Piorun (2008)

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Yua » So sie 23, 2008 10:02 am

Zgadzam się z przedmówczynią-film zdaje mi się być fajny, może powtórzyć się sytuacja jak z Wall-e'm,który okazał się tak dobry,jak Ratatuj.
ajm sory !
próbowałam wejść na forum, ale moje lenistwo wzięło górę.
Avatar użytkownika
Yua
Tamtirda Tym Tirimdomda!
 
Posty: 364
Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 4:16 pm
Lokalizacja: B-stok.
Imię: Zuzanella :)
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Sknerus Mckwacz » So gru 06, 2008 7:24 pm

Film od paru dni już na ekranach naszych kin, a żadnej relacji nie było, więc może ja postaram się pokrótce opisać moje wrażenia :)

Na film szedłem z nieco sceptycznym nastawieniem, spodziewając - nie do końca wiem dlaczego - disneyowskiej produkcji identycznej z typowo rozrywkowymi filmami Dreamworksu. Czy się pomyliłem? Pod pewnymi względami na szczęście tak. Humor, choć może nie wybitny, stoi na względnie wysokim poziomie. Młodsza część widowni często wybuchała śmiechem, ja także parę razy się zaśmiałem :) Dość oryginalny scenariusz i wartko tocząca się akcja odciągają uwagę od pewnych nieścisłości i chwilowych całkowitych zaników realizmu. Bohaterów można polubić, szczególnie urzekła mnie kocica Marlena, źródło najlepszych moim zdaniem gagów w filmie. Na temat dubbingu słyszałem różne opinie; nie przypominam sobie, żeby mnie w nim coś szczególnie uraziło.

Podsumowując - dla młodszych naprawdę dobra rozrywka. A i ja nie żałuję, że poszedłem.
Avatar użytkownika
Sknerus Mckwacz
Sowizdrzał
 
Posty: 293
Dołączył(a): Pt sie 19, 2005 10:12 pm
Lokalizacja: Olsztyn/Warszawa
Imię: Przemek
GG: 4828934

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Maciek! » Pt gru 12, 2008 1:44 am

Rozpiszę się krótko, gdyż naprawdę mam niewiele do powiedzenia na temat „Pioruna” :

Film świetny! I zabawny (kilka dialogów mnie rowaliło), i ciekawie poprowadzony fabularnie. Może nie do końca Pixara, ale spora poprawa po „Rodzince Robinsonów”
Uwagi? Ten chomik, którym wszyscy się tak zachwycali nie przypadł mi do gustu… Drażniący nie był, a po prostu specjalnie mnie nie bawił, i był w sumie zbędny dla historii.

Iść warto!
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Piorun

Postprzez Gęgul » Wt gru 30, 2008 10:43 am

Jak w skali szkolnej ocenicie ten film?

Ja daje 4/6
To jest twoja chwila prawdy.
Avatar użytkownika
Gęgul
Rozkład jazdy dla każdego
 
Posty: 1918
Dołączył(a): Pn gru 29, 2008 3:03 pm
Lokalizacja: Krosno, lecz nie tkackie, województwo podkarpackie
Imię: Wiktor
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Mateusssz » Wt gru 30, 2008 3:43 pm

Byłem na tym z klasą i wcale mnie nie zachwycił. Trochę można było się pośmiać, ale wolałem inne produkcje.

W skali szkolnej: 4/6.
Avatar użytkownika
Mateusssz
Stróż prawa z Pizen Bluff
 
Posty: 1401
Dołączył(a): Wt gru 25, 2007 9:00 pm
Lokalizacja: Opole
Imię: Mateusz
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez lis » Wt cze 30, 2009 4:44 pm

Sięgnąłem dzisiaj wreszcie po ten film. Mimo, że motyw z bohaterem traktującym fikcję jako rzeczywistość nie jest niczym nowym nawet w obrębie filmów animowanych ze znaczkiem Disneya, to całość wygląda zaskakująco świeżo i jest wciągającą, ciepłą opowieścią o próbie odnalezienia i zrozumienia siebie. Szkoda tylko, że towarzyszący temu wątek podróży przez współczesną Amerykę został właściwie jedynie lekko zarysowany. W rękach Chrisa Sandersa, który chciał filmowi nadać tytuł "American Dog", byłby on chyba bardziej uwypuklony, a całość miałaby bardziej sentymentalny wydźwięk, co z kolei sugeruje ten filmik (chyba jedyna obok szkiców koncepcyjnych pamiątka po "Amerykańskim psie")
Wracając do oceny końcowego produktu - podobał mi się ten "serial" z idiotyczną fabułą i całkowicie niedorzeczną ilością efektów specjalnych - zupełnie jak w filmach Michaela Baya, co zresztą podkreślają w jednym z dodatków obaj reżyserzy. Zgadzam się z chomikiem (nawiasem mówiąc bardzo fajna postać) - słowem innym niż "awesome" określić się tego nie da.

W skali szkolnej: 4+/6

Jeśli chodzi o dubbing...: 1/6
Zacząłem oglądać "Pioruna" w polskiej wersji językowej, ale niestety szybko zmuszony byłem przełączyć język na angielski. Gra głosem polskich aktorów zupełnie nieprzekonująca, zgranie z obrazem ("kłapy") w porównaniu z animacjami z lat 90. takie sobie, a tłumaczenie jest wręcz KOSZMARNE. W oryginale postacie porozumiewają się językiem potocznym, w polskiej - jakiejś dziwnym tworem upichconym chyba na bazie słownika miejskiego i przesolonym cytatami filmowymi. Nikt. Tak. Nie. Mówi. Z każdym kolejnym filmem animowanym jest coraz bardziej niezrozumiale i irytująco. Ot, do czego prowadzi danie wolnej ręki polskiemu oddziałowi Disneya.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Yua » Wt cze 30, 2009 4:53 pm

lis napisał(a): Zgadzam się z chomikiem (nawiasem mówiąc bardzo fajna postać)

Ja oglądając Pioruna miałam inne wrażenie-że Atylla jest to sztucznie ''ziomalska'' postać-jak Terk z Tarzana (rozbawił mnie tylko w kilku sytuacjach).O wiele ciekawsza jest kotka Marlena.
ajm sory !
próbowałam wejść na forum, ale moje lenistwo wzięło górę.
Avatar użytkownika
Yua
Tamtirda Tym Tirimdomda!
 
Posty: 364
Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 4:16 pm
Lokalizacja: B-stok.
Imię: Zuzanella :)
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez lis » Wt cze 30, 2009 6:23 pm

Zgodzę się, że Mittens/Matylda to ciekawa postać. I że Terk jest, jak to napisałaś "sztucznie ziomalska". Ale Rhino/Atylli daleko do bycia ziomalem. To raczej archetyp fanboja, nadmiernie ekscytującego się telewizyjnym serialem, do którego ma całkowicie bezkrytyczny stosunek. I nadużywa słowa "awesome". Wybranie do tej roli chomika z nadwagą, który na dodatek jest na tyle leniwy, że porusza się jedynie przy pomocy swojej kuli, było moim skromnym zdaniem genialnym posunięciem scenarzystów.

No i jest postacią kluczową dla rozwoju fabuły.

Edit: Oto, jak daleko od oryginału odchodzi polska wersja "Pioruna". Klip z polskim dubbingiem, na dole transkrypcja oryginalnej ścieżki dialogowej, na górze dość wierne tłumaczenie:



Wystarczy porównać oba tłumaczenia (napisy i dubbing), żeby zauważyć, jak bardzo to drugie zmienia sens sceny. Rzekłbym nawet, że pozbawia ją sensu, bo Atylla prezentuje tu przecież pozę z serialu "Piorun". Poza tym, zwróćcie uwagę na reakcję psa na słowa o bliźniakach.

Prawdopodobnie takich przykładów znalazłoby się więcej, ale nie mam ochoty na oglądanie całego filmu z tym tandetnym dubbingiem.

Edit II: I jeszcze, dla pełnego obrazu sytuacji, list Pana Michała Wojnarowskiego (brzmi znajomo?) nt. powstawania polskich wersji językowych do filmów Disneya:
dubbing.JPG
Źródło: "Film" 03/2008
dubbing.JPG (244.01 KiB) Przeglądane 6288 razy

Słowa, które pana Wojnarowskiego ewidentnie napawają dumą, we mnie wzbudzają trwogę.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Yua » Śr lip 01, 2009 4:31 pm

Czasem oglądam filmy z polskim dubbingiem/lektorem i oryginalnymi napisami równocześnie.To straszne,ale jak powyższy przykład kiepskie tłumaczenia zmieniają często sens.Tutaj słowa Atylli podkreślają jego oddanie do idola.A 'jak chcesz to cię nauczę' powodują sprzeczność z treścią oryginału.

Aaa. Mój 200 setny post!
Ostatnio edytowano N lip 05, 2009 11:05 am przez Yua, łącznie edytowano 1 raz
ajm sory !
próbowałam wejść na forum, ale moje lenistwo wzięło górę.
Avatar użytkownika
Yua
Tamtirda Tym Tirimdomda!
 
Posty: 364
Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 4:16 pm
Lokalizacja: B-stok.
Imię: Zuzanella :)
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez jupix » Cz lip 02, 2009 8:48 am

Ale powiem wam szczerze że zawód tłumacza wcale nie jest łatwy. Czasem jakieś słowa w angielskim brzmią o wiele krocej niż w polskim. Co zrobić aby słowo nie trwalo za długo? Trzeba go zastąpić innym. A na przykład w Toy Story 2 (ujętym w tym liście) Buzz mówi do Chudego mającego wyjechac na biwak: Jeszcze dziś będziecie przy ognisku i jak to mówi wieszcz-Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
Ten tekst został wpisany w polskie realia a być może dosłownie nie dało się go przetłumaczyć (mógł zawierać idiom angielski). Zapraszam też do tematu o Hannie Montanie gdzie jest kolejny przykład trudnego życia tłumacza.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez lis » Cz lip 02, 2009 5:25 pm

Ale o co właściwie chodzi? Idiom to idiom, zawsze znaczy coś konkretnego i często gęsto ma polski odpowiednik. Od tego jest chyba tłumacz, żeby efekt jego pracy przewyższał to, co wypluwa z siebie elektroniczny translator. Jeśli takiemu tłumaczowi uda się wpleść jakieś powiedzenie czy subtelny żart w miejscu, w którym oryginalny dialog jest go pozbawiony - chapeau bas, jestem jak najbardziej za takim podejściem (tym bardziej, że często jest on zmuszony ukatrupić jakiś inny dowcip). Chodzi tylko o to, żeby znać proporcjum i nie zarzynać filmu niedorzecznymi pomysłami (patrz wyżej). "Shrek" to był ciekawy film postmodernistyczny i tłumaczenie pełne popkulturowych odniesień ze względu na treść oryginału było w jego przypadku niezbędne, zaś baśniowe miejsce akcji sprawiło, iż "lokalizacja" dowcipów wypadła tam bardzo naturalnie. Ale nie każdy film animowany jest postmodernistyczny. Nie każdy jest intertekstualny. Niestety, niektórzy nie potrafią tego zrozumieć (nie wskazuję palcem na tłumaczy, bo zdaję sobie sprawę, że dystrybutor ma też sporo do powiedzenia; on z kolei kieruje się oczekiwaniami widzów).

O dyskutowanej scenie z serialu "Hanna Montana" napiszę tylko tyle, że tłumaczenie polegające na wycinaniu trudnych (niemożliwych) do przełożenia fragmentów to żadne tłumaczenie. O ile w książkach to jeszcze uchodzi, o tyle w przypadku tłumaczenia audiowizualnego to żenada. Po prostu.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Mateusssz » Cz lip 02, 2009 6:47 pm

Co do idiomów - posiadam takowy słownik, kupiony za 5 złoty przy wyprzedaży bankrutującej księgarni. A ci ludzie, którzy to tłumaczą, muszą być zawodowcami. Po prostu zdania często mają ukryty sens.
Avatar użytkownika
Mateusssz
Stróż prawa z Pizen Bluff
 
Posty: 1401
Dołączył(a): Wt gru 25, 2007 9:00 pm
Lokalizacja: Opole
Imię: Mateusz
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez jupix » Pt lip 03, 2009 4:14 pm

Ciekawy jestem jak byś wybrnął z tej sytuacji z Hanny a poza tym aby przetłumaczyć idiom i zachować właściwy sens wypowiedzi trzeba się naprawdę postarać. Wg mnie najlepsi tłumacze to ci tłumaczący poezję. Wymaga to naprawdę wiele czasu i nielada warsztatu pisarskiego. Tak jak w piosenkach Disneya.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez lis » Pt lip 03, 2009 6:58 pm

Jakbym brał za to pieniądze, to bym wybrnął. Piszesz, jakby gry słowne w filmach się nie zdarzały, tymczasem można się na nie natknąć bardzo często. I dobrzy tłumacze sobie z nimi radzą. W tekście wyjściowym nie zawsze ową słowną grę pozostawiają (często zwyczajnie się nie da), a scena nadal ma sens.
I - zapewniam Cię - tłumaczenie idiomów nie należy do najtrudniejszych zadań tłumacza (kompletnie inną kwestią jest umiejętność ich "wyłapania", co niestety nie zawsze się im udaje).
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Bolt (2008) - 47 klasyk Disneya

Postprzez Maciek! » So lip 04, 2009 1:06 am

Pamiętam jak wyszedł „Shrek” gdzie jako pierwszy Polski film „zauważalnie” (bo ciężko nie zwrócić uwagi na coś o czym we wszystkich gazetach trąbią) napchali dubbing spolszczeniami. I było to wtedy fajne i świeże, a jak przyrównam oryginał do Polskiej wersji to 90% tłumaczenia była całkiem adekwatna i na miejscu. Potem było to fajne w „Epoce Lodowcowej” (choć tam nie było tego tak wiele) czy „Asteriks i Obeliks : Misja Kleopatra” (film ten o tyle dla tłumacza ciężki, że każda linijka dialogu czy nawet imię to jakiś wyszukany żart słowny ). Niestety, już przy drugim „Shreku” zaczęło mnie to nieco gryźć... Może dla tego, że akurat „Shrek 2” zobaczyłem właśnie najpierw po Angielsku, ale pamiętam, że uderzyło mnie, że 80% przetłumaczonych w tym filmie dialogów, które, w Polskiej wersji było napchane spolszczeniami, w oryginale było by równie zabawne przetłumaczone dosłownie bo wbrew pozorom nie zawierały jakichś bardziej skomplikowanych żartów słownych czy odwołań, Ba! W niektórych przypadkach totalnie pozbawiły dany dialog znaczenia . Później z dalszymi filmami było coraz gorzej, choć były wyjątki („Iniemamocni” nie licząc ze dwóch nachalnych/zbędnych spolszczeń, cudaczny Polski tytuł w to wliczając, mieli bardzo przyzwoite tłumaczenie moim zdaniem i swoją drogą świetnie dobraną obsadę). Ciosem w plecy była dla mnie definitywnie kinówka Simpsonów, gdzie nie dojść, że co drugie zdanie totalnie ogłupili w tłumaczeniu (chwilami świadomie bądź nie świadomie spalając niektóre żarty sytuacyjne, bądź pozbawiając dane sceny sensu), to oglądając odniosłem naprawdę wrażenie, że tłumacze nie myślą już „Jak dobrze przetłumaczyć ten dialog...”, tylko kombinują „Ok, zrobiłem listę cytatów z których śmieje się dziś Polska, teraz muszę wykombinować tak by móc jak najwięcej wpleść w dialogi”. Tu na siłę jakiś cytat Ewy Sowińskiej, tu ze dwie wymuszone aluzje do Romana Giertycha, tu obowiązkowo wzmianka o moherach, tu oczywiście grę w którą gra Homer Simpsons „Grand thief walrus” musieli bezsensownie przetłumaczyć „O dwóch takich co ukradli Morsa” i zastanawiam się jak za dziesięć-dwadzieścia lat ludzie będą zdubbingowaną wersję oglądać, to ile z tego wyłapią/będą pamiętać, czy w ogóle będzie bawić...
Beznadziejnie przetłumaczona scena z „Pioruna” jaką nam tu Lis prezentuje, to dla mnie kolejny świetny przykład jak dubbingowcy niewłaściwie podchodzą do tematu i sądzę, że tą scenkę bez problemu dało by się przetłumaczyć bez robienia, aż takich zmian w treści.
Nie jestem pewny czy to nie był pan Wierzbięta, ale jakiś dubbingowiec się wypowiadał kiedyś w prasie, że „dubbing to szuka bo przez to możemy zrobić z zagranicznych filmów coś naszego” i o ile zgadzam się co do sztuki, ale co do drugiej połowy nie mogę się zgodzić by oto właśnie chodziło... Jak chcą swojskości to niech piszą dialogi do Polskich filmów, zamiast niszczyć te zagraniczne...

P.S.
Sorry, jak nieco z temat tu schodzimmy ale pewne kwestie poruszone być powinny...
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron