Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Tu dzielimy się wrażeniami na temat nowych, a także starych komiksów spod znaku Disneya.

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Young_McDuck » Śr paź 10, 2012 2:59 pm

Wrzucam zdjęcia grupowe z Donem w dwóch wersjach: kolorowej i czarno-białej (żeby zobaczyć pełną wersję, kliknij na zdjęcie).
Załączniki
DSC_0703a bbbbbb'.jpg
DSC_0703a bbbbbb'.jpg (242.7 KiB) Przeglądane 3593 razy
DSC_0702 az1 bbb.jpg
DSC_0702 az1 bbb.jpg (248.12 KiB) Przeglądane 3593 razy
DSC_0702 a12 bb.jpg
DSC_0702 a12 bb.jpg (237.03 KiB) Przeglądane 3593 razy
Avatar użytkownika
Young_McDuck
 
Posty: 156
Dołączył(a): Cz gru 29, 2011 6:26 pm
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Arcer » Śr paź 10, 2012 3:47 pm

Świetne ujęcie! Czy mógłbym podkraść to zdjęcie i umieścić na profilu DisneyPolski na FB? Pytam również z uwagi na nasze buźki, nie każdy może sobie tego życzy (ale ja bardzo :)). Podrzuć tu również, proszę, linka do deviant-arta czy jakoś-tam-arta, nie pamiętam nazwy.

Jeśli chodzi o relację niefotograficzną - cóż, to krótki wypad. Dla niektórych zamknął się w jednej dobie, więc praktycznie opowieść z cyklu Duck Around The Clock. Jako pierwszy pechowiec wyprawy, nie wypowiadam się na razie :).
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Pahan » Śr paź 10, 2012 4:18 pm

Nie dość, że to genialna pamiątka, to na dodatek zdjęcie, co by nie mówić, historyczne - jeżeli wierzyć słowom Dona, to było to jego pierwsze spotkanie z polskimi fanami. Myślę, że nas zapamięta :).

A wyprawa rzeczywiście krótka, ale za to dająca się we znaki (sama podróż - w moim przypadku chyba najdłuższa, bo rozpoczęła się już w piątek o 16:00 a zakończyła w niedzielę koło południa) i pełna wrażeń.
W Warszawie spotkało się większość ekipy (lis, Arcer, Retlaw, Maciek i moja skromna osoba). Stamtąd wyruszyliśmy w długą podroż do Berlina, zabierając po drodze Waltera (Łódź), Jamesa, oraz Young i Old_McDucka ;) (Poznań). Na miejscu byliśmy z samego rana.
Dalej można już hasłowo:
Mimo paskudnej pogody, zwiedziliśmy kawałek Berlina (m.in. Reichstag i Bramę Brandenburską, co widać na zdjęciach Maćka i Waltera); powoziliśmy się w bardzo rozbudowanej sieci metra; zachwycaliśmy się asortymentem sklepu komiksowego; oglądaliśmy fantastycznie drogie disnejowskie zabawki; zajęliśmy miejsca prawie na początku kolejki do Dona; jedni zostali obdarzeni rysunkami, inni tylko podpisami (tu podziękowania dla pana Stefana); namówiliśmy Gościa z Kentucky na widoczne wyżej zdjęcie; niektórzy odważyli się nawet spróbować papryczek prosto z rancza w Louisville; poczuliśmy się jak kaczory w Norymberdze, jedząc niemieckie precle na obiad; na koniec skorzystaliśmy także z Oktoberfestu i delektowaliśmy się złotym trunkiem po okazyjnej cenie. Droga powrotna przebiegła w dość sennej i zmęczonej atmosferze, ale wszyscy byli zadowoleni. :)

To tak skrótowo, jeżeli kogoś napadnie wena, lub przypomni sobie coś ciekawego, proszę pisać. To nie musi być jedyna relacja (mam nadzieję, że nie będzie).

PS. Swoje podpisy zdobyłem na nowym wydaniu "Życia i Czasów" (Don był ciekaw kiedy wyszło - pewnie nie dostał kopii), KD 9/97 z komiksem "Pokręceni" (od razu rozpoznał, że ma tam swoją historyjkę), oraz na nowo zakupionym niemieckim HOF #16 (#5 Rosy).
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Arcer » Śr paź 10, 2012 5:05 pm

Dla mnie już samo spotkanie z ekipą było miłym przeżyciem - większość miałem okazję spotkać ostatnio w ubiegłym roku w październiku, Pahana odwiedziłem w ubiegłe wakacje (pozdrawiam też Gęgula! :wink:), ale doszło też kilka osób, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Znamienne jest to, że do naszej grupy dołączyli forumowicze ze stosunkowo krótkim stażem.
Jako że była to moja pierwsza wizyta w Berlinie, a druga w Niemczech w ogóle, sytuacja była szczególnie interesująca. Z tego wszystkiego moje komiksy zdecydowały o powrocie do Warszawy najbliższym kursem :? i niestety nie miałem możliwości wręczenia do podpisu własnych egzemplarzy.
Berlin jako miasto jest bardzo ciekawym miejscem, choć pogoda nie pozwoliła się zbytnio nacieszyć urokiem miasta. Mam jednak nadzieję, że był to tylko wstęp do mojej (naszej wspólnej?) turystyki Disneyowskiej. Dotknęła mnie niekonsekwencja organizatorów, choć może wynikało to z formy wizyty (tournee po kraju) Dona. Mam na myśli, że porównując do dotychczasowych wizyt komiksiarzy w Polsce, gdzie całość jest organizowana z pompą, tutaj artysta światowej klasy został zapędzony do małego sklepiku w podziemiach. Don świetnie to wykorzystał, zbiegając po schodach ruchomych, za co (między innymi) otrzymał od nas brawa... i to tylko od nas. Niemcy wyraźnie zasłużyli na polskie tłumaczenie słowa Deutch, nie wyrażając emocji przez większość czasu. Z tego powodu prawdopodobnie Don nas zapamiętał.
Na ten moment tyle przychodzi mi do głowy, prosimy o pytania pomocnicze :).

Dwie rzeczy przyszły mi do głowy podczas pisania:
- zgodnie z sugestią "pani z przycisku" polubiłem profil dablju-dabjlu-dablju-dat-fejsbuk-dat-kom-slesz-PolskiBas :)
- po rozmowie z lisem regularnie klikam na reklamy u góry forum, do czego również zachęcam!
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez lis » Śr paź 10, 2012 6:51 pm

Fotki: o Jezu.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Maciek! » Śr paź 10, 2012 11:50 pm

[napisałem długiego posta ale ponieważ internet jest GŁUPI mi się skasowało więc będę pisać raz jeszcze choć ponieważ nieco mnie to sfrustrowało post nie będzie tak cudny, rozbudowany i poetycki jakbym chiał]

Ogółem wypad wspaniały!

W Belinie nie byłem wcześniej (chyba dwukrotnie przejazdem więc się nie liczy) i jak na te kilka spędzonych godzin zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Don Rosa tak sympatyczny, wesoły i dowcipkujący jak legendy podają (i akcent panowie, co za akcent) To fajne uczucie, że zaśmiał się na głos z mojego żartu (cytując) "To najszczęśliwsza chwila mojego życia... tak przynajmniej mówiłem żonie i dzieciakom" (na co odpowiedział, że ma nadzieję, że już nie wracam do domu) czy z dowcipu Lisa, że Polska nazywała się dawniej Brutopia (in-joke dla zaawansowanych Barks-fanów) Miło też usłyszeć, że "The Three Caballeros ride agian" to jeden z jego personal favoirte, podzielam pogląd :
http://panmilus.blogspot.com/2012/10/to ... -rosy.html

Niestety towbrew pozorom nieprzyjemnie krępujące i niezręczne uczucie jak ktoś (i to w dodatku jakiś tam Stefan) wytyka cię Palcem i mówi "Ty będziesz ostatni [co dostanie rysunek]" zwłaszcza jak wiesz, że za tobą stoi chmara kumpli co są nie mniejszymi fanami i przebyli szmat drogi w tym samym celu, a w dodatku facet wiedział, że jesteśmy grupą, a Don wydawał się chętny... ale to dosyć bezradna sytuacja a ciężko się wykłucać (By nie było jak siedziałem przed Donem napomniałem, że może jednak zrobiłby też rysunki dla moich przyjaciół bo przyjechaliśmy aż z Polski... ale Jakmutam się wcioł, że musi być konsekwentny bla,bla,bla Yyyyyh :/ )


Tak czy siak cieszę się z tak wspaniałej przygody spędzonej w tak wesołym, miłym i niekonfliktowym gronie. Przyznaję, że w paru momentach mogłem być trochę marudny [ 1) jak jestem ledwie co oburzony żarty - jak genialnie komiczne by nie były - są dla mnie bardziej irytujące niż bawiące 2) mój plecak ważył wiele stąd moja zwiększona częstotliwość próźb o postoje... w sumie brakowało mi momentów by usiąść i pogadać gdzieś w ciszy i spokoju, bez tłumów do okoła bo mam uczulenie na szum czy dyskonfortu w postaci odległości między siedzeniami w autokarze choć takie bycie wiecznie w drodze ma swój urok] Ogółem było ekstra i nie mogę doczekać kolejnego wspólnego spotkania czy wyprawy ;)


GRUPOWA FOTKA GENIALNA! (pozdrowienia dla taty Young McDucka :D ) Mam nadzieję, że nikt z tu obecnych nie będzie miał pretensji jeśli wrzucę jedną czy dwie fotografie na jedno zagraniczne forum gdzie też zdawałem relacje z tej eskapady... ;)
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Young_McDuck » Cz paź 11, 2012 11:20 am

Arcer napisał(a):Świetne ujęcie! Czy mógłbym podkraść to zdjęcie i umieścić na profilu DisneyPolski na FB? Pytam również z uwagi na nasze buźki, nie każdy może sobie tego życzy (ale ja bardzo :)). Podrzuć tu również, proszę, linka do deviant-arta czy jakoś-tam-arta, nie pamiętam nazwy.


Masz moją zgodę (czyli fotografa też). Tego zdjęcia nie ma akurat na digarcie, ale jest inne. Link niestety zostaje anulowany, ponieważ autor pracy tego sobie nie życzy.

Co do relacji nie będę nic pisał, bo uważam, że przedmówcy już wszystko ci istotne napisali.

PS Resztę zdjęć dostanie niedługo Arcer. Niestety, wiele z nich w wyniku niewyjaśnionych okoliczności jest bardzo przyciemnionych.
Avatar użytkownika
Young_McDuck
 
Posty: 156
Dołączył(a): Cz gru 29, 2011 6:26 pm
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Retlaw » N paź 14, 2012 4:25 pm

Żeby się nie rozpisywać, poprawiam posta, który zniknął, podczas porządków :-]

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Ostatnio edytowano Pn paź 15, 2012 7:36 pm przez Retlaw, łącznie edytowano 2 razy
this time the magic is real
http://lucasfilm.pl/
http://www.beelive.pl
http://www.studioant.pl - tym się zajmuję :-]
Avatar użytkownika
Retlaw
 
Posty: 568
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:56 am
Lokalizacja: Kielce
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Maciek! » N paź 14, 2012 6:40 pm

Tak apropo te skandalicznie drogie figurki, to pozwoliłem sobie na jedną (bo najtańsza) :

Obrazek


On i moja inna figurka Mikiego (zakup in Disneyland) już się zakumplowali :

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez solariskuba » N paź 14, 2012 8:14 pm

Che che. Dobre. :D
Avatar użytkownika
solariskuba
 
Posty: 381
Dołączył(a): Śr lip 18, 2012 10:43 am
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez KamilSz96 » Pn paź 15, 2012 3:49 pm

Wrzucam zdjęcie dedykacji, którą zdobył dla mnie Lis (jeszcze raz dziękuje :))

Spoiler:
"Urok cichych, spokojnych miejsc, majestat srebrnego księżyca i gwiazd... Gdzie wędrowiec widzi piękno wschodów i zachodów słońca w głuszy, nietkniętej ludzką stopą i kaczą płetwą. Miejsc, które zmienia tylko upływ czasu."
Avatar użytkownika
KamilSz96
 
Posty: 411
Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:18 pm
Imię: Kamil
GG: 0

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Pahan » Pt lis 02, 2012 9:20 am

Zaraz po powrocie wrzuciłem papryczki do zamrażarki, gdzie czekały na mnie prawie miesiąc. Zjadłem wczoraj przy kolacji i dziś na śniadanie. I chociaż nie wykazałem się aż taką odwagą jak Nasz Admin, i prezenty z Kentucky podzieliłem na trochę mniejsze kawałki :wink:, to nie sposób zaprzeczyć - ostry towar.

EDIT:
Pisząc to jadłem. RATUNKU!!! WODY!!!

EDIT 2:
Naprawdę czuję się jak idiota. Siedzę przed komputerem z wywieszonym językiem dysząc, o płaczu nie wspominam.

EDIT 3:
Przepraszam, że w autobusie śmiałem się z admina, przepraszam jeżeli kiedykolwiek skrytykowałem Dona Rosę, właściwie jestem gotowy przeprosić za wszystko, byle tylko odzyskać przełyk!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Berlińskie spotkanie z Donem Rosą (06.10.2012)

Postprzez Arcer » Pt lis 02, 2012 9:44 am

Te nasionka są tak zabójcze. Odważyłem się rozgryźć kilka ziarenek, a resztę przekazałem lokatorom... Ale oni spodziewali się efektu, więc nie było to dla nich tak morderczym wyczynem.
Kilka dni temu przeczytałem ponownie "The Three Caballeros Ride Again" i śmiałem się do rozpuku, gdy Panchito dorzucił papryczki do paliwa w 313... One naprawdę są ostre :)
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Poprzednia strona

Powrót do Komiksy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron