Książki

...czyli sprawy nie-disneyowe widziane oczami Disneymaniaków...

Re: Książki

Postprzez Pahan » Pt cze 17, 2011 6:51 pm

Teraz, kiedy skończyłem szkołę, mogę powiedzieć, że najlepsze lektury które czytałem przez te 12 lat to:
- Mistrz i Małgorzata Bułhakowa [lektura na poziomie rozszerzonym]
- Tango Mrożka
- Ferdydurke Gombrowicza

Tak się składa, że całą trójkę poznałem w 3 klasie LO. Wszystkie te książki można określić przymiotnikiem odjechane. Groteska pełną gębą i dużo humoru. Uwielbiam taki klimat. Co ważne (a może nawet najważniejsze), każda z nich posiada niebanalne przesłanie. W wypadku Mistrza i Małgorzaty bardzo piękne i ponadczasowe.

W kolejce stoją jeszcze 2 pozycje, których nie zdążyłem przeczytać: Szewcy Witkacego i Transatlantyk znów Gombrowicza. Ponadto, na półce czeka na mnie zbiorek "Teatrzyk Zielona Gęś" Gałczyńskiego (taki mały przykład).

A abstrahując od lektur, to ostatnio czytuję książki duetu Kałużyński-Raczek, i jestem oczarowany. Dwa kompletnie różne spojrzenia na filmy, a podawane tak, że czytelnik jest w stanie zgodzić się z obydwoma panami. :)
Aktualnie kończę lekturę autobiografii Romana Polańskiego, którą zacząłem jakoś na początku roku.
Jestem też w połowie Pięciu lat kacetu Stanisława Grzesiuka. Jak na razie jest to najlepsza książka o tematyce obozowej jaką miałem okazję przeczytać. Gorąco polecam też Boso, ale w ostrogach tego samego autora. Grzesiuk opowiada w niej o swoich młodzieńczych latach w przedwojennej Warszawie. Niesamowita książka, jedna z najlepszych jakie wpadły mi w ręce, czyta się jednym tchem.

PS. Po ostatnich maturach w rekordowym dla mnie czasie 2 tygodni połknąłem 3 książki, w tym Rockmann, czyli jak nie zostałem saksofonistą Wojciecha Manna i Zaginiony symbol Browna. Pierwsza, pełna ciekawych anegdot (zwłaszcza dla fanów muzyki), zdjęć i fantastycznego poczucia humoru z jakiego pan Wojciech jest szeroko znany. Jedyny minus - za krótka. A Brown jak to Brown :). Nawet nie wiem kiedy minęło te 600 stron z hakiem.
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Książki

Postprzez Lila » So cze 18, 2011 10:47 am

Ja ostatnio czytałam Milczenie owiec i Hannibala. Gorąco polecam. Chociaż nie podoba mi się zakończenie tej drugiej, jest zbyt wydumane. Ogólnie uważam, że Milczenie owiec jest dużo lepsze od swojego sequela, ale i tak obie utrzymują poziom. Najbardziej podoba mi się w tych książkach to, że pokazują spaczoną i bezwstydną stronę życia, bez owijania w bawełnę.
Avatar użytkownika
Lila
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 19, 2010 4:10 pm
Imię: Paulina
GG: 23162456

Re: Książki

Postprzez Spooky » Pn cze 20, 2011 5:31 am

W drugiej klasie liceum także trafiają się ciekawe lektury. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trzecia część Dziadów Mickiewicza. Wielkie, kunsztowne dzieło ukazujące prawdziwy patriotyzm i miłość do Polski. Muszę przyznać, że trafiają do mnie tego typu klimaty - konspiracja, walka za wszelką cenę itd. Warto także poznać Mickiewicza, którego nie omawia się w szkole. Mam na myśli Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego. Nie chcę za wiele pisać o tym dziele (trzeba je poznać samemu), ale zapewniam, iż pod wieloma względami jest aktualne i rzuca nowe światło na wiele problemów.
Podobała mi się także Nie-boska komedia, a zwłaszcza dwie ostatnie części. Wspaniała antyutopia doskonale obrazująca negatywne strony rewolucji. No i to zakończenie...

Wchodząc w dalszą epokę - pozytywizm od razu kłania nam się Prus ze swoją Lalką. Bez ogródek powiem, że jest to póki co najlepsza polska powieść jaką przeczytałem (może poza Quo vadis). Klimat końca dziewiętnastego wieku, a przede wszystkim postaci. Wokulski, Łęcka (autor jak nikt przedstawił psychikę zepsutej kobiety) i Rzecki. Zwłaszcza ten ostatni utkwił mi w pamięci; ten ostatni romantyk. Świetna książka, godna powtórnego przeczytania.
Wszyscy natomiast narzekali na Nad Niemnem. Ja znowu wystąpię w opozycji i wystawię lekturze pozytywną ocenę. Krążą legendy o niesłychanej ilości opisów występujących w książce. Nie zgodzę się. Są, lecz zupełnie nie przeszkadzają w przeżywaniu losów bohaterów. O wiele większą mękę sprawiła mi już Gloria victis - tam, faktycznie, można paść.Do plusów zaliczam piękne zakończenie.

Na koniec Młoda polska - ostatnia epoka omawiana w drugiej LO. Ludzie bezdomni są bez wątpienia lekturą ciężką w odbiorze. Żeromski odznacza się trudnym stylem i gdyby nie pomoc nauczyciela, nie sądzę, abym sam odkrył wszystkie walory tej lektury (świetnie uzasadniona krytyka filantropii). To samo jeśli chodzi o Wesele - doceniłem dopiero po dyskusji na lekcji.
A, jeszcze Chłopi - lektura, którą ministerstwo "zaleca" czytać we fragmentach (I tom). Jak można pozwalać tak czytać książki; jak? Przecież wtedy nie pozna się jej wszystkich smaczków, piękna itd. A Chłopi sa powieścią piękną. Reymont wspaniale ukazał życie Chłopów u progu dwudziestego wieku. Ten sposób myślenia, postępowania, zachowanie - piękne. Swoją droga autor wykonała kawał dobrej roboty pisząc powieść językiem chłopów sprzed ponad stu lat.

Innymi słowy: miniony rok jeśli chodzi o lektury nie był czasem straconym. Z pewnością do części z opisanych wyżej pozycji wrócę i to nie raz.



Mistrza i Małgorzatę czytałem dwa razy. Tak jak piszą ludzie na forach internetowych - aby w pełni poznać znaczenie tej powieści trzeba do niej powracać. Mnie ponowna lektura bardzo pomogła. Często też czytam pierwszy rozdział, kiedy to diabeł udowadnia istnienie Chrystusa dwóm zatwardziałym ateistom. Genialny fragment.

Z Milczeniem owiec zetknąłem się jakiś rok temu. Powieść Harrisa bardzo mi podpasowała pod względem klimatu. Taki prekursor mojego ukochanego "Z archiwum X". Jeśli mogę użyć takiego wyrażenia - powieść gęsta jak cholera. Polecam!

A teraz wakacje i mnóstwo, mnóstwo książek do przeczytania <złowieszczy śmiech>.
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Re: Książki

Postprzez Pahan » Pn cze 20, 2011 12:43 pm

Żeby nie było nieporozumień, też bardzo cenię sobie Lalkę. Z klasy drugiej nie ma sobie równych. Niespecjalnie gustowałem w dziełach romantycznych, lecz Dziady uważam za najciekawsze z tej epoki.
Gloria Victis rzeczywiście ciężka rzecz do przełknięcia, jednak jest na tyle krótka, że zmęczyłem ją dość bezboleśnie. Tak dobrze nie poszło mi natomiast z Granicą Nałkowskiej. Dotarłem gdzieś do połowy, więcej nie dałem rady. Zdecydowanie najgorsza lektura trzeciej klasy.
Jeśli chodzi o Żeromskiego, to o ile na początku Przedwiośnie czytało się bardzo dobrze, tak pod koniec zaczęło przynudzać. Niemniej, ciągle uważam że to dobra książka. Ludzi bezdomnych z perspektywy czasu oceniam trochę inaczej niż kilka miesięcy temu. Wciągnęła mnie chyba nawet odrobinę bardziej niż Przedwiośnie. A rozdział "Swawolny Dyzio" to humorystyczna perełka. Taki... życiowy. :)
Wesele bardzo dobre, klimatyczne i porusza bardzo ważne w tym czasie tematy. Świetnie pokazał Wyspiański przekrój społeczeństwa przełomu wieków. Wiedza, że postacie (jak i samo wesele) mają pierwowzory w prawdziwych osobach, dodaje jeszcze smaczku. I rzeczywiście, trudno zrozumieć wiele kwestii bez znajomości kontekstu historycznego. A, i chyba lepszego filmu Wajdy od Wesela nie widziałem.
Z Chłopów czytałem tylko "Jesień" (dokładnie tak jak powiedział wyżej Spooky), i też przypadli mi do gustu, a miałam naprawdę duże obawy. Wypożyczyłem dzisiaj późniejszą powieść Reymonta pt. Wampir. Nie ukrywam, głównie dlatego że tematyka wydała mi się interesująco egzotyczna. Chociaż, w Młodej Polsce wszystko było możliwe.:o
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Książki

Postprzez Spooky » Pn cze 20, 2011 9:21 pm

Pahan napisał(a):Jeśli chodzi o Żeromskiego, to o ile na początku Przedwiośnie czytało się bardzo dobrze, tak pod koniec zaczęło przynudzać. Niemniej, ciągle uważam że to dobra książka.


Muszę przyznać, że do Przedwiośnia się nie przyłożyłem. Lekturę czytałem podczas zajęć na basenie (miałem zwolnienie) i co chwila coś mnie rozpraszało. Cenię sobie natomiast ekranizację (serial) Bajona z 2001 roku z fenomenalnymi rolami M. Damięckiego i D. Olbrychskiego. Spotkałem się z opinią, że produkcja jest kiczowata, ale mi bardzo podpasowała. Wspomnieni aktorzy, ukazanie zmian zachodzących w głównym bohaterze i piękna muzyka (Dom - http://yvonne.wrzuta.pl/audio/9fexnASAh ... renc_-_dom).
No i sam motyw szklanych domów.
Swoją drogą, zauważcie jaka kiedyś istniała miłość do Polski. Pisarze świetnie, to przedstawiali w swoich dziełach. I ludzie wychowani na tego typu lekturach potrafili później przygotować powstanie warszawskie... Dzisiejsza literatura stawia sobie zupełnie inne wymagania.
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Re: Książki

Postprzez Arcer » Wt cze 21, 2011 6:52 pm

Dla tych, którzy "Lalki" jeszcze nie znają, szybkie streszczenie :wink:.
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Książki

Postprzez fajna509 » Cz cze 23, 2011 7:16 am

Ja lubię Serię Niefortunnych Zdarzeń, Harryego Pottera, Ala Makota.
Avatar użytkownika
fajna509
 
Posty: 10
Dołączył(a): Śr cze 22, 2011 8:12 pm
Imię: Ola
GG: 0

Re: Książki

Postprzez Spooky » Śr sie 22, 2012 5:57 am

Pochwalcie się swoimi wakacyjnymi osiągnięciami ;)

Po ciężkim roku, w którym przygotowywałem się do matury i nie miałem czasu na czytanie, po ostatnim egzaminie od razu zabrałem się do nadrobienia rocznych zaległości. A przeczytałem sporo i teraz ograniczę się tylko do wybranych pozycji.
Przeczytałem "Historię literatury niepodległej Polski" Chrzanowskiego - od października będę studiował filologię polską ;). Zapoznałem się z twórczością M. Hłaski. "Piękni dwudziestoletni" i "Sowa, córka piekarza" to naprawdę świetne książki; zwłaszcza ta ostatnia - mocno nostalgiczna. Po raz kolejny sięgnąłem po Steinbecka, ale "Myszy i ludzie", to nie "Grona gniewu" i lekko się zawiodłem. W końcu poznałem Cejrowskiego od strony pisarza-podróżnika. Nie było źle, acz są to książki pisane na jedno kopyto; cieszyły mnie liczne dygresje do wielu spraw codziennych, denerwował mnie niekiedy styl ("Posłuchajcie..."). Poza tym romansowałem z filozofią poprzez książki Ingardena, Bocheńskiego i "Ziemię Ulro" Miłosza. Do własnych odkryć mogę zaliczyć "Dziecko ze śmietnika" J. Wilson - niby powieść młodzieżowa, dla nastolatek, ale autorka podjęła intrygujący problem i przedstawiła go w sposób dający do myślenia oraz "Niezłomnego" L. Hillenbrand.
Pominąłem wiele pozycji, ale wystarczy tego chwalenia ;)

Przy okazji pytanie, które zadaje ostatni każdemu, kto mi się nawinie. Czy waszym zdaniem literatura powinna pełnić tylko funkcję rozrywkową, jak to się ostatnio dzieje czy też powinny powstawać dzieła ambitne, dające do myślenia? Jakie Wy czytacie?
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Re: Książki

Postprzez Maciek! » Śr sie 22, 2012 11:22 am

To ja skromnie napomnę tylko, że polecam książkę Uratuj mnie (Rachel Reiland) - Książka piękna, refleksyjna, niezwykle wciągająca i pomogła mi z osobistymi problemami bo akurat cierpię na te same dolegliwości co autorka, choć nie trzeba koniecznie mieć jakieś zaburzenia by to czytać... BARDZO WARTO!
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Książki

Postprzez WDCmaniak » Śr sie 22, 2012 12:21 pm

Literatura powinna pełnić ważniejsze funkcje; powinna prowadzić dyskurs z widzianą przez nas rzeczywistością, przynajmniej komentować ją, jeśli nie wymierzać jej sprawiedliwość (odsyłam do "Listu do Juliana Stryjkowskiego" ze tomiku szkiców J.J. Szczepańskiego "Przed nieznanym trybunałem"). A jak jest teraz naprawdę? Użyłeś słowa "rozrywka". Tymczasem mi się wydaje, że to zjawisko złożone i ludzie, którzy czytają pozycje powiązane z lifestylem, biografie celebrytów i wszystko co oznacza się teraz jako "literaturę kobiecą" są tak samo głodni świata i kontaktu z książką, jak ci wybierający lektury "z górnej półki". Ponadto, co pewnie zauważyłeś, często w dzisiejszych czasach używa się plotki jako budulca sensacji; myślę, że ludzie którzy te plotki jakoś szczególnie przeżywają mają potrzebę ich potwierdzenia, mimo wszystko chcą poszerzyć swój obraz - stąd taka wysoka sprzedaż m.in. autobiografii Wałęsowej, "Kobiet dyktatorów", itd.

Dominujące pozycje na rynku na pewno potrafią poruszyć swojego docelowego odbiorcę, zaskoczyć jakąś przyswajalną mądrością, ale mam nadzieję, że jeszcze nie myślisz, że biorę je w obronę. Nie, po prostu wiem, że do niektórych więcej nie dotrze i więcej dobrego zrobi im czytanie biografii gwiazdy niż Tatarkiewicza. Plotka, jak ktoś to ładnie określił, jest swoistym narzędziem transmisji społecznej w kulturze chłopskiej, zwłaszcza w przekazie ustnym. Smutno widzieć ją wśród potrzeb jakie są obecnie motorem sprzedaży książek. Ludzie nie muszą silić się, by doznać jakiejś przemiany po lekturze ambitnego dzieła, w dzisiejszych czasach po prostu idą na łatwiznę.

Druga sprawa to audiobooki. Jako osoba, która nauczyła się czytać na "Kubusiu Puchatku" śledząc głos Ireny Kwiatkowskiej, uważam że audiobook nie jest książką, a interpretacją książki w wydaniu lektora. Głos ma zupełnie inny wpływ na człowieka niż własna lektura. Ale niektórzy uznają, że to recepta na poprawienie czytelnictwa, przynajmniej w naszym kraju. Nie możemy mówić o jakimkolwiek podejściu do tego problemu, jeśli z czytelników robi się hermetyczne środowisko (chociażby przez zakładanie stron w stylu lubimyczytac.pl), które ma jakieś specjalne przywileje (akcja z "chodzeniem do łóżka").

Jeśli mam udzielić jednoznacznej odpowiedzi, mogę jedynie powiedzieć że lektura powinna być rozrywką, z której człowiek może czerpać jakieś korzyści. Możemy tylko ubolewać, że literatura nie popycha dziś do przodu rasy ludzkiej, bo ta rola została jej odebrana przez wszelkie nośniki informacji lifestyle'owej.

Pozwolę sobie wrócić jeszcze do problemu czytelnictwa. Młodzi niechętnie sięgają po książkę, bo barierę stanowi dla nich wejście w jej świat, przedzieranie się przez narrację, która wymaga uzmysłowienia sobie niektórych rzeczy i czujności od czytelnika. W przypadku gier komputerowych jest inaczej, gdyż tam tworzy się iluzję, że gracz ma jakieś panowanie nad biegiem historii. W przypadku filmu dostaje wizję, więc nie musi się wysilać.

Wreszcie mogę zacytować mojego ulubionego ostatnio autora - Antoniego Gołubiewa.
Literatura porusza najważniejsze problemy współczesnego i dawniejszego życia, angażuje się w sprawy filozoficzne, religijne, społeczne, polityczne, moralne, nie mówi jednak o nich wprost, lecz ukazuje ich uwikłanie w losy ludzkie przy pomocy obrazu i metafory, w splotach najpowszechniejszych przypadłości. Jakże płasko brzmi język powieści w przekładzie na język dyskursywny, bez blasku i polotu poezji, odarty z muzyki zdań, obnażony, najczęściej uproszczony! Ileż to razy oducza się sztuki czytania arcydzieł literackich tropiąc zawzięcie wszystkie "myśli przewodnie", "tła społeczne", "momenty wychowawcze", każąc młodym, niewyrobionym ludziom pisać schematyczne charakterystyki bohaterów, formułować "swoimi słowami" opisy przyrody czy typowe dla epoki motywy w twórczości pisarzy. Tego rodzaju wiwisekcji żaden utwór nie zdoła wytrzymać, a cóż dopiero mówić, gdy każe się jej dokonać uczącej się młodzieży, która jeszcze nie ma pojęcia o pośredniej mowie sztuki.
Mamy tu naświetlone dwa problemy. Otóż w dzisiejszych czasach niemile widziane są obraz i metafora, a ceniony jest przekaz wprost, tworzący wrażenie obiektywnej prawdy, którą ludzie broniący się w błysku fleszy często używają jako tarczy. Wyjaśnia to popularność literatury faktu. Ona jest zwyczajnie bliżej przeciętnego obywatela (ale nie czytelnika!). Na przykład, matkom wielodzietnym nie przelewało się za komuny, okazuje się że Wałęsowej tak samo - szok, jak to możliwe?!
Problem drugi to lektury szkolne, często wpajane, a właściwie wklepywane, na siłę, tym jednostkom, które nie wyrażają nimi żadnego zainteresowania, bo żyją w swoim własnym świecie - sporcie, grach, itp. Te osoby trzeba uświadomić o podstawowych związkach i zależnościach kulturowych i odpowiednio tłumaczyć im, że nie będą całe życie zamknięci w swoim małym uniwersum, a będą egzystować w świecie, gdzie ta kultura mimo wszystko rządzi. Zwyczajnie ku wzrostowi świadomości narodu, żeby pozostał im w głowie po tych lekturach jakiś osad, w przeciwieństwie do tego pana.

Gratuluję wyboru kierunku i mam nadzieję, że nie będziesz żałował. :D

*

romansowałem z filozofią poprzez książki Ingardena, Bocheńskiego i "Ziemię Ulro" Miłosza.
Ingarden ("Książeczka o człowieku") czeka na mnie na półce, ale znam pisma Bocheńskiego i mogę polecić wszystkim "Zarys historii filozofii" i esej "ABC tomizmu". Pozwolę sobie zalinkować bezpośrednio do strony wydawnictwa, bo prac o. Innocentego Marii nie znajdziecie w każdej księgarni - KLIK. Z "Zarysu historii filozofii" widać że autor ma umiejętności dydaktyczne, umie tłumaczyć rzeczy zwięźle i od podstaw, dlatego też zamierzam sięgnąć po jego inne dzieła (szczególnie interesują mnie "Współczesne metody myślenia" i praca "Sens życia"). Wiedzę dobrze porządkuje również "Historia filozofii" Tatarkiewicza, ale nie da się jej czytać bez zachwytu nad użytym językiem i stylem. :wink:

Obecnie czytam głównie autorów powiązanych ze środowiskiem "Tygodnika Powszechnego" z pierwszych lat powojnia - wspomnianego już Gołubiewa, Hannę Malewską, Szczepańskiego, Zygmunta Kubiaka ("Nowy brewiarz Europejczyka"), ale i Tyrmanda.
Bikiniarz Tyrmand pisze uwodzicielsko i celnie udaje mu się komentować rzeczywistość czasów stalinowskich. "Zły" zaspokoił moją potrzebę przeczytania kilku kryminałów. Jeśli chcecie zagłębić się w Warszawkę i autora, by lepiej zrozumieć tło, polecam najpierw przeczytać dziennik Tyrmanda, gdzie można znaleźć ciekawe spostrzeżenia i wnioski na temat ustroju - aż nie chce się wierzyć, że powstały one już wtedy. Niemniej, inteligencję Lolka często się kwestionuje. Ważność jego postawy nieźle obronił... Jarosław Gowin w miesięczniku "Znak".
Miesięcznik "Znak" to jednak dzieło życia Hanny Malewskiej. Nie będę jednak rozwodzić się o publicystyce, bo to ciągle temat o książkach; pani Hania poza redagowaniem zajmowała się również przekuwaniem historii w literaturę (jak to kiedyś nazwał swoje zajęcie Teodor Parnicki). Przeczytałem niedawno wznowioną "Opowieść o Siedmiu Mędrcach" jej autorstwa. Za sprawą konstrukcji, jakie zastosowała w stylu narracji odnosi się wrażenie rzeczywistego obcowania z Grekami z epoki przedklasycznej. Dążenie do mądrości - jakby nie było, dzieła mędrców - uświadamia, że potrzebujemy jej na co dzień. Lektura wymaga dużego skupienia, dlatego wszystkim pragnącym kontaktu z dziełem Malewskiej zalecam wyposażenie się w cierpliwość. Wydawnictwo Znak szykuje kolejne wydania jej dawno niedrukowanych książek.

Ponadto, ostatnio wchłonąłem m.in. "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Niebo w płomieniach" Parandowskiego (i "Dzień Jana" - wspomnienia jego żony), scenariusze "Radiokroniki Decybel" Jerzego Dobrowolskiego, autobiografię Kieślowskiego (spisaną z rozmów, ale może to i lepiej, bo K.K. umiał mówić), wyrywkowo "Wyznania" św. Augustyna, "Wyznania" Rousseau (niesamowicie wylewny człowiek).
Do skończenia w najbliższym czasie: felietony Słonimskiego (tomik "O dzieciach, wariatach i grafomanach"; dużo śmiechu :)), "Przemija postać świata" Malewskiej, "The Life of the Mind" Hanny Arendt (trudno o jakieś krótkie podsumowanie, są to właściwie dzieje i drogi myśli; w Polsce wydane w dwóch tomach, "Myślenie" i "Wola"). Do tego codziennie wracam do dziennika Henryka Elzenberga ("Kłopot z istnieniem") będącym niesamowitym zbiorem myśli (przystępnie sformułowanych) filozofa, który hołdował wielkim wartościom i poniekąd wpłynął na kształt światopoglądu Herberta.

Pahan napisał(a):Pierwsza, pełna ciekawych anegdot (zwłaszcza dla fanów muzyki), zdjęć i fantastycznego poczucia humoru z jakiego pan Wojciech [Mann] jest szeroko znany.
Na stronie Znaku na facebooku pojawiła się wzmianka o nowej książce pana Manna, która ma się ukazać jesienią. Nie podano jeszcze żadnych szczegółów. Mam nadzieję, że to będzie coś związanego z radiem - profesji, w której W.M. sprawuje się najlepiej. Nie zdziwiłbym się, gdyby stała za tym dyrektor Jethon, która dla uczczenia 50-lecia Programu Trzeciego realizuje odlotowe pomysły wysyłając swoich dziennikarzy na odważne misje.
Skoro mówimy o W.M. i książkach - "Scenki z literatury" z ZCDCP
Avatar użytkownika
WDCmaniak
 
Posty: 509
Dołączył(a): So mar 22, 2008 5:42 pm
GG: 0

Re: Książki

Postprzez Spooky » Śr sie 22, 2012 1:58 pm

WDCmaniak napisał(a):Tymczasem mi się wydaje, że to zjawisko złożone i ludzie, którzy czytają pozycje powiązane z lifestylem, biografie celebrytów i wszystko co oznacza się teraz jako "literaturę kobiecą" są tak samo głodni świata i kontaktu z książką, jak ci wybierający lektury "z górnej półki".

Nie jestem pewien czy są "głodni świata". Owszem, w człowieku istnieje naturalna chęć do poznania, tylko wydaje mi się, że obecnie bardzo popularne staje się "pseudopoznanie". Zauważmy, że mnóstwo osób ogranicza się wyłącznie do fantastyki (co z łatwością można zauważyć na forach internetowych) i czują się spełnieni, usatysfakcjonowani. Mnie się wydaje jednak, że jest to oszukiwanie samego siebie. Czy książki fantastyczne, rozrywkowe są teraz potrzebne? Dawniej książki powstawały po coś, należało je odczytywać z duchem epoki, a dzisiaj wydaje się, że historię opowiada się dla samej historii.

Ponadto, co pewnie zauważyłeś, często w dzisiejszych czasach używa się plotki jako budulca sensacji; myślę, że ludzie którzy te plotki jakoś szczególnie przeżywają mają potrzebę ich potwierdzenia, mimo wszystko chcą poszerzyć swój obraz - stąd taka wysoka sprzedaż m.in. autobiografii Wałęsowej, "Kobiet dyktatorów", itd.

Tak. Potwierdzeniem tego wydaje się tzw. "sprawa Madzi z Sosnowca". Każdy ma swoją opinię na ten temat, teorie itd., co prowadzi do tego, że taka osoba czuje się zupełnie usatysfakcjonowana, tj. myśli, że posiada jakąś wiedzę, jest zaangażowana w życie społeczne. Tymczasem jest to sprawa jednostkowa, rozdmuchana przez media. Rzeczywiste problemy są zastępowane wyimaginowanymi problemami.

Nie, po prostu wiem, że do niektórych więcej nie dotrze i więcej dobrego zrobi im czytanie biografii gwiazdy niż Tatarkiewicza.

OK, biografie są potrzebne, w jakiś sposób budują w człowieku chęć do działania. Niemniej, co innego biografia piłkarza napisana przez Ghost writera, a co innego biografia bohatera wojennego. Tylko czy można zatrzymywać się na tym etapie? Mnie się wydaje, że człowiek musi "rosnąć" i nie może zatrzymywać się tylko na horrorach czy czymś takim. Trzeba próbować. To, że czegoś się nie rozumie jest rzeczą normalną; Awicenna przeczytał "Poetykę" arystotelesa 40 razy za nim wygłosił o niej pogląd (ponoć i tak błędny).


Plotka, jak ktoś to ładnie określił, jest swoistym narzędziem transmisji społecznej w kulturze chłopskiej, zwłaszcza w przekazie ustnym. Smutno widzieć ją wśród potrzeb jakie są obecnie motorem sprzedaży książek.

Przypomina mi się scena z "Chłopów", gdy jeden z bohaterów czyta "Pana Tadeusza", a Jagna mówi, że wolałaby posłuchać o smokach.

Ludzie nie muszą silić się, by doznać jakiejś przemiany po lekturze ambitnego dzieła, w dzisiejszych czasach po prostu idą na łatwiznę.

Tak, to jest bardzo poważny problem. Czytanie jest trudną umiejętnością wbrew pozorom. Na początku liceum dowiedziałem się, że nie potrafię czytać, dowiedziałem się, co to znaczy prawdziwa lektura. Tak jak pisałem wyżej: jeżeli już ktoś w ogóle czyta, to najczęściej dla przygody, nie do zgłębienia jakiegoś problemu. Sztuka dla sztuki.


Jeśli mam udzielić jednoznacznej odpowiedzi, mogę jedynie powiedzieć że lektura powinna być rozrywką, z której człowiek może czerpać jakieś korzyści.

Po części podzielam ten pogląd, choć formułuje go nieco inaczej. Uważam, że powinno czytać się przede wszystkim literaturę "mądrą", a rozrywkowa powinna występować zupełnie przy okazji. W końcu, gdyby człowiek czytał wyłącznie literaturę wysoką mógłby zwyczajnie nie wytrzymać. Czasami trzeba się, mówiąc kolokwialnie, rozerwać. Niestety, u nas proporcje są odwrotne. Czyta się głównie lit. rozrywkową, a klasyka jest w zapomnieniu. Zauważcie, że w księgarniach łatwiej jest znaleźć fantastykę niż Mickiewicza. Gdzie są np. wydane "Prelekcje paryskie"?

W przypadku filmu dostaje wizję, więc nie musi się wysilać.

W przypadku filmów jest podobny problem, co z literaturą. Istnieje w końcu kino ambitne, które jednak ginie przy okazji takich hitów jak "Step up" czy jak to się tam zwie.

Ileż to razy oducza się sztuki czytania arcydzieł literackich tropiąc zawzięcie wszystkie "myśli przewodnie", "tła społeczne", "momenty wychowawcze", każąc młodym, niewyrobionym ludziom pisać schematyczne charakterystyki bohaterów, formułować "swoimi słowami" opisy przyrody czy typowe dla epoki motywy w twórczości pisarzy. Tego rodzaju wiwisekcji żaden utwór nie zdoła wytrzymać, a cóż dopiero mówić, gdy każe się jej dokonać uczącej się młodzieży, która jeszcze nie ma pojęcia o pośredniej mowie sztuki.

Czyżby Gołubiew miał na myśli nową maturę? :wink:


Gratuluję wyboru kierunku i mam nadzieję, że nie będziesz żałował. :D

Po ogłoszeniu na forum publicznym, co zamierzam studiować, spotkałem się z "nieciekawymi" opiniami. Nie będę miał pracy, humanistyka jest na wymarciu itd. Trudno, wolę robić to, co lubię niż męczyć się potem przez całe życie.


z pierwszych lat powojnia

Również w moich podróżach czytelniczych jestem w tym okresie dziejów. Czytam "Hańbę domową" Jacka Trznadla. Jest to zbiór wywiadów z pisarzami, którzy działali w okresie stalinowskim w Polsce, jednak po "przejrzeniu na oczy" odsunęli się od partii. Pisarze zastanawiają się, jak łatwo wpoić w człowieka ideologię, jak można się na to wszystko nabrać.


Problem czytelnictwa poruszałem w jednym ze swoich artykułów. Jakby ktoś miał czas i ochotę na lekturę tekstu, to bardzo proszę: http://actionmag.pl/index.php?i=content ... cles&t=591
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Re: Książki

Postprzez solariskuba » Śr sie 22, 2012 4:06 pm

Ja bardzo lubię książki Verne'a. Najbardziej lubię książkę Podróż do wnętrza ziemi Verne'a.
Avatar użytkownika
solariskuba
 
Posty: 381
Dołączył(a): Śr lip 18, 2012 10:43 am
GG: 0

Re: Książki

Postprzez WDCmaniak » Śr sie 22, 2012 4:36 pm

Nie jestem pewien czy są "głodni świata". Owszem, w człowieku istnieje naturalna chęć do poznania, tylko wydaje mi się, że obecnie bardzo popularne staje się "pseudopoznanie". Zauważmy, że mnóstwo osób ogranicza się wyłącznie do fantastyki (co z łatwością można zauważyć na forach internetowych) i czują się spełnieni, usatysfakcjonowani. Mnie się wydaje jednak, że jest to oszukiwanie samego siebie. Czy książki fantastyczne, rozrywkowe są teraz potrzebne? Dawniej książki powstawały po coś, należało je odczytywać z duchem epoki, a dzisiaj wydaje się, że historię opowiada się dla samej historii.
Głód zaspokaja się fast foodem w postaci fantastyki. Zgadzam się z Tobą, że fantasy to zły kierunek. Być może zdobywa taką popularność, bo gwarantuje ucieczkę od rzeczywistości. Druga sprawa to zaspokajanie innego głodu, a właściwie biedy - tej od wyobraźni. Tak jak pisałem, niektórym trudno uzmysłowić sobie scenki z powieści, ale nie wiedząc czemu, łatwiej wkraczać im w zupełnie nieznany świat, który nie ma nic wspólnego z naszym. Często można spotkać się z opinią, że ten, na którym żyjemy, stwarza ograniczenia, albo że za dobrze go znamy.
Odnośnie do pseudopoznania - myślę że najważniejsze w tej kwestii jest niekwestionowanie nabytej wiedzy i zadowalanie się jednym źródłem. Pamiętaj, że żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, kiedy liczy się "ja-tu-teraz". Malewska mówi: "jeśli nie potrafisz jeszcze uznać, że nie stoisz pośrodku tarczy świata, choć tak mówią twoje oczy i twoje serce - nie zajdziesz nigdzie". Ludzie niechętnie podchodzą do nowych punktów widzenia, bo burzy im to własny porządek.

Tak. Potwierdzeniem tego wydaje się tzw. "sprawa Madzi z Sosnowca". Każdy ma swoją opinię na ten temat, teorie itd., co prowadzi do tego, że taka osoba czuje się zupełnie usatysfakcjonowana, tj. myśli, że posiada jakąś wiedzę, jest zaangażowana w życie społeczne. Tymczasem jest to sprawa jednostkowa, rozdmuchana przez media. Rzeczywiste problemy są zastępowane wyimaginowanymi problemami.
My mamy Madzię, Amerykanie mieli Caylee Anthony. Nie wiem, kto decyduje że potrzebne są informacje o czyjejś tragedii, jeśli wie że uruchomi się emocje odbiorcy, ale mediom pomaga to w dobieraniu tematów - nie muszą daleko szukać historii do opisania. To jest tabloidyzacja, bo wyższy priorytet nadaje się właśnie emocjom, a nie sprawom ważnym - jeśli nie z naszego folwarku, to ze świata. Wybór jest duży, ale i tak najwięcej czasu poświęca się na tematy krajowe - chodzi o stworzenie iluzji, że są to "sprawy, które dotyczą każdego z nas" i dystansu do całej reszty świata.

OK, biografie są potrzebne, w jakiś sposób budują w człowieku chęć do działania. Niemniej, co innego biografia piłkarza napisana przez Ghost writera, a co innego biografia bohatera wojennego. Tylko czy można zatrzymywać się na tym etapie? Mnie się wydaje, że człowiek musi "rosnąć" i nie może zatrzymywać się tylko na horrorach czy czymś takim. Trzeba próbować. To, że czegoś się nie rozumie jest rzeczą normalną; Awicenna przeczytał "Poetykę" arystotelesa 40 razy za nim wygłosił o niej pogląd (ponoć i tak błędny).
Problemów z biografiami jest dużo, ale opuśćmy na nie zasłonę milczenia. Nierzadko, ludzie wychodzą z założenia że mają wykształcenie ogólne i nie muszą się ciężko dokształcać tak jak w szkole, wystarczy im specjalizacja. I nie będą wybierać pozycji ambitnych, chcąc zapewnić sobie właśnie rozrywkę. Tudzież nie chcą burzyć swojego porządku świata i będą woleli ocenić po okładce książki potencjalnie poruszające. Mówisz jeszcze o niezrozumieniu - trzeba powiedzieć, że z niezrozumienia może rodzić się niechęć do całego tematu.

Po części podzielam ten pogląd, choć formułuje go nieco inaczej. Uważam, że powinno czytać się przede wszystkim literaturę "mądrą", a rozrywkowa powinna występować zupełnie przy okazji. W końcu, gdyby człowiek czytał wyłącznie literaturę wysoką mógłby zwyczajnie nie wytrzymać. Czasami trzeba się, mówiąc kolokwialnie, rozerwać. Niestety, u nas proporcje są odwrotne. Czyta się głównie lit. rozrywkową, a klasyka jest w zapomnieniu. Zauważcie, że w księgarniach łatwiej jest znaleźć fantastykę niż Mickiewicza. Gdzie są np. wydane "Prelekcje paryskie"?
Powinienem był napisać "przyjemnością" zamiast "rozrywką", bo tak jest po prostu w moim własnym przypadku - nie czuję przymusu czytania, jest to dla mnie miła forma spędzania wolnego czasu, która według jakichś kryteriów rzeczywistości jest rozrywką na tym samym poziomie co sport, gra, komiks i kino. Mimo wszystko, dobrze że rozróżniasz lit. wysoką i rozrywkową, bo jest zapotrzebowanie na obydwie, ale przy jednoczesnym zachowaniu podanego przez Ciebie proporcjonalnego porządku.

Czyżby Gołubiew miał na myśli nową maturę?
Niestety A.G. zmarł w roku 1979. Co nie znaczy że przesłanie straciło na aktualności. Gołubiew tak dobrze znał człowieka, że w niesamowity sposób odkrywał przed czytelnikiem prawdy (cytowany wcześniej fragment pochodzi ze szkicu "Dziedzictwo w literaturze", tomik "Świadkowie przemian").

Nie będę miał pracy, humanistyka jest na wymarciu itd. Trudno, wolę robić to, co lubię niż męczyć się potem przez całe życie.
Też wolałbym być ostatnim Mohikaninem niż pchać się na inżyniera za kasą.

Jeśli mogę powiedzieć jeszcze kilka słów o Twoim tekście - jest w porządku i szczególnie cieszy mnie, że został opublikowany na takim, a nie innym forum, czyli gdzie mówi się nie o literaturze, ale zupełnie innej dziedzinie. Klasyka byłaby inaczej przyjmowana, gdyby wokół niej toczyły się dyskusje, gdyby ludzie nie bali się zadawać pytań. Taka wymiana spostrzeżeń z pewnością uruchamia odpowiednie myślenie. Pamiętaj, że aby pomóc tym, którzy nie lubią czytać, często tworzy się jeszcze poza cudownymi opracowaniami, regułki mające na celu ułatwienie pisania. To też metoda, ale zamykająca horyzonty. Wydaje mi się, że po prostu istnieją bariery psychologiczne broniące (szczególnie młodzież) przed kontaktem z książką i żadne argumenty do ludzi tak zamkniętych nie trafią, bo korzyści płynące z lektury (chociażby poszerzenie słownictwa) nie są namacalne.
Avatar użytkownika
WDCmaniak
 
Posty: 509
Dołączył(a): So mar 22, 2008 5:42 pm
GG: 0

Re: Książki

Postprzez Spooky » Śr sie 22, 2012 6:03 pm

Być może zdobywa taką popularność, bo gwarantuje ucieczkę od rzeczywistości. Druga sprawa to zaspokajanie innego głodu, a właściwie biedy - tej od wyobraźni. Tak jak pisałem, niektórym trudno uzmysłowić sobie scenki z powieści, ale nie wiedząc czemu, łatwiej wkraczać im w zupełnie nieznany świat, który nie ma nic wspólnego z naszym. Często można spotkać się z opinią, że ten, na którym żyjemy, stwarza ograniczenia, albo że za dobrze go znamy.

Właśnie. Żyjemy w tym, a nie innym świecie i musimy w nim jakoś egzystować. W żadnym innym. A pomóc w tym może oczywiście literatura. Obrońcy fantastyki mówią, że są w tych powieściach ukazane takie wartości, jak przyjaźń, miłość itp. Standard. Niemniej są konkretne problemy, do tej jedynej rzeczywistości, z którymi należy się mierzyć, a wszelka ucieczka od problemu do niczego dobrego nie doprowadzi. Najlepszym dowodem jest dla mnie polski romantyzm czy nawet jeszcze pozytywizm. Dwie epoki, w których pisano takie utwory literackie, by naród przetrwał bez państwa. To się oczywiście udało. Literatura musi mieć cel. Podczas IIWŚ AK-owcy zakładali bataliony, drużyny, które nosiły nazwy bohaterów Sienkiewicza. Nie sądzę, by dzisiaj było coś takiego możliwe.


Wybór jest duży, ale i tak najwięcej czasu poświęca się na tematy krajowe - chodzi o stworzenie iluzji, że są to "sprawy, które dotyczą każdego z nas" i dystansu do całej reszty świata.

Jak również w wytworzeniu człowieku mniemania "ja jestem lepszy; w życiu nie zabiłbym/zabiłabym własnego dziecka". Sztuczne dowartościowywanie.

Co nie znaczy że przesłanie straciło na aktualności.

Wydaje mi się, że dzisiaj sporo osób tego nie rozumie: większość książek wbrew pozorom nie traci na aktualności. Wystarczy je jedynie właściwie odczytać, porównać, jak książka była odbierana w danej epoce, a jak mogą ją odbierać współcześni.
Avatar użytkownika
Spooky
Postrach Transwalu
 
Posty: 288
Dołączył(a): Cz lip 03, 2008 9:35 am
Lokalizacja: Płock
Imię: Albert
GG: 4520377

Poprzednia strona

Powrót do Rozmówki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron