Redaktorskich kilka słów

Odpowiedz


To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.
Uśmieszki
:D :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :donald: :mickey: :goofy: :pluto: :scrooge: :dopey: :pinocchio: :bambi: :cheshire: :ariel: :timon: :stitch: :sully: :mike: :nemo: :pooh: :piglet: :eeyore: :classic: :mmhead: :ears:
BBCode jest włączony
[img] jest włączony
[flash] jest wyłączony
[url] jest włączony
Uśmieszki są włączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Redaktorskich kilka słów

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez kuperkowo » N kwi 28, 2019 2:36 pm

Wywiad z Grzegorzem Rutke z okazji 25 lecie pisma Kaczor Donald : http://www.komiksydisneya.pl/2019/04/25 ... iad-z.html

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Retlaw » N sie 05, 2012 8:14 pm

Zdaje sobie sprawę że trochę nie ten temat, ale tak się to rozkręciło (nareszcie coś się dzieje), muszę jeszcze pociągnąć troszeczkę. Zgodzę się że ciężko jest radykalnie zmienić kierunek i racja co do wszystkiego co Mateusz napisał, ale takiego ryzyka nie stanowi drobne eksperymentowanie, można raz na jakiś czas wprowadzić drobną zmianę i z czasem się okaże czy egzemplarz np. z dodatkiem "modelarskim" kartonowym mają powodzenie czy nie. (jak chociażby to: http://coa.inducks.org/issue.php?c=pl%2FKD+1996X15) Co do obiektywizmu, to częściowo racja, ale ja nie pisze co bym chciał, tylko co mi się wydaje jak działa. Przytoczę przykład z MFK, na którym redakcja upierała się że Disney nie wspomaga ich w promocji telewizyjnej (chodziło o seriale zgodne tematycznie z komiksami). Nie jest to prawda, bo jak wcześniej pisałem jest o wiele więcej kanałów TV i starych seriali (Brygada RR, Kacze Opowieści), czego nie było, lub było zdecydowanie mniej pod koniec lat 90. Rozmowa dotyczyła głównie Klubu Przyjaciół Myszki Miki. Redaktorzy upierali się że nie tędy droga, że animacja słaba, debilna fabułą i że z taką promocją nie ma szans. Teraz podzielę się własnym doświadczeniem, moim zdaniem nie jest to najpiękniejsza animacja Myszki Miki i pozostałej ferajny, ale uważam że efekt przynosi perfekcyjny. KPMM to pierwszy program TV na którego uwagę zwrócił mój kilkumiesięczny wtedy syn. Dlaczego? Otóż zauważyłem że zawężona ilość intensywnych barw, zminimalizowana liczba obiektów na których dziecko może się skupić, postacie zwracające się bezpośrednio do odbiorcy i prosta, ucząca czegoś nowego fabuła, to bezpośredni sposób na trafienie do dzieci najmłodszych, którym te postacie zostają w głowach na całe życie. Każda opinia może być zatem nieobiektywna i trzeba sprawdzić czy dany pomysł ma prawo bytu w praktyce. Wydawcy zależy na max zysków, a im szersze grono odbiorców tym zyski większe. Zgodzę się że nie można z gadżetu zrezygnować, ale myślę że można go urozmaicać i sprawić żeby pismem zainteresował się odbiorca stały jak i ten tymczasowy (dla każdego coś miłego) Uważam też że problem stałych odbiorców nie spowodował tak dramatycznie spadku sprzedaży, tylko był to właśnie spadek spowodowany zmianami w zainteresowaniu odbiorców kupujących kiedyś tylko za względu na gadżet, który już nie jest tak atrakcyjny.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez lis » So sie 04, 2012 9:30 pm

Mój problem z tymi wszystkimi pomysłami na
1) formę, jaką powinien przyjąć KD
2) nowe czasopisma komiksowe
jest taki, że pisane są ze skrajnie subiektywnej perspektywy fana i bardziej pasowałyby do tego tematu. Nie roszczę sobie oczywiście prawa do bycia Jedynym Obiektywnym, ale ośmielę się zwrócić uwagę na istnienie całego multum czynników, które musi wziąć pod uwagę zależna od wydawcy redakcja, jeśli chce utrzymać dane czasopismo na coraz mniej przyjaznym rynku. Taka zabawka na przykład. Wszyscy tutaj zdajemy sobie sprawę, że to badziew okrutny, który podwyższa cenę KD, ale z pewnością nie jego wartość. Ale powiedzcie mi, czy jest na rynku jakiekolwiek czasopismo dla dzieci, które ukazywałoby się bez gadżetu? Pytam poważnie, bo nie śledzę rynku, ale mając w pamięci, że KD szukam w kiosku między podobnie zafoliowanymi magazynami, nie wydaje mi się, żeby było inaczej. W ogóle mało jest czasopism bez gadżetów - mam tu na myśli również te dla młodzieży i dorosłych. Bez wątpienia pozwala to wydawcom utrzymać na rynku tytuły, które, gdyby ukazywały się "gołe", należałoby prędzej czy później uznać za nierentowne i zamknąć. Zastanawiam się tylko, czy to, co obserwujemy teraz, jest przedłużaniem ich agonii, czy też może tworzeniem iluzji, że jeszcze ktokolwiek czyta prasę. Tak czy siak wnioski nie nastrajają optymistycznie.

Wracając do KD. Ja sam jestem idealistą, który chciałby, żeby czytelnik dostosowywał się do czasopisma w tym samym stopniu, co czasopismo do czytelnika, bo tylko dzięki takiemu podejściu można utrzymać na przyzwoitym poziomie i czasopismo, i czytelnika. W KD przechył w tę drugą stroną nastąpił w okolicach roku 2000, a powrót do wcześniejszego stanu wiązał się ze zbyt dużym ryzykiem. Innymi słowy, w pewnym momencie KD zraził do siebie wiernego odbiorcę, stawiając na innego, mniej wymagającego, który okazał się także mniej wiernym. Ciężko jednoznacznie ocenić, czy ta decyzja była błędna, nie dysponuję również niezbędnymi do obronienia swojej tezy danymi statystycznymi, ale *wydaje mi się*, że KD z lat 94-99 było chętnie kupowane nawet przez osoby, które przekroczyły wiek zakładany przez wydawcę, w przeciwieństwie do tego późniejszego (dzisiejszego), silniej sformatowanego pod ściśle określoną grupę demograficzną, z którym dużo trudniej było (i jest) się związać.

(Wtedy też w KD przestał ukazywać się regularnie Barks. Spadek jakości był jeszcze bardziej widoczny.)

Od roku 2000 redakcja KD nie jest zainteresowana wychowaniem sobie stałego czytelnika. Na stale kurczącym się rynku to droga donikąd.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Retlaw » So sie 04, 2012 4:40 pm

Co do publikacji komiksów w odcinkach to się zgodzę, jak dziś pamiętam to wyczekiwanie na kolejne części wspomnianych historyjek (i wielu innych). Jak ktoś kupuje regularnie to taki sposób prezentacji mu nie wadzi, natomiast zmusza to osoby kupujące sporadycznie do kupienia kolejnego nr. Co do świata leśnego, nie do końca chodziło mi o jakąś wartość ponadczasową tych komiksów, ale mają one inną funkcję. Teraz w KD tworzy się specjalnie komiksy pod dzieci, (młodzież) które mają być na siłe fajne i młodzieżowe, nie mające żadnej wartości. Komiksy typu mały Hiawatha (nie zgodzę się że szkoda pisać takie historyjki) po pierwsze były krótkie, nie zajmowały dużo miejsca "ambitniejszym" komiksom, po drugie były idealnym odskokiem, miłym przerywnikiem od świata kaczek i myszy (dawały większą różnorodność), były idealnie spasowane do młodszej publiki, zawsze z pouczającym morałem, były rysowane przyjemną kreską. Teraz zaglądając do współczesnego KD: mało ambitnych komiksów, mniej ambitne zrobione na siłę, brak podzielonych na części jak w połowie lat 90 dobrze narysowanych z przemyślaną fabułą, "shitowa" zabawka jako dodatek (nie jestem za tym żeby tego nie było, ale mogliby dobierać co ciekawsze zabawki na zmianę z fajnym plakatem, albo papierowym dodatkiem, grą). Jakby KD jako dwutygodnik mi więcej stron, jedną część komiksu na którego kontynuację trzeba by poczekać, krótki komiks (2-5 str.) z uniwersum leśnego, krótki komiks którychś z współczesnych duńskich, raz na jakiś czas (co 2,3 nr) coś typu Barks lub Gottfredson, wywalić kawały (lepsze były zagadki mikiego lub połącz kropki) to już by to wyglądało bardziej atrakcyjnie dla różnych grup odbiorców. Co do pytania czy wracam do historyjek z Królikiem Spryculą, czy Hiawathą, to tak, nie zryło mi to czachy i nie zapadło głęboko w pamięć, ale miło jest (może ze względu na stare czasy) wrócić do czegoś mniej popularnego, innego niż reszta, zwłaszcza że wszystkie te historyjki mają bardzo dobry warsztat kreślarski i miła kreskę.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Gladstone » Pt sie 03, 2012 9:19 am

Ja również chciałbym podziękować panu Rutke, głównie dzięki jego doborowi historyjek po kilkuletniej przerwie powróciłem do kaczych komiksów. Największą zasługa osoby która tak naprawdę przyszła "z zewnątrz" i miała świeże podejście do KD wydaje mi się przełamanie swoistego tabu na publikowanie długich komiksów w KD. Numery podwójne zostały w świetny sposób zagospodarowane i przestały być zwykłymi sklejkami dwóch numerów z lepszym gadżetem. Wspomniano już o świetnych długich komiksach Barksa, wydano sporo komiksów Rosy ale największy szacunek należy się moim zdaniem za komiksy Gottfredsona: Fireman Mickey, The Mail Pilot oraz The Robin Hood Adventure - wydanie tak oldschoolowych historii naprawdę zasługuje na uznanie.
Wydaje mi się (choć to tylko przeczucie, nie mam faktów na poparcie tego twierdzenia), że zmiany które dotykają KD (i jeszcze dotkną) zostały dzięki panu Grzegorzowi przynajmniej choć trochę odłożone w czasie. Odnoszę też wrażenie, że dzięki kontaktowi z redakcją dział Komiksy na forum przeżywał swój "złoty wiek" - za to wszystko serdecznie dziękujemy.

Symbolicznie zamykamy pewną erę, która de facto skończyła się półtorej roku temu gdy autonomia w doborze historyjek została drastycznie ograniczona. Zobaczymy czy wymiana redaktora naczelnego spowoduje jakieś zmiany w samym piśmie (w co raczej wątpię).

Scarpomaniak napisał(a):Ja jednak liczę na panią Wielądek, że nie będzie drugą panią Maciocha, kiedy ona była redaktorem KD komiksy leciały po kolei jak w Danii, jedynym dobrym wspomnieniem związanym z nią jest wydanie "Wydań Specjalnych".

Praktycznie każde wydanie specjalne włączając pierwszą serię KzK związane jest z panią Maciochą - więc może i "jedyne" ale za to jakie wspomnienie ;)


Co do zmierzchu prasy papierowej - coś jest na rzeczy, przyszłość disneyowskich komiksów (raczej kolekcji i po angielsku) moim zdaniem kryje się w inicjatywach takich jak niedawno zakończona akcja The Don Rosa Classics: Deluxe Edition - jesli uda się tylko uporać z licencjami.

lis napisał(a):Horacego z rzędem temu, kto jest w stanie wymienić jedną historyjkę z "uniwersum leśnego" (Mały Wilczek, Królik Spryciula, Chip i Dale, Wiedźma Mim itp. itd.), która zapadła mu w pamięć i do której chętnie wraca. Te postacie mają za mały potencjał dramaturgiczny, żeby zdolni scenarzyści poświęcali im swój czas. Ew. publikacje miałyby więc bardziej charakter edukacyjny (przedmiot: Historia komiksu disnejowskiego) niż rozrywkowy. Jeśli już coś drukować z ich udziałem, to bardzo rzadko i tylko przy sprzyjającej koniunkcji planet. I oczywiście tylko kosztem poślednich historii kaczych lub mysich.

100% racji - według mnie należałoby wręcz skupić się na najpopularniejszej postaci - którą raczej jest Sknerus i może jakoś wykorzystać nadchodzącą okrągłą rocznicę jego "urodzin". Pamiętam z własnego doświadczenia, że wszelkie "nie-kacze" i "nie-mysie" historyjki po prostu omijałem, bo ich poziom był bardzo słaby. Pojawienie się ich ponownie teraz równałoby się wykonaniu seppuku.

lis napisał(a):Jeśli już miałbym szukać w "erze Rutkego" czegoś, co mi się nie podobało, byłby to sposób prezentacji komiksów wieloczęściowych. Brak rzeczywistego cliffhangera znacznie obniżał napięcie, które starali się zbudować ich autorzy, nie mówiąc już o tym, że nie ma lepszego sposobu na zachęcenie czytelnika do sięgnięcia po kolejny numer niż zawieszenie narracji w dramatycznym momencie. Dowodem na to, że czytelnicy lubią takie rozwiązanie jest sukces DoubleDucka (choć niesprawiedliwością byłoby twierdzenie, że to jedyny atut tej serii), ale wiem to również z własnego doświadczenia, w pamięci mając chociażby tę znakomitą historyjkę. Albo .

Wciąż czekając na drugą część tej historyjki jestem przeciwko wydawaniu ich w częściach, zwłaszcza gdy trzeba czekać 2 tygodnie na nowy numer. Lepiej byłoby wykorzystać komiksowe "seriale" z zaznaczeniem, że w kolejnym numerze będzie dalszy ciąg: Millennium Orb, Mythos Island, Myshboor czy nawet The Universal Solvent, Black Knight i The Black Knight Glorps Again Rosy. Sporo z tych historii zostało już wydanych ale jeśli ma to pomóc w sprzedaży - to czemu nie? Patrząc z perspektywy czasu, wydaje mi się, że lepszym marketingowo rozwiązaniem byłoby wydanie Życia i Czasów... właśnie w częściach a nie w jednym tomie.

Brakuje mi też zachęty do zainteresowania się komiksami - teraz mamy internet i informacje w zasięgu ręki ale kiedyś każdą informację w KD o autorach, notka z KzK III (2001), notki o postaciach (z okazji któregoś okrągłego numeru pojawiły się krótkie opisy: w którym roku postać zadebiutowała, kto był autorem itp) były przeze mnie wyczekiwane jak deszcz na pustyni.

Możemy tak siedzieć, biadać, debatować - na chwilę obecną najważniejsze wydaje mi się nawiązanie kontaktu z panią Wielądek.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Spooky » Pt sie 03, 2012 9:02 am

Mnie raczej nie podoba się pomysł dzielenia komiksów na dwie czy więcej części. Dzielenie historyjek, do 20 stron nie ma większego sensu; kupując produkt oczekuję, że otrzymam go w całości. Owszem, gdyby to była jedyna możliwość umieszczenia ponad 30-to stronicowego dobrego komiksu można taką opcję przyjąć, chociaż nie wyobrażam sobie czytania historyjki np. Rosy w dwóch częściach.
Trochę to naciąganie, tak jak w przypadku polskiego wydania ostatniej części książek Paoliniego. Sztuczny podział na dwie części z przesadnie dużą czcionką.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Kwalutek » Pt sie 03, 2012 8:51 am

Też nie rozumiem dlaczego w KD nie ma dzielonych na dwa numery komiksów. Wydaje mi sie to oczywsite, że podwyższało by to sprzedaż. Sam pamiętam jak w 2005 roku czekałem na kolejny numer KD z komiksem "Witajcie w dżungli", chociaż sam w sobie był średni. Poza tym to szansa na publikowanie dłuższych komiksów w Polsce. Na przykład w Norwegi w ostatnich numerach wydrukowano w trzech częściach "The Secret of Atlantis" Barksa.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Scarpomaniak » Pt sie 03, 2012 7:51 am

lis napisał(a):Jeśli już miałbym szukać w "erze Rutkego" czegoś, co mi się nie podobało, byłby to sposób prezentacji komiksów wieloczęściowych. Brak rzeczywistego cliffhangera znacznie obniżał napięcie, które starali się zbudować ich autorzy, nie mówiąc już o tym, że nie ma lepszego sposobu na zachęcenie czytelnika do sięgnięcia po kolejny numer niż zawieszenie narracji w dramatycznym momencie. Dowodem na to, że czytelnicy lubią takie rozwiązanie jest sukces DoubleDucka (choć niesprawiedliwością byłoby twierdzenie, że to jedyny atut tej serii), ale wiem to również z własnego doświadczenia, w pamięci mając chociażby tę znakomitą historyjkę. Albo .

Pan Rutke miał taki problem, że co drugi numer był drukowany tylko dla Polski, a co drugi dla całej Europy Wschodniej (widać to po napisie bohatera, jeżeli jest szare to znaczy, że drukowane z innymi krajami). Więc mógł publikować częściowe komiksy, ale na następną część trzeba było czekać dwa tygodnie. Teraz każdy numer jest drukowany dla całej Europy Wschodniej, więc np. komiks Ferioli'ego z nowego numeru - dobry komiks, ale czytam go jako 16-stronicowy komiks i co się dzieje? Zwykły komiks - gdyby opublikowano pierwszą część dwa tygodnie temu, a drugą teraz, to po pierwsze - miałbym powód, żeby kupić następny numer, po drugie - za rok, dwa - pamiętałbym go bardziej, ponieważ nie był to dla mnie zwykły komiks (czyli taki co przeczytam i koniec), tylko taki na którego drugą część czekałem dwa tygodnie.
Ja bym na początek dał te komiksy (częściowe):
Hansa Hazard - 3 części po 7 stron, dać go w wakacje, od razu trochę sprzedaż wzrośnie
Donaldus' Locket - też 3 części
The Mystery Of Freefer Hall - jeden z najlepszych duńskich mysich komiksów
Snow Use - trochę dłuższy
Travails - długi komiks Williama Van Horna

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez lis » Cz sie 02, 2012 9:41 pm

Horacego z rzędem temu, kto jest w stanie wymienić jedną historyjkę z "uniwersum leśnego" (Mały Wilczek, Królik Spryciula, Chip i Dale, Wiedźma Mim itp. itd.), która zapadła mu w pamięć i do której chętnie wraca. Te postacie mają za mały potencjał dramaturgiczny, żeby zdolni scenarzyści poświęcali im swój czas. Ew. publikacje miałyby więc bardziej charakter edukacyjny (przedmiot: Historia komiksu disnejowskiego) niż rozrywkowy. Jeśli już coś drukować z ich udziałem, to bardzo rzadko i tylko przy sprzyjającej koniunkcji planet. I oczywiście tylko kosztem poślednich historii kaczych lub mysich.

Jeśli już miałbym szukać w "erze Rutkego" czegoś, co mi się nie podobało, byłby to sposób prezentacji komiksów wieloczęściowych. Brak rzeczywistego cliffhangera znacznie obniżał napięcie, które starali się zbudować ich autorzy, nie mówiąc już o tym, że nie ma lepszego sposobu na zachęcenie czytelnika do sięgnięcia po kolejny numer niż zawieszenie narracji w dramatycznym momencie. Dowodem na to, że czytelnicy lubią takie rozwiązanie jest sukces DoubleDucka (choć niesprawiedliwością byłoby twierdzenie, że to jedyny atut tej serii), ale wiem to również z własnego doświadczenia, w pamięci mając chociażby tę znakomitą historyjkę. Albo .

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Retlaw » Cz sie 02, 2012 10:11 am

Szanowny wieloletni towarzyszu komiksowych (i nie tylko) przygód - Mateuszu L., oraz pozostała wielce szacowna publiko. Zgadzam się w 100%! Myślę że Pan Grzegorz dawał maximum siebie i przepychał wiele niepopularnych w redakcji pomysłów które od nas wychodziły. Uważam jednak że aby ratować pismo można było zrobić więcej i chyba są to decyzje leżące raczej poza kompetencjami Pana Grzegorza. Na pewno można było bardziej poeksperymentować i zobaczyć jaki by to dało efekt. Nie chodzi mi też że pismo powinno radykalnie zmienić charakter, wszak jednak dużym potencjalnym odbiorcą są najmłodsi. Problem tylko polega na tym co spowodowało brak zainteresowania (wg. mnie raczej nie brak tematów komiksowych w TV, mamy przecież Disney Ch., i dużo disneyjowskiej animacji w Tv Puls, czego nie było pod koniec lat 90 kiedy pismo się rozwijało), żeby się nie powtarzać o dodatkach, brakuje komiksów troszeczkę innych np. wilk bardzozły, Hiawatha, czy Chip i Dale, co stanowiło miłą odmianę i różnorodność w zawartości pisma. Brakuje też rozszerzenia targetu na starsze pokolenia (ilu ze starych wyjadaczy regularnie kupuje teraz KD?)strona artykułu np. o twórcach, jak napisał Scarpomaniak, ambitniejszy komiks na zmianę z komiksami "prostszymi", zmiana na 2 tyg, co nastąpiło, powiększenie objętości.
W każdym bądź razie, mam nadzieję że będzie nas Pan mile wspominał, Panie Grzegorzu i zapraszamy do odwiedzania forum, niewątpliwie za Pana kadencji KD przeżywał swoisty renesans jeśli chodzi o kontakty z fanami, a sobie i kolegom życzę żeby ta nić porozumienia redakcji z odbiorcami, którą Pan zapoczątkował trwała dalej.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Scarpomaniak » Śr sie 01, 2012 9:56 pm

Ja jednak liczę na panią Wielądek, że nie będzie drugą panią Maciocha, kiedy ona była redaktorem KD komiksy leciały po kolei jak w Danii, jedynym dobrym wspomnieniem związanym z nią jest wydanie "Wydań Specjalnych". Mam nadzieję, że powrócą dłuższe komiksy Barksa, np. taki komiks jak "In ancient Persia" Barksa jest przetłumaczony i dostępny na iPada/iPhona - przynajmniej tak wynikało ze screena, który kiedyś pojawił się na profilu komiksów GIGANT (może niech redakcja zrobi stronę na Facebooku - Kaczor Donald - jakiś podtytuł), więc komiks jest przetłumaczony, są materiały - więc dawać do numeru - a nie tak jest ostatnio dawać słabe duńskie komiksy (Santanah, czy ostatni komiks o locie w kosmos) oczywiście liczę też nadal a solidną dawkę duńskich komiksów (Midthun, Rota czy Ferioli).
Wg mnie KD powinien mieć 56 stron i kosztować tyle samo, przecież Czarodziejki Witch wydawane w podobnym nakładzie przy podobnej sprzedaży mają 64 strony, kosztują 7,99 i mają bielszy papier. Przy 56 stronach komiksów mogło być dla mnie przynajmniej 40 stron, czyli mógł być w nim długi komiks Barksa (24 strony) oraz jeszcze przynajmniej 2 inne komiksy.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez lis » Śr sie 01, 2012 9:06 pm

Mam duży szacunek do pana Rutke, że w ciągu tych kilku lat pracy zechciał wsłuchać się w głos tak nieistotnej - patrząc przez pryzmat słupków sprzedaży - grupy odbiorców. Że dzięki jego staraniom udało się wydać naprawdę dużo fajnych historyjek i w konsekwencji uszczęśliwić kilkadziesiąt osób, choć ani on, ani jego pracodawca, nie mieli w tym większego interesu. Pozwolę sobie na zdanie odrębne od mojego Wielce Szanownego Przedmówcy Retlawa, sądzę bowiem, iż nie ma się co oszukiwać: z punktu widzenia interesu wydawcy nie ma specjalnego znaczenia, czy na łamach KD częściej gości Barks i Rosa, czy Xavi i Marçal. Po prostu nie ma u nas wystarczająco dużo czytelników, dla których wybór komiksów byłby ważny i którzy - głosując swoimi portfelami - robiliby różnicę. Tym bardziej należy docenić bezinteresowność starań pana redaktora prowadzącego. A nawet jeśli otrzymywał za to jakieś dodatkowe profity, to chyba wszyscy się zgodzimy, że mu się to zwyczajnie należało. To także hint dla pani Agnieszki Wielądek, którą drogą powinna podążać. Bo jeśli nawet zbliża się nieuchronny koniec prasy papierowej, to myślę, iż warto - póki to jeszcze możliwe - dawać radość tej skromnej grupie czytelników, do której i ja się zaliczam. Tak, jak to robił pan Rutke. Uważam, że zasłużył on sobie na słowa podziękowania od nas wszystkich.

Panie Grzegorzu, WIELKIE DZIĘKI!

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Retlaw » Śr sie 01, 2012 8:57 pm

Tak, dziękujemy Panie Grzegorzu, na pewno nie można zarzucić braku zaangażowania, w końcu to w bardzo dużej mierze mamy kontakt z wydawnictwem tak KD jak i Giganta. Działa to również w dwie strony, myślę że kontakt z fanami bardzo pomógł w produkcji czasopisma i oddalił to co nieuniknione moim zdaniem o parę lat. Oby nowa pani redaktor tego nie zaprzepaściła. Moim skromnym acz dość pewnym zdaniem, to nie zmiana składu redakcyjnego powinna nastąpić, a dostosowanie tyg. do aktualnych potrzeb.
1. chińskie zabawki nie kręcą już dzieciaków.
2. rozszerzenie targetu odbiorców do starszych czytelników (grono starszych fanów wciąż się powiększa, co widać po naszym forum i dobrej sprzedaży komiksów Gigant)
3. za przeproszeniem wypiepszenie dennych artykułów, więcej komiksów, ciekawostek w kresce disneyowskiej, zagadek mikiego i moim zdaniem powrodu do kartonowych dodatków (gry planszowe przeżywają teraz prawdziwy renesans, nawet LEGO dostosowało swoje produkty na potrzeby rynku)
4. dwutygodnik moim zdaniem to dobre posunięcie, powinno za tym jeszcze pójść zwiększenie ilości stron, cena wtedy nie wydawałaby się większa.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Scarpomaniak » Śr sie 01, 2012 4:00 pm

teleskop.org.pl (już chyba kiedyś podawałem adres)
W domu mam całą tabelę od 2009 roku z nakładem i sprzedażą (a na Internecie jest tylko od 2011 oku) KD i w weekend mogę przesłać ją.
Bardzo przepraszam za pomyłkę w ostatnim poście, nie mam jeszcze danych za maj, lecz w kwietniu (gdzie był jeszcze jeden tygodnik i dwa dwutygodniki) sprzedaż wzrosła o prawie 50 procent - a na dodatek (informacja prosto z Egmontu) - sprzedaż ostatniego tygodnika wyniosła około 21 tysięcy, a sprzedaż dwóch pierwszych numerów dwutygodnika wyniosła około 31 tysięcy przy tym samym nakładzie - 45 tysięcy. Za kilkanaście dni będą wyniki z maja (dwa numery dwutygodnika) i zobaczymy czy tendencja się utrzymuje.

Re: Redaktorskich kilka słów

Post przez Spooky » Śr sie 01, 2012 3:36 pm

Można wiedzieć, gdzie sprawdzasz nakład pisma? Chętnie bym zobaczył.

Niemniej zmiany redaktorów, jak i layoutu wskazują na pewne problemy z KD.

Góra