Król Lew/The Lion King (1994)

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Kamisha » Cz lis 10, 2011 1:59 pm

Maciek! napisał(a):Ale choć symbolika symboliką wiele osób wytknęło fakt, że jakby popatrzeć na wszystko z boku na serio wygląda tak jakby to był zwyczajny zbieg okoliczności, że kiedy Skaza objął panowanie lwią ziemię dotknęła susza, a akurat kiedy Simba powrócił spad deszcz

Nie ma miejsca na zbieg okoliczności w filmie, który jest naszpikowany symboliką.

Maciek! napisał(a):Miałem to przemilczeć pokornie, ale czy sugerujesz zatem, że wszystkie dzieci są ostro obcykane z dziełami Szekspira bez znania których zrozumienie tego filmu jest niemożliwe? ;)

Czyli przyznajesz, że jesteś dzieckiem, skoro nie wyłapałeś podobieństwa?


Maciek! napisał(a):A tak serio to naprawdę nie widzę jak korzenie Króla Lwa w Hamlecie mają się do rzeczy które wytknąłem... (chyba, że coś przegapiłem z roztargnienia i de facto jest scena gdzie kilku letni Hamlet śpiewa piosenkę o tym jak pragnie być królem w czasie której Ofelia jest notorycznie rozdeptywana przez słonie i nosorożce... ;) )

Cała ta wypowiedź jest tak infantylna że nie chce mi sie jej komentować.

Maciek! napisał(a):W takim razie cel osągniety bo to mialo byc - znow - z przmyruzeniem oka; Wytknięcie (nie poruszonej chyba nigdy wcześniej) ironii w fakcie, że mamy jednego bohatera którego notoryczne coś miażdży i jest to zabawne i innego którego tylko raz spotyka krzywda fizyczna i jest to dla niego śmiertelne. Nie to by na poważnie wytykał niekonsekwencje w prawach fizyki panujących w tym filmie,

Nie było to napisane z żadnym uśmieszkiem ani nawet w tonie żartobliwym, myślę, że dopiero teraz to przemyślałes i wstydzisz sie przyznać. Bo wybacz, ale taka obrona na siłe jest co najmniej dziwna. Pokazałam Ci wyraźnie różnice między smiesznym, kreskówkowym stylem a powagą. Oba te motywy przeplatają się przez cały film.
BTW ta "niekonsekwencja" występuje w prawie każdym filmie animowanym. Bohater raz spada z 10 piętra albo obrywa w głowę kula do kręgli a potem podnosi ręce w geście poddania bo ktos mierzy do niego z pistoletu. A mógłby powiedzieć: "hej, strzelaj, wiesz że dopiero co miałem smiertelny wypadek a przeżyłem?".

Maciek! napisał(a):Mhm. Czyli recenzja nie powinna zawierać analizy filmu, osobistych odczuć, przemyśleń i wytknięcia plusów i minusów...

Twoja "recenzja" tego nie zawierała. Nie zanalizowałeś filmu, tylko wytknąłeś kilka wymyślonych przez siebie błędów [co wynikało z niezrozumienia podstawowych kwestii, jak np. ta nieszczęsna grawitacja]. Recenzja ma być subiektywna, więc Twoje osobiste odczucia tu nikogo nie interesują. Ponownie odsyłam do definicji recenzji.

Maciek! napisał(a):Racja. Na co komu fora i blogii gdzie ludzie mogą wyrażać swoje odczucia i opinie. Najlepiej by wszystkie opinie były sztywnymi, mechanicznymi kopiami reszty, bez kszty indywidualności .

Piszesz bloga to super, ale nie nazywaj recenzją czegoś, co nią nie jest.

Maciek! napisał(a):Czyli scena gdzie Nala mówi Simbie by wrócił i objął tron bo to jego odpowiedzialność, a On jej odpowiada by się odczepiła i „Hakuna-matata” istnieje tylko w mojej głowie!? Mam problemy...

A co miał jej powiedzieć? Po jego reakcji widać, że nie jest rozluźniony i faktycznie bez zmartwien, ale pełny napięcia, stresu i wyrzutów sumienia. Simba się bał.

Maciek! napisał(a):Bo tak, Simba nie chce wracać bo myśli, że to przez niego nie żyje ojciec... Ale skoro jest odpowiedzialny (w swojej małej lwiej głowie) za jego śmierć to czy to nie jest uciekanie przed odpowiedzialnością zmierzenia się z konsekwencjami „swojego” czynu!?

Poniósł konsekwencje swojego czynu - został przecież wygnany. Niby jakie konsekwencje go czekały na Lwiej Ziemi? Spojrzenie Skazy? No prosze Cię.


Maciek! napisał(a):Moim zdaniem nie ma niz złego w doszukiwaniu się w dziele drugiego dna (nawet jeśli nie było w intencji autora) interpretowaniu go po swojemu (jeśli to tak naprawdę widzimy, to czemu nie?) i dyskutowaniu o tym jak co się widzi (ponieważ... że się tak wyrażę..."To poprostu fajne" ;) ) ale też trzeba mieć dystans i nie oburzać się.

Do czasu gdy wysnuwamy błędne wnioski i na ich podstawie krytykujemy. Wtedy to juz jest oszczerstwo.


Maciek! napisał(a):Poza tym, Kamisha, myślę że większość z tego co Ty przytoczyłaś nie było w zamyśle twórców (którzy sami uważali że film będzie klapą).

Mówisz o Hamlecie?

Maciek! napisał(a):Pisząc o Maćku że jest dziecinny, niestety nie trafiłaś (a ja mam przyjemność znać kolegę osobiście), natomiast pełna wyższości (niesłuszna) krytyka czyjejś osoby mnie osobiście (i chyba nie tylko) wydała się bardzo dziecinna.

Czyli ktoś, kto nie dostrzega elementu komicznego w filmie i oczekuje konsekwencji w stosowaniu sie do praw grawitacji, nie zauważa podobieństwa do dziela na podstawie ktorego zrobili film, wysnuwa błędne wnioski i za to krytykuje [przyklad z Rafikim, ktory juz przytoczyłam] nie jest wg Ciebie niedojrzały? A ja mam wrażenie, że taka osoba ogląda KL tylko dlatego, że jest kolorowy.
Avatar użytkownika
Kamisha
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn paź 24, 2011 10:05 am
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Minky » Cz lis 10, 2011 2:12 pm

Kamisha napisał(a):Ale chyba zgodzisz się, że niemądrze jest wysnuć jakieś swoje błędne wnioski i za to skrytykować film :P To tak jakby obejrzeć KL i powiedzieć: "Nie wyszedł im ten film o szamanie. Nie wiem, po co tam te lwy" :lol:


To tam w ogóle były jakieś lwy?! Musiałam przeoczyć, pewnie to jakieś postaci piątoplanowe...
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że wnioski Maćka były błędne - były subiektywne i do tego jak najbardziej miał prawo. Starał się także przedstawić swoje stanowisko dokładnie, a nie na zasadzie "nie bo nie". Możesz się oczywiście z jego poglądami nie zgadzać, ale nie powinnaś narzucać mu swojego zdania - a patrząc z boku, to właśnie robisz. Podchodzi za emocjonalnie do tej recenzji-krytyki, a nie racjonalnie. Oczywiście, mogę się mylić (ba, mam prawo się mylić ;]), ale tak sprawa wygląda z mojej perspektywy.
Avatar użytkownika
Minky
 
Posty: 168
Dołączył(a): Śr maja 28, 2008 8:55 am
Lokalizacja: Polkowice/Wrocław
Imię: Magdalena
GG: 1372890

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Pahan » Cz lis 10, 2011 2:14 pm

Kamisha napisał(a):Recenzja ma być subiektywna, więc Twoje osobiste odczucia tu nikogo nie interesują.

Przepraszam, że tak się wcinam nie mając nic konkretnego do powiedzenia na temat, ale... odsyłam do definicji subiektywizmu. :roll:
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Kamisha » Cz lis 10, 2011 2:38 pm

Pahan napisał(a):
Kamisha napisał(a):Recenzja ma być subiektywna, więc Twoje osobiste odczucia tu nikogo nie interesują.

Przepraszam, że tak się wcinam nie mając nic konkretnego do powiedzenia na temat, ale... odsyłam do definicji subiektywizmu. :roll:


Tfu, obiektywna.
Avatar użytkownika
Kamisha
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn paź 24, 2011 10:05 am
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Scarpomaniak » Cz lis 10, 2011 2:42 pm

Kamisha napisał(a):Recenzja ma być obiektywna, więc Twoje osobiste odczucia tu nikogo nie interesują.

Po prostu cytat dnia, właśnie takie są zasady recenzji ma być subiektywna, opis musi być obiektywny, jeżeli wszyscy stosowali twoje reguły to tak recenzje by wyglądały.

Film został zrobiony w 1994 roku, przez ... bla,bla,bla (o czym film jest itp.) czy film był fajny czy nie sami zdecydujcie.

Przecież stronę temu pisałem, że każdy inaczej interpretuje film, tak samo w recenzji, każdy inaczej ocenia film/komiks/itd., jednemu się podobał np. "Lis i pies", drugiemu nie, jeden oceni na 10/10 i powie, że to najlepszy film Disneya, i zawsze płacze przy jakieś scenie, drugi: film był strasznie nudny, 0/10.
Jeden z ostatnich wojowników na polu popularyzacji komiksów Disneya w Polsce.
Prowadzi bloga Kacza Agencja Informacyjna, w którym informuje o komiksach Disneya wydawanych w Polsce i na świecie.
Ma nadzieję, że nastaną lepsze czasy dla komiksów Disneya.
Avatar użytkownika
Scarpomaniak
Pan tłumacz
 
Posty: 2472
Dołączył(a): Pn mar 23, 2009 2:48 pm
Lokalizacja: Polska
Imię: Radosław
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Kamisha » Cz lis 10, 2011 2:53 pm

Powiedzcie mi, czy cokolwiek z tej listy zawierała "recenzja" Milusia?

Cechy recenzji:
całościowe ujęcie przedmiotu recenzji

opis przedmiotu
odkrycie prawideł dzieła
porównanie go z innymi

ocena przedmiotu recenzji

odpowiedź na pytanie czy twórca zrealizował w dziele swój zamiar
zawiera sąd recenzenta
wpływa na odbiór dzieła przez czytelników
może także wpływać na autora recenzowanego przedmiotu
powinna być uzasadniona
powinna nawiązywać do określonej hierarchii wartości

subiektywizm recenzji

autor wybiera przedmiot recenzji
przedstawia przedmiot recenzji z własnej perspektywy
stosuje własny dobór kryteriów (z powszechnie uznawanego zasobu, który jest uzasadniony)
autor wykorzystuje własną wiedzę, wrażliwość, wykształcenie, gust, obycie, inteligencję.

aktualność recenzji

odnosi się do zjawisk aktualnych, bieżących (kulturalnych, naukowych)
ma skłonić do dyskusji nad swoim przedmiotem


Jeśli nie to prosze mi nie mówić, że to była recenzja.
Okej, jest element subiektywizmu, my bad, przyznaję się.
Avatar użytkownika
Kamisha
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn paź 24, 2011 10:05 am
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Maciek! » Cz lis 10, 2011 11:49 pm

Kamisha napisał(a): Czyli przyznajesz, że jesteś dzieckiem, skoro nie wyłapałeś podobieństwa?

Ok., co prawda odnoszę wrażenie, że ta dyskusja z „Porozmawiajmy o Królu Lwie” zamieniła się w jakiś twój osobisty (i zarazem osobliwy) projekt który ma na celu udowodnić wszystkim, że jestem „dzieckiem” ale...
KIEDY... Oh, kiedy powiedziałem choć zdanie, że nie widzę podobieństwa między Królem Lwem a Hamletem albo dałem znać, że nigdy nie miałem pojęcia o tym?
Czy dyskusja która tu się toczyła gdziekolwiek zahaczała o jakąś problematykę która przekłada się na brak widzenia paraleli między tym filmem a dziełem Szekspira?
Czy wątki
– Domniemanych podtekstów socjalnych i rasistowskich
– Maltretowany Zazu
– „Symbolicznego deszczu” w filmie
...to coś w Królu Lwie o czym jak się dyskutuje trzeba koniecznie podkreślić, że jest to film luźno inspirowany Hamletem bo inaczej dyskusja jest bezsensu? Mam silne wrażenie, że po prostu od tak rzuciłaś nagle ten temat bo... nie wiem, miałaś potrzebę podkreślenia, że nie jest ci ta informacja obca i z góry założenie, że mi owszem bo... Nie napisałem nigdzie „Matko i córko Król Lew to najwierniejsze odwzorowanie intencji Szekspira jakie pojawiło się na ekranie! To tak jakby ktoś po wieloletnim zgłębieniu tekstu powiedział – Chwila, chwila! Mu nigdy nie chodziło o faceta trzymającego trupią czaszkę tylko małpę trzymającą lwiątko! Zaiste biorąc tylko kilka elementów jak bohater dziedzic tronu którego ojciec zostaje zabity przez złego wuja czy duch ojca (który w przeciwieństwie do oryginału nie wspomni słowem o tym, że to brat go zabił i musi zostać pomszczony co jest jednym z kluczowych elementów) stworzy adaptację, że mucha nie siada!”
Bo tak, Król Lew ma motywy z Hamleta, ale jeśli mamy bawić się w analizy to naprawdę na podobieństwach fabularnych się kończy więc nie widzę powodu w zabawianie się w „Jak nie rozumiesz Króla Lwa to nie znaczy, że nie znasz Hamleta” bo to jest śmieszne.

Kiedy tylko pomyślę, że te część wakacji spędziłem w Stratfrod upon Avon...

Kamisha napisał(a): Cała ta wypowiedź jest tak infantylna że nie chce mi sie jej komentować.

„...a nie chce mi się komentować, aż do tego stopnia, że napisze jak bardzo nie chce mi się komentować by wszyscy mogli to zobaczyć”
Kamisha napisał(a): Nie było to napisane z żadnym uśmieszkiem ani nawet w tonie żartobliwym, myślę, że dopiero teraz to przemyślałes i wstydzisz sie przyznać. Bo wybacz, ale taka obrona na siłe jest co najmniej dziwna.

Moich intencji ci co prawda nie udowodnię bo cofnięcie czasu i pokazanie Ci mojego procesu myślowego gdy coś piszę przekracza moje obecne moce (jeszcze trochę...), a ponieważ wątpię byś uznała za argument fakt, że ten blog jest pisany z myślą o moich najbliższych znajomych którzy mają wyczucie kiedy „piszę z jajem” (do czego nie potrzebuję emocjonek) i pomijam fakt, że ten blog jest założenia humorystyczny (nazywa się „Milusiowe Ekstazy” na litość Boską)
Zresztą sam już nie wiem. Uważasz, że rzuciłem błędny argument i teraz wstydzę się przyznać – fajnie. Czy potwierdzę tę informację? Nie bo nie jest prawdziwa. To tyle co mam do powiedzenia w tej sprawie...

Kamisha napisał(a): Poniósł konsekwencje swojego czynu - został przecież wygnany. Niby jakie konsekwencje go czekały na Lwiej Ziemi? Spojrzenie Skazy? No prosze Cię.


Echem... „Cześć mamo! Wiedziałaś, że to przeze mnie zginął wtedy ojciec? A co u ciebie” ?

Także... „Wygnany”? Czy tam naprawdę zostało tak to ujęte? Ja odebrałem, że Skaza w ramach grania dalej „dobrotliwego wuja” powiedział mu by uciekał na zasadzie przestrogi/rady niż na zasadzie „Zostajesz wygnany bo zabiłeś ojca”. Chyba, że chodzi ci o scenę gdzie Hieny się drą by nie wracał bo go zabiją...

Kamisha napisał(a): Mówisz o Hamlecie?

Oh, „Hamlet” to nie tylko film. Wcześniej była też sztuka którą napisał William Szekspir (znany także z takich dzieł jak „Sen nocny letniej” czy „Romeo i Julia”)...
Kamisha! napisał(a): Czyli ktoś, kto nie dostrzega elementu komicznego w filmie


<KLAPNIĘCIE W CZOŁO!>
Odkładając na bok ten wielki spór o tym czy pisałem ten fragment na poważnie czy też nie... Ale jak już to właśnie pisałem, że ta sekwencja gdzie Zazu jest poniewierany JEST zabawna!!! Jak już to sens by miało jakbyś napisała, że nie widzę tragedii w scenie Mufasy...

Kamisha! napisał(a): nie zauważa podobieństwa do dziela na podstawie ktorego zrobili film


Znów – KIEDY NAPISAŁEM O TYM CHOĆ SŁOWO!? Czy naprawdę mam przeszukać całe forum by znaleźć kilka przykładów sprzed lat gdzie w moim poście padają słowa „Król Lew” i „Hamlet” w jednym zdaniu by było jaśniejsze, że ten powszechnie znany fakt jest dla mnie, jak dla każdego jasny!?

Kamisha! napisał(a): A ja mam wrażenie, że taka osoba ogląda KL tylko dlatego, że jest kolorowy


ŁAŁ... Po prostu... Łał...

No to zostałem podsumowany... Łał...

Ok, w tym momencie poprawiłaś mi humor na kolejne kilka dni, tu ci muszę przyklasnąć... :lol: Autentycznie dałbym się pokroić za włączoną kamerę w momencie gdy czytałem te zdanie po raz pierwszy bo clip mnie śmiejącego się przez pięć minut non stop poszedł by odrazu na you-tuba (i piszę tu na poważnie, bez kropli cynizmu choć i tak wątpię byś tak to odebrała)


P.S.
Czy istnieje słowo na obrazę tak prześmiewczą, że za bardzo bawi by poczuć się urażonym?
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Król Lew (1994)

Postprzez lis » Pt lis 11, 2011 11:15 pm

Maciek! a.k.a. Pan Miluś jest sam sobie znakomitym adwokatem, ja dodam tylko, że:
1. istnieje wiele strategii pisania recenzji; jednym z kluczowych aspektów wpływających na ich ostateczny kształt jest miejsce publikacji (w tym przypadku - bardzo prywatny blog). Jeśli jednak użycie słowa "recenzja" w odniesieniu do blogowej notki Maćka tak bardzo kole w oczy, proponuję spojrzeć na nią jako na próbę postmodernistycznej dekonstrukcji dzieła. I przejść dalej, bo dyskusja uległa zupełnie niepotrzebnemu rozdrobnieniu z powodów nomenklaturowych.
2. "To zbyt infantylne, żeby to komentować" jest uwagą niemerytoryczną, uniemożliwiającą jakąkolwiek polemikę. Jej uprzejmość jest również mocno wątpliwa.
3. Źródła kulturowe "Króla Lwa" są znacznie szersze niż tylko sztuka Szekspira, będąca dlań - dodajmy - dość luźną inspiracją. Na pewno dostrzeżenie tych korzeni nie jest niezbędne do wygłoszenia autorytatywnej opinii.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Kamisha » Wt lis 15, 2011 3:40 pm

@lis - jeśli myślisz, że przez nagromadzenie niepopularnych i pseudonaukowych słów Twoja wypowiedź wyda mi się mądrzejsza to się grubo mylisz :lol: Wszak nie wiedza czyni nas mądrymi.

@Maciek! - masz DVD KL z dodatkami? Obejrzyj porządnie. Hamlet to była BAZA do KL a nie jedna z wielu inspiracji. Poza tym może jak Ci powiedzą jak krowie na rowie co jest symbolem czego i jaki jest morał, to przestaniesz opowiadać bzdury o maltretowanym Zazu. Trzeba umiec rozróżnić element komediowy od dramatycznego. Jeśli iść Twoim tokiem myslenia, to teoretycznie wszystko co jest po smierci Mufasy powinno nas smucić, np. to, że Banzai powbijał sobie igły w tyłek... Oj biedaczek :<
Nie wiem po co te nic nie wnoszące do tematu, prześmiewcze teksty... no bo chyba nie masz problemu z samooceną?
Jeśli blog, który piszesz dla najbliższych, udostępniasz szerszej publiczności, to licz się z krytyką. Tak sie składa, że miłośnik i ten, kto widział KL setki razy przyczepi sie do wielu rzeczy, których nie zauważy przeciętny oglądacz. BTW jak na mnie tak wszyscy naskoczyli, to aż pomyślałam, że faktycznie cos ze mną nie tak, i dałam do przeczytania Twoją notatke koleżance, również wieloletniej fance KL. Poprosiłam ją o krótkie wypowiedzenie sie o tym, co przeczytała [nie powiedziałam jej ani słowa co ja o tym sądzę] i jej wnioski były takie same jak moje - to samo powiedziała o motywach kreskówkowych, o tym, ze to nie film o uciekaniu od obwiązków itp. Słowem - widzimy więcej. Nie dlatego, że jesteśmy jakimiś znawcami, bo pod żadnym pozorem nie, ale oglądałyśmy film setki razy, osobiście czytam wszystko co jest z tym filmem związane, oglądam wszystko co o nim wypuści disney. Więc nie dziw się, że wkurza mnie, jak ktoś mówi, że skoro Zazu był maltretowany to tak samo powinno nas to smucić jak śmierc Mufasy bo to sa dwie odrębne sprawy. Nie lubię, jak ktoś Kl bierze na płytko i go krytykuje nie znając głębi [może i Ty znasz, ale Twoja recenzja tego nie pokazywała].
Avatar użytkownika
Kamisha
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn paź 24, 2011 10:05 am
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez lis » Wt lis 15, 2011 6:26 pm

Nie wiem, które słowa są pseudonaukowe. "Dekonstrukcja" to termin z teorii postmodernizmu i niestety nie istnieje żaden jego prostszy synonim (a najlepiej opisuje to, co przedstawił nam Maciek!). Resztę wypowiedzi stanowią słowa, które po pierwsze powinny być zrozumiałe dla średnio oczytanej osoby, a po drugie - po prostu najprecyzyjniej oddają moje myśli. Twoja uwaga jest zaś kolejną wycieczką osobistą, która pomija sedno sprawy, a kończy się mądrością ludową od czapy.

W odniesieniu do tego, co napisałaś Maćkowi, mam jeszcze jedno trudne słowo: interpretacja. Naprawdę nie rozumiem, czemu uparłaś się, że Twoje (i Twojej Szanownej Koleżanki) odczytanie TLK jest jedynym słusznym (choćby nawet było najpopularniejszym i najbliższym intencjom autorów, wciąż pozostaje tylko jednym z wielu). Tym samym odzierasz to wybitne dzieło z całej swojej wieloznaczności, czyniąc je jednowymiarowym filmikiem na jeden raz.
Avatar użytkownika
lis
administrator
 
Posty: 1137
Dołączył(a): So lis 20, 2004 8:03 pm
Lokalizacja: Kielce
Imię: Mateusz
GG: 3889388

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Retlaw » Wt lis 15, 2011 9:40 pm

Nie chcę naskakiwać, bo naprawdę chcemy żeby wszyscy czuli się na forum dobrze i nie chciałbym żebyś poczuła się urażona, ale...
Nie ma nic złego w tym, że się z Maćkiem, bądź kimś innym nie zgadzasz. Szanuję to ja i pewnie cała reszta, że masz inny punk widzenia, wszak jak to Mateusz napisał KL jest bardzo bogatą pozycją w której można wiele dostrzec i różnie interpretować, ale pozwól też innym mieć swoje zdanie, bo zapewniam Cię, że nie masz monopolu na prawdę, i o ile mogę się nie zgodzić z pewnymi spostrzeżeniami Maćka, o tyle szanuję jego wizję. Z kilkoma Twoimi również nie mogę się zgodzić. Usłyszałaś, że twórcy wzorowali się na Hamlecie - zgoda, ale elementów wspólnych jest tylko kilka, cała reszta fabuły, wątków pobocznych itp. jest wypocinami twórców filmu. Jeśli tego nie zauważasz to znaczy, że albo nie sama nie czytałaś Hamleta, albo ślepo wierzysz w coś co gdzieś usłyszałaś (i dorobiłaś ideologię), a co jest tylko połowicznie prawdą. Moim skromnym zdaniem oczywiście.
Najważniejszą jednak kwestią w tej rozmowie jest kultura wypowiedzi. Zauważ że nikt Cię nie obraża (co niektórzy muszą się tylko bronić), a jeśli ktoś się z tobą nie zgadza, odbierasz to jako atak, pomimo iż to Ty próbujesz niesłusznie źle oceniać ludzi, w obraźliwy dodajmy sposób, co niestety nie za dobrze świadczy o Tobie. Także zastanów się czyj ton wypowiedzi świadczy o niedojrzałości.
this time the magic is real
http://lucasfilm.pl/
http://www.beelive.pl
http://www.studioant.pl - tym się zajmuję :-]
Avatar użytkownika
Retlaw
 
Posty: 568
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:56 am
Lokalizacja: Kielce
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Maciek! » Wt lis 15, 2011 11:32 pm

Kamisha napisał(a): - jeśli myślisz, że przez nagromadzenie niepopularnych i pseudonaukowych słów Twoja wypowiedź wyda mi się mądrzejsza to się grubo mylisz


Jakie słowa są twoim zdaniem „pseudonaukowe” i „niepopularne”? Bo czytam i czytam post Mateusza i nie mogę dojść co w jego słownictwie takiego pretensjonalnego, że musiałaś mu to wytknąć.
Ale odkładając na bok jak jego myśli zostały ujęte – Co takiego powiedział, że twoim zdaniem jest to „niezbyt mądre”? Bo sorry, ale ani trochę nie odnosisz się do tego co napisał, tylko przyczepiłaś się pierwszej lepszej rzeczy w jego wypowiedzi i zaatakowałaś to kompletnie unikając odpowiadania na jego argumenty i zachowujesz się jakby to zamknęło sprawę.

to przestaniesz opowiadać bzdury o maltretowanym Zazu


Napisałem o tym tylko raz. To Ty wydajesz się robić z tego większą aferę niż jest i przytaczać to notorycznie tym bardziej, że zaczynasz pisać o tym, że film jest bazowany na Hamlecie, po czym przeskakujesz do tego wątku jakby jedno z drugiego wynikało.

Retlaw napisał(a): Usłyszałaś, że twórcy wzorowali się na Hamlecie - zgoda, ale elementów wspólnych jest tylko kilka, cała reszta fabuły, wątków pobocznych itp. jest wypocinami twórców filmu. Jeśli tego nie zauważasz to znaczy, że albo nie sama nie czytałaś Hamleta, albo ślepo wierzysz w coś co gdzieś usłyszałaś (i dorobiłaś ideologię), a co jest tylko połowicznie prawdą


Mam identyczne odczucia. To, że twórczy zaczerpnęli z czegoś pomysł to nie znaczy, że wszystko swobodnie przenika z jednego na drugie. Przeciwnie jak już to takie doszukiwania wychodzą na siłę.
Można powiedzieć, że Nala to odpowiednik Ofelii, ale czy ponad fakt, że obie postacie są obiektem miłosnym głównego bohatera jest jakieś podobieństwo? Bo pewnie można by zrobić na upartego listę jakichś drobnych podobieństw, ale powiedzmy sobie szczerze ile tak naprawdę z tego było zamierzone, a ile jest wynikiem czepiania się detali kogoś kto ma po prostu za wiele czasu na swojej głowie...
Avatar użytkownika
Maciek!
Dr Moderator
 
Posty: 1221
Dołączył(a): So lis 20, 2004 10:23 pm
Lokalizacja: Memoriałowo!

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Kamisha » Śr lis 16, 2011 10:12 am

Dla mnie sprawa jest zamknięta. Jeśli macie zamiar cały czas rozkładać posty na czynniki pierwsze, słówka i półsłówka, ja sie w to nie bawię. W całych moich wypocinach chodziło mi tylko o jedno: gdy krytykujesz, sprawdź najpierw, czy krytyka jest sprawiedliwa. Odwołam sie po raz kolejny do przykładu szamana. Wyobraźcie sobie, że przyszedł ktoś do kina na KL, i przy was na głos skomentował, że beznadziejny jest ten Król Lew, bo Rafiki przeciez miał zając miejsce Mufasy, nie jakis tam Skaza... Ma facet prawo do takiej interpretacji? Ma prawo święte. Ale nie zmienia to faktu, ze jedyna możliwą reakcją na takie cos jest facepalm.
Bez odbioru.
Avatar użytkownika
Kamisha
 
Posty: 42
Dołączył(a): Pn paź 24, 2011 10:05 am
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez Szympi » Śr lis 16, 2011 3:13 pm

Wow, temat się bardzo fajnie rozwinął. xDD
Dobra. Co o tym sądzę?
1. Kamisha, przesadzasz. Niby dlaczego wypociny Maćka mają nie być recenzją? Ja to przeczytałem, i imo niczego nie zabrakło. Są jego uczucia (oczywiście uzasadnione), krótko opowiedziana fabuła, co sądzi o filmie i dlaczego, etc. etc
2. Jeszcze zgodzę się z Maćkiem w jednej kwestii, albowiem o przykrych sytuacjach "TY CHYBA NIE WIESZ CO MÓWISZ, TEN FILM JEST WSPANIAŁY!!!". Miałem raz taką sytuację na godzinie wychowawczej. Był temat o patriotach. Ja powiedziałem, że patriotą się nie czuję, gdyż najzwyczajniej w świecie nie przepadam (nie lubię nawet...) za Polską. Och, ile było krzyków, ile opowieści o tym, że kiedyś za Polskę walczyli na wojnach... ale to jest moje zdanie, i tego mi nikt nie odbierze.
3. Dosłownie wierzę w każdą opinię, ale niektórych można po prostu nie rozumieć. Niektórzy swoją opinię przedstawiają w sposób "FILM MI SIĘ NIE PODOBAŁ I JUŻ!", jak mój pewien znajomy. Jednak od tego jest forum, czyż nie? Od wyrażania opinii. Przecież często się pisze "nie zgadzam się z tobą, gdyż"...
Król Lew jednak nadal pozostanie moim ulubionym filmem Disneya. I raczej nigdy się to nie zmieni. Dawno go nie oglądałem (ostatnio to chyba w kinie), ale... na pewno do niego powrócę.
Spójrz na gwiazdy. To z nich patrzą na nas wszyscy władcy z przeszłości. Jeśli będziesz samotny, nie zapomnij, że ci królowie pośpieszą ci z pomocą. I ja także.
Avatar użytkownika
Szympi
 
Posty: 66
Dołączył(a): N cze 05, 2011 3:47 pm
Lokalizacja: Dolnośląśkie - więcej na PW
Imię: Szymon
GG: 0

Re: Król Lew (1994)

Postprzez jupix » N sty 08, 2012 1:37 pm

Ciekawy jestem ile procent forumowiczów oglądało piątkowy seans? Ja skorzystałem z okazji i włączyłem sobie do kilku piosenek napisy dla niesłyszących, dzięki czemu zrozumiałem wiele tekstów, normalnie nie do wysłyszenia. Z tego co zauważyłem puścili wersję kinową 3D (z nową piosenką i bez Raportu).
Ciekawi mnie jednak czemu pani prezenter powiedziała przed seansem, że kolejny raz będzie wyświetlany za 7 lat.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron