Najpiekniejsza bajka Disneya.

Tutaj rozmawiamy o disnejowskich filmach, zarówno kinowych, jak i tych, które wchodzą na DisneyDVD.

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Minky » Śr cze 01, 2011 8:19 am

Widzisz, Mędrku - ja zupełnie nie rozumiem całego szału wokół Toy Story. No po prostu, nie trafia do mnie. Pamiętam, że szliśmy na to z całą klasą i wszyscy nam podkreślali, że to przełom, gdyż to pierwszy film zrobiony komputerowo, no i Disney oczywiście. :) Ale do tej pory potrafię sobie przypomnieć to uczucie rozżalenia, które przeżyłam jako pierwszoklasistka - że to nie jest TO.
Film obejrzałam drugi raz w tym roku, podczas emisji na TVP 1 z narzeczonym (jejku, naprawdę się cieszę, że jestem z osobą, która akceptuje moje skrzywienie na punkcie Disneya i anime razem wziętych ;p) - nadal nic specjalnego, ale po tych 7 latach ocena była ciut lepsza. :) Ale efekt był taki, że przez długi czas do filmów Pixara nie mogłam się przekonać - Potwory i spółka obejrzałam kilka razy, ale nadal nie znalazłam w tym rewelacji. Gdzie jest Nemo? irytuje mnie niemiłosiernie, w ogóle nie lubię tego filmu. Iniemamocni - pomimo bardzo dobrego polskiego dubbingu - ach, Fronczewski! - nie zachwycili mnie. Za to Ratatuj, Wall-E i Odlot to mistrzostwo, które sprawiło, że nie przekreśliłam Pixara na dobre. :) Toy Story 3 pewnie lubiłabym bardziej, gdyby nie było to... Toy Story. :) Nadal, zgadzam się, że była to najlepsza odsłona z cyklu, ale nie rozumiem tego całego szumu wokół "najlepszego filmu w historii produkcji animowanych", tak jak nie łapię szaleństw na punkcie Avatara i technologii 3D.
To tak samo jak moja niechęć do produkcji aktorskich Disneya za wyjątkiem fenomenalnego Zorro i Piratów. :)
Dlatego nie widzę nic złego w tym, że nie wychwalasz Króla Lwa pod niebiosa. Choć faktem jest, że posiada chyba najlepsze sequele w historii Disneya. :)

Z Królem Lwem łączy mnie sentyment z dzieciństwa (Ha! Wiecie, w podstawówce posiadanie oryginalnej kasety z filmem dawało +10 do respektu, chciałoby się rzec). Mój młodszy brat oglądał film średnio 5 razy w tygodniu. Dziw, że kaseta wciąż na chodzie. :) Ale dzięki temu namówiłam go na zakup DVD, kiedy jeszcze nowe chodziło za 40 zł. :)
Dla mnie absolutnym naj naj pozostaje Mała Syrenka - pierwszy film z dzieciństwa i jedyny powód, dla którego zazdrościłam siostrze rudych loków. :)
Moją zwycięską trójkę uzupełnia właśnie Król Lew i Aladyn. :)
Avatar użytkownika
Minky
 
Posty: 168
Dołączył(a): Śr maja 28, 2008 8:55 am
Lokalizacja: Polkowice/Wrocław
Imię: Magdalena
GG: 1372890

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez jupix » Śr cze 01, 2011 7:11 pm

Trochę macie racji. Król Lew ma bardzo prostą fabułę i w ogóle jest zbyt krótki (75 min). Owszem oglądając go po raz pierwszy jest się zachwycony, ale z każdym nastepnym razem film się po prostu nudzi. Oczywiście, posiada też kilka naprawdę genialnych scen. Zwłaszcza początek filmu robi niesamowite wrażenie. Posiada też znakomite postaci, dla mnie zwłaszcza Mufasa, Rafiki, nawet Timon i Pumba w miarę wkompowują się w dzieło. Ale połączenie wątków bardzo poważnych z komicznymi bardzo mocno się gryzie. Widać to także w innych filmach, jak Pocahontas, Dzwonnik z Notre Dame. Najlepszy tego typu kompromis osiągnięto chyba w Aladynie.

Toy Story będę bronił. Film ma po prostu znakomicie rozpisany scenariusz i choć krótki to wciąż się w nim coś dzieję. Poza tym postać Chudego jako głównego bohatera i niejako czarnego charakteru była czymś nowym. To pierwsza taka postać, która pomimo wielu wad jest przez widza lubiana. Wielkim plusem filmu jest także bardzo wciągająca końcowka, muzyka i piosenki Newmana oraz ogólna tematyka, którą dzieciaki doskonale rozumieją i która daje im świetną rozrywkę (chyba dotyczy to bardziej chłopców).

Teraz ja dorzucę swoje trzy groszę. Mała Syrenka to film dla mnie przeceniany. Muzyka i piosenki nagrodzone Oscarami i uwielbiane przez ludzi są naprawdę przeciętne i przeczą magicznemu, baśniowemu charakterowi filmu (szczegolnie denerwuje mnie scena zakochania Ariel i Eryka, do której leci Sia la la... :x ).
Postać Urszuli jest też słaba. Jej intencje są niewyczuwalne, zemsta nie jest uzasadniona, a piosenka...
Oczywiście takie sceny jak sztorm, przejażdżka po mieście czy końcówka są znakomite, ale i tak Małej Syrence (według mnie) brakuje do arcydzieł Disneya.
600 postów w 6 lat, dwudziestka na karku, ale miłość do Disneya - dozgonna!
Avatar użytkownika
jupix
 
Posty: 622
Dołączył(a): Pn cze 16, 2008 2:37 pm
Lokalizacja: Częstochowa
Imię: Wojtek
GG: 0

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Minky » Śr cze 01, 2011 8:16 pm

Dziękuję za Twoją opinię, jupix. Wymieniłeś wiele rzeczy, które warto rozważyć. :)
Tylko nie wiem, czy potrzebne było przechodzenie do obrony, bo to mi się z krucjatą przeciwko heretykom kojarzy. :) Ot, takie historyczne skrzywienie.
Jestem ciekawa jednego aspektu Twojej wypowiedzi odnośnie tego filmu - czy chodziło Ci o to, że Chydy był pierwszym głównym bohaterem w historii Disneya/Pixara, który posiadał widoczne wady, czy odnosiłeś to do ogółu animacji? Jeśli w tym drugim sensie (choć nie wydaje mi się), to byłoby w moim odczuciu twierdzenie krzywdzące w stosunku do innych produkcji. Najłatwiej byłoby mi wypisać kilka produkcji japońskich, jako że z nimi jestem najbardziej zżyta, gdzie główna postać nie jest "kryształowa". Z drugiej strony, u samego Disneya mamy Pinokia, który też ma swoje za uszami, a da się lubić. Ale rozumiem też, że nie do wszystkich przemawia ta produkcja, z różnych względów.
Kręcąc bat na siebie, dodam, że jestem zwolennikiem nowego dubbingu Śnieżki. :) Przedwojenny przez długi czas mnie odrzucał, Śnieżka piszczała wniebogłosy i nie szło jej zrozumieć (tak jak myszek z Kopciuszka, ale to już późniejsza kwestia), pomimo faktu, że przy mojej mamie, uwielbiającej stare polskie produkcje, spędziłam wiele godzin, razem z nią oglądając filmy międzywojenne. Znam wiele osób, które też przyznawały się do kłopotów ze zrozumieniem tamtej wersji, zwłaszcza jako dzieci. Nowy dubbing jest uroczy (królewna ma taki śliczny głosik), oczywiście można się kłócić nad interpretacją postaci dokonanej przez aktorów podkładających głosy (czy gniewna, ekspresyjna królowa w starej wersji, czy może jednak opanowana, chłodna i kalkulująca Stenka?). Starą wersję potrafiłam docenić dopiero pod koniec liceum i choć cieszę się, że Disney Polska zdecydował się na ponowne nagranie ścieżki dialogowej, to mam takie małe ukucie żalu, że mimo wszystko dostaliśmy na płycie tylko jedną wersję, zamiast obu.
Nie chcę, żeby to było odebrane jako atak (tak samo jak sądzę, że nie miałeś takiego celu pisząc o MS :]). Jak starałam się podkreślić, moja ocena jest bardziej emocjonalna niż racjonalna. Nie oceniam filmu po sposobie scenariusza, animacji, muzyce (choć to oczywiście wpływa na ogólną ocenę), ale po wrażeniu, jakie na mnie wywarł. Każda z wymienionych przez Ciebie dziedzin (we wszystkich trzech omawianych filmach) stwarza produkcję - wiemy, że słaby reżyser może położyć nawet najlepszy scenariusz, a kiepski montaż może zniweczyć nawet wspaniałe zdjęcia. Ale dochodzi tu coś więcej - czyli ta cała otoczka. Chyba każdy z nas miał chociaż jeden przypadek, gdy oglądał daną pozycję ze znajomymi i była świetna, a gdy chciał ją obejrzeć sam, to się okazało, że jednak specjalnego uroku nie ma, a jest wręcz całkiem słaba... Te moje pierwsze odczucia są dla mnie najważniejsze.
Z drugiej jednak strony już się nauczyłam, że warto dawać ludziom i rzeczom n-tą szansę. Ja się zmieniam, a za tym sposób w jaki postrzegam świat. Znienawidzona "Zbrodnia i kara" w pierwszej klasie LO, przed maturą stała się jedną z moich ulubionych lektur (ale cóż, "Mistrza i Małgorzaty" i tak nie pobiła ;p).
Wydaje mi się, że najlepszym podejściem jest zaakceptowanie stanowiska drugiej osoby, bez ustawiania się w pozycji ataku czy obrony. A dobrym byłaby sugestia - "jakbyś oglądała/oglądał ten film jeszcze raz, to spróbuj zwrócić uwagę na...". Dostałam od Ciebie kilka wskazówek, postaram się o nich pamiętać, tym bardziej, że w planach mam seans Toy Story 3, ale już po polsku, nie po angielsku.
Ale "Na morza dnie" według mnie dostało zasłużenie Oskara za najlepszą piosenkę. :)
Avatar użytkownika
Minky
 
Posty: 168
Dołączył(a): Śr maja 28, 2008 8:55 am
Lokalizacja: Polkowice/Wrocław
Imię: Magdalena
GG: 1372890

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Pahan » Śr cze 01, 2011 9:17 pm

Jeśli chodzi o najpiękniejszy film Disneya, to wg mnie wybór jest szalenie trudny. Nie umiem wybrać jednego z całej historii wytwórni, najlepiej podzielić to na etapy.

Wezmę pod uwagę tylko tzw. "klasyki".

Z pierwszego okresu, czyli lat 1937-1942 najdoskonalszym filmem wydaje mi się Fantazja. O miano najpiękniejszego rywalizują jednak Królewna Śnieżka i Bambi. Obydwie to Disney w wydaniu słodkim (chwilami nawet przesłodzonym), lecz tkwi w nich jakiś nieodparty urok. Czaru Królewnie dodaje oczywiście pierwszy polski dubbing. Nie wiem jak wy to odczuwacie, ale dla mnie brzmienie tych głosów jest piękne. Oczywiście podobnie brzmiały w przedwojennych filmach aktorskich, jednak właśnie z pionierskim obrazem Disneya zyskują rzeczone piękno absolutne. W Bambim z kolei, urzeka kunszt animatorów. Ukazanie przyrody, zmieniających się pór roku, czy życia lasu jest po prostu fantastyczne. Dla formalności wspomnę tylko, że znakomicie współgra to z muzyką i tworzy niepowtarzalny klimat, jakiego próżno szukać w innych disnejowskich produkcjach.

W następnych latach studio tworzy "składanki", z których nie wszystkie widziałem. Ponieważ większość składa się z krótkometrażówek, to w tym poście opuszczę je. Choć przypominam sobie poruszające kawałki z "Melody Time" i "Make Mine Music", to nie jestem w stanie ocenić tych filmów jako całość.

Następny podział pozwolę sobie stworzyć w latach 1950-1959, a więc powrót do źródeł. Choć zasadniczo podobają mi się wszystkie filmy z tych lat (ulubiony - Zakochany kundel), to bezapelacyjnie, za najpiękniejszą uważam Śpiącą królewnę. Można powiedzieć, że to taka troszkę ulepszona Śnieżka. Znów klasyczna baśń, jednak nie sprawia wrażenia przesłodzonej. "Słodkie" elementy zostały świetnie zrównoważone mrokiem, jaki uosabia jeden z lepszych schwarzcharakterów Disneya - Maleficent. Piękno tego filmu zawiera się jednak tym razem w oszałamiającym wykonaniu warstwy wizualnej. Animacja, tła, wygląd postaci - to wszystko sprawia, że nie można oderwać się od ekranu. IMO najlepsza i najpiękniejsza ekranizacja baśni w historii studia.

1961-1988. Te 27 lat wrzuciłem do jednego worka, bo jest to okres wielce specyficzny. Jak wiadomo u jego schyłku nie wiodło się zbyt dobrze. Klapa Tarana i tak dalej. Jednak wszystkie filmy z tych lat mają wspólne cechy, które zacząłem zauważać jeszcze naście lat temu. Animacja stała się jakby uboższa, klimat taki hmm... rozmyty i czasem nieco melancholijny. Piosenek mniej i były one inne niż dawniej. Przede wszystkim jednak gdzieś zniknęła owa "słodycz" o której kilka razy wspomniałem. Te wszystkie cechy sprawiły, że ten często lekceważony okres jest moim ulubionym. To wtedy wyprodukowano takie filmy jak Miecz w kamieniu, Robin Hood i Wielki mysi detektyw, które od lat są moimi faworytami (dużo w tym sentymentu). Jeśli chodzi zaś o piękno, sprawa nie jest łatwa, bo... ciężko je wychwycić, a już na pewno trudno odnaleźć coś konkurencyjnego dla poprzednich okresów. Taką perełką jest Lis i pies. Historia o przyjaźni, bardzo prosta, jednak w tym charakterystycznym ospałym, leniwym, zamglonym sztafażu wypada wprost rewelacyjnie. Niektóre kadry to małe dzieła sztuki, jak w Bambim. Dopiero niedawno (w 2007) miałem okazję pierwszy raz obejrzeć, więc nie mogłem odebrać go tak jak w wieku 5-6 lat. Wtedy, być może uznałbym go za niezbyt wciągający, lecz teraz w pełni doceniam piękno Lisa i psa, chyba najmniej znanego "klasyka".

No i mamy renesans 1989-1996. Nie chcę się tu rozpisywać o cechach charakterystycznych tych filmów itp., więc napiszę od razu. W szranki o miano najpiękniejszego stanąć mogą zarówno Król lew, Dzwonnik z Notre Dame jak i Mała syrenka lub Pocahontas. Niestety mają wady. Tak jak zauważył jupix, poważniejsze treści są przeplatane z całkowicie niepasującymi śmiesznostkami (bardziej razi to w Dzwonniku - z jednej strony przerażający Frollo, a z drugiej Gargulce i ich najgorsza piosenka w filmie. Jedyny humor jaki akceptuje w Dzwonniku to ten w wykonaniu Klopina - czarny). Rzeczywiście, najlepiej wyważył to Alladyn, lecz wg mnie to bardziej przygodówka i trudno rozpatrywać go w kategorii piękna. Pocahontas była piękna wizualnie, lecz jakoś niezbyt kupuję fabułę. A propos Syrenki: właśnie, że piosenka Urszuli jest boska! Kipi z niej perfidia :). Muszę natomiast zgodzić się że kawałek z 'sialala' nie jest najwyższych lotów.
Który z tych filmów jest wg mnie najpiękniejszy? Ano żaden. Bo jednego tu brakuje, i to właśnie ten wybrałem. Nie chcę powtarzać poprzedników, więc odsyłam do postów o nim wyżej. BTW, wcale nie jest to moja ulubiona produkcja z tych lat.

Kolejny etap - 1997-2004. Czyli śmiałe wkroczenie w nowoczesną stylistykę komediową (Herkules, Nowe szaty króla), przeplatane "poważniejszymi" opowieściami jak Mulan czy Mój brat niedźwiedź. Zwycięża jednak Planeta skarbów. Jest w tym filmie (który zaliczył klapę) coś niezwykłego. Pokazuje po prostu piękną przygodę, jaką każdy chciałby przeżyć, przygodę marzeń. Oczywiście duża w tym zasługa literackiego pierwowzoru, ale dodatkowo mamy tu "epicką*" wręcz stronę wizualną. Humor natomiast jest bardzo dobrze wyważony.

Dalej filmów nie śledziłem. Muszę nadrobić koniecznie Księżniczkę i żabę. Co do Pixara to mam poważne braki (Wall-E i Odlot), które uniemożliwiają rzetelną ocenę. :(

* "Epicka" w cudzysłowie, bo użyłem tego słowa w błędnym aczkolwiek popularnym, internetowym znaczeniu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez cziksel » Cz cze 02, 2011 1:27 pm

Mędrek1937 napisał(a):
Czekaj, bo nie rozumiem. Czyli Król Lew jest dla ciebie najlepszy, czy jednak nie?
Nie wiem, z jakiego powodu Król Lew ma tylu fanów i jest tak popularny.


No właśnie uważam, że nie. Wiele osob lubi go dlatego, że kojarzy im się z dzieciństwem. Filmy jak Mała Syrenka, Piekna i Bestia czy Dzwonnik z Notre Damm, są według mnie lepsze. (choć co do tego, że nie ma jednej, najlepszej- nie zmienię zdania- to niemożliwe wybrac tylko jedną)
Avatar użytkownika
cziksel
 
Posty: 202
Dołączył(a): So maja 28, 2011 10:28 am
Imię: Ada
GG: 461091

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Szympi » N cze 05, 2011 4:47 pm

Przecież każdy wie, że najlepszą, najpiękniejszą, najklimatyczniejszą produkcją Disneya jest Król Lew. On jest po prostu ponadczasowy, jego się nie da przebić nawet żadną pozycją AKTORSKĄ, co dopiero animacyjną... Nie wiesz, skąd ma tyle fanów? Nie rozumiem, jak można zadać takie pytanie, Król Lew nie wywołuje uczuć, one same się tworzą przy prawdziwej magii tej produkcji, Król Lew ,,zaprasza" nas do środka tej produkcji, oglądając Króla Lwa można zapomnieć, że na świecie jest wojna, ale jeżeli do Króla Lwa podchodzą wkurzający mnie fani ,,na chwilę" to ja przepraszam, bo to jest jakieś nieporozumienie. Prawdziwego fana nigdy to nie znudzi. Ja codziennie oglądam Króla Lwa i dalej płaczę, dalej mnie przechodzą dreszcze, gdy Simba wchodzi na Lwią Skałę, gdy mały Simba rozmawia z Mufasą o gwiazdach. Wkurza cię Simba i Nala? To Pinokio też cię wkurza? Przecież młodego Simby NIE DA się nie lubić, jest on słodki, zwłaszcza w piosence Oh, i just can't wait to be king. Mówisz: prosta fabuła? Jeśli wszystkie fabuły u Disneya mają fabułę nie-prostą, to Król Lew też ma nie-prostą, bo ma prostą, czyli inną od innych, jest oryginalny. A w dodaniu humoru nie widzę nic złego (no może w dwójce w walce to widać, ale w jedynce ani trochę!), w Królu Lwie nie było to przesłodzone. Walka na końcu była ,,głupia"? Jeśli w scenach takich jak "Zdradzę ci moją tajemnicę: JA ZABIŁEM MUFASĘ!" nie poczułeś dreszczy - nie miałeś dzieciństwa - a jeśli poczułeś, to zdanie z ,,głupią" walką było nieodpowiednie. Timon i Pumba, Rafiki, czy Can you feel the love tonight, było genialne. I ja się dziwię, że ty się dziwisz, że Król Lew ma tyle fanów. Po prostu...:

THE LION KING FOREVER!
Spójrz na gwiazdy. To z nich patrzą na nas wszyscy władcy z przeszłości. Jeśli będziesz samotny, nie zapomnij, że ci królowie pośpieszą ci z pomocą. I ja także.
Avatar użytkownika
Szympi
 
Posty: 66
Dołączył(a): N cze 05, 2011 3:47 pm
Lokalizacja: Dolnośląśkie - więcej na PW
Imię: Szymon
GG: 0

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez cziksel » Pn cze 06, 2011 6:04 pm

[quote="Szympi"] Nie rozumiem, jak można zadać takie pytanie, Król Lew nie wywołuje uczuć, one same się tworzą przy prawdziwej magii tej produkcji, Król Lew ,,zaprasza" nas do środka tej produkcji, oglądając Króla Lwa można zapomnieć, że na świecie jest wojna, ale jeżeli do Króla Lwa podchodzą wkurzający mnie fani ,,na chwilę" to ja przepraszam, bo to jest jakieś nieporozumienie. Prawdziwego fana nigdy to nie znudzi. Ja codziennie oglądam Króla Lwa i dalej płaczę, dalej mnie przechodzą dreszcze, gdy Simba wchodzi na Lwią Skałę, gdy mały Simba rozmawia z Mufasą o gwiazdach. Jeśli w scenach takich jak "Zdradzę ci moją tajemnicę: JA ZABIŁEM MUFASĘ!" nie poczułeś dreszczy - nie miałeś dzieciństwa - a jeśli poczułeś, to zdanie z ,,głupią" walką było nieodpowiednie. [quote="Szympi"]

Zgadzam się :D Nazwanie tej bajki ,,głupią" to zniewaga. Też za KAŻDYM razem płaczę na tej bajce! Ta scena jak Simba woła ,,tato, tato!" a on leży martwy... No i Skaza !!! Zło wcielone, chociaż i do niego czuję pewne współczucie. Co do stwierdzenia, że jest to NAJLEPSZA bajka Disneya zgodzić się jednak, mimo wszystko, nie mogę. Zbyt dużo równie pięknych i uczuciowych bajek Disneya. :)
Avatar użytkownika
cziksel
 
Posty: 202
Dołączył(a): So maja 28, 2011 10:28 am
Imię: Ada
GG: 461091

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Minky » Wt cze 07, 2011 6:55 am

Co prawda, poprzednie posty nie odnosiły się do mnie, ale.
Jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Nie da się lubić wszystkiego. Po prostu nie a takiej fizycznej możliwości. Gdyby tak było, nie miałabym problemów w czasie lekcji, gdy dzieliłam uczniów na grupy - "bo ja z nim/nią nie będę pracować. Bo nie!". Dlatego rozumiem Mędrka, że postać Simby nie przypadła mu za bardzo do gustu. Jeszcze nigdy nie znalazłam osoby, która miałaby identyczne ze mną zdanie o każdej postaci. I mogę się założyć, że na listy naszych ulubionych bohaterów różniły by się znacznie - charakter "znielubiany" u jednej osoby, jest najukochańszym u drugiej i na odwrót. Cóż, tak już jest :)
Mędrek nie użył słowa "głupia" w stosunku do walki czy całego filmu. Napisał, że lubi film, ale nie uważa go za aż tak arcy genialny jak część za nas. I gdyby nie odważył się powiedzieć tego otwarcie, nie wiem, czy ja zdecydowałabym się kiedykolwiek na wypowiedzenie się nt. Toy Story. :) Dziękuję, Mędrku!

Co do Króla Lwa, mimo że naprawdę film lubię - mamy tu do czynienia z najbardziej spektakularnym plagiatem w historii Disneya. I przez to, przykro mi, film nie jest oryginalny. A najśmieszniejsze jest to, że wiele osób starszy o prawie 30 lat oryginał wyzywają od kopii i oszustów. Nawet daty nie chce im się sprawdzić. Tak, po raz kolejny przypominam o "Kimbie, białym lwie". Skandalu uniknięto tylko dzięki wdowie po Osamu Tezuce.
Avatar użytkownika
Minky
 
Posty: 168
Dołączył(a): Śr maja 28, 2008 8:55 am
Lokalizacja: Polkowice/Wrocław
Imię: Magdalena
GG: 1372890

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Mędrek1937 » So cze 11, 2011 2:12 pm

Nie ma za co Minky. I ja dziękuje ci, że mnie bronisz.

Szympyi ( przepraszam jeśli źle napisałem) jesteś fanem z krwi i kości, chociaż bronisz króla lwa aż za bardzo. To gadanie jeszcze bardziej odsuwa mnie od stwierdzenia "arcydzieło" jeśli chodzi o film. Ja również bronię "Pięknej i Bestii", ale nie aż tak żeby kogoś obrażac. Mam namyśli szczególnie słowa "...jeśli nie poczułeś dreszczy nie miałeś dzieciństwa". Kto powiedział, że filmem dzieciństwa MUSI byc Król Lew? Dla mnie to akurat "Piotruś Pan". Króla Lwa zobaczyłem na wideo kolegi. Zachwycił mnie tylko przez pierwszy seans. Następne były już inne, nudniejsze. Mówiąc "ostateczna walka" nie miałem na myśli Simby i Skazy. Chodziło mi o bitwę. W tle muzyka poważna, a Rafiki walczy kung-fu. Rzygac się chce, że tak się wyrażę.
Bardzo lubię Pinokia, w przeciwieństwie do Simby, który jest właśnie AŻ za słodki. Chodzi takie głupie zwierzę, chwali się wszystkim i wszystkim, a do tego jego głos...
Kolejna sprawa- oskarżasz mnie o nazwanie Króla Lwa "głupim". Nigdzie tak nie napisałem z resztą, Minky już to powiedziała.
Prosta fabuła? Ja wiem, że każdy film Disneya ma prostą fabułę, ale tu jest chyba najprostsza. Zazdrosny lew zabił brata, a jego syna wysłał w świat, by sam mógł objąc władzę. Małe lwiątko dorasta z przyjaciółmi, a kiedy jest dorosłe wraca do ojczyzny zabija stryja i KONIEC. Nawet Dumbo jest bardziej złożony.
Dla mnie najklimatyczniejszymi filmami są: Piękna i Bestia, Królewna Śnieżka i Dzwonnik z Notre Dame. I to właśnie one znajdują się na podium rankingu (Król Lew gdzieś koło 20 miejsca).
A i jeszcze jedno. Czy to ty wypowiedziałeś się w moim temacie na filmwebie "Wybierajmy"? Pytam bo podobne nicki.

Teraz Minky i Toy Story. Nie zgadzam się z tobą. Toy Story to świetny film. Do tej pory pamiętam wiele chwil spędzonych przy tym filmie (chocby nocowanie u kuzyna). Ma świetną historię i bohaterów. Może nie jest to "Najlepszy film animowany wszechczasów" ale to wspaniała rozrywka i jeden z najwybitniejszych komputerowych produkcji.

Pahanie spodobał mi się twój pomysł z takim skakaniem przez dekady. Ja również dzielę animacje disneya na te okresy. Leci to mniej więcej tak:
1937-1942: Śnieżka. Najdoskonalszy film, który powstał za życia Walta. Wspaniała mieszanka romansu, strachu, humoru i jeden z najlepszych czarnych charakterów w historiii. Może z nim rywalizowac jedynie Bambi. Dodam jeszcze, że dla mnie "najpiękniejszy" to "najlepszy".
SKŁADANEK NIE LICZĘ
1950-1959: Wygrany może byc tylko jeden a mianowicie Piotruś Pan. A za co? Za magię i za to że był ze mną od dzieciństwa.
1961-1988: O status najlepszego rywalizowac tu będą "Przygody Kubusia Puchatka" oraz "Lis i Pies". Myślę, że miś wygra, za to że jest po prostu misiem o małym rozumku. ARCYDZIEŁO
1989-1996: Renesans przyniósł wiele świetnych filmów, ale wy już wiecie co wybiorę."Piękna i Bestia"! Najdoskonalszy, najbardziej przejmujący i najbardziej ujmujący film animowany wszechczasów. Każda kreska to dzieło sztuki, każda nuta to lawina wrażeń, każdy gest postaci zachwyca i praktycznie każda scena przywołuje dreszcz. Wspaniali bohaterowie, a pośród nich najbardziej złożona postac EVERA- Bestia. Do tego sekwencja tańca. Dziwię się Pahanie, że nie wybrałeś tego arcydzieła, co więcej nawet go w spisie nie załączyłeś. Szympiy obejrzyj sobie ARCYDZIEŁO, ale nie na "odwal się" zmyślą, że Króla Lwa nic nie pobije, tylko skupiając się na nawet najmniejszych detalach - i w ciszy.
1997-2004: Tu też nie będzie problemu- Planeta Skarbów. Ach wspomnienia... Zaplątani są również w tym samym kosmosie.
Obrazek
Jak po nocy świt, jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest
Avatar użytkownika
Mędrek1937
 
Posty: 402
Dołączył(a): Pn sie 31, 2009 3:37 pm
Lokalizacja: Krzczonów
Imię: Bartek
GG: 0

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Pahan » Pn cze 13, 2011 8:13 am

Mędrek1937 napisał(a):Dziwię się Pahanie, że nie wybrałeś tego arcydzieła, co więcej nawet go w spisie nie załączyłeś.

Jak to nie? :) Ostatnie dwie linijki części o "renesansie":

Pahan napisał(a):Który z tych filmów jest wg mnie najpiękniejszy? Ano żaden. Bo jednego tu brakuje, i to właśnie ten wybrałem. Nie chcę powtarzać poprzedników, więc odsyłam do postów o nim wyżej. BTW, wcale nie jest to moja ulubiona produkcja z tych lat.
Obrazek
Avatar użytkownika
Pahan
 
Posty: 1619
Dołączył(a): Pt paź 28, 2005 1:31 pm
Lokalizacja: Krosno/Kraków
GG: 2266241

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Lila » Pn cze 13, 2011 8:50 pm

Bardzo podoba mi się pomysł na podzielenie tytułu najpiękniejszej bajki na lata. No bo w końcu trudno przyrównać taką Śnieżkę z Mulan. Co prawda, nie obejrzałam wszystkich filmów Disneya, ale raczej nie zmieni się to w NAJBLIŻSZYM czasie... Więc moja lista wygląda tak:

1937-1942 - Pewnie powinnam wybrać Fantazje, ale mimo wszystkich ochów nie poruszył mnie ten film specjalnie. Zdecydowanie wolę Fantazję 2000. Nigdy specjalnie nie lubiłam Bambiego, jest dla mnie za słodki, a z Pinokia widziałam tylko momenty. Dlatego zostaje Dumbo i Śnieżka. Oby dwa filmy uwielbiam, ale jeśli musiałabym wybierać między tymi dwoma, byłaby to nieśmiertelna, pierwsza pełnometrażówka.

1950-1959 - Tutaj wybór jest dużo trudniejszy. Alicja w krainie czarów oraz Piotruś Pan to wspaniałe filmy, ale według mnie, nie emanują tym "pięknem". W Kopciuszku denerwują mnie myszy, które na moje nieszczęście są niemal przez cały czas w filmie. Te ich skrzeki :roll: . Zdecydowanie dużo bardziej podobałby mi się ten film, gdyby rozbudowali wątek miłości Kopciuszka i księcia. Śpiąca Królewna jest piękna animacyjna, pięknie jest także pokazana miłość głównej pary (scena w lesie jest według mnie jedną z najpiękniejszych w historii wytwórni). Ale z drugiej strony jest także Zakochany Kundel, który mimo wszystko bardziej mi się podobał niż Śpiąca. Bella Notte kontra Znam ze snu. Dla mnie remis :) .

1961-1988 - Nie wiem czy wolno mi tu wyrazić opinie, jeśli nie obejrzałam Lisa i Psa oraz Tarana. Ale gdybym miała wybrać spośród reszty, to zdecydowanie wybrałabym Puchatka. Ta bajka z biegiem lat podoba mi się coraz bardziej i bardziej. Poza tym, jest to gwarantowana nauka wrażliwości na piękno dla najmłodszych.

1989-1996 - Dla mnie wybór wcale nie tak trudny. Aladyn i Król Lew są zbyt komiczne, żeby uznać je za najpiękniejsze (co nie oznacza, że są złe, wręcz przeciwnie!), a Małej Syrenki nigdy specjalnie nie uwielbiałam. Ma dla mnie w sobie coś z kiczu lat 80-tych (z góry przepraszam wszystkich fanów i Arielki i 80':P). Owszem, lubię tą bajkę, ale nie rozumiem szału na nią. Większość dziewczyn ją lubi, ponieważ oglądały Ariel gdy były małe i chciały być takie jak ona. No cóż, ja jako dziecko bardzo chciałam mieć kasetę z syrenką, ale dziś już mi przeszło :lol:. Dlatego pozostaje Pocahontas oraz Piękna i Bestia. Uwielbiam Pocahontas, ale od dwóch lat (odkąd go pierwszy raz obejrzałam) jestem wierna tylko temu jednemu, jedynemu filmowi. Magia tego filmu zapiera mi dech w piersiach. Wiadomo :wink: .

1997-2004 - Niby tak wiele filmów, a wybór tak ubogi. Filmy, które mogą ubiegać się o status "najpiękniejszej" z tamtych lat to według mnie: Mulan, Fantazja 2000 oraz Potwory i Spółka. Gdybym miała wskazać najlepszą bajkę, wybór byłby bardziej złożony i znalazłoby się w nim więcej filmów, ale nie o tym mowa. Fantazja 2000 to perfekcja w animacji, ale nie pobiję poruszających Potworów. Płaczę za każdym razem na koniec :(.

2005-2011 - Pixar rulez! Powalczyć o miano z Pixarem może najwyżej Księżniczka i żaba, ale i tak chowa się przy Wall-em i Odlocie. Po głębszym namyśle wybieram ukochanego Wall-ego :mrgreen: :mrgreen: . Skoro już jestem przy tych czasach, to muszę się przyznać, że nigdy nie lubiłam Aut. Dla mnie to zwykła, liniowa historyjka dla najmłodszych. Czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć, co tak wielu widzi w tej bajce?
Avatar użytkownika
Lila
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 19, 2010 4:10 pm
Imię: Paulina
GG: 23162456

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Arcer » Wt cze 14, 2011 6:41 pm

W dużej mierze zgadzam się z Twoimi typami, Lila, może tylko na równi z Pocahontas postawiłbym "Piękną i Bestię".

Co do "Aut" - domyślam się, dlaczego kobiecie nie podoba się ten film :), ale akurat nie jest to jego wadą. Mnie na przykład urzekł z powodu swojej odmienności od innych (starszych) scenariuszy Pixara. Opierały się na jakichś dziecięcych aksjomatach, czyli na podejściu, z którego każdy z czasem wyrasta (Lasseter mówił o tym w którymś z wywiadów): zabawki żyją własnym życiem, w szafie siedzą potwory, superbohaterowie ukrywają się pod maską zwykłych obywateli... Z tak małej sprawy tworzyli całe uniwersum. Tutaj mamy raczej rzeczywistość w krzywym zwierciadle, ale nie jest ona całkowicie pozbawiona sensu. Tak, jak Pongo z Dalmatyńczyków zauważył, że właściciele upodabniają się do swoich psów, tak samo ktoś w Pixarze pomyślał: "Dlaczego nie upodobnić kierowców do ich pojazdów?". Poszli jedynie krok dalej i wymieszali oba światy. Gdyby film opowiadał o ludziach, nadal miałby jakiś sens, ale straciłby wiele (już widzę te sztafety na stadionie i walka o Złotą Pałeczkę :mrgreen:). Może to zabrzmi jak oczywista oczywistość :roll:, ale film taki, powstawszy w kraju innym niż USA, byłby koszmarnie niezrozumiały. Domyślam się, że także i u nas sporo osób nie docenia smaczków tam obecnych, zwyczajnie z braku wiedzy o amerykańskim rynku motoryzacyjnym :).

EOT 8)
Avatar użytkownika
Arcer
el moderatoro
 
Posty: 1395
Dołączył(a): N lis 21, 2004 12:45 pm
Lokalizacja: Łomazy/Warszawa
GG: 0

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Lila » Wt cze 14, 2011 11:07 pm

Arcer - pewnie gdyby Piękna i Bestia nie była moim ulubionym filmem Disneya, to także postawiłabym go na równi z Pocahontas :) .

Jeśli chodzi o Auta, to nie do końca rozumiem co masz na myśli mówiąc, że "domyślasz się, dlaczego kobiecie nie podoba się ten film"? Jeżeli piszesz o tym, że jest to film typowo chłopięcy, bo opowiada o życiu samochodów, to pewnie masz dużo racji. Z pewnością większość dziewczynek wynudzi się na takim filmie. Ale ja zostałam wychowana z dwoma braćmi, i jeżeli chodzi o bajki, to raczej rodzice starali się wybierać nam złoty środek. Tak więc oglądałam z braćmi setki razy takie bajki jak: Piotruś Pan, Król Lew, Kubuś Puchatek itp. Poza tym czasami bawiłam się z braćmi samochodzikami (chociaż miałam też pokaźną kolekcję lalek, nie powiem :P). I jakoś tak się ukształtowało w tej mojej dziecięcej główce, że np. biały mercedes to młoda, delikatna dziewczyna, a czerwone audi to jej "ostry" chłopak :lol:. Często też idąc ulicą określałam płeć, wiek, a nawet charakter auta (tylko że w mojej wyobraźni oczami auta była przednie światła, nie wiem czemu). Także widzisz, że dziewczynie także może odpowiadać taki scenariusz i myślę, że to wcale nie taka rzadkość. Z pewnością nie dostrzegłam wielu odniesień do amerykańskiego rynku samochodowego, ale sądzę, że wiele zrozumiałam. Zgadzam się z tobą, że film straciłby wiele z siebie (bo muszę przyznać, coś w sobie ma), gdyby w filmie występowali ludzie. Może po prostu muszę obejrzeć jeszcze raz na spokojnie tą bajkę, bo oglądałam ją tylko 2 razy. O ile się nie mylę, niedługo ma lecieć na tvp 1, więc mam okazję dać jej szansę :).
Avatar użytkownika
Lila
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 19, 2010 4:10 pm
Imię: Paulina
GG: 23162456

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Mędrek1937 » Śr cze 15, 2011 11:37 am

Pahan napisał(a):
Mędrek1937 napisał(a):Dziwię się Pahanie, że nie wybrałeś tego arcydzieła, co więcej nawet go w spisie nie załączyłeś.

Jak to nie? :) Ostatnie dwie linijki części o "renesansie":

Pahan napisał(a):Który z tych filmów jest wg mnie najpiękniejszy? Ano żaden. Bo jednego tu brakuje, i to właśnie ten wybrałem. Nie chcę powtarzać poprzedników, więc odsyłam do postów o nim wyżej. BTW, wcale nie jest to moja ulubiona produkcja z tych lat.



:shock: -myślałem, że chodziło ci o Króla Lwa. Z góry przepraszam.


Coś podobnego Lila,moja przygoda z Piękną i Bestią też zaczęła się 2 lata temu. Powiedz jeszcze, że w wakacje to już będzie kompletny szok.


A to w wyborze Pixar też się liczy? Skoro tak to moim faworytem z ostatniego dziesięciolecia jest Toy Story 3. Równie genialne są Odlot i Wall-e, ale skoro miał byc jeden...
Obrazek
Jak po nocy świt, jak w piosence rytm, Piękna z Bestią jest
Avatar użytkownika
Mędrek1937
 
Posty: 402
Dołączył(a): Pn sie 31, 2009 3:37 pm
Lokalizacja: Krzczonów
Imię: Bartek
GG: 0

Re: Najpiekniejsza bajka Disneya.

Postprzez Lila » Śr cze 15, 2011 12:18 pm

Mędrek1937 napisał(a):Coś podobnego Lila,moja przygoda z Piękną i Bestią też zaczęła się 2 lata temu. Powiedz jeszcze, że w wakacje to już będzie kompletny szok.

Hehe, niestety nie mogę powiedzieć, że latem. Pamiętam jak oglądałam tą bajkę zimą i musiałam przerwać, bo było gdzieś około 1 w nocy a rano do szkoły. Następnego dnia chodziłam po szkole jak zauroczona. Wszyscy pytali co ja taka zadumana :mrgreen: . Jak wróciłam do domu to tylko plecak rzuciłam i już płyta była na chodzie, tak się nie mogłam doczekać :wink: .
Avatar użytkownika
Lila
 
Posty: 149
Dołączył(a): Wt paź 19, 2010 4:10 pm
Imię: Paulina
GG: 23162456

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Filmy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron