Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez robinkate » Śr sty 06, 2010 8:57 pm

Też nie przepadam za Bambim i Śnieżką, ale faktycznie...przecież to był dopiero początek ciężkiej drogi, wypracowanie w pocie czoła tych kresek nie było wcale takie proste...honor trzeba oddać, że przynajmniej "Śnieżka" jest narysowana jak ulał :)

Temat dosyć kontrowersyjny...,ale ja zdecydowanie powiem, że moim zdaniem najgorszą produkcją Disney'a jest "Zakochany kundel".Taka jest moja opinia.
Avatar użytkownika
robinkate
 
Posty: 32
Dołączył(a): Śr sty 06, 2010 8:28 pm
Lokalizacja: The First Capital of Poland :)
Imię: Kasia
GG: 2049740

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez jupix » Cz sty 07, 2010 5:03 pm

Nie podoba ci się Śnieżka, Bambi i Zakochany kundel?
Grabisz sobie synu! Już na dzień dobry!
A moim zdaniem zdecydowanie najgorszym filmem (oprócz sequeli) jest Rogate Ranczo (choć jest w nim kilka dobrych rzeczy).
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez robinkate » Cz sty 07, 2010 7:18 pm

Bambi jest za "słodki" jak dla mnie. Śnieżka jest w porządku, jedynie w porównaniu z nowszymi filmami wypada blado. A "Zakochany kundel"...hmm...nigdy jakoś nie polubiłam tej bajki xD
Avatar użytkownika
robinkate
 
Posty: 32
Dołączył(a): Śr sty 06, 2010 8:28 pm
Lokalizacja: The First Capital of Poland :)
Imię: Kasia
GG: 2049740

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez ICspotsM » Pt sty 08, 2010 12:17 am

Kiepska przeróbka "Henny Penny" czyli Chicken Little. Długo musiałbym wyliczać wszystkie elementy, które w nim nie wyszły....

Teraz pewnie podpadnę połowie tutejszych forumowiczów, ponieważ chciałbym podjąć dyskusję nad wielbionym przez wszystkich filmem "Piękna i Bestia.
Nie mam zamiaru twierdzić, że jest to kiepski film, jednakże nie rozumiem co jest w nim takiego cudownego. Abstrahując animację, historia przedstawiona w filmie nie wyróżnia się bardziej od tej ze Śnieżki, Małej Syrenki czy Kopciuszka.. Miejscami jest mocno przerysowana, a zachowanie postaci mało prawdopodobne.
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Arcer » Pt sty 08, 2010 10:09 am

Nie porównywałbym "Pięknej i Bestii" do "Śnieżki" czy "Kopciuszka", ale do "Małej Syrenki" chyba można :-). Zwykle staram się nie stopniować filmów, które mi się w jakiś sposób podobały (oczywiście dotyczy to tylko disneyowskich produkcji), ale jednak "Piękna i Bestia" przewyższa (IMO) "Syrenkę" finezją techniczną. Mam tu na myśli szczególnie żyrandol w scenie tańca Belli z Bestią :wink:. To oczywiście drobiazg, ale dla mnie cenny - choć wyraźnie widać, że stworzony komputerowo, to przy mocach obliczeniowych ówczesnych komputerów naprawdę dobrze się prezentuje.

Równie dobrze można kwestionować jakość "Śpiącej Królewny" względem "Kopciuszka" - to raczej prywatne wrażenia decydują o porównywaniu tych w.w. filmów :-).

Zgodzę się natomiast co do mizerności "Kurczaka Małego". Film był raczej kiepski.
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1396
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez jupix » Pt sty 08, 2010 5:53 pm

Nie można porównywać filmu z 1937 z filmem z 1991 roku! Poza tym scena z żyrandolem nie jest drobiazgiem. Ludzie wręcz oszaleli widząc tak znakomitą animację, a muzyka w Pięknej i Bestii jest wprost genialna. Ja mam zawsze ciarki przy owej scenie i na końcu. Osobiście nie wielbię Małej Syrenki, ale bardzo ją cenie, bo przecież od niej zaczeły się piękne lata 90. A co Kurczaka Małego to wstyd mi trochę, że pod tytułem filmu widnieje napis Disney.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez ICspotsM » Pt sty 08, 2010 6:48 pm

ICspotsM napisał(a):Nie mam zamiaru twierdzić, że jest to kiepski film, jednakże nie rozumiem co jest w nim takiego cudownego. Abstrahując animację, historia przedstawiona w filmie nie wyróżnia się bardziej od tej ze Śnieżki, Małej Syrenki czy Kopciuszka.. Miejscami jest mocno przerysowana, a zachowanie postaci mało prawdopodobne.


Arcer napisał(a):Nie porównywałbym "Pięknej i Bestii" do "Śnieżki" czy "Kopciuszka", ale do "Małej Syrenki" chyba można :-). Zwykle staram się nie stopniować filmów, które mi się w jakiś sposób podobały (oczywiście dotyczy to tylko disneyowskich produkcji), ale jednak "Piękna i Bestia" przewyższa (IMO) "Syrenkę" finezją techniczną. Mam tu na myśli szczególnie żyrandol w scenie tańca Belli z Bestią :wink:. To oczywiście drobiazg, ale dla mnie cenny - choć wyraźnie widać, że stworzony komputerowo, to przy mocach obliczeniowych ówczesnych komputerów naprawdę dobrze się prezentuje.

Równie dobrze można kwestionować jakość "Śpiącej Królewny" względem "Kopciuszka" - to raczej prywatne wrażenia decydują o porównywaniu tych w.w. filmów :-).


jupix napisał(a):Nie można porównywać filmu z 1937 z filmem z 1991 roku! Poza tym scena z żyrandolem nie jest drobiazgiem. Ludzie wręcz oszaleli widząc tak znakomitą animację, a muzyka w Pięknej i Bestii jest wprost genialna. Ja mam zawsze ciarki przy owej scenie i na końcu.


Osobiście uważam, że podstawą każdego filmu jest historia... dalej wykonanie - w tym wypadku animacja. Moim zdaniem historia w tym filmie - w tym przede wszystkim postacie - jest bardzo naciągana...
Podkreślacie wspaniałą animację oraz genialną muzykę i nie mogę się nie zgodzić, że są to atrybuty filmy animowanego, który zasługuje na nominacje jak nie na samą nagrodę Akademii, lecz wątpię czy w kategorii Najlepszy Film. Do tego potrzeba czegoś więcej... jak trzymająca się całości historia.. pod tym względem "Piękna i Bestia" ma mnóstwo dziur.

Poza tym czemu nie można porównywać filmu z '37 z filmem z '91?
Odnoszę wrażenie, że większość osób udzielających się na tym forum wychodzi z założenia - lubię ten film = ten film jest dobry; nie lubię tego filmu = ten film jest kiepski. Odczucie względem filmu to nie to samo co jego ocena podparta argumentami.
Avatar użytkownika
ICspotsM
 
Posty: 92
Dołączył(a): Śr paź 28, 2009 8:18 am
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Jupiter » So sty 09, 2010 5:35 pm

Jestem w szoku przez uznanie Zakochanego Kundla słabym filmem, ale cóż...

Co do Pięknej i Bestii. To w tym filmie straaasznie nie podobają mi się piosenki (wyłączając tytułową) i kreacje służby jako przedmiotów. Strasznie mnie irytowały te świeczniki, zegarki itd. Sama historia bardzo mi się podoba, chociaż poznałem ją w teatrze, znacznie wcześniej przed zobaczeniem filmu.

Przeminęło z Wiatrem to też klasyka, Mimo że Vivien grała tam strasznie infantylnie to przeszła do historii. Gdyby ten film powstał teraz to zostałby zmieszany z błotem. Dlatego nie powinno się porównywać filmów powstałych w tak różnym okresie czasowym.
Avatar użytkownika
Jupiter
 
Posty: 108
Dołączył(a): Śr lip 25, 2007 1:43 pm

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez jupix » So sty 09, 2010 6:45 pm

ICspotsM napisał(a):Poza tym czemu nie można porównywać filmu z '37 z filmem z '91?

Dziś mało kto może zachwycić się chociażby Czarnoksiężnikiem z krainy Oz lub właśnie Przemineło z wiatrem. Jeszcze lepszy przykład. Mary Poppins to strasznie infantylny film, idealizujący USA. A jednak to ten film dostał najwięcej Oscarów w historii Disneya (6 statuetek). Ja należę do pokolenia lat 90. Wychowałem się na Pieknej i Bestii. Podejrzewam, że ci krytykujący ów arcydzieło wychowali się na Shreku. To jest bardzo przykre i obawiam się, że z tego powodu Księżniczka i żaba i kolejne KLASYCZNE filmy mogą się nie sprzedać.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez robinkate » N sty 10, 2010 12:21 pm

Właśnie dlatego się sprzedadzą! Po pierwsze: ludzie, którzy wychowali się na takich bajkach (np. i ja xD) chętniej pójdą na taką bajkę. A po drugie: i rodzice chętniej wyślą dzieci do kina na animacje, które znają, wiedzą ,że są dobre. :)

A tak nawiasem: dla mnie szokiem jest mówienie, że piosenki w "Pięknej i Bestii" były kiepskie O_o
Avatar użytkownika
robinkate
 
Posty: 32
Dołączył(a): Śr sty 06, 2010 8:28 pm
Lokalizacja: The First Capital of Poland :)
Imię: Kasia
GG: 2049740

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Semmko » N sty 10, 2010 10:41 pm

ICspotsM napisał(a):(...) zasługuje na nominacje jak nie na samą nagrodę Akademii, lecz wątpię czy w kategorii Najlepszy Film. Do tego potrzeba czegoś więcej... jak trzymająca się całości historia.. pod tym względem "Piękna i Bestia" ma mnóstwo dziur.

Piękną i Bestię miałem sposobność obejrzeć dwukrotnie – mniej więcej w połowie lat 90. w domu rodzinnym (pożyczone od znajomych kasety VHS; z dzisiejszej perspektywy to znak tamtych czasów) oraz dekadę później w liceum (w ramach pedagogicznych prób przezwyciężenia, a raczej rozpaczliwego sprostania, chaosu maturalnego; z tego powodu film zaprezentowano nam w wersji anglojęzycznej). Dało to stosunkowo duże możliwości porównawczo-interpretacyjne.

Nie pamiętałem zbyt wiele, zwłaszcza ze starszej odsłony. Znaczącą część wspomnień budują „wrażenia”, echo dawnych odczuć, specyficznie unikalne „wizje” (tzn. fragmenty pewnych ciągów zdarzeń, widziane z konkretnej perspektywy i trwale zapisane). Nowsza nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia, być może także ze względu na odrestaurowaną animację. Interesowało mnie raczej wyszukiwanie elementów, które zostały wykorzystane w Dzwonniku z Notre Dame. Żeby spróbować znaleźć argumenty, które tłumaczyłyby powszechny zachwyt tym filmem w czasie jego premiery, musiałbym raczej odwołać się zarówno do poprzedniej jego wersji, jak i do dawnego sposobu odbierania rzeczywistości.

Pojawiają się w moich myślach urywki Pięknej i Bestii, mroczniejsze niż te, z którymi miałem ostatnio do czynienia. Współczesna paleta plastikowych barw zastąpiła może skromniejsze, ale wypracowane i w konsekwencji dość wyrafinowane efekty starej animacji, która towarzyszyła najlepszej dotychczas serii klasyków wytwórni. Nie można też zbagatelizować kwestii osobistego sposobu interpretacji – zmienia się on z czasem, zwłaszcza gdy obficie zaspokaja się pragnienie kinowej eksploracji. Bywa, że wrażliwość na subtelności przekazu znacznie się zmniejsza.

„Najlepszy Film”? Przede wszystkim dlatego, że rysunkowy pełny metraż zyskał takie samo uznanie, jakim dotąd cieszyły się wyłącznie produkcje nie-animowane. Nie chodzi tylko o wrażenie czy spektakularność, ponieważ to stanowiło charakterystyczny element wszystkich tego rodzaju filmów co najmniej od 1937 roku, od Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków, ale o mentalne równouprawnienie w świadomości widzów. Kolejnym elementem jest treść, fabuła – można zaobserwować, iż Piękna i Bestia jest pozbawiona wszelkich elementów cwaniactwa, wieloznaczności wskazujących na właściwy jej sens osiągalny tylko z „dorosłej, przyziemnej perspektywy”. Jest tam jednak duch artyzmu, szczerości, a także pewnej naiwności, niejako kontrolowanej. Ważną rolę odgrywa samoświadomość – obraz ten jest tak skonstruowany, aby wywołać wrażenie dwóch jednoczesnych podróży: po przedstawianym, bajkowym świecie oraz po obszarze własnych myśli, własnej wyobraźni, fantazji, inteligencji. W obu przypadkach udział jest bezpośredni – poprzez poznawanie baśni oraz uświadamianie sobie faktycznych okoliczności, czasu i miejsca w jakim się jest, a przede wszystkim siebie samego. To tylko pewne przejawy, powinno być już jasne czego – disnejowskiego przesłania. Nie każdy klasyk je zawiera (Zakochany kundel czy Księga Dżungli stanowią refleksyjną ofertę raczej dla dorosłych niż da dzieci), za to wszystkie z okresu 1989-1996. Niemniej to tylko dwa elementy, które wystarczająco nie tłumaczą nominacji do Oscara. Pozostałe czynniki nie są już, chyba, tak ściśle związane z Disneyem. Piękna i Bestia to łagodna porcja stricte wiktoriańskiej mentalności, okraszona charakterystycznie atrakcyjną francuszczyzną. Nie może dziwić, że Amerykanie zakochali się w tym filmie. Należy zwrócić uwagę na szczegóły – przyzwyczailiśmy się tak do animacji jak i do efektów, które mają wywołać określone wrażenie na odbiorcach. Być może to pewien naturalny efekt, który chronić ma ludzką psychikę przed nadwyrężeniem. Jeśliby jednak pozbyć się ciężaru doświadczeń (i nadgorliwych ulepszeń samego dzieła), nie pozwalającego cieszyć się czymś, o czym się wie, że jest to wspaniałe i powinno sprawiać przyjemność, ta chluba disnejowskiego kanonu mogłaby nie raz zaskoczyć i zachwycić.

Oczywiście przedstawiam argumenty, z które z mojego punktu widzenia są najistotniejsze. Jeśli mielibyśmy oceniać wartość filmową Pięknej i Bestii, powinien wypowiedzieć się ktoś kompetentny. U nas najbardziej jest, chyba, lis.

ICspotsM napisał(a):Poza tym czemu nie można porównywać filmu z '37 z filmem z '91?

Ależ można. Zawsze jednak należy brać pod uwagę odpowiednie aspekty i jasno zarysować ramy porównania, np.:
• kryterium: osobiste wrażenie; ocena: Śnieżka jest lepsza niż Piękna i Bestia
• kryterium: jakość animacji; ocena: Piękna i Bestia jest lepsza niż Śnieżka (chyba, że własne preferencje podpowiadają inaczej, ale wtedy zmienia się kryterium)

jupix napisał(a):Mary Poppins to strasznie infantylny film, idealizujący USA.

Ze wszech stron dopracowany. Poza tym nie wolno pomijać drugiego dna, które dla słowiańskiej duszy nie powinno stanowić nadmiernie trudnej zagadki:

Dym dymi tu, dym dymi tam,
dymi nam dym.
Kominiarz ma szczęście
i ktoś razem z nim.
Dym dymi tu, dym dymi tam
w upał i chłód.
Uściśnij mi dłoń,
żeby szczęścia mieć łut.
Całusa chciej dać...
Ach, co to za cud.
Sądzi, że tacy jak my są na dnie,
ten, który po losu drabinie się pnie.
Choć żywot mój cały to dym jest i pył,
to nie wiem,
czy kiedyś szczęśliwszy ktoś był.

Tam, gdzieś w kominie,
co pnie się do gwiazd,
gdzie kłębi się czerń -
to jest właśnie mój świat...
Gdzie bez przerwy panuje
ni noc to, ni dzień,
gdzie czasem jest światło,
a czasem jest cień...
Widok z dachów Londynu...
On... nie ma wad...

Dym dymi tak, dym dymi tak,
dymi dymi siak.
Kominiarz twój kompan,
tyś z nim za pan brat.
Ci znają szczęście,
co wszem dzień po dniu
śpiewają, że dym im
tam dymi i tu.

Dym dymi im, dymi,
dym tam i dym tu.


Cytowany fragment pochodzi z filmu Mary Poppins.

Jeśli ktoś nadal ma interpretacyjne wątpliwości, niech zajrzy do tekstu piosenki „Bubliczki”, wykonywanej przez Beatę Rybotycką.

Wracając do wątku głównego. Trudno mi wprowadzić dokładną klasyfikację, ponieważ po pierwsze nie chciałbym niszczyć pewnych sentymentów, a po drugie każde dzieło ta sama osoba może ocenić na dwa skrajnie odmienne sposoby, oczywiście z przekonaniem. Wiele zależy od okoliczności takich jak wiek widza, jego sytuacja życiowa, ale też i bieżąca, podczas oglądania. Mogę natomiast śmiało stwierdzić, iż ogromne rozczarowanie sprawił mi Dzwonnik z Notre Dame II. Z drugiej jednak strony naiwnie liczyć, że w historii Disneya pojawi się jeszcze (w najbliższym czasie czy też w ogóle) film taki jak Dzwonnik z Notre Dame, albo doskonalszy pod jego swoistym względem. Kontynuacja musiała być skromniejsza, szkoda tylko, że aż tak.
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 217
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez jupix » Pn sty 11, 2010 5:40 pm

W latach 1997 - 2005 studio współpracowało z Japonią. Dzwonnik z Notre Dame II jest właśnie ich produktem. Krótko mówiąc: studio Disneya nie robiło przy tych filmach wiele, zbierało tylko zyski, a wszelką krytykę odsyłało do Japonii. Sprytne :)
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez lis22 » Pn lut 22, 2010 5:11 am

Ojojoj .... aż się w głowie nie mieści ... tyle krytyki wobec filmów które już na stałe zapisały się w historii kina i animacji ....
ale może zacznijmy od początku:
" Królewna Śnieżka "," Pinokio "," Dumbo "," Bambi "," 101 Dalmatyńczyków "," Księga Dżungli " to wedle niektórych filmy banalne,kiczowate,cukierkowe,płytkie,itp.
ja myślę że tutaj trzeba się odnieść do czasów w których owe filmy powstały i zobaczyć że i owe czasy takie były - kino w tamtych latach było sentymentalne,troszkę naiwne i banalne bo i czasy takie były,były to czasy innej kultury,obyczajowości,itp. ( zwłaszcza okres za życia Disneya ) i myślę że taki " Król Lew " czy nawet " Piękna i Bestia " mogłyby być tam nie zrozumiałe i ogólnie źle przyjęte,może nawet wyklęte?
To były zupełnie inne czasy i siła klasycznych animacji Disneya polega właśnie na owym sentymencie,prostocie,lekkości,bezpretensjonalności a może i nawet naiwności? - wszystkie te filmy mają to " coś ",czyli Disneyowską magię i nie należy im się tak surowa kara i opinia tylko za to,że są takie jak czasy w których powstały.
A już samo nazywanie " Zakochanego Kundla ",filmu którego cechą jest bogactwo detali i plastyczny przepych filmem złym lub nieudanym,woła o pomstę do nieba ...
Dalej - lata po śmierci Disneya aż do końca lat 80-tych - to tutaj upatrywałbym kandydatów do roli słabszych ( ale nie złych! ) filmów Disneya:
" Kocia Arystokracja " - jedna z niewielu klasycznych animacji do których się jakoś nie przekonałem - uwielbiam za to " The Rescures " u nas znany jako " Bernard i Bianka " - , " Lis i pies myśliwski " - tego filmu nie widziałem jeszcze w całości i w dobrej wersji ( tylko na kompie ) i prawdę mówiąc nie mam ochoty obejrzeć,gdyż nie cierpię smutnych historii,tym bardziej że jestem miłośnikiem zwierząt,które reprezentuje główny bohater ( stąd mój nick ;) ),nie widziałem też " The Black Cauldron " znanego u nas jako " Magiczny Kociołek " ale w tym filmie intryguje mnie to iż pracował nad nim sam Tim Burton
na pewno za słabszy film studia Disneya muszę uznać " The Great Mouse Dedectiwe ",który moim zdaniem jest trochę nieudany ale ma też swój urok - ponownie uwielbiam za to " Olivera i Spółkę " - świetny film,choć animacja nie zachwyca ale mam do niego sentyment
podobnie jak do filmu " Bernard i Bianka w Krainie Kangurów ' na którym w kinie byłem aż cztery razy ... :P - niesamowita scena otwierająca film oraz lot na orlicy - cudo!
Choć moja przygoda z Disneyowskimi animacjami rozpoczęła się od pirackich kaset video i od klasyków: " Królewna Śnieżka "," Pinokio "," Zakochany Kundel ", " Śpiąca Królewna "," Piotruś Pan ",to pierwszym filmem obejrzanym w kinie była " Mała Syrenka " - w wersji oryginalnej z napisami ... pamiętam te emocje,piosenki,morskie stworzenia,ryby,świetną animację i historię ( oczywiście byłem też dużo później na przed premierze wersji zdubbingowanej )
" Piękną i Bestię " widziałem po raz pierwszy na ... kasecie video z wypożyczalni ;) i było to jeszcze przed jej kinową premierą w Polsce ( podobnie było z " Aladynem " ) i zrobiła ona na mnie piorunujące wrażenie! - historia,muzyka,Bestia,ludzie zaklęci w przedmioty ( ja akurat bardzo lubię postać Płomyka ;) ) i te piosenki - jak można pisać że są one złe?
A co do samej historii to jest ona świetna gdyż pokazuje rzecz trudną do przeniesienia na ekran a tym bardziej za pomocą rysunku - czyli zmianę głównego bohatera,którą w filmie widać i którą czuć - do tego stopnia że samolubny i egoistyczny książę tak pod postacią człowieka jak i Bestii po przemianie której dokonała weń Bella,staje nam się bliska w momencie swojej śmierci ...
po prostu piękny film zasłużenie nominowany do Oscara - tym bardziej że jak na owe czasy nie był to film za bardzo dla dzieci: ten mrok,las,zamek,błyskawice,Bestia z napadami szału i złości ... ktoś pisał że nie jest to film ' lekki,łatwy i przyjemny ",zwłaszcza dla dzieci i chyba miał rację.
O " Królu Lwie " pisał nie będę bo chyba nikt nie uważa go za obraz słaby? :?: - a więc " Pocahontas " - jest to film znacznie różniący się od poprzednich jak i przyszłych animacji z lat 90-tych: skromniejszy,bardziej stonowany ( także kolorystycznie ),z jednej strony trochę infantylny ( zwierzaki które lubię,Babcia Wierzba która jednak mnie razi i lokaj Radcliffa ) - a z drugiej strony dość realistyczny i ponury: śmierć Kokouma,rozterki Thomasa,piosenka " Dzicy są ",scena egzekucji i smutne zakończenie - tak więc trudno ten film jednoznacznie ocenić ( co jest cechą Disneyowskich animacji,ale o tym później ) choć na pewno nie jest to film zły czy nie udany - jest po prostu inny.
" Dzwonnik z Notre Dame " - i tu się zgodzę że jest to pewnego rodzaju zmarnowany potencjał i zaprzepaszczona szansa - ale nie dlatego że nie jest to wierna ekranizacja " Katedra Marii Panny w Paryżu " Victora Hugo,tylko ze względu na .... pewne rozdarcie widoczne u Disneyowskich twórców ....
mianowicie chodzi mi o to że w latach 90-tych u Disneya chyba nie wiedziano w którą stronę iść,który kierunek rozwoju obrać: realistyczny czy groteskowy,karykaturalny - mamy więc prawie że realistyczną,naturalistyczną animację,oraz groteskę,parodię,pastisz,karykaturę: pięknie oddaną architekturę XV-sto wiecznego Paryża,grozę ( świetna scena pogoni Frollo za matka Esmeraldy ),sceny pełne rozmachu,przepychu i majestatu - a z drugiej strony gargulce i ich przerysowane,kiczowate zachowania,piosenka - czyli,w kilku filmach Disneya widać że składają się one z elementów które niekoniecznie do siebie pasują a nawet się wykluczają - można to zaobserwować w " Mulan " troszkę w " Królu Lwie " ( realistyczny obraz filmu psuje stylistyka w piosence " Zawsze już być tym królem chcę ",postaci Timona i Pumby ( choć są to jedne z najbardziej udanych i przeze mnie lubianych bohaterów pomocniczych,drugiego planu ) oraz scena w której nasze zwierzaki tańczą taniec hula - co do " Mulan ' to film wyraźnie rwie się na poważniejszy,stonowany początek,moment od spalonej wioski aż po przybycie do Pekinu i koniec - oraz na humorystyczny i karykaturalny środek filmu rozgrywający się w obozie rekrutów / żołnierzy
wydaje mi się że to ó rozdźwięk jest największą wadą współczesnej animacji spod znaku Disneya - czyli jej twórcy starają się zrobić film dla każdego,a wiadomo jak takie zabiegi się kończą.
A wracając jeszcze do " Dzwonnika " to nie zgodzę się też iż piosenki są tutaj złe,co najwyżej nie trzymają równego poziomu bo oprócz świetnego wstępu " Bels of Notre Dame " mamy tu piosenkę zakochanego dzwonnika ( choć ona fajnie łączy się z utworem śpiewanym przez Frollo ) i przede wszystkim utwór śpiewany przez gargulce - brrr
Ogólnie muzyka,talże ilustracyjna jest tu największym dokonaniem w karierze Alana Menkena.
" Hercules " jest już filmem o wiele bardziej spójnym gdyż w całości nastawiony jest na parodię,karykaturę,pastisz - i nie zgodzę się z tym że jest to zły film,gdyż zachwyca on warstwą plastyczną,bogactwem barw i kształtów,postaciami i świetnymi piosenkami utrzymanymi w stylu gospel - ja sam zaliczyłem aż cztery wizyty w kinie ;)
Potem jest świetny " Tarzan ' z genialnie wykreowanym głównym bohaterem przez Glena Keane i " Fantazję 2000 " - udanego nawiązania do klasyki studia.
W nowe tysiąclecie wchodzimy ze świetną komedią rozpisana na cztery postaci i wychwalającą przyjaźń pomimo różnic,czyli " The Emperors New Grove " / Polski tytuł mnie drażni / i świetne nawiązanie do literatury sf Juliusza Wernea,czyli ' Atlantis: The Lost Empire " - naprawdę chylę czoła przed Disneyowskimi twórcami i animatorami gdyż ogrom pracy włożonej w ten film widać tu na każdym kroku: plastyczność,scenerie stworzone przez Migole,język Atlantów,historię Atlantydy,pojazdy których używają bohaterowie - wszystko to w połączeniu ze świetną muzyką Jamesa Newtona Howarda daje obraz monumentalny i spektakularny - szkoda tylko że tak ambitny projekt poniósł aż taką klęskę ...
Potem uraczono nas prawdziwą perełką w postaci pięknej opowieści o przyjaźni i o tym ze nie wszystko jest takie,na jakie wygląda - czyli " Lilo i Stich " - kolorystyka,humor,piosenki Presleya i przede wszystkim sam Stich powodują że jest to jedna z najlepszych animacji wytwórni.
" Planeta Skarbów " natomiast jest naprawdę ciekawym obrazem w warstwie plastycznej i dość oryginalną adaptacją powieści Stewensona - naprawdę,nie mam się do czego przyczepić a wiele scen z tego filmu jest tak monumentalnych że aż wgniata w fotel - niestety i tu Disney poniósł porażkę i to chyba ona przesądziła o zaprzestaniu dwa lata później produkcji animacji klasycznych.
Następny w kolejności " Mój Brat Niedźwiedź " to bardzo mistyczny i uduchowiony film,świetna scena transformacji i fajne,dość nowatorskie ukazanie tych samych wydarzeń z perspektywy człowieka i niedźwiedzia - myśliwego i jego ofiary,oraz konsekwencji ich czynów + ponownie piosenki Phila Collinsa.
" Rogate Ranczo " można by uznać filmem słabszym ale ja je lubię,przede wszystkim za świetne tłumaczenie i dubbing,które przemieniły ten film w naprawdę dobrą komedię.
A wracając do filmów najgorszych to na pewno będą to filmy komputerowe: " Kurczak Mały "," The Wild " ( " Piorun " jest już niczego sobie ),nie przepadam też za niektórymi filmami Pixar/Disney: " A Bugs Life "," The Incredibles "," Cars " - a już na pewno nie trawię wszelkich,nie kinowych kontynuacji - brrrrrrr ...

To tyle tak na świeżo ;)
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 564
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez jupix » Pn lut 22, 2010 11:44 am

Bardzo lubię osoby, które zawsze próbują znaleść dobre strony we wszystkich aspektach życia. W ten sposób tworzy się bardzo obiektywną krytykę.
lis22 napisał(a):" Lis i pies myśliwski " - tego filmu nie widziałem jeszcze w całości i w dobrej wersji

lis22 napisał(a): The Black Cauldron " znanego u nas jako " Magiczny Kociołek "

Polskie tytuły brmią: Lis i pies oraz Taran i magiczny kocioł. To tak gwoli ścisłości. :)
lis22 napisał(a):nie przepadam też za niektórymi filmami Pixar/Disney: " The Incredibles "," Cars "

Moim zdaniem filmy te są znakomite, ale jak uważasz. Choć musisz przyznać, że jako film o żywych samochodach (pomysł dzicinny, wręcz infantylny) wyszło naprawdę przyjemne kino. Zaś Iniemamocni to jedyny film sensacyjny w historii animacji.
P.S Witamy na forum :D
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najbardziej nieudane filmy animowane ze studia W.Disneya.

Postprzez Arcer » Pn lut 22, 2010 12:40 pm

lis22 napisał(a):(...)świetne nawiązanie do literatury sf Juliusza Wernea,czyli ' Atlantis: The Lost Empire " - naprawdę chylę czoła przed Disneyowskimi twórcami i animatorami gdyż ogrom pracy włożonej w ten film widać tu na każdym kroku: plastyczność,scenerie stworzone przez Migole,język Atlantów,historię Atlantydy,pojazdy których używają bohaterowie - wszystko to w połączeniu ze świetną muzyką Jamesa Newtona Howarda daje obraz monumentalny i spektakularny - szkoda tylko że tak ambitny projekt poniósł aż taką klęskę ...
(...)" Planeta Skarbów " natomiast jest naprawdę ciekawym obrazem w warstwie plastycznej i dość oryginalną adaptacją powieści Stewensona - naprawdę,nie mam się do czego przyczepić a wiele scen z tego filmu jest tak monumentalnych że aż wgniata w fotel - niestety i tu Disney poniósł porażkę i to chyba ona przesądziła o zaprzestaniu dwa lata później produkcji animacji klasycznych.
(...)A wracając do filmów najgorszych to na pewno będą to filmy komputerowe: " Kurczak Mały "," The Wild " ( " Piorun " jest już niczego sobie ),nie przepadam też za niektórymi filmami Pixar/Disney: " A Bugs Life "," The Incredibles "," Cars " - a już na pewno nie trawię wszelkich,nie kinowych kontynuacji - brrrrrrr ...

Skupiłeś sie raczej na tych dobrych filmach, wbrew tytułowi tematu :). Moje odczucia w przypadku powyższych (zacytowanych) opinii są skrajnie odmienne, z pozostałymi natomiast się zgadzam.
Absolutnie nie dziwię się, że "Planeta skarbów" odniosła porażkę finansową. Wszystkie te sceny, których monumentalizm tutaj przytaczasz, dla mnie nie są wcale bardziej spektakularne od żyrandola w scenie tańca Belli i Bestii. Jeśli już miałbym szukać momentów, które wgniatają w fotel, prędzej podałbym przykład z Aut, gdy samochody NASCAR latają zaraz nad kamerą. Zresztą wszystkie filmy Pixara poza "Gdzie jest Nemo?" uważam za świetne... Dawno temu w trawie jest trochę poniżej tej średniej, ale trzyma jeszcze podobny poziom jak "Nemo".

Temat "Najgorsze filmy" jest najwyraźniej silnie powiązany z filmami najbardziej udanymi :).
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1396
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości