Strona 4 z 4

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: N sie 09, 2009 9:21 pm
przez Walter
Najlepsze to są komiksy, w których razem pojawiają się kaczogrodzianie i myszogrodzianie To moje ulubione komiksy Disneya :!: :D

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: So lut 19, 2011 9:36 am
przez Sir Kwaksterier
Moje ulubione komiksy to te z kaczkami, zwłaszcza te dona rosy o Sknerusa :scrooge: :
1 "Szczęśliwa dziesięciocentówka"
2 "Ostatni z klanu McKwaczów"
3 "Władca Missisipi"
4 "Kowboj z Badlandów"
5 "Kowboj kapitanem"
6 "Właściciel miedzianego wzgórza"
7 "Nowy pan na zamku"
8 "Posrach transwalu"
9 "Stróż prawa Pizen Bluff"
10 "Gość krainy snów"
11 "Król klondike"
12 "Więzień Doliny Białej Śmierci"
13 "Dwa serca Jukonu"
14 "Ostatnia podróż do Dawson"
15 "Miliarder z ponurych wzgórz"
16 "Najeźdźca z Kaczogrodu"
17 "Spryciarz z Panamy"
18 "Kapitalista z kalisoty"
19 "Splot okoliczności"
20 "Najbogatszy kaczor świata"
21 "Skarbnica wiedzy"
22 "Siedem dni w Tybecie"
23 "Korona Krzyżowców"
24 "Czy to jawa, czy sen?"
25 "List z domu"

:mickey: nielubię, czasem ma nawet ciekawe przygody ale:
- podczas zagadek kryminalnych robi się strasznym ważniakiem np.: jakiś wróg mikiego cośtam bełkocze, a miki na to: "Od początku zachowywał się pan podejrzanie, mogłem się domyślić, że coś tam"
- wymądrza się przed :donald:

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: So lut 19, 2011 1:59 pm
przez Pahan
Usunąłem te kilka "oburzonych" postów dot. listy, żeby nie zaśmiecać tematu.

Sir Kwaksterier, wstawiałeś tą listę już nieraz, i NIE MA POWODU dla którego musiałbyś ją wpychać w każdy swój post.
Po drugie, tak jak ci tu przedtem przypomniano, jest opcja edycji.

Mam nadzieję że już jej (listy) więcej nie zobaczymy. :)

PS. Od teraz piszemy tutaj na temat.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Wt kwi 19, 2011 1:18 pm
przez lamero
Nie będę oryginalny i powiem, że zdecydowanie bardziej wolę postacie z Kaczogrodu, niż te z Myszogrodu.
Tak, jak zapamiętałem bardzo wiele komiksów z Kaczorem Donaldem, Sknerusem, czy Siostrzeńcami i nawet po kilku-kilkunastu latach potrafię sobie przypomnieć ich fabułę, tak komiksów z Mikim lub Goofim pamiętam bardzo niewiele.
Oczywiście jest kilka historyjek z tymi postaciami w rolach głównych, które wspominam i do ktorych chętnie czasem wracam.
Bardzo lubiłem 'Tajemnicę tortu czekoladowego', naprawdę fajna opowieść, w której Miki, jako detektyw rozwiązuje niełatwą zagadkę o podłożu kryminalnym.
Pamiętam też, że lubiłem komiks, w którym Horacy brał udział w jakimś teleturnieju i mimo udzielania zlych odpowiedzi przechodził do kolejnych etapów, nie pamiętam jednak tytułu, wiem tylko, że po kilku latach był reprint tej historyjki.
Bardzo dobrym komiksem według mnie było też 'Było raz przyjaciół dwóch', piękna opowieść o tym, że nawet najlepsi kumple muszą czasem od siebie odpocząć.
Właśnie przez ten ostatni wymieniony komiks uważam, że jednak potrzebne są postacie z Myszogrodu w 'Kaczorze Donaldzie'. Nie ma chyba dwóch bohaterów w Kaczogrodzie, których możnaby 'zatrudnić' do tej historyjki i którzy nie byliby w niej sztuczni.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Wt kwi 19, 2011 5:14 pm
przez Goguś Kwabotyn
Bardziej lubie komiksy z kaczorami a najbardziej dona rosy i marca roty.
Komiksy o myszka miki kojazy mi sie zawsze z detektywem.
A ja zabardzo nie lubie kryminałów.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Wt kwi 19, 2011 7:22 pm
przez Famous
Za myszami nie przepadam, wolę kaczki. Jednakże, spora ilość komiksów z bohaterami Myszogrodu jest dosyć fajna, porywająca, wciągająca i godna polecenia. Według mnie, najlepsze historyjki z Mikim, to "Tajemnica statuetki" z KG 4/1993 (scenariusz i główna zagadka są po prostu doskonałe) oraz wspomniane już wcześniej "Kryminały i tort czekoladowy" z KG 1/1997.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Wt kwi 19, 2011 7:49 pm
przez lamero
Famous napisał(a): oraz wspomniane już wcześniej "Kryminały i tort czekoladowy" z KG 1/1997.



Racja, 'Kryminały i tort...', wcześniej napisałem z rozpędu 'Tajemnica tortu...'.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Śr kwi 20, 2011 4:34 pm
przez McCzit
Komiksy z kaczkami zawsze były raczej bardziej zabawne i urozmaicone niż z uszatymi... Dlatego też wolę przygody kaczek :scrooge:

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Wt kwi 26, 2011 7:14 pm
przez Wielki Kaczkofan
Ja najbardziej lubie komiksy z kaczkami bo sa ciekawsze.Ale najbardziej lubie z kaczek Sknerusa ;D :scrooge:

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: Śr kwi 27, 2011 2:32 pm
przez Goguś Kwabotyn
Ja najbardziej z kaczek lubie Donalda :donald:

Re:

PostNapisane: Śr sty 28, 2015 5:32 pm
przez kuperkowo
Lis napisał kiedyś listę postaci stworzonych przez Gottfredsona i ktoś prosił o zebranie ich podobizn co niniejszym czynię. Pominąłem te najbardziej znane postacie i tam gdzie się da umieściłem polskie wersje imion.

- Alvin (członek Młodych Skautów) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Bysio (Butch) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- kapitan Nataniel Chuchromaus - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- kapitan Doberman - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- profesor Fosyl Gnat (archeolog)- twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Dr Enigm (naukowiec, przyjaciel MM)- twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Alek Ściema (wróg MM) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Fifi (suczka Minnie) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Tristan (mechanik samolotowy, przyjaciel MM) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Glory-Bee (dziewczyna Goofy'ego) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Joe Piper (hydraulik) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Percy i Patricia Pigg (przyjaciele MM) - twórcy: Floyd Gottfredson i Al Taliaferro Obrazek , Obrazek
- Fipsik - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Spuks - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Sylwester Paragraf/Chytrus - twórcy: Walt Disney i Floyd Gottfredson Obrazek
- Tanglefoot (koń MM) - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Orango - twórca: Floyd Gottfredson Obrazek
- Mortimer (zalotnik do Minnie) Obrazek
- profesorowie Orang, Utan i Gibbon (Rubel, Bubel, Dubel) - twórca: Floyd Gottfredson
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: So sty 31, 2015 3:19 pm
przez Gęgul
Ktoś kiedyś napisał na tym forum, że Myszom brakowało takiego Barksa, który tchnąłby w nie trochę życia, a co pojawiła się riposta - a Gottfredson?

Racja, Floyd Gottfredson i Ted Osborne dodali wiele postaci do tego uniwersum, ale nie zrobili tego, co zrobił z kaczkami Barks - w postacie inne od głównych nie tchnęli życia. Każda z postaci ze świata Kaczora Donalda po pewnym czasie (jeżeli się przyjmie i nie zakończy występów na dwóch, trzech historyjkach) staje się oddzielnym bytem, powstają historyjki, w których to właśnie ona jest głównym bohaterem, a wątki "klasycznych" postaci takich jak Donald, Daisy, Siostrzeńcy czy Sknerus w ogóle nie są poruszane. I takie komiksy są ciekawe, nie są sztampowe czy naciągane. Niemalże wszystkie komiksy ze świata Myszy kręcą się wokół głównej postaci w czerwonych spodenkach, wyidealizowanej do cna, a nawet jeśli nie - to wątek myszona prawie na pewno będzie poruszony. Według mnie to właśnie powoduje, że kaczki wygrywają tę batalię w cuglach.

Zwróćcie uwagę, że spośród wymienionych wyżej postaci chyba tylko Bysio miewa komiksy poświęcone swojej osobie, a i tak nie przypominam sobie żadnego, w którym nie wystąpiłby Miki. Pozostali bohaterowie albo "umarli", albo pojawiają się epizodycznie, kiedy przypomni sobie o nich jakiś duński lub włoski scenarzysta.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: So sty 31, 2015 9:29 pm
przez Scarpomaniak
Barks i Gottfredson byli naprawdę ważnymi postaciami dla komiksów z kaczkami i myszami, ale dlaczego kolejni twórcy komiksów z kaczkami wykorzystywali postacie Barksa, a postacie Gottfredsona nie licząc 3-4 wypadków pozostały w zapomnieniu (nie licząc komiksów po 1990 roku, gdzie niektóre zostały wskrzeszone)? Jak dla mnie sprawa jest związana z siłą przebicia. Komiksy Gottfredsona pojawiały się w gazetach w latach 30-tych i 40-tych, niektóre były przedrukowywane w komiksach w USA i sporo z nich ukazała się we Włoszech, więc tylko tam czytelnicy i potencjalni twórcy komiksów z nimi mogli je przeczytać. A Barks? Komiksy Barksa pojawiały się wielu magazynach komiksowych u szczytu bumu, a także od razu w całej Europie. Dlaczego postacie Gottfredsona miały pecha? Najlepsze komiksy Gottfredson tworzył wcześnie, tam pojawiły się wiele doskonałych postaci. Tylko, że te komiksy były przedrukowane tylko we Włoszech i praktycznie tylko przed II wojną światową. Późniejsze komiksy Gottfredsona były słabsze lub po prostu nie miały wyrazistych postaci. Ale jest trójka postaci, która dzięki stałej roli w paskach Gottfredsona uzyskała dość istotną rolę w uniwersum komiksów Disneya: Ele-Mele, Komisarz O'Hara i Aspirant Glina.
Ele-Mele to twór renesansu pasków z Mikim, po długim czasie kiedy nie tworzoną długich historii, postanowioną dodać nowego towarzysza - Ele-Mele. Towarzył on Mikiemu przez kilka lat, ale dlaczego miał ogromne szczęście, że tak szybko został spopularyzowany we Włoszech, ponieważ paski Gottfredsona z nim pojawiły się we Włoszech w pierwszych numerach "Topolino libretto", więc pierwsi włoscy twórcy komiksów z Mikim po prostu musieli z niego skorzystać. I tak stał się popularny we Włoszech, a później za sprawą przedruków stał się popularny w całej Europie.
Komisarz O'Hara niezależnie gdzie by się pojawił i tak stałby się popularną postacią, bo był Mikiemu potrzebny, jako osoba, która będzie dawała Mikiemu zlecenia, więc jako jedyna postać z komiksów Gottfredsona przebiła się nie tylko do włoskich komiksów Disneya, ale także do komiksów od Westernu. Więcej o nim nie potrzeba mówić.
Z Aspirantem Gliną jest już ciekawsza historia. Ponieważ nie był on konieczny dla istnienia Mikiego, poza tym u Gottfredsona nie pojawił się za wiele razy. Na szczęście te komiksy w których się pojawił, były wielokrotnie we Włoszech przedrukowywane, na dodatek pojawienie się w chyba najsłynniejszym komiksie Gottfredsona, czyli "Outwits the Phantom Blot" i jednym późniejszym amerykańskim komiksie, spowodowało, że wielu twórców włoskich użyło go w swoich komiksach, choć nie było to takie masowe jak z Komisarzem O'Harą.
Ale najciekawszy przypadek, to przypadek Fantomena. Bohater jednorazowy, choć tytułowy bohater najsłynniejszego komiksu Gottfredsona, mógłby pozostać w cieniu. Ponieważ komiks z Fantomenem był tylko ciut bardziej popularny niż inne słynne komiksy Gottfredsona i prawdopodobnie gdyby nie jeden komiks, jego popularność byłaby tylko trochę większa niż Profesora Fosyla Gnata. Chodzi mi oczywiście o "Podwójny sekret Fantomena" Martiny i Scarpy, komiks który wypromował Fantomena, był wznowiony już 3 lata później. Ale nie można umniejszać roli twórców, którzy stworzyli po Scarpie komiksy z jego udziałem, czyli Ennio Missaglia, Osvaldo Pavese i bracia Barosso, ale podejrzewam, że gdyby nie komiks Martiny i Scarpy, trudno byłoby, żeby wpadli na pomysł użycia Fantomena we swoich komiksach. A postać w Ameryce dość szybko zostało zapomniana po 2-3 komiksach. Ale o powrocie Fantomena do komiksów amerykańskich też zadecydował jeden komiks, czyli "The Return of the Phantom Blot" Murry'ego, to dzięki niemu Fantomen został przypomniany w USA i ze zdwojoną siłą zaczął się pojawiać w komiksach w Europie.
Po pomyślcie sobie, gdyby Rubel, Dubel i Bubel dostali taki komiks jak Fantomen, swój "Podwójny sekret", według mnie ich popularność byłaby w przynajmniej 1/3 równa popularności Fantomena. Ale pojawili się za wcześnie i za wcześnie zostali zapomniani, zanim ktokolwiek zaczął rysować we Włoszech komiksy.
Ale to też trochę wina Gottfredsona - gdyby Rubel, Dubel i Bubel pojawili się w 2-3 komiksach, może szybciej jakiś włoski artysta zrobił z nimi komiks, choć mógłby spotkać ich symptom Bysia, który choć ponad rok był w komiksach Gottfredsona, to w tych najwcześniejszych, mało powtarzanych.

Re: Kaczki vs. Myszy

PostNapisane: N lut 01, 2015 2:09 pm
przez kuperkowo
Komiksy disnejowskie u swoich początków pozostawały w ścisłym związku (także w sensie rysunkowym) z kreskówkami ze studia Walta Disneya. Komiksy te (tak jak i kreskówki) były przede wszystkim gagowe, działy się w bliżej niekreślonym miejscu, które jednak (jak i sam charakter postaci i czynność, którą ona wykonywana) było dość luźne, różne w zależności od potrzeby. Barks stwarzając miasto Kaczogród, wprowadzając pewne stałe relacje między postaciami (co jednak w żaden sposób nie ograniczało go ani nie czyniło jego komiksy powtarzalnymi) oraz oczywiście stworzył wiele postaci bez których dziś nie wyobrażamy sobie kaczego uniwersum (a największe jego dzieło to chyba postać Sknerusa Mckwacza, która przyjęła się w świecie komiksowym nad wyraz dobrze). Owszem powstawały historyjki skupione wokół jednej postaci np.: Donalda i Siostrzeńców (słynne tenpagery) czy Sknerusa (przygodówki) , ale co jakiś czas były w nie wplatane gama ciekawych postaci drugoplanowych (Goguś, Granit Forsant, Diodak, Bracia Be, Magika De Czar itp.). Chyba tylko Diodak miał solowe historyjki w pełnym tego słowa znaczeniu. Niektóre postaci, których Mistrz użył mało razy potem stały się dość popularne jak choćby Kwakerfeller, a niektóre nie wiedzieć czemu zostały dziś trochę zapomniane, choć swego czasu były dość popularne (np. Jones) To ciągłe były komiksy przede wszystkim o Donaldzie, Sknerusie i Siostrzeńcach a inne postacie (również jednorazowego użytku) stanowiły w nich ciekawe urozmaicenie, ale tylko urozmaicenie a nie główny wątek. To nie jest takie złe, że skupiamy się na postaciach ,,głównych'' , ale zgodzę się, że obecnie za bardzo się niektórzy twórcy na nich skupiają ograniczając role innych postaci, a te które używają zbytnio ,,hiperbolizują'' sprowadzając tylko do jednej cechy. Za mało z nich ,,wydobywają'' cech czy zachowań. Zwłaszcza w komiksach czterorzędowych to widać, że mamy właściwie tylko kilka postaci ,,na krzyż'' Czasem mamy też drugą skrajność jak choćby średnio udane moim zdaniem solowe komiksy Magiki De Czar czy Braci Be w Gigantach.
Co do małej popularności komiksów Gottfredsona to sporo racji w tym co Scarpomaniak napisał czyli ogólnej jego znajomości wśród czytelników w porównaniu z Barksem.
I fakt, że obecnie mało się tworzy komiksów z Mikim, a więcej z Donaldem (da się to odczuć choćby w kd). Oprócz wymienionych przez Scarpomaniaka swego czasu w miarę popularny był również Horacy, Czarny Piotruś, Profesor Enigm (u Scarpy na przykład). Do ,,wylansowania'' postaci Ele-Mele ostatnio mocno przyczynił się też Casty (co ciekawe bo w latach 40 nie była zbyt popularna postać w usa mimo ukazania się tych paru komiksów z nim). Wiele postaci Gottfredsona (ale i Barksa też) miały być raczej epizodowe, choć niekoniecznie wszystkie.

Ktoś kiedyś narzekał na powtarzalność i schematyczność współczesnych komiksów. Trochę w tym winy, w tym, że zbytnio się moim zdaniem ograniczają do głównych postaci, nie rozwijają ich, za rzadko dodają postacie drugoplanowe czy epizodyczne.