Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez LLyann » Pt mar 05, 2010 5:14 pm

Ojej! To jeszcze mają być argumenty? ;-) Myślałam, że wystarczy moje subiektywne przekonanie ;-)
No to jedźmy z tym koksem

Poza tym chyba wszyscy się zgodzą, że bardziej rozczarowujące filmy mieliśmy pięć i trzy lata temu (Kurczak Mały, Rodzinka Robinsonów), a i wcześniej znalazłoby się parę tytułów.


Być może, tylko wtedy nikt nie nakręcał atmosfery oczekiwania do tak gigantycznych rozmiarów. Im więcej oczekujesz, tym łatwiej o rozczarowanie. Im bardziej jesteś rozczarowany tym bardziej jesteś zły. Pur si simplu.

Ok. Z plusów to na pewno1) śliczny dizajn Tiany, która niestety zaraz dołączy do kiczowatego grona brokatowych panien (tzw. Princess line).
2) Charlotta - jedna z moim zdaniem ciekawszych disneyowskich postaci. Rozpuszczony, samolubny bachor, ale jednak z sercem we właściwym miejscu ;-)
3) Scenografia – bagna i Orlean.

Minusy
1) NUUUUUUDAAAAAAAA – i tu nie będzie argumentów, to moje subiektywne odczucie, nic na to nie poradzę.
2) Zły Villan – nie ma ani dobrego dizajnu, ani charyzmy ani motywacji. Gdzie mu tam do Scara czy do Frolla (którego motywacje i działania przerażają mnie nawet teraz, a mam ponad dwadzieścia lat). Przyznaję, jest ładny motyw z jego żywym cieniem, ale jak na disnejowskiego złoczyńcę to za mało. A scena śmierci – nudaaaa....Zero emocji. Np. oglądając po raz setny Śnieżkę, znaną na pamięć, przeżywam o wiele większe emocje, gdy czarownica spada w przepaść.
3) Świetlik. Dajcie mi proszę Raid, co zabija owady na śmierć, a zaoszczędzę wielu ludziom jego wk......cej obecności na ekranie. Przyznaję dawno już nie przeżywałam takich katuszy. Chyba jedna z gorszych postaci disneya ever!!
4) Naveen – co za kretyn! Takiego to tylko lać sztachetą i patrzeć czy równo puchnie. OK., pewnie przemawia przeze mnie cyniczna stara panna (ha ha!) ale przez pół dnia po seansie zastanawiałam się jakie przesłanie ma nieść ten film? Facet może być bawidamkiem, nierobem i utracjuszem bo i tak jest twoim księciem z bajki? Tego będziemy uczyć dziewczynki? I nie, nie uwierzę, że dniu w żabiej skórze przeszedł przemianę, a jeśli Tiana w to wierzy to jest niezłą kretynką. Daje im cztery miesiące do rozwodu. :twisted:
5) Scena polowania na żaby, która przekreśla w moich oczach cały film. „Dajmy im pięć minut bezsensownej przemocy i walenia się kijami po głowach, to dobrze się sprzedaje od czasów kaczora Donalda, a poza tym wypełnimy czas filmu”. Szkoda, że nie byli to murzyni. Zamiast Marnego Efektu Komicznego mielibyśmy Rasistowski Element Komiczny, co jest dużo śmieszniejsze samo w sobie (ironia)
6) Ogólnie dłużyzny, piosenki wciśnięte na siłę...

Ten film bardzo rozczarowuje. Po tych wszystkich triumfalnych ogłoszeniach o powrocie do dawnego stylu animacji, powrocie do korzeni, powrocie do ducha disnejowkich bajek, liczyłam właśnie na to, ze siądę w kinie i dam się porwać i zaczarować opowieści. Niestety, wynudziłam się jak mops, rozczarowałam i zdenerwowałam. Ten film nie jest powrotem do ducha, to tylko efektowna pusta wydmuszka.

To tyle.

P.S. Aha, ja bardzo lubię Rodzinkę Robinsonów. Obok Madagaskaru, to niezawodny środek na melancholię ;-) I jeśli miałabym wybierać między Księżniczką...a Robinsonami, wybiorę bez wahania tych drugich (oczywiście czysto subiektywnie)
Uwaga: To potwierdzenie dostarczenia wiadomości oznacza tylko, ze wiadomość została wyświetlona na komputerze adresata. Nie ma żadnej gwarancji, ze treść tej wiadomości została przeczytana lub zrozumiana
Avatar użytkownika
LLyann
 
Posty: 31
Dołączył(a): Cz mar 04, 2010 6:34 pm
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Arcer » Pt mar 05, 2010 11:16 pm

Pomijając argument nudy, odniosę się tylko do paru poruszonych tu kwestii. Cały film obejrzałem jakiś tydzień temu i jeszcze chcę go sobie przemyśleć, zanim popełnię jakąś recenzję :mrgreen:
LLyann napisał(a):6)Ogólnie dłużyzny, piosenki wciśnięte na siłę...
Niestety, muszę przyznać rację - piosenki albo nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia i mam do nich obojętny stosunek (więc ich nie pamiętam), albo dały się we znaki jako przydługie, a jednocześnie zbytnio popychały akcję naprzód (trochę za wiele się dzieje), i tych nie pamiętam z premedytacją, jeśli można tak powiedzieć :|.
2)Zły Villan – nie ma ani dobrego dizajnu, ani charyzmy ani motywacji. Gdzie mu tam do Scara czy do Frolla (którego motywacje i działania przerażają mnie nawet teraz, a mam ponad dwadzieścia lat). Przyznaję, jest ładny motyw z jego żywym cieniem, ale jak na disnejowskiego złoczyńcę to za mało. A scena śmierci – nudaaaa....Zero emocji. Np. oglądając po raz setny Śnieżkę, znaną na pamięć, przeżywam o wiele większe emocje, gdy czarownica spada w przepaść.
Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że te cienie i straszydła projektował Tim Burton, skojarzenia z Miasteczkiem Halloween były dla mnie aż zbyt wyraźne. Nie uznaję tego jednak za wadę, bo to przynajmniej ciekawe udziwnienie dla postaci, która wygląda jak Hades, a mówi chwilami niczym Skaza, tylko przeniesiony na Haiti (całe to voodoo :roll:)
Ogólnie w całym filmie bez przerwy widziałem podobieństwa.... ba, wręcz kopie wielu, bardzo wielu postaci z innych disneyowskich animacji. Gdyby jeszcze fabuła była tak przedrukowana, film traciłby bardzo wiele w moich oczach. Teraz może nie jest tak błyskotliwa jak pomysły Lassetera i spółki, ale jednak trzyma jakiś poziom.
4)Naveen – co za kretyn! (...) Facet może być bawidamkiem, nierobem i utracjuszem bo i tak jest twoim księciem z bajki? Tego będziemy uczyć dziewczynki? I nie, nie uwierzę, że dniu w żabiej skórze przeszedł przemianę, a jeśli Tiana w to wierzy to jest niezłą kretynką. Daje im cztery miesiące do rozwodu. :twisted:
Głos księcia (w polskiej wersji językowej) był tak namolnie podobny do Gastona, że nie mogłem się do niego nastawić pozytywnie. W powyższej wypowiedzi jednak widzę, że tak powiem, nutkę feminizmu :wink: (bez urazy).
Piszesz, że tak nagła odmiana jest niemożliwa, nawet przy tak niespotykanych okolicznościach, jak przemiana w żabę. Od razu jednak przychodzą do głowy wyjątki (trudno je nazwać regułą, ale są takie przypadki), gdy facet (taki właśnie rozpieszczony hulaka) zmienia się nie do poznania przy nieco bardziej przyziemnych wydarzeniach, jak fakt (nagłego) zostania ojcem :roll:. Mniemam, że dla wielu zaskoczonych tatusiów jest to równie szokujące jak zobaczenie żaby w lustrze :wink:.
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez lis22 » So mar 06, 2010 12:18 am

Aleście się uczepili tych piosenek ... moim zdaniem są świetne ( zwłaszcza w wersji oryginalnej ),mają w sobie to " coś " i świetnie budują klimat tamtych czasów - a grający na trąbce aligator to strzał w 10-tkę i świetny pretekst do tego aby włączyć ten instrument do repertuaru ;)
Jedynym utworem który mógłbym uznać za nieco nużący był " Friends on the Other Side ' - ale jego oprawa była na tyle " nieziemska " ;) że mu daruję ;)

Zły Villan – nie ma ani dobrego dizajnu, ani charyzmy ani motywacji.


Ja widzę tu pewne podobieństwa do Jafara ;)
a co do motywacji,chciał być bogaty i tyle ;) - wielu czarnym charakterom właśnie na tym zależy / nie koniecznie w animacjach / - a co do porównań; Skaza chciał mieć władzę a Frollo,Cygankę - tak więc aż tak bardzo istotnych różnic nie widzę ;)

Świetlik. Dajcie mi proszę Raid, co zabija owady na śmierć, a zaoszczędzę wielu ludziom jego wk......cej obecności na ekranie. Przyznaję dawno już nie przeżywałam takich katuszy. Chyba jedna z gorszych postaci disneya ever!!


Mnie się tam Rey podobał,a przynajmniej nie przeszkadzał,a jego miłość była naprawdę piękna - zresztą,Ewangelina dla każdego bohatera symbolizowała co innego

Naveen – co za kretyn!


Postać księcia jest świetna,zwłaszcza w oryginale - a co do jego przemiany,u Disneya było już trochę takich transformacji: Bestia / choć tu minęło o wiele więcej czasu /,Meg,Kenai / o ile dobrze pamiętam imię /,itp.

przez pół dnia po seansie zastanawiałam się jakie przesłanie ma nieść ten film?


Przesłanie może być takie że nie warto być ani zbyt przyziemnym / pracoholiczka Tiana nie wierząca w magię spełniających się życzeń /, ani zbytnim luzakiem / Naveen / - najlepiej ,żeby obie cechy były w równowadze ;)
przesłaniem mogą być też słowa śpiewane przez Mamę Oddie: " spójrz głębiej ".

Scena polowania na żaby, która przekreśla w moich oczach cały film.


Moim zdaniem scena ta,oprócz aspektu komicznego miała pokazać nam że bohaterowie mimo różnic mogą ze sobą współpracować - poza tym,dzieciakom bardzo się spodobała ;)

Dodam jeszcze że mi się film bardzo podobał i osobiście dostałem to,na co czekałem a końcówka filmu sprawiła że poczułem się tak,jakbym był znowu młodszy o te 15 lat :P
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez mrówka » So mar 06, 2010 9:28 pm

Możecie mnie zlinczować, ale nie przepadam za ,,Bambim". W dzieciństwie bardzo lubiłam tę bajkę, ale ostatnio obejrzałam ją ponownie, po latach i stwierdziłam, że w ogóle do mnie nie przemawia- jest zbyt statyczna i kolorystyka pozostawia wiele do życzenia. Nie uważam tej bajki za nieudaną, bo to początki, klasyka, bez której nie byłoby wielkiej chwały, natomiast z czystym sumieniem za niewypał mogę uznać ,,Planetę Skarbów"(rzecz gustu, ale mi ten kosmiczny klimat zdecydowanie działa na nerwy).
Nie wypowiadam się na temat sequeli, bo chyba nie muszę, a wylewałabym żale do rana! Ale o jednym muszę powiedzieć, bo nie wytrzymam- ,,Dzwonnik z Notre Dame II"- litości, co to ma być, to najgorszy chłam, jaki w życiu widziałam! :evil:
¿Qué será? Quiero saber
Pronto, ¿qué será? Quiero saber
Con emoción ya mi sueño quiero ver
Mi corazón quiere ya saber
Avatar użytkownika
mrówka
 
Posty: 11
Dołączył(a): N lut 14, 2010 9:40 pm
Lokalizacja: Poznań
Imię: Joasia
GG: 202696

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Tiana » N mar 07, 2010 3:02 pm

Z sequeli za to nie cierpię Pocahontas 2.Jak 1 kocham to 2 nienawidzę i nie pojmuję dlaczego wybrała Rolfa.I co z tego że fakty historyczne?W 1 tez się ich nie trzymali.Nie lubię też Rodzinki Robinsonów,Kurczaka Małego...
Planety Skarbów strasznie długo nie widziałam więc nie dodaję.Kiedyś nie przepadałam za Dzwonnikiem.Teraz ten film uwielbiam.W ciągu kilku lat gust się zmienia :)
Co do przemiany Naveena - wierzę w nią.Zresztą jak ktoś wspomniał takie przypadki się zdarzają.Chodźby Bestia...Znów się do mojego ulubionego filmu nawiązuje :D
Ostatnio edytowano N sie 08, 2010 8:31 pm przez Tiana, łącznie edytowano 1 raz
'-Ty jestes..
* Przerazajacy! Sliczny?
-Tyci!
* No jasne! Bo jestem formatu kieszonkowego, gdybym byl normalnej wielkosci twoja krowa zdechlaby ze strachu.. siad Beczka!' - Mulan
Avatar użytkownika
Tiana
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz gru 31, 2009 6:25 pm
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez LLyann » Pn mar 08, 2010 3:52 pm

Witam po weekendzie!
Przeczytałam i przemyślałam Wasze argumenty, z niektórymi jestem w stanie się zgodzić, być może zatem ta dyskusja powinna toczyć się w temacie „Księżniczka...”.
Przez cały dzień dzisiejszy analizuję swoją niechęć do tego filmu, ale nie potrafię jej uzasadnić bardziej racjonalnie, niż już to zrobiłam. Po prostu „nie bo nie” i tyle (wiem, to nie są żadne argumenty).


Mnie się tam Rey podobał,a przynajmniej nie przeszkadzał,a jego miłość była naprawdę piękna - zresztą,Ewangelina dla każdego bohatera symbolizowała co innego

Nie spieram się, są gusta i guściki ;-) Ja sama byłam zaskoczona przeglądając temat „najbardziej nieudana postać” (czy jakoś tak) ilu moich ulubieńców się tam znalazło.
Dla mnie osobiście obecność Reya była niesłychanie denerwująca i męcząca, i naprawdę bardzo popsuła mi ten film.


Moim zdaniem scena ta,oprócz aspektu komicznego miała pokazać nam że bohaterowie mimo różnic mogą ze sobą współpracować - poza tym,dzieciakom bardzo się spodobała


Jasne, że dzieciakom się spodobała. Dziecięciem będąc też uwielbiałam takie Efekty Komiczne, zwłaszcza w wykonaniu Toma i Jerrego. Teraz niekoniecznie mnie to śmieszy ;-) OK, idąc na film animowany, dla DZIECI, nie należy spodziewac się Siódmej Pieczęci, ale myślałam że humor typu "patelnią przez gębę" wyszedł już z mody...

Piszesz, że tak nagła odmiana jest niemożliwa, nawet przy tak niespotykanych okolicznościach, jak przemiana w żabę. Od razu jednak przychodzą do głowy wyjątki (trudno je nazwać regułą, ale są takie przypadki), gdy facet (taki właśnie rozpieszczony hulaka) zmienia się nie do poznania przy nieco bardziej przyziemnych wydarzeniach, jak fakt (nagłego) zostania ojcem . Mniemam, że dla wielu zaskoczonych tatusiów jest to równie szokujące jak zobaczenie żaby w lustrze .


Przyznaję rację. Ten argument do mnie trafia - sama znam gościa, który stał się Panem Odpowiedzialnym (brawa dla niego!), ale znam tez takiego który przez pięć lat nawet nie zainteresował się jak na imię ma jego syn. Nie generalizujmy więc.
A że Naveena nie znoszę organicznie, to dla zasady będę się upierać, że nie mógł zmienić się na lepsze ;-)

Głos księcia (w polskiej wersji językowej) był tak namolnie podobny do Gastona, że nie mogłem się do niego nastawić pozytywnie. W powyższej wypowiedzi jednak widzę, że tak powiem, nutkę feminizmu (bez urazy)


Właśnie, zastanawiam się czemu tak bardzo nie cierpię Naveena? Po prostu facet wywołuje u mnie odruch „scyzoryka w kieszeni”, i nie bardzo umiem to uzasadnić. Być może chodzi tutaj o głos, sposób narysowania postaci, czy jakąś inną subtelność z której nie do końca zdaję sobie sprawę. Charakter pewnie też ma na to wpływ, chociaż nie aż tak wielki jak bym chciała. Przyznaję, mam wielką słabość do Kuzko z Nowych Szat Króla, który jest takim samym bubkiem i głąbem (początkowo).

Dodam jeszcze że mi się film bardzo podobał i osobiście dostałem to,na co czekałem a końcówka filmu sprawiła że poczułem się tak,jakbym był znowu młodszy o te 15 lat


Szczerze zazdroszczę, naprawdę. Idąc do kina też miałam nadzieję, że trochę odmłodnieję, no, niestety nie wyszło :( (może tu jest źródło mojej frustracji? LOL).
Film ma wszystko co powinien mieć „dobry stary Disney” – księżniczkę, księcia, czarny charakter (ehem), niby chwytliwe piosenki i porywającą miejscami animację, ale dla mnie to jakoś nie gra. Te wszystkie składowe elementy nie tworzą udanej całości.
Być może potraktowałam go trochę za ostro na samym początku, ale jak dla mnie to nie jest dobry film (może nie najgorszy w historii wytwórni, ale zdecydowanie niedobry). Może oglądając go po raz kolejny wyłowiłabym te smaczki o których piszecie, ale na tę chwilę żal mi czasu i pieniędzy.
Uwaga: To potwierdzenie dostarczenia wiadomości oznacza tylko, ze wiadomość została wyświetlona na komputerze adresata. Nie ma żadnej gwarancji, ze treść tej wiadomości została przeczytana lub zrozumiana
Avatar użytkownika
LLyann
 
Posty: 31
Dołączył(a): Cz mar 04, 2010 6:34 pm
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Maciek! » Pn sty 24, 2011 2:23 pm

To może temat odświeżę bo ponarzekać zawsze najfajniej ;)

mrówka napisał(a):Możecie mnie zlinczować, ale nie przepadam za ,,Bambim". W dzieciństwie bardzo lubiłam tę bajkę, ale ostatnio obejrzałam ją ponownie, po latach i stwierdziłam, że w ogóle do mnie nie przemawia- jest zbyt statyczna i kolorystyka pozostawia wiele do życzenia


Zgodzę się. Uważam, że Bambi to świetny film od strony „artystycznej” – wiele scen ma naprawdę wyśmienity klimat i atmosferę... ale treściowo jakoś do mnie nie po latach nie trafia i nudzi troszeczkę. No i każdy kto mnie wie, że wrażliwy jestem na rzeczy wywołujące przysłowiowe „Oooooo... jakie to milusie!” , a jednocześnie „Bambi” to film o którym mogę szczerze powiedzieć, że jest wręcz przesłodzony!

Trochę inaczej ze „Śnieżką”. Uwielbiam ten film, ale jednocześnie przyznaję, że ogląda mi się doprze poprzez (siłą rzeczy) towarzyszące poczucie, że ogląda się dzieło będące nie tylko pierwszym pełnym metrażem Disneya, ale i pierwszą tego typu produkcją w historii – Przepraszam jeśli komuś te porównanie wyda się nie trafione, ale to trochę jak z Egipskimi Piramidami. Jest zachwyt, ale nie dla tego, że mi się te budowle same w sobie podobają, co z fascynacji, że ludzie zdołali to zrobili mając bardzo prymitywną jak na swoje czasy technologie (pomijam, teorie, że to kosmici zbudowali i tym podobne). Oczywiście „Śnieżka” ma więcej niż piękną plastykę do zaoferowania, gdyż uważam, że po latach krasnale są dalej zabawne, a Królowa zieje mrokiem... jedna z punktu widzenia dzisiejszych standardów ten film nie trzyma się ani trochę od strony fabularnej, ani jeśli o postać głównej bohaterki chodzi (nie mówiąc już o księciu którego rola jest po prostu symboliczna)

Podobnie jest z „Kopciuszkiem” i „Śpiącą Królewną” – to filmy które moim zdaniem wyglądają po prostu przepięknie, same tła rażą unikatowym, baśniowym klimatem, nie mówiąc już, że oba posiadają naprawdę świetnie wykreowany czarny charakter, budzący u widza niepokój samą obecnością (ironicznie w obu przypadkach podkłada głos ta sama aktorka) Niestety scenariuszowo, nie licząc ze dwóch zabawniejszych momentów, prezentują się dosyć ubogo, a i główne bohaterki rażą brakiem jakiejś konkretniejszej osobowości (Są zakochane. Kropka), co tym bardziej razi jak się je zestawi z późniejszymi Bellami, Tianami, Mulan, Dżasminą, Esmeraldą czy Arielką.
Z drugiej strony sztywniackość charakteru, mógłbym zarzucić też Pocahontas ale u niej razi to bardziej z wyniku kontrastu z innymi postaciami - Zawsze uważałem za złe decyzje dawać bohaterowi na dzieńdobry zabawnego, komicznego pomagiera, który przysłowiowo "kradnie cały show" swoimi popisami, przez co gdy oglądałem będąc młodszy np. Alladyn wydawał mi się mało interesującą postacią, bo bardziej skupiałem się na tym co robilł Abu (i później Dżin), a dziś gdy patrzę na ten film o wiele starszy mogę w spokoju docenić świetną postać jaką był Alladyn, zaś Abu wydaje mi się momentami wręcz drażniący. Mam dziwnie odzcucie, że twórcy filmu uznali, że ich bohater nie jest wystarczająco ciekawy by zainteresować widza, więc dorzucili mu głupiutkie zwierzątko by oglądał z uwagą... Co moim zdaniem mija się z celem, gdyż główny bohater powinen być sam w sobie na tyle ciekawy by zaintrygować widza bez potrzeby tego typów dodaków. Za to chwalę "Księżniczkę i żabę", gdzie udało się obyć bez tego typu cerygieli, a "zabawne, gadające zwierzęta" dochodzą dopiero, gdy już film trwa dobre pół godzinny.
Takie tam moje gderanie od strony technicznej, które w jakimś wielkim stopniu nie psuje mojej opinii o tych filmach jako o wspaniałych klasykach, a poprostu są to rzeczy które mam nadzieje, że twórcy będą unikać w przyszłości (bądź uważać z nimi w każdym bądź razie).

P.S.
Tak, też uważam, że "Planeta Skarbów" była do bani. NUUUUUUUUDNA i wolałbym szczerze normalniejszą adaptacje...
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Lila » Pn sty 24, 2011 10:12 pm

Nie napisze o najgorszym według mnie filmie Disneya, ale chciałabym troszkę ponarzekać nad niektórymi drażniącymi mnie sprawami w moich ulubionych animacjach.

Na początek napiszę o Śpiącej Królewnie - oczywiście uwielbiam tą bajkę, jest przecudowna, ale...według mnie troszkę za straszna jak na film skierowany głownie do dzieci. Mam 15 lat, a sama się boję momentu gdy Aurora zahipnotyzowana (?) przez Diaboline idzie po schodach do wrzeciona. Zwłaszcza ta muzyka jest przerażająca, brr! Może to dobrze, że film wywołuje u mnie takie emocję, ale wolałabym spodziewać się takich reakcji po thrillerze a nie bajce. Ogólnie mam wrażenie, że twórcy chcieli przekonać chłopców iż nie jest to kolejna dziewczyńska produkcja Disneya z księżniczką w roli głównej :roll: . Mnóstwo tam akcji z ucieczką Filipa przed Diaboliną i walką ze smokiem. Przez cały czas trwania tych momentów nie mogłam opanować myśli kiedy w końcu skończy się ta "akcja"? Po za tym bajkę ubóstwiam, no ale nie o tym temat :) .

Kolejną bajką, o której napiszę jest...Aladyn. Uważam że 3/4 filmu jest cudowne, ale mam smutne wrażenie, że gdzieś w środku filmu, po piosence A Whole New World (uwielbiam :D) bajka staję się troszkę banalna, typowa. Cała ta kłótnia Aladyna z Dżinem, Abu i Dywanem razem wziętych była jakaś taka na siłę, żeby tylko główny bohater był sam z wrogiem przez pewien czas, i żeby miał za co przepraszać. Dżin miał prawo być zły, ale ta reszta...Poza tym, żarty jakby nagle przestały mnie śmieszyć, może dlatego że było tam więcej Jago, który mnie irytuję. Rozwiązanie wszystkich problemów też stało się jakby nagle, od ręki.

Na koniec dodam krótką wzmiankę o Bambim. Może ja się zwyczajnie nie znam, ale dla mnie ten film był za słodki, nawet jak dla mnie. Uważam, że to bajka raczej dla najmłodszych.
Avatar użytkownika
Lila
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 19, 2010 4:10 pm
Imię: Paulina
GG: 23162456

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez LLyann » Wt sty 25, 2011 5:02 pm

No popatrz, a u mnie Planeta...jest nie do ruszenia w moim prywatnym top-five odkąd się ukazała. Wielbię ją za steam-punkowy klimat! Uwielbiam za Jima, Silvera, Doppera i Amelię. Jedyne. Co mi się nie do końca podoba, to infantylny dizajn zuych kosmitów.
Mogę oglądać ten film zawsze i wszędzie, i dotychczas mi się nie znudził...
Drugim filmem nie do ruszenia jest Śnieżka. Po części z tych powodów, o których pisał Maciek! (podoba mi się porównanie do piramid), po części naprawdę lubię ten film, i ostatnia sprawa – moi Dziadkowie już dawno nie żyją, więc nie mogę o to zapytać, ale lubię sobie wyobrażać, ze jako młodzi ludzie oglądali ten film przed wojną. W latach 60 oglądał Śnieżkę mój Tata. W latach 80 widziałam ją ja. Być może kiedyś moje przyszłe dziecko (którego nawet nie mam w planach) również obejrzy i zachwyci się Śnieżką. Podoba mi się, ze ten film jest wspólnym doświadczeniem dla tak różnych pokoleń...

A żeby trzymać się tematu – może nie najbardziej nieudany, ale najbardziej ZNIENAWIDZONY film Disneya to dla mnie Taran i Czarodziejski Kocioł.
Wiem, nie jestem obiektywna, piszę z pozycji osoby uwielbiającej tę serię książek. Sam film oglądałam przeszło tydzień – po prostu nie byłam w stanie znieść więcej niż 10-15 minut dziennie. Rozbiłam nawet kubek, rzucając nim w wściekłości o ziemię (tak, mam skłonności do takich furiackich zachowań).
Wszystkie postaci zostały zgwałcone i ograbione z charakteru, zgodne z pierwowzorem zostały im tylko imiona. :evil:
Wszystkie wątki zostały bezmyślnie poszatkowane. Przycięte i zlepione na chybił-trafił (ale to też dobrze. Naprawdę nie chciałabym oglądać Achren czy Ellydira w TEJ interpretacji. Wystarczy, że patrzyłam co zrobili Eilonwy! I Doliemu! A za masakrę na Fflewddurze Fflamie, niech będą przeklęci do dziewiątego pokolenia!!! :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: !!!!
Ok., muszę wyluzować i trochę uspokoić. Po prostu ten temat działa na mnie jak płachta na byka.
Gdyby się okazało, ze ktoś tutaj zna te książki i chciałby porozmawiać, to będę zachwycona...

Ach, jeszcze jeden film, który ostatnio niesamowicie mnie drażni to Piękna i Bestia. Kiedy zaczynam go oglądać, z gardła wydobywa mi się warkot, a na usta cisną najgorsze wyzwiska, zarówno pod adresem Belki jak i Bestyi.
No cóż, jestem dziwna, wiem.
Uwaga: To potwierdzenie dostarczenia wiadomości oznacza tylko, ze wiadomość została wyświetlona na komputerze adresata. Nie ma żadnej gwarancji, ze treść tej wiadomości została przeczytana lub zrozumiana
Avatar użytkownika
LLyann
 
Posty: 31
Dołączył(a): Cz mar 04, 2010 6:34 pm
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez Mędrek1937 » So cze 25, 2011 7:06 am

Najbardziej nieudana... Kurczak Mały. Kompletna beznadzieja. Następnie jest Rogate Ranczo.

I nie myślcie, że to jest koniec. Trochę ponarzekam

Na początek Pocahontas. Nie widze w tym filmie nic złego. Od początku jest w moim top10 i jest jednym z tych "narkotyków", które po porostu muszę obejrzec co jakiś czas bo nie wyrobie.

Krytykowaliście również Planetę Skarbów. Ja uważam, że to świetny film. Jeden z najlepszych powstałych w studio i drugi najlepszy od Rona Muskera i Johna Clemensa. Posiada ten sam klimat co powieśc Stevensona mimo tego, że akcja rozgrywa się... w dalekiej odległości. Arcydzieło.

Dzwonnik z Notre Dame to też klasyka. Trzecie miejsce w moim rankingu. Dlaczego? Za klimat. Francja elegancja jak to się mówi. Film ma wspaniałą muzykę, wspaniałe sceny (chocby w kościele), jak i postaci (Esmeralda). Gargulce mnie już nie śmieszą, ale mi w ogóle nie przeszkadzają. Myślę, że to dlatego, że jest we mnie to poczucie iż są one wytworem wyobraźni Quasimoda. On przecież musiał się jakoś rozweselac, pocieszyc, tacy przyjaciele byli mu potrzebni. Jedyne to czego mogę się przyczepic to nadmiar komputera i jeden bezsensowny najazd kamerą na Pałac Sprawiedliwości, ale to niweluje fakt, że Dzwonnik był pierwszym obejrzanym przeze mnie filmem Disneya.

Ktoś jeszcze poruszył Lisa i Psa oraz Wielkiego Mysiego detektywa. Powiem tylko, że oba oglądałem z zapartym tchem i na pewno nie zaliczę ich do najgorszych.

Śnieżka jest moją drugą fascynacją i zawsze się zachwycam, kiedy oglądam ten film i nie ma to nic wspólnego z tym, że film jest pierwszym długim metrażem Disneya.

Poruszyliście też Piękną i Bestię. I mam tu zarzuty szczególnie do Retlawa, bo napisał, że Piękna to film przeciętny. Skoro tak, to powiedz mi czemu jest jednym klasykiem nominowanym do oscara w kategorii najlepszy film? Czemu jest pierwszym takim filmem? Czemu ma największą liczbę nominaci i największą listę nagród w śród filmów Disneya? Czemu ma najlepsze recenzję, ze wszystkich filmów po śmierci Walta? Czemu wielu koronuje go jako najlepszą animację wszechczasów ( gdzie nie spojrzysz tak Piękna i Bestia)? Czemu okazał się sukcesem kasowym i wreszcie czemu do cholery ma tak wiieeeeeeeeeeeeeele milionów fanów na całym świecie? Ten film jest doskonały pod każdym względem. Jak tego nie zobaczycie, to oznacza, że albo nie macie w sercu pokory i miłości, albo oglądaliście film na (przepraszam za wyrażenie) "odwal się", albo po prostu jesteście głusi.
Jupiter jeszcze dodał/ała, że film ma kiepskie piosenki. Nie rozumiem jak można siedzic obojętnie wobec tego:
Be our guest! Be our guest!
Our command is your request
It's been years since we've had anybody here
And we're obsessed
With your meal, with your ease
Yes, indeed, we aim to please
While the candlelight's still glowing
Let us help you, We'll keep going
Course by course, one by one
'Til you shout, "Enough! I'm done!"
Then we'll sing you off to sleep as you digest
Tonight you'll prop your feet up
But for now, let's eat up
Be our guest!
Be our guest!
Be our guest!
Please, be our guest!


Atlantydę nawet lubię, nie wiem jak z Dinozaurem, bo oglądałem ten film dawno. Pamiętam tylko, że mi się podobał i...jak to się mówi... mroził mi krew w żyłach? Bambiego wprost kocham. Lubiłem go jako dziecko, ale jako starszy zauważyłem tam dopiero coś więcej. Pamiętam ten wieczór, kiedy oglądałem go tak zachwycony na komputerze... a następnego dnia trzeba było iśc do szkoły. Księżniczkę i żabę również lubię.

No to zabierzmy się za moje typy. Oprócz Kurczaka i Rancza mam problemy z tymi:
Pinokio- strasznie go lubiłem (ile miałem lat, chyba 8), ale teraz jakiś taki nudnawy. Ale za najgorszy go nie uznam, może jeden z gorszych, ale raczej nie
Alicja w Krainie Czarów- oglądałem ten film raz i tak jakoś specjalnie mnie nie przekonał. Nigdy przedtem, ani potem nie odczuwałem nic do tych przygód Alicji. Ale pewny nie jestem, bo tak jak już napisałem, oglądałem go raz i do tego dawno.
Zakochany Kundel- nudny. Podczas ostatniego seansu nie dotrwałem do końca i wyłączyłem po piosencę "Bella Note".
Miecz w Kamieniu- nie specjalnie mnie ten film interesował. Kiepska animacja, historia. Ostatnio dałem mu szanse, ale nie przekonał mnie. Jak dla mnie jeden z gorszych
Robin Hood i Aryskotraci- nudne i bez żadnych takich "smaczków", które lubię. Robin wydaje mi się taki jakby niedokończony, a Aryskotraci... lepsi ale nic specjalnego. Obaj należą do tych gorszych
Taran i Magiczny Kocioł- jak ja bym chciał, żeby zrobili ten film na nowo. To świetna historia do nakręcenia i przy odpowiednim podejściu... Wtedy twórcy nie przejmowali się za bardzo co robią, bo byli tak zafascynowani tym "innym" Disneyem, że myśleli "To na pewno się sprzeda". Napewno jeden z najgorszych.
Oliver i Spółka- nie interesował mnie. Kanciasta animacja, wolna, nie ciekawa akcja. Słaszy
Król Lew- może nie jest z tych gorszych,ale jest wg mnie tak przeceniany, że to oczernia go w moich oczach. Nie posiada wielu aspektów, na które ja zwracam uwagę, kiedy oglądam film animowany. Śmierdzi od niego komerchą. Może nie aż tak, jak chocby od "Gdzie jest Nemo", ale śmierdzi.
Gdzie jest Nemo?- film, który przez długi czas był najbardziej kasowym przebojem Pixara, za niego dostali pierwszego oscara "dla filmu animowanego", jest bardzo popularny, a jednak tak beznadziejny. Historie się nawet mile ogląda, ale nie ma w sobie nic tak interesującego. Kiepscy bohaterowie, muzyki jakby w ogóle nie było. Najgorszy film Pixara jak na razie.
O Kurczaku i Ranczu nie mam już nic do powiedzenia. Rodzinkę lubię, Pioruna też (jakoś znoszę tego chomika). Reszta filmów które nie wymieniłem jest rewelacyjna, bądź bardzo dobra. Kilka arcydzieł.
Obrazek
Jak po nocy świt, jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest
Avatar użytkownika
Mędrek1937
 
Posty: 402
Dołączył(a): Pn sie 31, 2009 3:37 pm
Lokalizacja: Krzczonów
Imię: Bartek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez adamek15 » N lip 03, 2011 3:55 pm

Mógłby ktoś wypisać wszystkie bajki disneyowskie wydane w serii płyt pt: "złota kolekcja"
adamek15
 
Posty: 41
Dołączył(a): N maja 01, 2011 2:18 pm
Imię: adam
GG: 22969762

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez Szympi » Pn lip 04, 2011 1:18 pm

Najbardziej nieudane... Na pewno nie dam do tej kategorii "Pocahontas", to moim zdaniem jeden z lepszych filmów, jest u mnie w rankingu na drugim miejscu, zaraz po Królu Lwie. To bardzo wzruszająca opowieść i pouczająca, na prawdę - cudo, a zwłaszcza zakończenie.
Planety skarbów ani Tarana nie oglądałem. Jakoś nie miałem okazji, ale sądzę (po zwiastunach), że Taran nie był najlepszy. Ale nie wiem - nie oglądałem.
Pinokio - mam do niego ogromny sentyment. Sama postać jest bardzo urocza. To jeden film z mojego dzieciństwa, zawsze jak szedłem na spacer z mamą to podśpiewywałem "na sznurku nikt nie trzyma mnie".
Nie rozumiem twojej niechęci do Króla Lwa... Ale nie będę się już czepiał, bo nie chce cię kłócić. Umówmy się, że każdy film Disneya jest wspaniały...
Ale przejdźmy wreszcie do tematu. Najbardziej nieudane? Na pewno będzie to:
Dumbo - strasznie nudny i sztywny. Fabuła jest nijaka. Mogli to nadrobić klimatem, ale nie zrobili tego. Jak dla mnie porażka.
Aryskotraci - tak samo co wyżej.
Lis i pies - j.w
Stare filmy są fajne, ale jakoś wolę te od Małej Syrenki wzwyż. Te starsze są strasznie nudne. Chociaż Królewna śnieżka jest dobra. Śpiąca królewna też.
Miecz w Kamieniu - uch, teraz mam mieszane uczucia. Jak go oglądałem, to myślałem, że powrócę do dzieciństwa, ale prawda była inna. Jak byłem mały to miałem tą bajkę tylko po angielsku, i zawsze jak ją włączałem, to myślałem, że będzie po polsku... myliłem się, a jak teraz ją obejrzałem ponownie po polsku, to coś mnie od tego odpycha. A sam główny bohater ma podobny dubbing do Harry'ego Pottera z Kamienia Filozoficznego ;).
Spójrz na gwiazdy. To z nich patrzą na nas wszyscy władcy z przeszłości. Jeśli będziesz samotny, nie zapomnij, że ci królowie pośpieszą ci z pomocą. I ja także.
Avatar użytkownika
Szympi
 
Posty: 66
Dołączył(a): N cze 05, 2011 3:47 pm
Lokalizacja: Dolnośląśkie - więcej na PW
Imię: Szymon
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez mat1510 » Pn lip 04, 2011 4:06 pm

Tu masz link do tytułów ze złotej kolekcji:
http://en.wikipedia.org/wiki/Walt_Disne ... Collection

Choć nie mam pewności czy tak naprawdę o to ci chodziło.
mat1510
 
Posty: 88
Dołączył(a): So mar 19, 2011 4:24 pm
Imię: Mateusz
GG: 7494291

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez Scarpomaniak » Pn lip 04, 2011 4:13 pm

To nie oto chodziło. Oto lista!
Jeden z ostatnich wojowników na polu popularyzacji komiksów Disneya w Polsce.
Prowadzi bloga Kacza Agencja Informacyjna, w którym informuje o komiksach Disneya wydawanych w Polsce i na świecie.
Ma nadzieję, że nastaną lepsze czasy dla komiksów Disneya.
Avatar użytkownika
Scarpomaniak
Pan tłumacz
 
Posty: 2473
Dołączył(a): Pn mar 23, 2009 2:48 pm
Lokalizacja: Polska
Imię: Radosław
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya

Postprzez Szympi » Pn lip 04, 2011 4:32 pm

Nie jestem modem, ale... trzymajmy się tematu, bo nienawidzę offtopu (bo jestem adminem na mojej stronie...).
Sequele są beznadziejne. Zwłaszcza Pocahontas 2 wszystko sobie zaprzecza, nienawidzę tego filmu... I boli mnie, że Edyta Górniak i Małgorzata Foremniak nie przedstawiają bohaterki. I w ogóle animacja jest dziwna.
Spójrz na gwiazdy. To z nich patrzą na nas wszyscy władcy z przeszłości. Jeśli będziesz samotny, nie zapomnij, że ci królowie pośpieszą ci z pomocą. I ja także.
Avatar użytkownika
Szympi
 
Posty: 66
Dołączył(a): N cze 05, 2011 3:47 pm
Lokalizacja: Dolnośląśkie - więcej na PW
Imię: Szymon
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron