowicie zbierane... To jest mi smutno. Ale taka kolej rzeczy.

Semmko napisał(a):Przez mężczyznę? Hmmm... A nie jest to momentami rzeczywiście nieco konfundujące (pod względem rozpoznawania ze słuchu płci wokalisty) wykonanie piosenki przez Panią Beatę Bednarz?
Z tego, co pamiętam, w Polsce zrealizowano tylko dwie oficjalne wersje Kręgu życia — i to dość dawno temu. W obu wokalistkami były kobiety (Joanna Dark i Beata Bednarz), choć przyznać trzeba, że śpiewały bardzo niskim głosem, zgodnie z anglojęzycznym wzorem.

Zakupiłem kiedyś Króla Lwa na DVD, ale nie mam teraz pewności, jakie to było wydanie. Pudełka i papierowe dodatki wszystkich moich płyt przeniosłem swego czasu do domowego archiwum, aby zwolnić miejsce na półkach w pokoju. Swobodny dostęp mam teraz jedynie do grubych futerałów z upakowanymi w nich płytami. Na końcu niniejszego posta zamieszczam fotkę z mojej kolekcji — samych lwich nośników. Są bardzo podobne do Twoich, bodaj identyczne. Podczas odtwarzania da się również w[y]łączyć Poranny raport. Wiesz, co myślę? Chyba możemy sobie przybić piątkę, bo oboje należymy do tego samego klubu — posiadaczy rarytasowego egzemplarza najwspanialszego klasycznie animowanego dzieła studia Walta Disneya. Nie zdawałem sobie sprawy, że jest taki cenny. Przed laty, gdy go zamawiałem (a był to okres spadku cen wszystkich filmów TWDC, co pozwoliło mi uzupełnić ich kolekcję czy wręcz stworzyć własną filmotekę), tliło się we mnie pewnego rodzaju poirytowanie. Myślałem sobie tak: naprodukowali pierdyliard różnych wydań, oczywiście każde jest marketingowo „specjalne” i będzie w przyszłości przetwarzane oraz wznawiane na wszelkie możliwe sposoby, ale teraz przecież trzeba kupić jakieś jedno w końcu. Gderałem przy tym, że nie ma tu oryginalnej wersji graficznej, bo jest tylko odnowiona, a rozdzielczość obrazu nie jest tak dobra i przyszłościowa, jak wówczas mogłaby już być. Z perspektywy lat patrząc — śmiesznie! :-P
Chociaż... w gruncie rzeczy... to nadal jestem tymi kwestiami rozdrażniony. :|
[...]
Przez większość mojego życia, w tym w ciągu całego okresu mojego dzieciństwa, nie miałem najmniejszych wątpliwości, jakie wersje lubię — oczywiście te pierwsze, zawsze naturalne, dopieszczone przez twórców, autentyczne i oryginalne. Dopiero w ostatnich kilku latach zacząłem spoglądać przychylnym okiem na filmy wizualnie odświeżone. Oceniam je teraz jako być może prostsze (czy lżejsze) w odbiorze, choć wyprane z pierwotnej skrupulatności twórczej i ostrzejszego charakteru. Zachowały jednak artystyczny ryt disnejowski, a nowy, rekonstrukcyjny sposób operowania kolorem też swój urok ma.


Taaak... Faktycznie, to kobieta! Co mi się ubzdurało, że to facet?! :,D
Mamy dokładnie to samo wydanie. Przybijam. Ja mam półkę robioną specjalnie pod filmy. W życiu ich nie zdejmę. Mogę książki, ale nie płyty :,D Już mi się miejsce kończy, a nie kupuję filmów z taką częstotliwością, jak kiedyś.

Stare wydania DVD wchodziły na rynek z wielką pompą. Jeszcze pamiętam reklamę Zakochanego Kundla w radiu. A potem gapiłam się w markecie na opakowanie :,D Aż mi mama kupiła (dla babci, że to niby od niej:,D )
Też było... Specjalne wydania, ostatnio diamentowe, teraz jeszcze inne. Najlepsze jednak (mimo braków) miał Imperial. Sorry, CD Projekt. No, podoba mi się jeszcze Galapagos. Ale nie są tak obfite. Też nie miałam wtedy pojęcia, ile te płyty będą kosztować teraz... Kupiłabym wszystkie wtedy, jakbym zdawała sobie z tego sprawę :D A tak, mam większość CD Projektu.

Odnowiony obraz powinien mieć dobrą rozdzielczość... Ale z DVD wtedy i tak kasety przegrywały, także... Ważne, że było lepsze niż z taśmy :,D Co do kolorów, te z cyfrowych wersji mi odpowiadają. Ufam, że ludzie odpowiedzialni za renowację zrobili ją tak, jak powinno być, czyli na wzór analogowego oryginału. VHSy często fałszowały kolory, więc w sumie nie mam się do czego odnieść co do "prawdziwości" tych zmian.



Semmko napisał(a):Summa summarum chciałbym móc cieszyć się obiema. Pojemność płyt Blu-ray pozwalałaby na to. Jak dla mnie wielka szkoda, że Disney się na to nie decyduje. Albo chociaż w ogóle na jakąkolwiek współczesną metodę publikacji pierwowzorów. :-(


Semmko napisał(a):Prawdę mówiąc liczę na to, że w osiągalnej dla nas przyszłości zostaną oficjalnie udostępnione pierwsze, oryginalne wersje filmów z disnejowskiego kanonu w przystępnej cenie, formacie cyfrowym i dobrej jakości (lepszej od tej, jaką charakteryzuje się wykonana po latach domowym sposobem kopia kasety VHS do pliku wideo w formacie AVI).
Od dawna już tak liczę. :-P


Ja już przestałam... Stare wersje filmów (pierwsze dubby) leżą odłogiem gdzieś w Archiwum Państwowym - tak słyszałam. Zapewne żeby to odkopać, potrzeba szeregu zezwoleń. Zgranie starego dubbingu to tylko i wyłącznie interes Polski. Samemu Disneyowi w Ameryce na tym nie będzie ani trochę zależeć ;) Drogie to, nieopłacalne. Chyba, że przyciśnie się władze państwowe, Polski Instytut Sztuki Filmowej, że te dubbingi to poniekąd element polskiej kultury itp... To może. Ale prywaciarz raczej się za to nie weźmie, jeśli zależy mu tylko na zysku.

Semmko napisał(a):Może i nie był najlepszy, ale tych wspaniałych lat (tudzież jeszcze wspanialszych wspomnień) nie zabierze mi nikt!!! I nie odda, ale to swoją drogą... ;-)

No wiadomo ;)


Semmko napisał(a):(Nawet sceptyk powinien docenić włożony przez Ciebie wysiłek, dobrą jakość fotografii oraz to, że tematem trwającej tutaj dyskusji jest coś, co nie tylko na podstawie subiektywnych odczuć oceniamy jako szczególne i wyjątkowe.)

Świetnie, że doceniasz :D Ktoś się cieszy z tej płyty razem ze mną, równie jak ja :D Dzięki.
Fotki to zasługa telefonu. Który mi ostatnio się zepsuł, tak swoją drogą.
Te ulotki to dosyć ważne źródło informacji o datach premier niektórych filmów w Polsce. Dzięki temu wiem, że np. to pierwsze wydanie miało miejsce konkretnie w 2003 roku.

Semmko napisał(a):Chciałbym jeszcze wypowiedzieć się na temat sytuacji tego forum. Szczerze, gruntownie, obficie. Ale nie wszystko naraz. Zdecydowałem, że podzielę tekst, który miał tu trafić, na dwie części — pierwsza zawarta jest w treści niniejszego posta, a na publikację drugiej potrzebuję jeszcze tygodnia może dwóch.


Spokojnie, poczekam.
Pozdrowienia dla Ciebie... I Disneymaniaków :D