Kryzys Kaczkofaństwa

Tu dzielimy się wrażeniami na temat nowych, a także starych komiksów spod znaku Disneya.

Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez diego » So lut 12, 2011 3:46 pm

Już był wspominany kilka razy, ale jestem pewien, że nie każdy o nim napisał... Zapewne przechodziliście syndromy rzucenia komiksów i zaczęcia funkcjonowania "normalnie" jak to nietrafnie opisują moi koledzy... Jak dla mnie to bez kolekcjonowania różnych rzeczy człowiek jest tylko namiastką tego kim ma być. Niestety sam uległem ich paplaninie i przez dobre kilka tygodni zapomniałem o komiksach, a nawet (!) podarłem kilka Gigantów (na szczęście tych z roczników 2010-2009 (tych, które mogę jeszcze odkupić gdzieś, a nawet "wyłudzić" :wink: kilka od mojego przyjaciela - który niestety kilka miesięcy przede mną zaczął pozbywać się najstarszych komiksów (które wędrują do mnie - przy najbliższym spotkaniu dostanę rocznik 2006 lub 2007)))... Dziś nawróciłem się na drogę dobra (co za ulga), jednak czy to zawsze tak będzie, czy aby nie czeka mnie "coś" gorszego... Tego się obawiam, dlatego deponuję starsze komiksy w schowku - wspaniałym schowku, w którym nawet ręka mojego najmłodszego brata nie dosięgnie - nawet założyłem tam kłódkę wraz z kodem... A teraz muszę opisać HAPPY END jak w każdej wzruszającej historii, a więc:
Dziś pojechałem do wspaniałego antykwariatu, czy czym tam to jest, w każdym razie - były tam komiksy, liczyłem na numery Giganta (no cóż, Allegro czeka), niestety były jedynie MAMUTY i KACZOGRODY, ale czym naprawdę się zaskoczyłem : 3 (słownie: trzy) Mickey Mouse z 1991 (dwa) i 1992 (jeden) [dzięki Gęgulu za poprawkę- myslałem akurat o czymś innym] oraz Kaczory Donaldy z 1998-97 (kupiłem dwa (z gadżetami - grą i zawieszkami na drzwi, które były w komplecie)

Mój kryzys trwał od 28-01-2011 do 11-02-2011 (czyli niezbyt długo)

Kolor Czerwony - poprawki i EDITY

Piszcie o waszych Kryzysach! Dowiemy sę wszysce jak ich uniknąć, jak im się nie dać...
Ostatnio edytowano So lut 12, 2011 4:32 pm przez diego, łącznie edytowano 1 raz
A! E! I! O! U! AEIOU! A! E! I! O! U! AEIOU!...
Avatar użytkownika
diego
 
Posty: 98
Dołączył(a): N sty 09, 2011 3:39 pm
Imię: Kuba
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Gęgul » So lut 12, 2011 4:18 pm

3 (słownie: trzy) Mickey Mouse z 2001 (dwa) i 2001 (jeden)


Przecież Mickey Mouse wydawane było do 1994 roku...

Jak takowego kryzysu nie przeżyłem. I dobrze.
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Arcer » So lut 12, 2011 5:52 pm

Z niedowierzaniem przeszukałem archiwum i nie znalazłem podobnego tematu - a wiem, że nieraz był poruszany. W ogóle ta nazwa, ukuta przez Humperdinka na spółkę z esiem pojawiała się wielokrotnie w różnych topikach, ale chyba wprost nikt o tym nie pisał.
Proponuję więc, by tę sprawę zgłębić i dziękuję Ci, diego, za przypomnienie. Wybacz jednak to zdanie, ale uważam, że skoro potrafisz nawet tak dokładnie określić daty tego kryzysu, to słowo to jest chyba zbyt wyolbrzymione :).

Ja się wypowiem za jakiś czas, chciałbym odnieść się od razu do innych odpowiedzi :).
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Pahan » So lut 12, 2011 6:32 pm

Ja (jak już gdzieś wspominałem), nie przeszedłem takiego kryzysu. Owszem, były czasy kiedy czytałem więcej komiksów, były też czasy kiedy zeszły trochę na dalszy plan. Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło żeby komiksy komuś oddać; w ogóle - nic z tych rzeczy (o takich ekstremach jak wyrzucanie czy palenie nawet nie wspominając). Obecnie nie mam aż tyle czasu aby po prostu wyciągnąć kilka KD i czytać, jak to drzewiej bywało, ale w dalszym ciągu uzupełniam kolekcję. Moim marzeniem jest zebrać wszystkie disnejowskie komiksy, które wyszły w Polsce w latach 1990-2000, co jest coraz trudniejsze, ze względu na rosnące ceny na aukcjach i niską dostępność konkretnych, pojedynczych numerów na tychże. Walka będzie trudna, ale nie spoczniemy! :)
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez diego » So lut 12, 2011 6:43 pm

Arcer napisał(a): Proponuję więc, by tę sprawę zgłębić i dziękuję Ci, diego, za przypomnienie. Wybacz jednak to zdanie, ale uważam, że skoro potrafisz nawet tak dokładnie określić daty tego kryzysu, to słowo to jest chyba zbyt wyolbrzymione :).


Wiem, że jak na razie kryzysem nie można tego nazwać, tylko "smaczkiem przed rozrywką" jak to bezdusznie okeśliło kilka osób... Jakie szczęście, że od nich odpocznę przez ferie... A jesli chodzi o Giganty, to muszę się przyznać (w sumie to nie muszę, ale...), że kiedyś jeż podarłem CAŁY rocznik - na szczęście już go odzyskałem (od przyjaciela)...

A co do tego, ile razy przed założeniem tematu był wspominany Kryzys Kaczkofaństwa (wpisywałem w SZUKAJ): liczba wyszukanych postów to 12, pierwszy użył tego sformułowania esio, a następnie następny napisał coś w rodzaju "jak to trafnie określił esio...". Jeśli ktoś jest chętny, może napisać dokładną historię tego sformułowania - mże by nawt by ktoś umieścił w UNCLE SCROOGE POLSKA lub DIPOL... Ciekawie by było... I przy okazji jakiś trafiający w sedno nagłówek i rycina kogoś-tam...
A! E! I! O! U! AEIOU! A! E! I! O! U! AEIOU!...
Avatar użytkownika
diego
 
Posty: 98
Dołączył(a): N sty 09, 2011 3:39 pm
Imię: Kuba
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Arcer » So lut 12, 2011 7:14 pm

diego napisał(a):Jeśli ktoś jest chętny, może napisać dokładną historię tego sformułowania - mże by nawt by ktoś umieścił w UNCLE SCROOGE POLSKA lub DIPOL... Ciekawie by było... I przy okazji jakiś trafiający w sedno nagłówek i rycina kogoś-tam...
Nie, no błagam, nie skupiajmy się na takich detalach, jakie to ma w ogóle znaczenie.

Podobnie jak Pahan, nie mam zbyt wiele czasu na tak namiętne wczytywanie się w komiksy, jak kiedyś, ale staram się znaleźć na nie chwilę raz na jakiś czas. Wczoraj przeczytałem sobie kilkanaście "nowych" numerów KD, które miałem od ponad miesiąca. Cóż jednak z tego - szukając sobie nowych komiksów, muszę wszystko sprawdzać w necie, bo nie pamiętam, czy mam ten numer, czy jeszcze nie. Zwyczajnie nie sposób spamiętać komiksów, które czytałem tylko raz. Jeśli chodzi o starsze egzemplarze - wręcz przeciwnie... Ale idzie ku lepszemu, rozróżniam już część z tych numerów, które kiedyś kupiłem przez allegro - więc najwyraźniej wystarczy je kilka razy przeczytać.

Z dzisiejszej perspektywy trudno mi określić jakiś czas jako kryzys, bo taka faktyczna mania komiksowa trwała u mnie zaledwie 5 lat (mając 22, nie traktuję już tego jako tak długi okres czasu). Wówczas to jednak było przełomowe. Właściwie nie przestałem nigdy kupować komiksów z powodu własnej niechęci, ale odgórnego postanowienia. Człowiek bez pasji jest jednak nikim, więc próbowałem tę lukę zapełnić (gazetki z dowcipami, pismo popularno-naukowe WIEM), ale to było bardzo krótkotrwałe. Nic mnie nie zafascynowało tak jak te nasze historyjki. Po jakimś czasie zapominałem, ale każdy powrót (przypadkowo zakupiony numer, wzmianka w telewizji, pojawienie się za szybą kiosku nowej okładki) na krótki czas znowu to wzmagał. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby nie udało mi się uzupełnić tych braków :). Jak na tak krótki okres czynnego bycia fanem, mam całkiem spory zbiór z lat wcześniejszych i późniejszych, więc mimo wszystko się cieszę :).
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez rav815 » So lut 12, 2011 7:55 pm

Kryzysu jak tako nie mam bo nie kupuje KD już od kilku lat. Za to z wielką przyjemnością czytam komiksy Barksa i Rosy. KD gdzieś tam leżą i się kurzą. Nie przywiązuje do nich jakiejś większej wagi.
Avatar użytkownika
rav815
Bo$$ of Beagle Boy$
 
Posty: 274
Dołączył(a): Cz lut 05, 2009 12:09 pm
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Wojtas » Wt lut 15, 2011 2:05 pm

A ja kryzys kaczkofaństwa przeżyłem, choć może nie do końca z własnej woli. Było to dość dawno, więc żeby przypomnieć sobie całą sytuację, muszę cofnoąć się aż do początku mojej przygody z komiksami Disneya...

...a konkretnie do wiosny roku 2003. Miałem wtedy siedem lat, a do zbierania KD namówiła mnie siostra, ktora dawniej go kupowała. Moim pierwszym numerem był 19/2003. Kiedy po latach przeczytałem go ponownie, nie pamiętałem komiksów, ale po informacji o dodatku - wodnym jojo - zorienowalem się, że właśnie to był mój numer jeden. Komiksy z następnych numerów zapamiętałem już znacznie lepiej, a wiele z nich - m.in. "Władca myszy", "Za siedmioma morzami", "Scenki z życia smoków", "Na skrzydłach pegaza", "Lisi spryt" (moje pierwsze zetknięcie z Dońkiem), "Nawóz na wóz" - do dziś należy do moich ulubionych historyjek z tamtego okresu. Pamiętałem je bardzo dobrze, pomimo tego, że nie widziałem ich przez kilka lat (ale o tym za chwilę). Oprócz KD, wkrótce zacząłem zbierać także dołączane do Gazety Wyborczej Komiksowo.

Jednak na początku roku 2004 coś się zmieniło - a konkretnie moi rodzice nie byli zachwyceni z tego, że zbieram pismo, które składa się prawie wyłącznie z komiksów. I niestety, przestali mi dawać na nie pieniądze, więc koło 8 numeru po prostu przestałem zbierać. Nie pamiętam co się stało z tymi co już miałem, w każdym razie albo zostały wyrzucone, albo gdzieś leżą w piwnicy (to pierwsze o wiele bardziej prawdopodobne). Nie byłem z tego zachwycony nagłym przerwaniem mojej pasji (dodam, że mniej więcej w tym samym czasie przestało być wydawane Komiksowo), ale nie rozpamiętywałem tego za bardzo. Wkrótce zacząłem kupować inne pisma dla dzieci, żadne z nich nie wciągnęło mnie jednak tak bardzo jak KD. Czas mijał, a ja nie interesowałem się komiksami Disneya, mimo że wielu moich kolegów je czytało. W czasie całego kryzysu zakupiłem tylko 3 numery (nie ukrywam - ze względu na prezent) - były to 15/2005, 19/2005 i 10/2006. Ten pierszy szybko zagubiłem, pamiętam jedynie "Miasto pisarzy", i to jak przez mgłę. Natomast dwa pozostałe przez dłuższy cza sbyły moimi jedynymi egzemplarzami, tak więc komiksy z tych numerów (w szczególności "Rubinowy pirat) zdecydowanie należą do najczęściej czytanych przeze mnie historyjek disneyowskich.

Aż w końcu, po upływie 2,5 roku, ni z tego, ni z owego, pomyślałem, że chętnie powróciłbym do KD, którego czytanie kiedyś sprawiało mi tyle radości. Kolega z klasy podarował mi kilkanaście numerów z lat 2004-2006, i mogę śmiało powiedzieć, że to był jeden z najważniejszych momentów w moim życiu (nie przesadzam! :D ) - czytałem te numery nieustannie i na okrągło, byłem zachwycony każdą historyjką z osobna (był wśród nich komiks "Młodzi skauci: początek", który do dzić jest moim ulubionym dziełem Rosy poniżej 20 stron). Stwierdziłem, że jeśli istnieje tyle wspaniałych opowieści z kaczkami, które tylko czekają na to bym je poznał, nie mogłem się dużej zastanawiać: postanowiłem ostatecznie powrócić do KD. I nie pożałowałem. Na początku udało mi się namówić rodziców do kupowania raz w miesiącu, jednak w końcu i tak zdobywałem każdy numer - część dawał mi kolega, który kupował tylko dla zabawki. Do tego od marca doszedł Gigant. Mówcie sobie co chcecie, ale żadne inne KD i Giganty nie wywołują u mnie tak miłych wspomnień, jak te z 2007 roku. Nigdy nie zapomnie ich i wrażenia jakie na mnie wywarły. :donald:

W kolejnych latach poznawałem coraz to nowe komiksy, zacząłem również rozpoznawać style rysowników (pierwszy chyba był Fecchi). Zarejestrowałem się też na tym oto forum, co dziesięciokrotnie przyspieszyło pogłębianie się mojej wiedzy o świecie Disneya. W międzyczasie otrzymałem od kolegi z 200 numerów z lat 2002-2006 (czytanie ulubionych numerów po latach - niesamowite :D ) Od kolejnego, 2009 roku zacząłem również uzupełniać kolekcję przez Allegro. Sądzę, że jakbym w 2007 roku dowiedział się, ile będę miał za parę lat komiksów, chyba bym zwariował. :wink:

Niestety, jakiś czas temu (mniej więcej wtedy, kiedy poszedłem do gimnazjum), znów coś zaczęło się psuć - kolejne historyjki, na które natrafiałem w KD stawały się dla mnie coraz mniej ciekawe, scenariusze powtarzalne, a często również naiwne i dziecinne - tym bardziej to mnie boli, bo dotyczyło to nie tylko mało znanych twórców, ale także takich wielkich artystów jak Barks. Do tego doszła zwiększona ilość obowiązków szkolnych. Cała sytuacja zaowocowała tym, że od lipca zeszłego roku nie kupuje Giganta, i do dzisiaj nie mogę powiedzieć, żeby mi go brakowało. Nie wiem czy można to nazwać już kryzysem, bo KD kupuję nadal, ale temu, że powoli tracę entuzjazm zaprzeczyć nie mogę.
I myślę, że nie tylko ja to odczuwam - wielu użytkowników, którzy dawniej dużo się wypowiadali, obecnie ograniczyło swoją aktywność prawie do zera. Częściowo jest to na pewno kwestia braku czasu, ale wydaje mi się, że nie tylko. Dodam jeszcze, że jeśli o mnie chodzi, to wyjątek do częściowego zobojętnienia mi komksów, stanowią historie Rosy. Uwielbiałem je, uwielbiam, i zawsze będe je uwielbiał, bez względu na to, ile będę miał lat. Dawniej na forum sporo było komentarzy, że Rosy jest w Polsce i tak dużo, że nie musi być więcej (częściowo też się z tym zgadzałem). Obecnie uważam jednak, że powinno być ich jak najwięcej (już nie moge doczekać się 3 KzK :D ), bo chyba tylko one dają mi radość porównywalną do tej, jaką czułem czytając KD 3-4 lata temu.

diego napisał(a):Mój kryzys trwał od 28-01-2011 do 11-02-2011 (czyli niezbyt długo)

Ty to nazywasz kryzysem? :D Jak dla mnie to po prostu krótka przerwa. :)
Avatar użytkownika
Wojtas
 
Posty: 365
Dołączył(a): N lut 24, 2008 4:59 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Arcer » Wt lut 15, 2011 6:27 pm

Dokładnie takich wypowiedzi oczekiwałem w tym temacie. Czytając, wstawiałem sobie inne daty i tytuły, ale praktycznie wyglądało to u mnie tak samo (kilka przerw, numery KD od kumpli.. no, jeden :), uzupełnianie zapasów przez Allegro. Teraz sytuacja jest taka, że "bierne" zbieractwo (tj. rzadko nowe numery, duże zakupy raz na jakiś czas) trwa u mnie dłużej, iż trwał ten czynny okres. Muszę jednak przyznać, że to właśnie do tamtych numerów najprzyjemniej mi się wraca. Co więcej, jestem pewien, że gdybym przeczytał je po raz pierwszy współcześnie, nie zrobiłyby na mnie takiego wrażenia. To dziecięca wyobraźnia powoduje taki wpływ komiksów na wspomnienia. Nie muszę tu zresztą przypuszczać czy zapewniać, bo starsze komiksy, które czytałem po raz pierwszy w wieku 14 lat i później, jakoś mnie nie zachwyciły.
Ale ciekawostka - przecież wiele osób z nas próbowała zmienić komiksy na jakąś inną pasję i żadna nie wpłynęła na nas tak bardzo. Widocznie komiksy Disneya są znacznie bardziej przyjazne od czegokolwiek innego, czym mogą się interesować tak małe ludziki :).

To wszystko kwestia wspomnień :). Przykład? Właśnie słucham sobie składanki Popcorn Hits, którą miałem na kasecie w roku bodajże 1997... Utwory dance, normalnie bym nawet nie słuchał ich do końca, ale przywołują tyle wspomnień, że każda nuta jest mi znajoma. Autentycznie, w chwili, gdy to piszę, sam nie mogę się nadziwić, że tak dobrze to pamiętam :)
Mam nadzieję, że za mojego życia ktoś upowszechni urządzenie do podróży w czasie :). Choćby nawet mentalnej :).
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Gladstone » Śr lut 16, 2011 9:03 am

Ja zaczynałem od szalonego zbierania każdego numeru i czytania ich dziesiątki razy. Z czasem (po kilku latach) przyszło osłabienie pasji. Mniej czasu, słabsze komiksy, nie patrzyłem już bezkrytycznie na historyjki - wszystko to sprawiło, że komiksy kupowałem głównie z powodów kolekcjonerskich. Wreszcie, po kolejnej podwyżce powiedziałem dość - wszystkie numery powędrowały do szafy, ale nie zamierzałem się ich pozbywać czy też niszczyć. Stanowiły część mojego dzieciństwa i nie miałem sumienia żeby się ich pozbawić. W szafie, w idealnym porządku spędziły dwa,trzy lata i ani razu do nich nie zaglądałem. Po pewnym dłuższym czasie z nudów postanowiłem przeczytać je jeszcze raz i odkryłem je na nowo. Zacząłem uzupełniać braki w kolekcji przez Allegro (cudowne uczucie) i kupować nowe numery.

Odkryłem na Beru komiksy Rosy i Barksa i zachwyciłem się. Z czasem jednak znów przychodzi znudzenie, kryzys powraca. Co mnie jeszcze trzyma przy komiksach?
1.Kolekcjonowanie - mając tyle numerów głupio mi przestać zbierać dlatego kupuje nowe numery. Wolę kupować je nowe niż w paczkach na Allegro, bo chcę żeby były w jak najlepszym stanie. Robię sobie takie combosy kupując we wtorek dwa poprzednie numery a w środę trzeci nowy.
2. Wspomnienia związane z komiksami.
3. Nadmiar wolnego czasu (ferie, wakacje itp.)

Co mogę poradzić tym którzy zmagają się z kryzysem?

Kolekcjonowanie. Założyłem sobie specjalny zeszyt gdzie wypisałem wszystkie starsze numery i zaznaczałem które mam i w jakim są stanie. Jest to dobry sposób na poznanie swojej kolekcji (czasy gdy mimo tego, że miałem już ze 400 numerów i wciąż potrafiłem w kolekcji kolegi rozpoznać który numer mam a który nie - minęły) i ułatwia uzupełnianie braków. Warto od czasu do czasu przypatrzeć się całej kolekcji, powyciągać najstarsze numery lub te w stosunku do których mamy szczególnie miłe wspomnienia. Dobrze jest też uporządkować kolekcję używając np. pudełek - całość fajnie wygląda i cieszy oko.

Komiksy klasyków. Barks, Rosa, Scarpa, Murry i inni niewydani w Polsce a dostępni w internecie naprawdę sprawiają radość. Dla tych którzy przeczytali już wszystkie ich komiksy - polecam Gottfredsona na Beru - masa świetnych komiksów.

Rozszerzenie kolekcji. Obecnie mam większość komiksów wydanych przez Egmont w od 1990 dlatego zwróciłem się ku komiksom zagranicznym. Chciałbym zebrać Carl Barks Library (Another Rainbow lub Gladstone) dlatego przeszukuję internet w poszukiwaniu przystępnych ofert. To też jakiś sposób na przezwyciężenie kryzysu.

Zajęcie się nie tylko komiksami, ale tym co jest niejako "obok" komiksów - artykuły o komiksach, twórcy, rysunki dla fanów, tłumaczenia komiksów lub DiPol.

Trzeba wpompować masę pieniędzy do gospodarki...ekhm...pomyłka, nie ten kryzys.
DiPol - przeczytaj wydane numery fanzinu i odwiedź jego stronę internetową fanzindipol.pl
Avatar użytkownika
Gladstone
 
Posty: 403
Dołączył(a): Cz paź 15, 2009 3:49 pm
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez KamilSz96 » Śr lut 16, 2011 5:40 pm

Trzeba wpompować masę pieniędzy.


Właśnie w tym jest problem. W porównaniu z innymi latami, teraz jest naprawdę coraz gorzej. Coraz mniej pieniędzy odkładam na jakieś moje tam cele. Wszystko idzie na komiksy. :wink: Boję się, że na przykład w lipcu otworzę skarbonkę, a tam pustki. (W końcu babcie to nie niewyczerpalne źródło pieniędzy)
"Urok cichych, spokojnych miejsc, majestat srebrnego księżyca i gwiazd... Gdzie wędrowiec widzi piękno wschodów i zachodów słońca w głuszy, nietkniętej ludzką stopą i kaczą płetwą. Miejsc, które zmienia tylko upływ czasu."
Avatar użytkownika
KamilSz96
 
Posty: 411
Dołączył(a): Cz sie 13, 2009 1:18 pm
Imię: Kamil
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez lucyz » Cz maja 19, 2011 7:18 pm

po tym, jak znalazłam stronę ze skanami wszystkich komiksów Rosy po angielsku, i przeczytałam je jednym tchem przestały mnie zadowalać czasami z lekka bezsensowne historyjki umieszczane w gigant poleca, i , o mało co, całkiem nie porzuciłam komiksów :) ale podrzeć komiks/książkę ?! w życiu
Obrazek
Avatar użytkownika
lucyz
 
Posty: 11
Dołączył(a): Cz maja 19, 2011 6:08 pm
Lokalizacja: Krakowiaczka jedna
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Gęgul » Cz maja 19, 2011 7:57 pm

z lekka bezsensowne historyjki umieszczane w gigant poleca

Historyjki tomikowe są zupełnie inne od tych publikowanych na łamach KD czy innych pism z komiksami takich twórców jak Rosa, Barks, Vicar itd. Są dłuższe i zazwyczaj bardziej "fantastyczne" i (przynajmniej w moim odczuciu, ale nie dotyczy to komiksów najsłynniejszych twórców 4-panelowych) kierowane do starszych odbiorców (w moim wieku to chyba średnia jest, a dziś skończyłem 14 lat. Zazwyczaj to ta grupa wiekowa kupuje "Giganty")
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez kuperkowo » So lis 02, 2013 5:36 pm

Ja kryzys miałem od klasy 6 podstawówki do ok. kl .2 gimnazjum. Na początku przestałem kupować Giganty (ostatni przed kryzysem to maj 2010) a potem KD. Było to tak, że po protu gdy chciałem kupić KD to rodzice mnie mówili, że to dziecinne i dla osób młodszych no i przestałem kupować komiksy. Na początku klasy 2 gimnazjum zacząłem na początku w tajemnicy przed wszystkimi kupować KD (czasami co z żalem teraz stwierdzam czytałem numer i go potem wrzucałem do kosza przed sklepem. Jak tak można? ) i potem już rodzice się zorientowali i nie mieli nic przeciwko.
Szkoda, że cały czas czytanie KD w gimnazjum i później jest uważane za dziecinne (słyszałem już słowa typu ,,Dorośnij w końcu'' ,,Ja czytałem te komiksy ale jak byłem mały a potem zacząłem czytać poważniejsze rzeczy i ty tak zrób''.) Szkoda. A co do kiosków: Akurat tutaj nie spotkałem się nigdy ze zdziwieniem sprzedawczyni, że kupuje KD ani słowami, że to dla dzieci. W Empiku też nie.
Ostatnio edytowano N lis 22, 2015 9:31 pm przez kuperkowo, łącznie edytowano 4 razy
"I remember it as if it was yesterday.
My papa took me to see the ancestral home of our clan.
The desolate castle on Dismal Downs, abandoned since the 17th century "
Avatar użytkownika
kuperkowo
 
Posty: 650
Dołączył(a): Pn sie 27, 2012 9:07 am
Lokalizacja: Kaczogród
GG: 0

Re: Kryzys Kaczkofaństwa

Postprzez Gal » Wt lis 05, 2013 9:12 am

Ja jestem w 2 klasie gimnazjum i wielu moich znajomych wie, że czytam komiksy o Kaczorze Donaldzie. Nie przeszkadza im to, nie śmieją się itd.
Gal
 
Posty: 49
Dołączył(a): Śr wrz 25, 2013 7:17 am
GG: 0

Następna strona

Powrót do Komiksy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron