Trzej Caballeros/The Three Caballeros (1944)

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Trzej Caballeros/The Three Caballeros (1944)

Postprzez Maciek! » Cz maja 31, 2007 4:02 pm

Klasyczna pełnometrażówka Disneya z 1945 roku i chyba to pierwszy pełnometrażowy film animowany gdzie na raz możemy oglądać animowane i fabularne postacie (z drugiej strony w owych czasach to nie było nic nowego).
Według Wikipedi ten film i wcześniejszy „Saludos Amigos” były zrobione w celu zaciśnięcia więzi Ameryki Północnej i Południowej.

Treść filmu :
Donald dostaje urodzinowy prezent od swoich przyjaciół z południowej Ameryki i kolejno każdy prowadzi go do innego z segmentów filmu. Pierwszym jest kinematograf na którym ogląda dwie krótkometrażówki
- The Cold-Blooded Penguin – opowieść o pingwinie który wyrusza do ciepłych krajów
- The Flying Gauchito – Opowieść o małym chłopcu który znajduje latającego osiołka i wykorzystuje go do wygrania wyścigu.
Z dwóch pozostałych prezentó1) wyskakują Jose Carioca (który zabiera Donalda do Brazylii) i Panchito (który zabiera kompanów do Meksyku)

Większość filmu ma bardzo surrealną (wręcz psychodeliczną) naturę. Nie ma praktycznie fabuły po prostu Donald i jego przyjaciele zwiedzają różne miejsca a ich przygody ograniczają się do śpiewania, tańczenia i podrywaniu (fabularnych) panienek. Nie wadzi to jednak to bardzo bo gagi są całkiem zabawne a film ma naturę edukacyjną i ma na celu zapoznanie widza z tradycjami i kulturą państw Ameryki łacińskiej [konkretnie Meksyki i Brazylii].
Muzyki w "Trzech Caballeros" pełno a niektóre sceny przypominają bardzo Fantazje, zwłaszcza ślicznie prezentuje się scena w której Jose śpiewa piosenkę i przez jakieś pięć minut widzimy wyłącznie panoramę Bahii (jeden ze stanów Brazylii).
Mimo iż Donald kradnie cały show (A jak mogło by być inaczej? :wink: ) Jose i Panchito to dwie przesympatyczne, pełne wdzięku i bardzo zabawne postacie (a jak ładnie śpiewają) i aż szkoda że nie zadomowiły się na dłużej w animacjach Disneya.
Sceny z fabularnymi aktorami bądź scenografiami są świetnie połączone z animacją choć są ze dwa momenty gdzie nieco rzuca się w oczy iż po prostu stoją obok wyświetlanej animacji.

Na koniec dodam trochę na stronie iż Polskiego widza film może o tyle rozbawić iż piosenka bohaterów idzie "Whe three Caballeros, three Gay caballeros"... No cóż, w owych czasas to słowo znaczyło poprosto "radosny" i mimo iż piosenka jest o tym że trzymają się zawsze razem i iż w jednej scenie Jose i Panchito całują Donalda w policzek, nie widzę powodów by wzbudzać jakieś kontrowersje :roll: (zwłaszcza że ten numer muzyczny to najlepszy moment w tym filmie)
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Postprzez tapir » Cz maja 31, 2007 5:40 pm

Nie miałam niestety okazji widzieć tego filmu, ale widziałam "Barwy Brazylii" z Jose. Wspaniała animacja, zwłaszcza fragmenty z sambą (chyba). Tak ap ropo, Jose i Panchito pojawili się w "Cafe Myszka", razem z Donaldem przy wyliczance Von Dreaka, a Jose pojawił się również w jednej z kreskówek z Mikim.
tapir
 
Posty: 455
Dołączył(a): Śr lis 01, 2006 10:20 pm
GG: 0

Postprzez Maciek! » Cz maja 31, 2007 6:16 pm

tapir napisał(a): Tak ap ropo, Jose i Panchito pojawili się w "Cafe Myszka", razem z Donaldem przy wyliczance Von Dreaka

Nie tylko. Po za tymi okazyjnymi "apperingami" są całe dwa odcinki które koncentrują się na Jose i Panchito.
Jeden to "Not so Goofy" w którym Jose ma nauczyć Goffyego dobrych manier. Na końcu odcinka Donald, Jose i Panchito mają numer muzyczny w którym Panchito śpiewa o swojej rodzinie.
Drugi to (uwaga, nie domyślicie się...) "The Three Caballeros" gdzie wszyscy gadają o tym że trzej Caballeros mają mieć występ ale nikt nie pamięta kto jest "trzecim Caballeros" (O ironio, chodzi o Donalda) co wywołuje dalsze kontrowersje wśród osób obecnych w Cafe myszka...

Goofy - Trzech Caballeros? Pomyślmy... Pamiętam że było ich siedmiu...
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Postprzez Jakijajah » Cz maja 31, 2007 6:24 pm

To ja tylko dodam, że w roku... hmm zapomniałem w którym kilkoro artystów wsiadło z Disneyem i Lillian do samolotu i pojechali z misją pseudodyplomatyczną w ramach programu Dobre Sąsiedztwo. Ameryka Południowa była w czasie wojny jednym z niewielu terytoriów skąd Disney mógł czerpać zyski.

W czasie tej parotygodniowej wycieczki artyści zrobili masę szkiców i ilustracji, czego wynikiem są właśnie "Saludos Amigos" i "Trzej Caballeros".
Obrazek
Avatar użytkownika
Jakijajah
 
Posty: 558
Dołączył(a): Pt lis 26, 2004 3:51 pm

Postprzez Kubusubu » So cze 02, 2007 6:27 pm

Fajny film.Niby nic specjalnego,ale go bardzo lubię.I co dziwne piosenki w tym filmie mi się spodobały.Zwykle piosenki w disneyoskich filmach są IMO głupie.Moim zdaniem najlepszy disneyowski film z lat 40.

Maciek! napisał(a):Na koniec dodam trochę na stronie iż Polskiego widza film może o tyle rozbawić iż piosenka bohaterów idzie "Whe three Caballeros, three Gay caballeros"... No cóż, w owych czasas to słowo znaczyło poprosto "radosny" i mimo iż piosenka jest o tym że trzymają się zawsze razem i iż w jednej scenie Jose i Panchito całują Donalda w policzek, nie widzę powodów by wzbudzać jakieś kontrowersje (zwłaszcza że ten numer muzyczny to najlepszy moment w tym filmie)


No,muszę przyznać,że nieźle mnie to rozbawiło :P .
Nie zawsze mam rację,ale nigdy się nie mylę.
Avatar użytkownika
Kubusubu
 
Posty: 98
Dołączył(a): N gru 03, 2006 12:10 am


Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron