O co chodzi w tym slapsticku?

...czyli sprawy nie-disneyowe widziane oczami Disneymaniaków...

O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez jupix » N paź 27, 2013 9:45 am

Wczoraj po obejrzeniu tego zacząłem się zastanawiać na czym polega fenomen slapsticku. Ja nigdy nie widziałem w tym powodów do śmiechu. I szczerze bardziej kibicowałem Tomowi niż Jerremu, Kojotowi niz Strusiowi, Donaldowi niż wiewiórkom, a Bugsa wprost nie znosiłem. A slapstick z udziałem żywych aktorów przyprawia mnie po prostu o ból brzucha.
To jest także mój problem z filmem Zaplątani, w którym Flynn i Koń są w stanie przeżyć upadek z ogromnej odległości, a potem grozi mu śmierć?
Jedyny slapstick, który potrafi mnie rozśmieszyć to Goofy, który po pierwsze najczęściej sam jest sobie winien, po drugie mimo wszystko uśmiech nie schodzi z jego twarzy, a widz nie jest w stanie uwierzyć, że bohater czuje jakikolwiek ból.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez jupix » So lis 09, 2013 12:27 pm

Nie będę ukrywał, że trochę zaskoczyło mnie brak jakiegokolwiek odzewu...
Zwłaszcza ze strony Maćka! w którego komiksach slapstick jest jedną z ważniejszych cech.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez kuperkowo » So lis 09, 2013 1:37 pm

jupix napisał(a): I szczerze bardziej kibicowałemk Tomowi niż Jerremu, Kojotowi niz Strusiowi, Donaldowi niż wiewiórkom, a Bugsa wprost nie znosiłem.

Ja natomiast bardziej Bugsowi i Dodgerowi, bo obaj byli przebieglejsi od swoich rywali i do tego śmieszni (,,Co jest, doktorku'' :D ).
Nie lubię jak w bajkach wszyscy spadają z dużej odległości, wybuchają i nic im się nie dzieję, ale akurat w Króliku Bugsie mnie to nie przeszkadzało (w Kaczorze Donaldzie,Myszce Miki i Goffiemu też).
Kiedyś po prostu bajki były robione dla trochę starszych ,,dzieci'' i stąd moim zdaniem slapsticki.
Nie lubię na przykład tych nowych japońskich bajeczek gdzie są jakieś potworki, walki, mangi, anime i tym podobnych podejrzanych wynalazków , które nagmninnie epatują agresją(choć są oczywiście wyjątki). Niestety co raz więcej jest takich bajek i na niektórych kanał (np. Cartoon Network) stanowią większość kreskówek. Porównajcie sobie choćby stare polskie bajki (Miś Uszatek,Bolek i Lolek,Reksio,Przygód kilka wróbla ćwirka, Przygoda kotaa Filemona itp.) jak mało w nich agresji, choć występują też czarne charaktery i to, że nie ma w ogóle przeklestw. Reasumując: Slapsticki mogą być, ale z umiarem.
Ostatnio edytowano N lis 22, 2015 9:42 pm przez kuperkowo, łącznie edytowano 1 raz
"I remember it as if it was yesterday.
My papa took me to see the ancestral home of our clan.
The desolate castle on Dismal Downs, abandoned since the 17th century "
Avatar użytkownika
kuperkowo
 
Posty: 650
Dołączył(a): Pn sie 27, 2012 9:07 am
Lokalizacja: Kaczogród
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez LuckyStr1ke » So lis 09, 2013 4:22 pm

tez sie zastanawiam na czym dokladnie polega tego fenomen..
LuckyStr1ke
 
Posty: 2
Dołączył(a): So lis 09, 2013 4:20 pm
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez Semmko » So lis 09, 2013 4:52 pm

Jeżeli chodzi o Flynna i Konia (a właściwie Juliana i Maximusa :-P), to oczywiście nie jest dobrze, że dochodzi do sytuacji, w której mniejsze niebezpieczeństwo jest o wiele groźniejsze, niż większe (sprzeczność logiczna i zepsucie nastroju), ale to jest efekt urywkowego zastosowania slapsticku, kiedy to z konieczności muszą zostać nagięte lub zawieszone czy to prawa fizyki, czy też twarde stąpanie po ziemi (jak na bajkę). Czasem można to podarować, ale czasem... no właśnie, mnie boli Dzwonnik z Notre Dame, a konkretnie scena, w której Esmeralda usiłuje uciec ludziom Frolla. Bo nagle film staje się z lekka bezmyślny. To, chyba, jest właśnie problemem slapsticku – jeżeli przedstawia się „gonitwę” w taki sposób, aby widz czerpał satysfakcję z samego tylko faktu zintensyfikowania akcji i wyolbrzymienia pewnych elementów, to... jest to atak na intelekt i godność tego widza. Ogłupia się go, wmawiając, że coś jest fajne, gdy nie jest. Dlatego dowcip slapstickowy należy stosować z wyczuciem. Dla przykładu, nigdy nie odczuwałem żadnego dyskomfortu, oglądając Kevina samego w domu. A wiele już świąt bożonarodzeniowych przeżyłem. Ale i kreskówki mają swoich godnych przedstawicieli, choćby Różową Panterę czy Kojota i Strusia. I właśnie o Kojocie w pierwszej chwili pomyślałem, ponieważ... to jest postać dla ludzi, którzy już w swoim życiu coś przeżyli i oglądają wręcz pobożne starania Wilusia z perspektywy własnych doświadczeń. Schemat odcinków prosty, ale bardzo dobrze skonstruowany (nie ma bezmyślności).
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez jupix » N lis 10, 2013 10:23 am

A co sądzicie o tym filmiku który podałem w pierwszym poście?
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez kuperkowo » N lis 10, 2013 11:13 am

Mało śmieszny.
"I remember it as if it was yesterday.
My papa took me to see the ancestral home of our clan.
The desolate castle on Dismal Downs, abandoned since the 17th century "
Avatar użytkownika
kuperkowo
 
Posty: 650
Dołączył(a): Pn sie 27, 2012 9:07 am
Lokalizacja: Kaczogród
GG: 0

Re: O co chodzi w tym slapsticku?

Postprzez Semmko » N lis 10, 2013 3:12 pm

Na początek trzy fakty:
– gdy obejrzałem filmik drugi raz, spodobał mi się bardziej
– głos Exterminatorowi podkłada Jim Carrey
– gdyby to była czyjaś praca dyplomowa, to oczywiście zasługiwałaby na 6.0

(Co do faktu pierwszego – wiadomo powszechnie, że rzeczy, które już znamy, podobają nam się bardziej. Ale okazuje się, podobno, że jest to nie tylko kwestia reakcji psychicznej, ale również zmian na poziomie fizjologicznym w mózgu. Przynajmniej w przypadku wielokrotnego powtarzania danych treści.)

Zasadniczo slapstick jako rodzaj komedii sam w sobie chyba nie jest zły. Problematyczny z perspektywy odbiorcy staje się dopiero wtedy, gdy wprowadza się do niego mniejszy lub większy poziom cwaniactwa, o którym pisałem w poprzednim poście. Klasyczne krótkometrażówki disnejowskie zawierają wiele elementów przerysowanych czy wyolbrzymionych, a nie przeszkadza nam to, przeciwnie, uważamy to raczej za ich cechę wyróżniającą, pozytywną, charakterystyczną. Charakterystyczną dla rodzaju – krótkich, zabawnych filmów animowanych. Ale spod znaku Disneya, ponieważ im dalej od niego, tym mniej przyjazne i miłe (autentycznie zabawne) są te produkcje. I to jest jeden z powodów, dla których siedzimy tu, a nie na forum jakiejś innej wytwórni. :-)

Slapstick zapewnia dynamikę i zwroty akcji. To jest ważne dla najmłodszych odbiorców. Ponadto posługuje się niedorzecznością, która może wręcz bawić. W to właśnie celuje Maciek (sceny, które są tak absurdalne, że aż śmieszne), dlatego słusznie z jego twórczością to skojarzyłeś.

W gruncie rzeczy temat jest poważny, bo nie chodzi tu wyłącznie o rodzaj komedii, ale o ludzkie wnętrze. Chorobą zawodową komików są problemy psychiczne (depresje, uzależnienia, samotność, a czasem coś gorszego). To już nie są żarty. Dlatego ja osobiście odrzucam pewien rodzaj rozrywki czy humoru na rzecz czegoś innego. Takie filmy, jak Pocahontas czy Król Lew mnie leczą, a takie, w których występuje np. Jim Carrey raczej popychają w złą stronę. Z całym szacunkiem dla niego jako człowieka, doceniając jego dokonania aktorskie i profesjonalizm (czy wręcz kunszt) oraz oczywiście nie umniejszając niczego wspaniałemu filmowi z jego udziałem pod tytułem Maska.

Poziom wykonania The Itsy Bitsy Spider jest wysoki, gagi, jak na rodzaj stylistyki, stosowne i trafiające (np. scena, w której nauczycielka gry na fortepianie wyjmuje z szafy broń i przyłącza się do Exterminatora). Całość zręcznie utrzymana w konwencji slapsticku. Ale duszy czemuś takiemu nigdy nie oddam.
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 211
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0


Powrót do Rozmówki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość