Księżniczka i Żaba/The Princess and the Frog (2009)

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Princess Tiana » Wt lut 16, 2010 8:44 pm

Chyba tak... Na DVD tylko, co było wspomniane już wcześniej:

Deleted scenes
Audio Commentary by Filmmakers
“What Do You See?” Princess Portrait Game
“Never Knew I Needed” Music Video by Ne-Yo"

Tiana napisał(a):Bardzo podobne nicki mamy xD

Rzeczywiście :). Ja zawsze byłam na blogach i forach (teraz już mnie nigdzie nie znajdziecie) "Princess Esmeralda", ale z racji że dużo bardziej polubiłam Tianę... :D
Avatar użytkownika
Princess Tiana
 
Posty: 6
Dołączył(a): N sty 31, 2010 9:37 pm
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Maciek! » Wt lut 16, 2010 9:41 pm

A właśnie! Apropo Dubbing bym zapomniał (jak owa kwestia była poruszona to przepraszam) -
Jak pamiętacie jedna inowacja co zrobiła sensację w filmach Pixara "Wall-E" i w "Up/Odlot" to, to, że wszystknie napisy [na gazetach, murach ect.] były tłumaczone na Polski. Jak się okazuje (z tego co na you-tubie widziałem) w wielu krajach (Rosja, Hiszpania) napisy w "Księżniczce i żabie" (nagłówek w gazecie, napisy na szyldzie Dr. Facilliera) były tłumaczone na miejscowy język. Niestety, z jakiegoś powodu w Polskiej wersji tego nie zrobili. Może i dobrze?
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Minky » Śr lut 17, 2010 10:06 am

Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy możemy nazwać to "innowacją". Już "Śnieżka" miała specjalnie przygotowane przez Disneya plansze z imionami krasnoludków na łóżkach, tekstem w księdze Królowej - ale później nikt do tego, niestety, nie wracał. I nie wiem, jak Ty - ale ja przez mgłę pamiętam, że kiedy jeszcze byłam w podstawówce, to faktycznie, istniała ta praktyka u Disneya. Jestem pewna, ze tak było w przypadku "Dzwonnika". O, a na MS 2 na VHSie też było spolszczenie tytułu - usunięte już z DVD. Wydaje mi się, że kiedyś bardziej się do tego przykładano. Wiem, ze teoretycznie dzisiaj każdy zna angielski w mniejszym bądź większym stopniu - ale wg mnie przetłumaczenie tytułów powinno być normą. Dla przyzwoitości.
A kiedy pozostałe napisy są dostosowane to dla mnie normalnie wisienka na torcie. A aktualnie to przecież rzadkość - dobrze, jak czasami na ang. tle pojawi się polski napis albo przeczyta go lektor - bo nie możemy zapominać, że są to filmy skierowane do DZIECI. I skoro na dany tekst zwrócono kamerę, wyszczególniono go, uważam, że powinien być przetłumaczony. Wiem, że możemy powiedzieć, że wtedy zepsuje to tło kulturowe, ze dzieci nie będą wiedziały o tym, iż jakiś tam, gdzieś tam Nowy Orlean istnieje. Ale z własnego doświadczenia wiem, że oglądając film, nie zastanawiamy się nad realizmem (historycznym chociażby) a bierzemy obrazy jako jedno uniwersum i to akceptujemy. Bodajże nazywa się to "zawieszeniem niewiary". No, chyba ze produkcja okaże się nad wyraz słaba, to wtedy fakt, szukamy dziur w fabule, potknięć w animacji, itp.
W każdym razie, ostatnią praktykę Pixara uważam za powrót do korzeni - i bardzo dobrze. Nie uważam tego za zbędne, jestem raczej zainteresowana dlaczego z tej praktyki przy wprowadzeniu DVD zrezygnowano. Tak samo jak się irytuję, gdy przeglądając DVD natrafiam na dodatki, do których nie dodano nawet polskich napisów - nie wymagam tu dubbingu czy lektora, ale dodanie jakiejkolwiek formy spolszczenia - choćby tej najtańszej, jaką są rzekomo napisy - uważam za obowiązek wydawcy, a teraz leży to jedynie w jego przyzwoitości. Jeśli już coś robisz, RÓB TO PORZĄDNIE, A NIE PO ŁEBKACH!
A prawda jest taka, Maćku, że starsi widzowie w 95% będą i tak preferowali wersję oryginalną i nie będzie ich obchodzić, czy zostało (lub w jaki sposób zostało) wykonane spolszczenie.
Avatar użytkownika
Minky
 
Posty: 168
Dołączył(a): Śr maja 28, 2008 8:55 am
Lokalizacja: Polkowice/Wrocław
Imię: Magdalena
GG: 1372890

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Semmko » Śr lut 24, 2010 8:15 pm

Minky napisał(a):Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy możemy nazwać to "innowacją". Już "Śnieżka" miała specjalnie przygotowane przez Disneya plansze z imionami krasnoludków na łóżkach, tekstem w księdze Królowej - ale później nikt do tego, niestety, nie wracał. I nie wiem, jak Ty - ale ja przez mgłę pamiętam, że kiedy jeszcze byłam w podstawówce, to faktycznie, istniała ta praktyka u Disneya. Jestem pewna, ze tak było w przypadku "Dzwonnika".

Mamy zatem podobne wspomnienia (których poszukiwanie uświadomiło mi, że pewną granicę na DisneyPolsce! już przekroczyłem). To prawda, że wcześniej dbano o tego rodzaju szczegóły, ale powinniśmy również zwrócić uwagę na umykające niedociągnięcia. Kojarzę scenę, w której w Śnieżce, owszem, widać bardzo pięknie wyrzeźbione polskie imiona krasnoludków na ich łóżkach, jednak tylko przez chwilę. Wraz ze zmianą perspektywy powraca anglosaska atmosfera. Nie jest to rażący błąd, ale z pewnością widoczny, zwłaszcza dla dzieci.
Rzeczywiście możemy mówić o „praktyce u Disneya”, mając na myśli starania polonizacyjne nie tylko względem fonii, ale też i wizji, ponieważ takie zjawisko występowało. Być może dawna skrupulatność miała związek z wieloaspektowym odrodzeniem Polski. Przypomina mi się wypowiedź Ireny Kwiatkowskiej, której sceniczna postać Kobiety Pracującej podsumowując polską transformację ustrojową w charakterystyczny sposób oznajmiła: „Ludzie zaczęli mieć głowy na swoim miejscu.”.
(To nie jest śmieszne zdanie, ani nawet specjalnie uderzające, wiem. Prawda jest nudna. Ale to o nią w istocie chodzi.)

Minky napisał(a):A kiedy pozostałe napisy są dostosowane to dla mnie normalnie wisienka na torcie. A aktualnie to przecież rzadkość - dobrze, jak czasami na ang. tle pojawi się polski napis albo przeczyta go lektor - bo nie możemy zapominać, że są to filmy skierowane do DZIECI.

Dawniej niepełna translacja (zwłaszcza ta wizualna) dodawała tajemniczości, wzbogacała dany obraz. Oczywiście czasem stanowiła nieznośną przeszkodę w zrozumieniu treści, ale rzadko. Myślę, że to cecha dziecięcego sposobu poznawania świata i jeśli komuś potrzebna jest całkowita, narodowa wersja językowa, to raczej dorosłym. Taki zabieg ma jednak ogromną wartość, ale już innego rodzaju. By zrozumieć film wystarczy lektor; dubbing, zwłaszcza polski, wyśmienity, to mentalna aneksja uniwersum przedstawianej opowieści z wszystkimi jej kontekstami. To zawłaszczenie treści i adaptacyjna jej interpretacja. To kulturowa nacjonalizacja.

Przedstawię to na przykładzie, który powinien przemówić bardziej do fanów disnejowskich komiksów. Drugi rozdział „Życia i Czasów...” przedstawia wyjazd Sknerusa do Ameryki (a konkretnie do Nowego Orleanu, czym pragnę nawiązać do głównego wątku, czyli Księżniczki i Żaby; to miasto w komiksie jest jednak zgoła inne niż w filmie). W istocie nie miałoby tu znaczenia, czy główny bohater jest z pochodzenia Szkotem, Francuzem lub Polakiem, ponieważ nacisk położono na kontrast porządków Starego Kontynentu i Nowego Świata. Dla każdego Europejczyka taka podróż byłaby podobnie zaskakująca. Mimo tego ta sama historia byłaby interpretowana inaczej, ponieważ ocena faktów, zwłaszcza tych „życiowych”, opiera się w bardzo dużym stopniu na schedzie kulturowej, istniejącej głównie w przestrzeni intelektualnej. Język jest tu kluczowy i on sam wystarczy, by omawianą różnicę dostrzec. Przeczytajcie ów rozdział w oryginale i w polskim tłumaczeniu. Jeśli pozwolicie Waszej wyobraźni w naturalny sposób dopowiedzieć historię płynącą z kadrów, okaże się, że występują istotne różnice pomiędzy tymi wersjami językowymi, wcale nie dotyczące samych słów. Być może charakterystyczny klimat każdej z nich jest nieprzekładalny. Oczywiście nie można zbagatelizować melioratywnego wpływu amerykańskiego (czyli kolejnego, nowego) światopoglądu twórcy, Dona Rosy, jednak ten aspekt jest ma w niniejszym przykładzie drugorzędne znaczenie.

Minky napisał(a):I skoro na dany tekst zwrócono kamerę, wyszczególniono go, uważam, że powinien być przetłumaczony. Wiem, że możemy powiedzieć, że wtedy zepsuje to tło kulturowe, ze dzieci nie będą wiedziały o tym, iż jakiś tam, gdzieś tam Nowy Orlean istnieje. Ale z własnego doświadczenia wiem, że oglądając film, nie zastanawiamy się nad realizmem (historycznym chociażby) a bierzemy obrazy jako jedno uniwersum i to akceptujemy. Bodajże nazywa się to "zawieszeniem niewiary". No, chyba ze produkcja okaże się nad wyraz słaba, to wtedy fakt, szukamy dziur w fabule, potknięć w animacji, itp.

Cóż, ja się doszukuję potknięć nawet w najlepszych produkcjach. ;-)

Zgadzam się, ale chciałbym jednocześnie zwrócić uwagę na dość niezwykły efekt zabiegów, stosowanych przez tłumaczy. To, że Polacy kochają się w lektorze wiemy tak dobrze, jak to, że [przede wszystkim zdrowia, bo] zdrowie jest najważniejsze. W konsekwencji zetknięcie z wszechogarniającą narodową ideą wielogłosowego dubbingu, z jaką mamy do czynienia w Niemczech, wywołuje w przeciętnym Polaku co najmniej zdziwienie i niesmak. U naszych zachodnich sąsiadów jest to jednak dość normalne zjawisko, wytwarzające pewną przestrzeń interpretacyjną, korelującą z ogólnie pojętą metodą filmowej germanizacji. Analogiczna sytuacja występuje w Polsce. Od lat [90.] mamy do czynienia z niepełnymi tłumaczeniami produkcji zachodnich. Zaskakującą, pozytywną konsekwencją tego stanu jest wzmocnienie percepcji odbiorcy. Nie zawieszamy niewiary całkowicie, raczej tworzymy założenie, że dana rzecz ma w jakiś sposób miejsce. To znacznie bardziej wyrafinowana metoda odbioru plastycznego przekazu. Lenistwo czy pośpiech osób, które dostosowują film, sprawiły, że polski widz w tej samej konkurencji stał się bystrzejszy niż jego zachodni kolega. I jak tu nie irytować się na myśl o Polakach, będąc np. Niemcem?

Minky napisał(a):W każdym razie, ostatnią praktykę Pixara uważam za powrót do korzeni - i bardzo dobrze. Nie uważam tego za zbędne, jestem raczej zainteresowana dlaczego z tej praktyki przy wprowadzeniu DVD zrezygnowano. Tak samo jak się irytuję, gdy przeglądając DVD natrafiam na dodatki, do których nie dodano nawet polskich napisów - nie wymagam tu dubbingu czy lektora, ale dodanie jakiejkolwiek formy spolszczenia - choćby tej najtańszej, jaką są rzekomo napisy - uważam za obowiązek wydawcy, a teraz leży to jedynie w jego przyzwoitości. Jeśli już coś robisz, RÓB TO PORZĄDNIE, A NIE PO ŁEBKACH!

Zaznaczmy, że praktyka Pixara to powrót do korzeni disnejowskich z pierwszej połowy ostatniej dekady XX wieku (w Polsce).
Przeglądając dodatki do Przygód Kubusia Puchatka natrafiłem na filmik, który tłumaczył potęgę tej powiastki, przedstawiając najważniejsze i niepodważalne fakty historyczne. Włączyłem polskie napisy, co wiązało się z niekomfortową zmianą ulubionego odtwarzacza, by w spokoju delektować się zrozumiałą i niewymagającą treścią (bo muszę, niestety, przyznać, że boleśnie zaniedbałem kontakt z językiem angielskim, na rzecz fascynacji m.in. łaciną, C++ itp.). Może nawet uwierzyłbym, że słyszę „fourth” zamiast „first” (kiedy była mowa o urodzinach, na które Christopher Robin otrzymał sławną dziś zabawkę - misia), obciążając to na koszt autorytetu tłumacza, ale wtem przypomniałem sobie treść, chyba najważniejszego w całym filmie, fragmentu:

- Puchatku, co najbardziej lubisz robić na świecie?
- Najbardziej ze wszystkiego lubię, kiedy idę do ciebie, a ty mówisz „Czy to nie pora na małe co nieco?”.
- Ja też to lubię. Ale najbardziej to lubię robić nic.
- A jak to się robi?
- Widzisz, jak dorośli pytają „Co będziesz robił?”, odpowiadam „Nic.”. I idę i to robię.
- Też to lubię. Możemy to robić stale.
- Ale wiesz, Puchatku, ja już niedługo przestanę robić nic.
- Jak to? Tak zupełnie?
- No, nie tak bardzo. Puchatku, kiedy już przestanę nic nie robić, będziesz tu czasem przychodził?
- Tylko ja sam? Jeden?
- Tak. I, Puchatku, przyrzeknij, że o mnie nie zapomnisz. Nigdy.
- Nie zapomnę, Krzysiu, przyrzekam.
- Nawet kiedy będę miał sto lat?
- A ile ja wtedy będę miał?
- Dziewięćdziesiąt dziewięć. Poczciwy głupi miś...

Dokądkolwiek pójdą i cokolwiek im się zdarzy po drodze, to w tym zaczarowanym miejscu, na skraju lasu, zawsze będzie czekał mały miś.


Wyłączyłem natychmiast napisy. Zwiększyłem głośność. W moich myślach jeszcze przez jakiś czas unosiło się nad wyraz stanowcze: „Nie.”.

Przyczyna obniżenia jakości przekładu nie-dźwiękowego jest najprawdopodobniej bardzo przyziemna. Pracę przez ostatnie 10-15 lat zlecało się szybko, chaotycznie, osobom albo nieodpowiednim, albo zbyt obciążonym presją. Przestaliśmy wierzyć w profesjonalizm, a wybraliśmy sposób łatwy, szybki i... mizerny. Ale przecież o to chodzi, skoro fachowość nie istnieje. I am Polish! Ich bin Pole! Spełnię swą dziejową rolę, tak, czy siak!

Ale nie demonizujmy. Zawsze mamy do czynienia z kunsztem i jego brakiem. Po prostu przestano przykładać wagę do tak drobnych spraw jak tłumaczenie szczegółów. Być może uznano, że działania alternatywne byłyby niekonieczne, a już z pewnością nieopłacalne. Wina, jak się wydaje, leży zarówno po stronie USA, jak i Polski, ale w przestrzeni zależnej zasadniczo od TWDC (PL), zatem poprawa warunków, na jakie narzekamy, wydaje się względnie łatwo osiągalna.
Muszę też stanąć w obronie Disneya, skromnej z jego winy. Otóż prędzej czy później spotykam się z dopracowanymi wersjami jego produktów – z polskimi znakami diakrytycznymi w czcionkach charakterystycznych dla poszczególnych klasyków, z odpowiednio dostosowaną animacją. Wygląda na to, że narodowe udoskonalenie jest możliwe, a nawet nierzadko urzeczywistniane. Problem w tym, że nie od razu, nie w pełni.

Minky napisał(a):A prawda jest taka, Maćku, że starsi widzowie w 95% będą i tak preferowali wersję oryginalną i nie będzie ich obchodzić, czy zostało (lub w jaki sposób zostało) wykonane spolszczenie.

Na Twoim miejscu byłbym ostrożniejszy, wszak mieszkamy w Polsce, gdzie dubbing, jak mało która rzecz, stoi na bardzo wysokim poziomie. Intencja, z jaką pisałaś to zdanie, jest dla mnie w miarę jasna i zgadzam się z nią, ale, by sprawiedliwości stało się zadość, trzeba wysłowić argumenty przeciwne, niekoniecznie czy nie zawsze przeważające.
Wykonanie pewnych fragmentów w Księżniczce i Żabie przez Karolinę Trębacz uważam za wyśmienite. Podobają mi się w taki sam sposób, jak te z dawnych i, że tak powiem, nieodżałowanych klasyków. Niestety rzadko można stwierdzić, że są lepsze od oryginału, nie dlatego, że nie mogłyby być takimi, ale przez to, że tworzą unikalną, nieporównywalną alternatywę. Poza tym zwykłe lenistwo czy naturalna niemoc stanowią znaczący czynnik, zmniejszający liczbę potencjalnych amatorów wersji angielskiej.

Abyś mnie nie zrozumiała źle, Minky: całkowicie zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami, ale uważam, że należy także podkreślić pozostałe aspekty, również cenne, choć może mniej przyjemne w odbiorze.

Maciek! napisał(a):Jak pamiętacie jedna inowacja co zrobiła sensację w filmach Pixara "Wall-E" i w "Up/Odlot" to, to, że wszystknie napisy [na gazetach, murach ect.] były tłumaczone na Polski. Jak się okazuje (z tego co na you-tubie widziałem) w wielu krajach (Rosja, Hiszpania) napisy w "Księżniczce i żabie" (nagłówek w gazecie, napisy na szyldzie Dr. Facilliera) były tłumaczone na miejscowy język. Niestety, z jakiegoś powodu w Polskiej wersji tego nie zrobili. Może i dobrze?

Właśnie, może i dobrze. Uważam, że zalety, wynikające z wątpliwej jakości imperatywu naszej narodowej fuszerki przekładowej, są na tyle doniosłe, by mogły nawet równoważyć ciężar wad.

Maciek! napisał(a):Cała masa świetnych postaci, w tym świetna bohaterka (Pracoholiczka – tego jeszcze nie było)

Królik ze Stumilowego Lasu był pracoholikiem, Tiana jest po prostu bardzo zaangażowana (tak po kobiecemu).
Ostatnio edytowano Pt lut 26, 2010 11:13 am przez Semmko, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Semmko
 
Posty: 216
Dołączył(a): Śr lip 30, 2008 5:57 pm
Lokalizacja: Kraków
Imię: Ziemek
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez lis22 » Śr lut 24, 2010 8:38 pm

wszak mieszkamy w Polsce, gdzie dubbing, jak mało która rzecz, stoi na bardzo wysokim poziomie.


Hmmm .... dubbing na wysokim poziomie mieliśmy ale kiedyś ( stare dubbingi do Disneyowskich klasyków ),mieliśmy go też w latach 90-tych - że przytoczę chociaż " Króla Lwa " czy nawet " Małą Syrenkę " po raz pierwszy z Polskim dubbingiem - ale potem było gorzej ...
Najgorszym przykładem jest dla mnie " piękna i Bestia " - okropny dubbing + przeokropny,odświeżony obraz wykreśliły ten film ( moim zdaniem chyba najlepszy film Disneya lub jeden z najlepszych ) z moich zbiorów i odebrało mi przyjemność obcowania z nim ... :| :(

Wykonanie pewnych fragmentów w Księżniczce i Żabie przez Karolinę Trębacz uważam za wyśmienite.


Mi też podoba się Jej wykonanie piosenek,śpiewa z taką ... hmmm ... werwą? ;)
za to podpadł mi pan Gąsowski jako Louis - jego śpiew jest taki ... wyprany z emocji ... :|
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez jupix » Cz lut 25, 2010 11:09 am

Po prostu nie rozumiem skąd u widzów taka krytyka polskich dubbingów. Przecież większość dubbingów (nie licząc Pokemonów i innych Japońców) jest fantastyczna. Zarówno te tworzone przez aktorów filmowych okazyjnie np. Shrek jak i te robione przez zawodowych dubbingowców np.Muminki.
lis22 napisał(a):dubbing na wysokim poziomie mieliśmy ale kiedyś ( stare dubbingi do Disneyowskich klasyków ),

A ja nie lubię tych dubbingów, bo po prostu nie rozumiem co postacie mówią np.myszy z Kopciuszka.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Mędrek1937 » N mar 07, 2010 5:54 pm

Pojawiła się recenzja blu- ray. Dodatków jest dużo :D , ale krótko trwają :cry: .

http://www.blu-ray.com/movies/The-Princ ... -ray/8760/
Obrazek
Jak po nocy świt, jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest
Avatar użytkownika
Mędrek1937
 
Posty: 402
Dołączył(a): Pn sie 31, 2009 3:37 pm
Lokalizacja: Krzczonów
Imię: Bartek
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez lis22 » N mar 07, 2010 7:52 pm

Patrząc na spis i czas trwania dodatków wydaje mi się że jest tu prawie wszystko to,co można było zobaczyć na YouTube przed premierą ... czyli,niewiele ... :|
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Mędrek1937 » Cz mar 11, 2010 6:33 pm

Obrazek
Jak po nocy świt, jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest
Avatar użytkownika
Mędrek1937
 
Posty: 402
Dołączył(a): Pn sie 31, 2009 3:37 pm
Lokalizacja: Krzczonów
Imię: Bartek
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Jupiter » So mar 13, 2010 10:35 pm

Wzruszyła mnie
Spoiler:
Najpiękniejsza scena w całym filmie. Sam film godny uwagi, ale jednak do starszych produkcji mu daleko.
Avatar użytkownika
Jupiter
 
Posty: 108
Dołączył(a): Śr lip 25, 2007 1:43 pm

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez lis22 » Wt mar 30, 2010 3:44 pm

Znalazłem coś takiego:
http://www.blu-ray.poral.net/princess_and_the_frog.php
i data premiery: Dostępny w sprzedaży: 14.04.2010
wszystko fajnie tylko ze z opisu wygląda że to będzie 1 Blu Ray i 1 DVD a nie,tak jak w USA - 2 BD + 1 DVD ... :?
Oby to nie była ostateczna zapowiedź ... wycyckali nas już z " Alicją " / 1 DVD zamiast dwóch / a teraz i to ... :?

Z drugiej strony z opisu dodatków wynika że i jedno i dwu płytowe wydanie Blu Ray posiada dokładnie te same dodatki,więc po co dwie płyty?
może dlatego że upchanie wszystkiego na jednej płycie odbije się na jakości?.
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Sparkling1986 » Wt mar 30, 2010 3:58 pm

Zdaje się ze 3-dyskowe wydanie to Blu-ray + DVD + Digital copy
500 days of magic, of distance, of tenderness.
500 days of intimacy, of awkwardness, of passion.
500 days of fury, of ecstasy, of uncertainty, of Summer.
Avatar użytkownika
Sparkling1986
 
Posty: 510
Dołączył(a): Śr sie 08, 2007 9:01 am
Lokalizacja: Pomorze
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez lis22 » Wt mar 30, 2010 4:30 pm

Hmmm ... a co to jest " Digital copy "?
P.S: myślicie że ta data premiery w Polsce jest możliwa? / 14 kwiecień / - gdyby to była prawda to byłyby już jakieś reklamy,wszak to dwa dni przed premierą " Alicji " o której wiemy już od dość dawna ...
Avatar użytkownika
lis22
 
Posty: 563
Dołączył(a): Pn lut 15, 2010 11:52 pm
Lokalizacja: Sosnowiec
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez Sparkling1986 » Wt mar 30, 2010 4:50 pm

Digital copy (pol.cyfrowa kopia) - kopia filmu ktorą można oglądać na przenośnych urządzeniach (można ją zgrać i odtworzyć np. na kompie, PSP, iPODzie itp).
500 days of magic, of distance, of tenderness.
500 days of intimacy, of awkwardness, of passion.
500 days of fury, of ecstasy, of uncertainty, of Summer.
Avatar użytkownika
Sparkling1986
 
Posty: 510
Dołączył(a): Śr sie 08, 2007 9:01 am
Lokalizacja: Pomorze
GG: 0

Re: The Frog Princess (2009)

Postprzez jupix » Wt mar 30, 2010 5:20 pm

Ciekawostki z piosenki Down in New Orlean.
0:15 - motorniczy to podobno jakiś animator
0:16 - Dywan z Aladyna
0:28 - Walt Disney!
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron